DZIECI MAJĄ SIĘ UCZYĆ W NOWOCZESNEJ SZKOLE

DZIECI MAJĄ  SIĘ UCZYĆ W   NOWOCZESNEJ SZKOLE

student

 

      Świat się zmienia, nawet dziadkowie korzystają z sieci   i  nowoczesności. Tylko dzieci uczą się w zacofanej, staroświeckiej, nie przystającej do rzeczywistości – szkole.

RODZICU,

      Nie zgadzaj się na to, by kolejni ministrowie dokładali encyklopedycznej wiedzy, a nauczyciele oceniali reguły wyuczone na pamięć metodą paznokciową (stąd – dotąd ).

książka

        PRZEŁADOWANE TEORIAMI PROGRAMY TRZEBA UWSPÓŁCZEŚNIĆ.

            Wiedza przeteoretyzowana jest bezużyteczna. W każdej chwili można sprawdzić ilość pręcików, znaleźć nagonasienne czy okrytozalążkowe w komputerze, natomiast praktycznie niewiele osób  potrafi rozróżniać drzewa  (jesiony, klony, buki, osiki, dęby itp.) i nie umie nazwać kwiatów. Uczniowie nie znają ziół, nie hodują, w podręcznikach króluje teoria przydatna dla biologa na studiach. Rodzicu, wieki temu sam przecież zakuwałeś taką wiedzę do egzaminu, by na drugi dzień zapomnieć o wszystkim. Pamiętaj, że tylko 30% wiedzy przydatne jest w życiu.

      Nawet  Rzecznik Praw Dziecka zauważył, że w polskiej szkole uczy się wiedzy o prądzie, a w amerykańskiej uczy się,  jak zbudowane jest gniazdko  i  jak go zamontować.

szkoła

       Gdybyś uważnie posłuchał, co mówią mądre pociechy, zrozumiałbyś, dlaczego dzieci nie lubią szkoły.    Ona zabija indywidualność na  NUDNYCH, TEORETYCZNYCH LEKCJACH. Dominuje nauczyciel, kreda, tablica. Jak za czasów twoich dziadków. Zmuszani do czytania babcinych lektur,  wpruwania dziadkowych informacji  (ile % gruntów ornych w Polsce, a jeszcze są lasy i lessy ),  pytają po co, skoro nie są to nawet aktualne  dane.

      Trzeba też pisać sprawdziany na czas  /  A może niech uczeń pisze slow work?, czyli w jego indywidualnym tempie? /.  Kartkówka goni klasówkę. W dzienniku musi być dużo ocen!  I na okrągło rozwiązywanie testów z drobiazgowo-bzdurnymi pytaniami. Spróbujcie rozwiązać, wielu rodziców po studiach miałoby kłopoty. Uczniowie sfrustrowani, zestresowani, bo miecz Damoklesa w postaci jedynek codziennie wisi nad głowami. A jeszcze niektórych nauczycieli trzeba się panicznie bać, bo taką mają metodę zmuszania do zakuwania. Twoje dziecko musi uczyć się dla ocen, nie dla siebie.

wyciągnięta ręka

      Kiedy w Polsce dokładano wiedzy encyklopedycznej, we Włoszech M. Montesori tworzyła nowoczesne szkoły i twierdziła, że dzieci uczą się tylko wtedy, kiedy je coś zainteresuje, kiedy chcą się tego nauczyć. Ja dodam jeszcze z autopsji: kiedy mają motywację. I nie na jednostkowe oceny.

 RODZICU,

      nie szukaj gender w staroświeckiej szkole. Gdyby nie była zacofana,  świat nie śmiałby się z polskich radnych, którzy zainspirowani idiologicznymi wywodami bogobojnych posłanek, zauważyli, że  Kubuś  Puchatek nie ma majtek. Zważcie, że w waszych domach biegają pieski z reguły całkowicie nieubrane. Truteń Gucio żyje bez ślubu z pszczółką Mają, a konia z rzędem temu, kto wie,  jakiej płci jest osiołek, który dumnie paraduje z kokardką na ogonie. Tylko grzesznym ludziom  wszystko źle się kojarzy.

sciaga

      W szkołach brakuje edukacji i dobrej informacji o seksualności. Także o złym dotyku, stalkingu, groommingu child, zasadach netykiety w sieci. To jest ich świat. Od trzeciego, czwartego roku życia siedzą w tym internecie. To także w  szkole dzieci powinny  poznać wszystkie metody zapobiegania niechcianej ciąży, ponieważ w tej chwili czerpią tę wiedzę z tzw. kompa. Rodzice  – jak to rodzice –  edukują  zwykle za późno.

kap

     Nie dziwcie się także, że w szkole królują tapeciary. Tabloidy, ścianki, przemysł drogeryjny wbija do głów, że najważniejszy jest wygląd zewnętrzny, masz być trendy, piękna, na czasie, masz się podobać. Chłopcom też podsuwa się gadżety. Nieważne, co pod tapetą. I nie pomoże dołożenie następnych 2 godz. religii.  Zamiast etyki.

   RODZICU,

      Kolejni ministrowie dokładają zadań, programy nauczania puchną od szczegółów, wydawnictwa zarabiają, a rodzice jeszcze pomagają dźwigać opasłe podręczniki i cieszą się, że po takiej dawce wiedzy  dzieci będą już uczonymi. Te informacje będą z reguły tylko w podręcznikach, nie w głowie. Rodzice w całej Polsce płacą krocie za korki, bo humaniści nie są w stanie w  30- 40  osobowej klasie opanować obszernego materiału z matematyki, a ścisłowcy z kolei całą masę pojęć humanistycznych. Myślenia, tolerancji, pracy twórczej nie ma co szukać w przeładowanej teorią szkole.

książka

      Nauczyciele z kolei jak biurokraci rozliczani są drobiazgowo z pracy papierkowej i z tego, co wtłoczyli na siłę do głów. Muszą się trzymać wytycznych, programów. Nad ich głowami – widmo zwolnień. Staroświecką szkołę kończyli dziadkowie, rodzice. Ale twoje dzieci żyją w XXI wieku, w innym świecie.

    Nowoczesna  szkoła ma obudzić zainteresowania, rozbudzić pasje, ma uczyć myślenia, prowadzenia dyskusji, uzasadniania sądów itd. Powinna prowadzić laboratoria matematyczne, biologiczne, literackie, językowe, by wspólnie brozwiązywać problemy,  zadania i uczyć odpowiedzialności. Dzieci mają robić filmy, pisać notatki, robić projekty artystyczne, recenzować, eksperymentować. Uczyć się kreatywności, oryginalności, indywidualności, ciekawości, eksperymentowania.

      Mają uczyć się nauki myślenia, główkowania, poszerzania twórczej wyobraźni, wyciągania wniosków, czyli tego, czego internet nie nauczy.

dzieci_172

      Dlaczego  mamy tylu finansowych analfabetów, którzy nie umieją czytać umów bankowych? Skoro wszyscy korzystają z banków, niechaj nauczą się w szkole, jakich  wystrzegać się niebezpieczeństw. Dlaczego nasze dzieci nie znają podstaw prawa? Skoro nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności, to przynajmniej niech wiedzą, co ich czeka.

      W szkołach powinien być wolontariat, ponieważ każde dziecko ma wiedzieć, że są chorzy, niepełnosprawni, starzy. Muszą nauczyć się empatii, pomagania na co dzień, a nie okazjonalnie jak to robią dorośli z okazji szlachetnej paczki.

mysl

      Rodzicu, zgaś kaganek oświaty, a swojemu dziecku zapal jasną żarówkę.

  RODZICU,

      twoje dzieci powinny uczyć się rozwiązywania problemów nie solo, lecz w parach i grupach, bo funkcjonują w społeczności. Powinny zastanawiać się, jak usprawnić np. komunikację w mieście, dlaczego nie ma BRT jako alternatywy do drogich kolei podziemnych, dlaczego nie mogą próbować sił w rewitalizacji swoich miejscowości, wytyczać ścieżek rowerowych, czy analizować nowych trendów nie tylko modowych, ale i językowych, motoryzacyjnych  itp.

glob mail

        Marzy mi się takie laboratorium literackie, gdzie uczniowie wspólnie analizowaliby fragm. znanych dzieł, pracowali nad zmianami we współczesnym języku  ( np. zapisywaliby nowe słowa, skróty, śledzili zapożyczenia, układali słownik staropolski). Na problemowych tematach ćwiczyliby umiejętność argumentowania, uzasadniania sądów, dyskutowania. Zmiana kilku lektur (  a kosztownych dyskusji będzie mnóstwo ), nie załatwi prawdziwej reformy unowocześniania szkoły. Podobnie ma się z bohaterami. Czy  nierób, choćby i facecjonista, będący na utrzymaniu innych ( np. Zagłoba ), to dla dzieci godny szacunku człowiek, a  przecież cała Polska  pozytywnie charakteryzuje opoja. Lektury ku pokrzepieniu serc? Ale to już było! Dziś nie zmuszajmy wszystkich do czytania opasłych tomów. Nie każdy jest zafascynowany polonistyką. Analizy ciekawych utworów można przeprowadzać na wybranych fragmentach z literatury. I to na lekcji !

       Doradcami pani minister niech będą mądrzy, młodzi praktycy mający sukcesy w pracy z dziećmi. Sławy uniwersyteckie są oderwane od szkolnej rzeczywistości i współczesności, niestety.

      Uczniowie  MUSZĄ  nauczyć się wypełniania pitów, pisania CV, obliczania podatku, czytania umów pożyczkowych. Przecież to ich życie. Pożyczki pewnie też będą brali, więc muszą być świadomi zagrożeń. Powinni mieć również wiedzę na temat leków, suplementów, homeopatii. Nie daliby się nabierać szarlatanom. Nie nadużywali lekarstw, czytali ulotki. Tego nauczyliby się w szkole.

    Na chemii niech praktycznie uczą się o chemii w pożywieniu: barwnikach, konserwantach, polepszaczach… Muszą  w przyszłości zrozumieć  skład kupowanych produktów. Niechaj  teraz dziecko czyta, co pije  i co zjada w kupowanych słodyczach, napojach. Powinno wiedzieć pod jakimi nazwami ukryto cukier i słodziki  (ponad 40 nazw ), jakie dodatki są szkodliwe. Niech także zbiera informację o uzależnieniach, niech wie o szkodliwości dopalaczy, narkotyków, niech odwiedza takie ośrodki. Taka szokowa lekcja poglądowa więcej daje niż cała strona o narkomanii w podręczniku.

kartka i czlow

      Uważam, że w szkole powinni wszyscy nauczyć się dobrze i bezpiecznie jeździć. Obecnie  wielu rodziców nastolatków kupuje prawo w wybranych „szkołach ” jazdy. A potem wszyscy dziwią się, że najwięcej wypadków powodują młodzi ludzie.

 RODZICU,

      wiedz, że twoje dzieci szkoły nie lubią, nie dlatego, że nie chcą się uczyć.

szk

      Prof. Gerald Huther pisze: ” Dziecko, które samo zdecydowało, że się uczy, i po co się uczy, i widzi w tym cel, nie ma powodu, żeby bojkotować naukę.”

      Mózg najbardziej pracuje, jeśli jest zainteresowany, zmotywowany do działania.

ucz

      W polskiej szkole  motywują … ocenami.  Wystarczy nie przeczytać o Ani z Zielonego Wzgórza, choć na to miejsce przeczytało się trzy inne książki. Wystarczy nie odpowiedzieć, co autor miał na myśli lub nie opanować pamięciowo wyznaczonej partii materiału. Może w końcu ktoś przytomnie zapyta panią minister, po co są stopnie, jeśli  oceny nie motywują. Dorośli też niech pomyślą, w czym mu pomogły choćby i same szóstki na świadectwie. A nie prościej i bez stresu : uczeń przechodzi lub nie do wyższej klasy. I tyle.

stos ks

       Trzeba w końcu uświadomić sobie, że mądrość i wiedza nie żyje w podręcznikach. Tam jest tylko informacja, która w umyśle dziecka przetworzona będzie w wiedzę i mądre sądy.

       A  po co rozdęta do granic absurdu biurokracja w szkole? Dla sprawozdań z których i tak nic nie wynika? Może komuś potrzebny był stołek, bo trzeba te stosy sprawozdań spiąć i posegregować? Minister rolnictwa podobno jeździł na Alaskę, aby  podpatrywać  wzorcowe gospodarstwa, to gdzie jeździł minister oświaty, żeby zrobić zaścianek ze szkoły? W klasie, do której wtłoczono 30 – 36 uczniów z likwidowanych masowo szkół, nawet najlepszy nauczyciel niewiele zdziała. W szkole cudów nie ma i nigdy nie powinno ich być.

  RODZICU,

      twój sprzeciw   –  jak widzisz  na załączonym obrazku –  ma  jednak niebagatelne znaczenie.

sprzeciw

      Jeśli ty nie unowocześnisz szkoły, powinny to zrobić twoje dzieci dla swojego dobra.

      Trzeba przyklasnąć  młodej osobie, która pisze w „Gazecie Wyborczej” :

      – ” Zastanawiam się, czy nie pozwać polskiego państwa za dwanaście straconych lat „.

stalowka

     Takie pozwy powinny zalać kraj i zatopić encyklopedyzm. Za hormon stresu w dłuższej perspektywie ( 6+3+3 = 12 lat), który wywoła w przyszłości szereg chorób, niech młodzi ludzie otrzymają od państwa odszkodowanie.

        Weź przykład z Marka Twain’a:  „ Nigdy nie pozwoliłem, by szkoła przeszkadzała mi w zdobyciu wykształcenia”.

mem o szkole

      Pamiętajmy, że chodzi o praktyczną wiedzę i jej zrozumienie, a nie o wykucie na blachę określonej w programach ministerialnych encyklopedycznej partii materiału.

 

6 uwag do wpisu “DZIECI MAJĄ SIĘ UCZYĆ W NOWOCZESNEJ SZKOLE

  1. W pewnej szkole, pewna pani używała taśmy klejącej jako pomocy naukowej, aby wymusić skupienie, aby uciszyć i aby mogła zrealizować to czego od niej wymagano i co sama zaplanowała.
    Świat zwariował? Szkoły są wrogiem dzieci i młodzieży? Uczeń jest przedmiotem, czy podmiotem tego interesu zwanego polską oświatą?
    Polecam tekst tyczący tej drażliwej materii. Liczę na komentarze

    Takim wstępem opatrzyłem Twój tekst i umieściłem go na fejsbuku.
    Czekamy

    Polubienie

  2. Dawid Wójtowicz – komentarz na mojej stronie fejsbuka pod Twoim tekstem:
    Praktycznie pod całym tekstem mogę podpisać się wszystkim swymi kończynami.
    Wiadomo nie od dziś, że polska szkoła „wypluwa” (bo na pewno nie kształci) rzesze głupich ludzi.
    Z autopsji jednak wiem, że chcieć to móc. Lekcje nie musza być przeteoretyzowane, nudne i monotonne. Na prawdę można poprowadzić świetną lekcję, która realizuje założenia podstawy programowej (to nic, że w owej podstawie bardzo wielu potrzebnych założeń nie znajdziemy), a nawet wykracza poza jej ramy.
    Dzieciaki z reguły nie znoszą matematyki, ale da się poprowadzić tak lekcje, że uczniowie mówią między sobą „Ta lekcja była nawet fajna”, „Matma jest ciekawa”.
    Odejdźmy od metod nauczania naszych dziadków i babć! Pomyślmy jak chcielibyśmy żeby nasze dzieci były uczone i dokładnie tak uczmy.
    Jeśli jakiemuś nauczycielowi nie podoba się jakiś podręcznik, to niech go zmieni lub napisze swój.
    Narzekamy, że dzieciaki noszą miliard książek, ale jednak do NASZEGO przedmiotu potrzebuje co najmniej 3 książek i 2 zeszytów. Nie bądźmy hipokrytami! Bez podręczników uczniowie także potrafią, pod kierownictwem mądrego n-ela, pracować.
    Polska szkoła jest przestarzała, ale jest to wina nas wszystkich nie tylko rządzących.

    Polubienie

  3. ~Ultra

    Dziekuję za komentarze. Od lat trwają dyskusje o nadmiernej ilości teorii w szkole. I na rozmowach się kończy, a wiadomości przybywa. Praktycznej wiedzy dalej nie ma. Kiedyś były chociaż pracownie, sama uczyłam się gwintować śruby , na fizyce i chemii robiło się doświadczenia. Dziś nie ma nawet tego, nie ma czasu. Teoria zdominowała.

    Polubienie

  4. Dorota z USA
    Dobry artykuł. Mam Polska tv i to co sie dzieje w polskich szkołach po prostu mnie przeraza!!! Moja córka była chora przez 2 dni i nie mogła sie doczekać pójścia do szkoły! A w Polsce dzieci przeżywają traumę chodząc do szkoły… smutne to!
    A komentarz Dawida przeczytałam dlatego, że był długi, krótkich nie czytam bo to są zwykle komentarze ludzi, którzy nie maja zbyt wiele do powiedzenia.
    Ja nigdy nie byłam „aktywnym” uczniem. Oceny mia lam zawsze bardzo dobre ale uważałam, że nie muszę nikomu udowadniać, że coś przeczytałam, czy czegoś sie nauczyłam.
    Moja córka własnie teraz była uczniem tygodnia, już mowie na czym to polegało w jej klasie – każdy dzień obejmował coś innego ale generalnie miała przygotować informacje o sobie, o swoich pasjach i zainteresowaniach, a potem przedstawić na forum klasy; innego dnia miała za zadanie omówić kilka przyniesionych przez siebie zdjęć – fakty o których powiedziala zszokowały mnie, bo nie wiedziałam ze taki młody mozg ( 6 lat za 11dni) pamięta tak drobiazgowe rzeczy; innego dnia czytanie ulubionej książki (czyta na poziomie ucznia kończącego 1 klasę a jest w zerówce); czy tez zrobienie małego eksperymentu polegającego na oszacowaniu przez jej kolegów ilości przedmiotów w słoiku.
    Nie mogła sie doczekać na bycie uczniem tygodnia i przygotowanie tych informacji. Dzieci są uczone samodzielnego myślenia i współpracy z innymi.
    Kogo w polskiej szkole obchodzą pasje dziecka??? Ważne żeby program był zrealizowany!
    Kiedyś nawet chciałam wrócić do Polski, ale chce by moja córka zdobyła dobre wykształcenie i spełniała swoje pasje i marzenia. A nie oszukujmy sie – tu (USA) ma większe możliwości!!!
    A tęsknota …. nigdy nie minie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s