BEZ MIŁOŚCI DO SZTUKI ANI RUSZ

        Już dawno nikt nie powitał mnie słowem  „madame”. Ostatni raz słyszałam na lekcji francuskiego.  A potem parami na scenę wkraczają aktorzy z niewidomymi artystami pod rękę i rozlegają się dźwięki piosenki francuskiej, m.in. słyszymy piosenki  „Milord”, „Sous le ciel de Paris”, czy „Hymne a l’amour”. Wielka sztuka, sławne przeboje zeszły pod strzechy miejscowości kiedyś zapomnianych przez Boga i ludzi.

https://www.google.pl/search?q=Piaf+Milord&gws_rd=cr,ssl&ei=8oP0VdP0IsW0sQGx24mQDw

moje 014

         Tak zaczyna się spektakl Artura Dziurmana pt. „Cyganeria”. To sentymentalna podróż scenarzysty i reżysera przez historię działalności nieistniejącej już krakowskiej kawiarni  „Cafe Moliere”  przy ulicy Szewskiej 4. To także i moja wspomnieniowa podróż, gdy wiele lat temu prowadzałam tam Starszego, aby miał kontakt na żywo z aktorem. Na małej scenie poprzez zabawę, quizy, zagadki, recytacje, inscenizacje tworzony był ten swoisty klimat. Nie tylko zapewniał mu kontakt ze sztuką, ale i zaowocował późniejszym  udziałem w kółku teatralnym i występami na prawdziwej scenie Teatru Ludowego.     Kawiarni „Cafe Moliere” już nie ma ze względu na kłopoty finansowe, ale istnieje w zbiorowej świadomości, przecież tu zawsze była publiczność i ta młodsza na małej scenie, i ta starsza w piwnicach.

        Kraków bez cyganerii absolutnie nie istnieje. Wprawdzie nie spotkasz już czarnych peleryn, charakterystycznych kapeluszy, nie mniej kabaretowy klimat i magia piwnicznych piosenek trwa nadal. Pod niebem Krakowa hymny o miłości są niezwykle wiarygodne. Od Paryża do królewskiego miasta znowu nie tak daleko, a  i  lata świetlne przecież nas nie dzielą.

      W spektaklu opiekę nad piosenką francuską i piwniczną sprawuje krakowska aktorka i wokalistka Beata Paluch,  sama również śpiewająca w „Piwnicy pod Baranami”. Cyganeria to środowisko artystyczne, którego członkowie występują przeciw konserwatyzmowi.  Powstaje cyganeria literacka ze S. Przybyszewskim, T. Boyem Żeleńskim i malarska z z J. Mehofferem, W. Tetmajerem, S. Wyspiańskim. Wprawdzie Kraków z tyglem kulturowym Paryża nie mógł się równać, nie mniej jednak to tu powstała ta specyficzna atmosfera skupiona wokół kawiarń  („Jama Michalika”dawniej, a po wojnie „Cafe Moliere”).  To nie było zamknięte środowisko, skoro echa są ciągle słyszalne. Przydałaby się w czasach współczesnych taka bohe’me, bo jak widzę to obecne schlebianie niewybrednym gustom, to marzy mi się choćby mgiełka niekonwencjonalnej atmosfery tamtych lat. 

https://www.google.pl/search?q=A.+German+Cyganeria&gws_rd=cr,ssl&ei=yIT0VeXLC4mUsgHqhoyYAQ

       W spektaklu pojawiają się unikatowe zdjęcia z czasów świetności kawiarni, w której bywali artyści,  jak: Jerzy Sztur, Andrzej Grabowski, Krystian Lupa, Dorota Segda i inni znamienici przedstawiciele sztuki. Wiadomo, że nie można żyć bez sztuki, tak jak bez tlenu nie można  oddychać. Bez tej miłości do sztuki bez granic nie ma życia.

moje 015

         Tło  spektaklu stanowi nowatorska prezentacja zdjęć opisujących dzieje „Cafe Moliere”. Przeszłość i magia piwnicznych piosenek przyciąga wzrok i słuch. To z tej sceny usłyszałam nowe  dla mnie słowo ‚ zajefany ‚ ( hm…)  i  ‚ audiodeskrypcja’ (pomoc niedowidzącym i niedosłyszącym w zrozumieniu spektaklu). Tak więc w tej konwencji zostając, mam dla Was ‚ zajawkę ‚ piosenki  „Piwnicy pod Baranami”. 

https://www.youtube.com/watch?v=ewo03GQGyM0

          Jednak to, co najbardziej ujmuje, to rzadko spotykana integracja zespołu teatralnego, w skład którego wchodzą osoby niepełnosprawne, niewidomi i niedowidzący. Gościnnie występują: B. Paluch – Zarycka, M. Sokołowska – Gawrońska, M. Litewka. Scenografię opracowała A. Werner, akompaniowała M. Błaszczyk – Bylica.

afisz 001

          Na cześć międzypokoleniowej sceny Moliera wypijmy i jeszcze jeden, i jeszcze raz. Oby rozstrzygnęły się problemy finansowe, a na kulturę nie żałowano grosza, tak jak nie żałowano na alkoholowe loty i podróże do egzotycznych krajów.

          Czterej jeźdźcy Apokalipsy niech przeniosą nas w czas młodości „co pierwszą jest, potem drugą. Ta nasza młodość, ten szczęsny czas. Ta para skrzydeł zwiniętych w nas.”

 https://www.youtube.com/watch?v=BdiMTnMe8Yk

30 uwag do wpisu “BEZ MIŁOŚCI DO SZTUKI ANI RUSZ

  1. W połowie lat 60′ ub.w. bilet do teatru – o ile, w ramach ukulturniania, nie był darmo rozdawany przez związki zawodowe – kosztował średnio kilkanaście zł., dla porównania 0,5 l. wódki to koszt od 60 do 100 zł. Dzisiaj jest dokładnie odwrotnie. Nie jestem pewien, czy w ogólnym rozrachunku droga od królewskiego Krakowa do hipotetycznego Paryża uległa skróceniu, czy wydłużeniu.
    Jedno jest pewne, wspomnienia były piękne, i takimi pozostają. A rzeczywistość? No cóż można za Grzegorzem Turnauem skonstatować „Cichosza” …

    Polubienie

    1. Jeździliśmy całymi klasami licealnymi raz na półrocze do opery lub operetki, a z kolei aktorzy przyjeżdżali, aby nauczyć rozumieć Sztukę, świadomie piszę wielką literą. Obecnie miasta zalewają śpiewacy „pożalsięboże”, o operze mamy zapomnieć, a z desek teatralnych lecą wulgaryzmy, że wyjść należy przed czasem. Ta sztuka jest nie tylko niska, ale schlebia najgorszym gustom.

      Polubienie

  2. Wczułam się w tę atmosferę, o której piszesz. Już chciałoby się pojechać do Krakowa. Nigdy tam nie byłam. Ciekawe, czy ja bym poczuła ten klimat, o którym tak się mówi, że wyjątkowy,że nie ma takiego w żadnym innym mieście w naszym kraju. Wójcicki ma przepiękny głos. 🙂 .
    Pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

  3. Nic nie zastąpi kontaktu z żywym słowem, piosenką, a jeszcze w kameralnej atmosferze. To taki pokarm dla duszy, żeby poczuć się pięknym wewnętrznie i tęsknić do tych ulotnych wrażeń. Niestety świat bohemy zastępowany jest coraz częściej światem gwiazd, które głównie wyglądają…

    Polubienie

    1. Bardzo trafnie spostrzegłaś, iż obecny świat to świat celebrytów, którzy znani są z tego, że tabloidy o nich piszą. A pisać mogą nawet o skandalach, byle pisali. Jeśli nie piszą, to trzeba samemu wrzucać fotki, ponieważ liczy się wygląd. Zewnętrzność. I tyle.

      Polubienie

  4. ~Beata

    Jaka szkoda, że sztuka jest tak mało doceniana przez polityków. Tyle wyjątkowych miejsc, a nawet teatrów boryka się z problemami finansowymi, tak nie może być! To smutne, ale prawdziwe. W świecie nastawionym na materializm sami powinniśmy zadbać o głębsze przeżycia, o docenienie talentów innych ludzi.
    Opisywany spektakl faktycznie musiał spowodować drganie serc – głównie poprzez wspomnienia, ale też skład zespołu i cały klimat, który mu towarzyszył. Warto żyć dla takich chwil… Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  5. ~Kneź

    My ze Starszą zaczynamy coraz częściej chodzić na takie imprezy, starannie unikając celebrytów i wspieranych komputerami „artystów”, a na sieci wybieram starsze wersje utworów niż nowe.

    Polubienie

    1. Nie wiem dlaczego mam poczucie, że umysły dawniej były ciekawsze, mniej powierzchowne. Może się mylę, ale nie kupuję też muzyki sponsorowanej przez banki i inne podmioty gospodarcze. Za „Grajka” – serdeczne dzięki.

      Polubienie

  6. Odżyły wspomnienia…
    W czasach „słusznie minionych” Piwnica pod Baranami była dla nas czymś nadzwyczajnym. „Ta nasza młodość” łapała i wciąż łapie za gardło. Dezideratę poznałem w piwnicznym wykonaniu, jak i wiele innych utworów będących dzisiaj symbolem KULTURY, która nie rozrywała na szczępy, ale pozostawiała ślad. W czasie pobytu córki przed dwoma laty byliśmy w Jamie Michalikowej, gdzie fotografując wnętrze i wiele detali z wystroju, bez lampy, a w niemal totalnej ciemności myślałem o owej Cyganerii, której taki klimat wyraźnie odpowiadał. Kiedyś w sklepie mieszczącym się w Szarej Kamienicy spotkałem p. Grzegorza T. który wpadł po flaszkę, a na rynku mijałem się z p. Wodeckim, który szedł w czarnym i dość obszernym płaszczu nasuwając skojarzenia z cyganerią właśnie…
    Ktoś powiedział ze „Wszystko możemy kupić, ale kulturę powinniśmy mieć własną”. Cytuję z pamięci, ale wydaje mi się, że komentując Twój post trzeba to akcentować

    Polubienie

    1. Nie rozumiem, co stało się, że obecnie nie spotykają się literaci z sobą, nie dyskutują, przez co nie mają siły przebicia jako pojedyncze głosy. Jeśli spotkają się na wizji, to najczęściej walczą z sobą i przekrzykują, jak to weszło w zwyczaje Polaków na stałe już chyba. A mnie jest szkoda tych magicznych piwnic. I tych programowych kawiarń. Pozostały jeno legendy.

      Polubienie

  7. Dziękuję Ci za tę notkę 🙂 Przypomniała mi bowiem moje dwie wizyty w krakowskim teatrze „Bagatela” w czasach szkolnych. Pierwszy raz na „Tajemniczym Ogrodzie” w podstawówce, drugi w liceum na „Mayday 2″…

    Ponadto w gimnazjum udało mi się wygrać pewien konkurs i wystawić własną sztukę w tutejszym domu kultury 😀 BTraktowała ona o wartości przyjaźni w coraz bardziej zagonionym i stechnicyzowanym społeczeństwie. Działa się jakby na dwóch płaszczyznach – rzeczywistej i w klimacie mojego ukochanego „Władcy Pierścieni”… Siedziałem na scenie i za kulisami doglądając wszystkich szczegółów. Były efekty dźwiękowe i świetlne, nawet maski wykonane z papieru!

    Niesamowite to było 😀 Żałuję tylko, że sama sztuka do dzisiaj się nie zachowała…

    Pozdrawiam, dziękuję i zapraszam 🙂

    Polubienie

    1. Obecnie dzieci mają rzadszy kontakt z teatrem i operą. Kultura schodzi w dół, a szkoda. Kiedy na wycieczce pani pokazała na Teatr im. Słowackiego i zapytała, czy wiedzą, co to za budynek, dzieci mieszkające niedaleko Krakowa nie wiedziały. Za to uświadomiły panią, że niedaleko jest Mac Donalds.
      Czy Twojej sztuki nie da się odtworzyć? Pozdrawiam.

      Polubienie

      1. Że sobie tak westchnę po starorzymsku na ten komentarz o MacDonaldzie i Słowackim: „O tempora! O mores!”

        Co do sztuki, obawiam się, że niestety… Może leży sobie gdzieś w jakimś zakurzonym folderze w archiwum szkoły, ale nie mam jak tego sprawdzić już..

        Kłaniam się nisko, Madame…:)

        Polubienie

      2. Dziękuję za dowcipne „madame”, nie ukrywam, że takie to miłe.
        Celcie, a jakby napisać ew, zadzwonić do szkoły, być może gdzieś to jest, więc warto powielić w gminie bądź starostwie i dać choćby nauczycielom, domom kultury, aby wystawiali.
        Beannu’.

        Polubienie

  8. Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że współczesna muzyka w przeważającej części jest plastikowa, pisana przez natartych szmalem, napakowanych ziółkiem i elektroniką muzykantów. Upraszczana, praktycznie bez treści, a nawet bez słów, disco-polowa, czyli prosta (łatwo wpada w ucho i łatwo drugim wypada), ale za to GŁOŚNA. Dlatego cenię tę „wczorajszą”.

    Polubienie

  9. ~szczur z loch ness

    De gustibus non est disputandum, powiadają przy czym faktycznie wydaje się, że podatnicy zdecydowali się dofinansowywać głównie jeden rodzaj przedsięwzięć artystycznych, tj. happening alkoholowe 🙂
    Pozdrawiam z Krainy Loch Ness
    🙂

    Polubienie


    1. Ściągnęłam link na Fb i do siebie, ponieważ warto sobie przypomnieć piosenkę, którą śpiewał nie tylko cały Przystanek.
      Kiedy przyglądam się zespołom sprowadzanym przez miasta, to potwierdzam, że sponsorowane są czasem miernoty ( za to głośne), a potem alkohol leje się strumieniami. O taką kulturę muzyczną chodzi?

      Polubienie

  10. W liceum polonistka systematycznie polecała nam w ramach prac domowych oglądanie spektakli Teatru Telewizji. Taka forma kontaktu z tym rodzajem sztuki pozostała moją ulubioną. W porównaniu z odbiorem bezpośrednim jest na pewno uboższa, lecz poza tym bezpieczniejsza, co dla mnie ma duże znaczenie – w teatrze zdarzyło mi się między innymi z niesmakiem odwracać wzrok, gdy tuż przed moim nosem odgrywano lubieżne sceny, a nawet zasnąć, gdy przedstawienie okazało się (również ku memu zaskoczeniu) bardzo nudne. W życiu trzymam się zasady, że nic na siłę, dlatego nie uwiera mnie to, że nie jestem absolutną wielbicielkę teatru. Choć publiczne pochwalenie się czymś takim może było by … zajefajne ;). Tak, nie uszedł mojej uwadze Twój dopisek w nawiasie. Pozostaje chyba cieszyć się, że słowo to nie padło w oryginalnym brzmieniu.

    Z serdecznymi pozdrowieniami, Ultro.

    Polubienie

  11. Kraków ma niesamowitą atmosferę czego nie można powiedzieć o Warszawie…
    Pięknie napisałaś o sztuce teatralnej, co ciekawe w teatrze klasyka literatury jest aktualna i nie brzmi archaicznie…
    pozdrawiam ciepło
    dobrycoach.bloog.pl

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s