CODZIENNIE ŚWIADOMIE I MĄDRZE ZMAGAJ SIĘ Z CHOROBĄ, CZYLI SZAŁU NIE MA, SKORO JEST RAK

     Czasem walną cię niespodziewanie otwarte drzwiczki nie tylko w czoło, ale i w mózg. Zatruje błogostan diagnoza: ma pan złośliwy nowotwór. No tak, szału nie ma, ponieważ masz wyrok. Na razie w zawieszeniu. Ta choroba z pewnością skraca życie, nie mniej jednak trzeba zebrać siły, aby móc z nią walczyć. Operacja, chemioterapia, radioterapia, brachyterapia i hormonoterapia przez co najmniej pięć lat. Już po operacji mogą być: krwiak, zakrzepica, a potem nowy wyrok. Przecież mogą być przerzuty. Może być też taki wyrok – niestety – bez zawieszenia: białko monoklonalne, nie wiadomo skąd, ale  po takiej dawce  — terapii czasem atakuje. I nie ma zmiłuj się, choćbyś na kolanach do Częstochowy. Dowiadujesz się przy okazji, że nowoczesne leki są właściwie poza twoim zasięgiem. To taka ukryta eutanazja. Zaczynasz więc  niezwykłą perspektywę zmagania się z chorobą, śmiercią i resztą cudu, jakim jest życie.

052

        Dla coraz liczniejszej rzeszy chorych codziennie walczących z chorobą nowotworową gorąco polecam książkę – wywiad K. Jabłońskiej z księdzem J. Kaczkowskim pt. „Szału nie ma, jest rak”. To książka właściwie dla wszystkich, którzy się urodzili.  I niech się nikt nie łudzi, że jego to nie dotyczy,  ponieważ sprawy ostateczne nie ominą nikogo. Każdy takoż umrzeć musi, skoro się urodził i nikt nie wie dnia ani godziny. 

        U ks. Jan Kaczkowskiego 1.06.2012 r. po raz drugi zdiagnozowano raka. Wcześniej była nerka, a obecnie nowotwór mózgu, glejak czwartego stopnia, co zwykle oznacza czternaście miesięcy życia.  Po dwóch operacjach, kolejnych chemioterapiach nadal działa na rzecz swojego hospicjum w Pucku. Jak mówi, pragnie  dobrze przeżyć swoją śmierć. Glejaka nie da się pozbyć, chyba że wytnie się cały mózg. Wiadomo, że w takiej sytuacji trzeba umieć poradzić sobie z lękiem. Należy się dowiedzieć o sedacji paliatywnej, ale w pierwszej kolejności warto zapoznać się z tekstem „Jak umiera ciało”.  Trepek sam spada z nogi. Ale też jeśli ktoś się urodził, będzie wcześniej czy później truchłem, więc chowanie głowy w piasek nikomu nic nie pomoże.

            Przyznam się, że tak niezwykle otwartego, kreatywnego, mądrego księdza, rzadko można spotkać. O jego wielkodusznym sercu niech świadczy fakt, że kiedy świętował otwarcie swojego hospicjum, zaprosił przedstawicieli innych wyznań, w tym świadków Jehowy. Potraktowani po ludzku i z szacunkiem, pragną umierać u katolickiego szefa, bo  „tu pracują same anioły” – mówią.

             Ten życiowo roztropnie mądry ksiądz ma ludzkie spojrzenie na ziemskie życie, proszę zatem przeczytać: „Mam swój autorski program religii. Na pierwszym spotkaniu z nową klasą zawsze pytałem: zaczynamy od początku życia, czy od końca?  I jeśli klasa zdecydowała,, że od początku, to zaczynałem od in vitro, potem szły na warsztat problemy bioetyczne środka życia, czyli śmierć mózgowa, przeszczepy, takie rzeczy jak piercing, tatuaże, sprawy dotyczące życia seksualnego (to podobno „czyn zasługujący na wieczną nagrodę” ), a na końcu była problematyka związana z medycyną paliatywną, czyli m.in. : eutanazja, terapia uporczywa, testament życia.

Nic o prorokach Starego Testamentu czy na przykład o Duchu Świętym?

Nie jestem w tym na tyle dobry, żeby mówić o tych ważnych sprawach w taki sposób, który zainteresowałby młodzież”.

           Podziwiać należy także Jego otwartość:  „jestem zawiedziony kościołem jako instytucją totalną, która ci mówi, co masz myśleć, która mówiąc o wolności i godności człowieka, często sama ją depcze”,  ” W Kościele pracuje się jak za komuny, to znaczy często się … nie pracuje.”  Chapeau bas za słowa odwagi. Ale i za humor : „Skoro tak szybko  go  ( przyp. mój: wina z Kany Galilejskiej ) zabrakło, to znaczy że biesiadnicy nieźle dali czadu”. Jak się nie uśmiechnąć, gdy  czytamy: „Nie wiem, co mi wycięli operujący mnie profesorowie – ale od czasu mojej drugiej operacji sprawy intymne zupełnie przestały mnie interesować.(…) I, kurczę – prawdę mówiąc – trochę mi ich brakuje”. Niezwykle wzruszają także sprawy wielkiej wagi „najprostszego gówna, którym nie w pełni sprawny człowiek, jakim teraz jestem, czasem się umaże. (…) Tata  – powiedziałbym – wyciera mnie do imentu”. Śmiać się ze swego dyskomfortu, ze swego wstydu i  bólu potrafi tylko wielkoduszny człowiek. Opisuje przywracanie relacji damsko – męskich, kiedy można np. w sylwestra spędzić noc we dwoje z szampanem przy świecach, bo niby  dlaczego  nie mogliby leżeć razem , a  „nawet się w tym łóżku kochać?” Podziwiać i brać przykład z takiego Księdza. Takie hospicjum tylko w Pucku, bo też jego szef to nie jest zwykły przełożony, ale wielkiego formatu otwarty umysł.

          Rady, które ks. Jan  daje chorym i zdrowym są bezcenne. Przede wszystkim jest przeciwny poświęcaniu się rodzin i trzymaniu chorego na siłę w domu. Apeluje o zaniechanie uporczywych terapii, pisze o braku mistycyzmu w fizjologii umierania, o mówieniu prawdy, o przeżywaniu smutku i rozpaczy. Opowiada, że w hospicjum jak w kropli wody odbija się cała prawda o człowieku, czyli jego świętość i jego podłość. Tu nie tylko ludzie odchodzą na drugi brzeg, ale również kłócą się, zrywają kontakty, walczą o majątki i oskarżają się o najgorsze rzeczy. Jak to w życiu ludzkim bywa, kiedy nasz świat jest taki niejednowymiarowy.

           Przygotowani na choroby, ze świadomie zaplanowaną chęcią walki, zaopatrzeni w wiedzę i koniecznie w dobry humor łagodniej przeżyjemy własną chorobę, a jak trzeba -własną śmierć. Z uśmiechem , pogodzeni, ufni i pamiętający,  „że zasadniczo osoby, które są po tamtej stronie, nie mają automatycznego wglądu w nasze życie”. Nici z podglądania ! Za to „następuje dynamiczny przyrost szczęścia”. Takie science fiction bez problemów, bo nic nie dotknie i nic nie boli. Nareszcie zasłużony święty spokój. I mój , i Twój okręt  –  żeglarzu –  płynie nieustannie, by dobić w końcu do brzegu.

012

38 uwag do wpisu “CODZIENNIE ŚWIADOMIE I MĄDRZE ZMAGAJ SIĘ Z CHOROBĄ, CZYLI SZAŁU NIE MA, SKORO JEST RAK

    1. Książkę wypożyczyłam w bibliotece. Lubię tam bywać ze względu na atmosferę, mogę się skupić, przeglądam czasopisma, korzystam z sieci, obserwuję nowości. Nawet czasem się zastanawiam po co. Pozdrawiam.

      Polubienie

  1. Ja też znam go z mediów i zawsze jestem gotowy wysłuchać, obejrzeć i przeczytać wszystko, co on, z nim, o nim powiedziano, czy napisano.
    Podzielam zdanie autorki i przedmówczyni. Wyjątkowy, to fakt i kontrowersyjny dla wielu jego współbraci w wierze, bo tam mało kto lubi i szanuje tzw. otwarte umysły.
    Jestem za! – jak to modnie powiadają w programach promujących ludzi z talentem. Będę szukał tej książki, a Tobie bardzo dziękuję za tak interesujące przybliżenie postaci i dzieła, które On tworzy każdym dniem swojego życia i pracy

    Polubienie

    1. Ile siły w tym niepełnosprawnym od urodzenia człowieku, że nie poddaje się nieuleczalnej i śmiertelnej chorobie przez tak długi czas. A tak nawiasem, ciekawe, czy następca ten poziom utrzyma, czy zaprowadzi swoje rządy bez ludzkich praw.

      Polubienie

    2. Każdy powinien zapoznać się z Twoim podanym niżej linkiem. Ten tekst znajduje się także w książce. Mocny, wbija w ziemię. Bez owijania w bawełnę, bez dodawania nadzwyczajnych tajemnic. Wali prosto w oczy.

      Polubienie

  2. Muszę przyznać, ze bardzo zainteresowałaś mnie książką i postacią chorego księdza. Widywałam go tu i tam , ale media jak zwykle prześlizgnęły sie po mniej istotnych aspektach… Gdyby więcej było było takich postaci w kościele, może wyznawców byłoby więcej….
    Temat raka nie jest mi obcy, bo patrzyłam, jak umierała na raka płuc moja mama. Nie łudzę się tez, że mnie to ominie, tylu znajomych wokół zachorowało i niestety znam tylko 1 osobę, która to pokonała….
    Na pewno sięgnę po książkę, dziękuję za temat do przemyśleń.

    Polubienie

  3. Od 1853 r., gdy G. Mendel zajął się badaniami nad dziedzicznością wiadomo, że zestaw chorób jaki odziedziczyliśmy po przodkach jest w takim samym stopniu zależny od genów jak i od środowiska w jakim żyjemy. Tak więc genów i środowiska nie da się oszukać. Lekarze o tym doskonale wiedzą, bo tu rządzą takie same prawa jak w przypadku bólów fantomowych – ręki nie ma, bo amputowana, a boli nadal, nowotwór wycięty, a przerzuty są nadal. W ponad 92% wycięcie zmian nowotworowych niczego nie zmienia. Jeżeli chory nie zmieni środowiska, to organizm będzie nadal postępował tak jakby chory organ był nadal w organizmie. Nie trzeba chyba dodawać, że dla lekarzy i farmaceutów liczy się kasa, cóż więc za problem sprzedawać choremu zbędne procedury i leki medyczne? „Kasa Misiu, kasa…”
    Szkoda, że takie wspaniałe osoby jak ks. Jan nie rodzą się na kamieniu.

    Polubienie

    1. Znany mi farmaceuta powiedział, że wiele nowych leków jest blokowanych ze względu na kasę. Jeśli lek dobry i wyleczy, to przemysł farmaceutyczny traci. Nie mogę uwierzyć. Nie wiadomo, czy to prawda, choć mówił to pan pracujący w aptece. Okrucieństwo nie do uwierzenia.

      Polubienie

  4. Myślę, że tak naprawdę nigdy nie będziemy ;”Przygotowani na choroby, ze świadomie zaplanowaną chęcią walki, zaopatrzeni w wiedzę i koniecznie w dobry humor łagodniej przeżyjemy własną chorobę, a jak trzeba -własną śmierć.”
    Instynkt samozachowawczy możemy oszukać, zagłuszyć ale to takie raczej pogodzenie się z losem niż przygotowanie; pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. J. Kaczkowski w momencie rozmowy z wyrokiem śmierci, opuchnięty od leków (120 kg ważył ), praktycznie nie widział na jedno oko, a drugie -15 dioptrii „przeżywał swoją śmierć” na kartach książki pogodnie. Prowadził hospicjum, ze śmiercią spotykał się często. My, nieoswojeni, zawsze będziemy przerażeni, zaskoczeni. Ksiądz mówi, że dzieci powinny bywać w hospicjum, a tymczasem odsuwamy ich, bo uważamy, że to drastyczny widok.

      Polubienie

    1. Drogi Kneziu, nasza cywilizacja udaje, że nie ma starości, chorób i niepełnosprawnych. Z jakim niesmakiem prowadzący zapowiedział wyścigi starszych z balonikami, tymczasem na twarzy zwycięzcy widziałam tyle endorfin, że warto było taki pokaz zrobić, a doping niczym na stadionie. Człowiekowi od dziecka oswojonemu z chorobami, śmiercią łatwiej przychodzi przeżycie własnych problemów. Oglądam dziś księżną Kate w ośrodku dla dzieci z chorobami psychicznymi, w linku patrzę na menu z Pucka: parówka, jajecznica z cebulką czy boczusiem, żadnej mlecznej i zdrowiutkiej owsianki. Tyle małych radości spowodowanych zdrowym rozsądkiem. Proszę zauważyć, jak do szkół noszą dzieci cukier, bo nikt nie jest w stanie pić niesłodkiego kompotu, czy sól, ponieważ niedosolone potrawy nie smakują. Ewidentnie brak używania rozumu i rozsądku, a trzymanie się kurczowe programów urzędników może jest i bezpieczne, ale niedorzeczne. Niechże wróci zdrowy rozsądek. A my, choćbyśmy stawali na głowie, wiecznie zdrowi i wiecznie młodzi nie będziemy. I tylko znam jeden przypadek „wiecznie żywego”.

      Polubienie

      1. ~Kneź Okrutnik

        Okazuje się, że ta rewolucja ze zdrowym jedzeniem w szkołach, służyła tylko wejściu na rynek niektórym firmom kateringowym, czego należało się spodziewać.
        Sól swego czasu była cenniejsza niż złoto, co nie było bynajmniej efektem fanaberii, tylko potrzeby – niedobory soli są śmiertelnym zagrożeniem dla życia, nadmiar tylko szkodzi.

        Polubienie

      2. Batony, chipsy powinny zniknąć ze szkoły, ale ten pomysł z niedosolonymi ziemniakami i zupami, niesłodkimi kompotami to jakiś horror. Może i racja z tymi firmami. A kto to wie, skoro przekręt goni przekręt.

        Polubienie

  5. Wczoraj zrejterowałam, obawiając się, że mój komentarz może niechcący sprawić Ci przykrość, Ultro. Mogę się tylko domyślać poziomu Twojej wrażliwości, dlatego z czarnym humorem dam sobie spokój i tym razem. A może sama jestem przewrażliwiona i w Twoim poście nie ma drugiego dna. W każdym razie pozdrawiam Cię dziś szczególnie serdecznie.

    Polubienie

    1. Jesteś zwyczajnie dobrym człowiekiem, a to teraz nie jest właściwe trendy, nawiasem mówiąc, tak więc uśmiechnęłam się do Ciebie. Niepotrzebnie masz skrupuły. Uwielbiam czarny humor, ludzi piszących „z pazurem, dowcipnych, prawdomównych, takich, którzy mówią to, co myślą. Mój pazur wprawdzie trochę się stępił, ale lubię taki napięty intelekt u innych. Pozdrawiam równie serdecznie.

      Polubienie

  6. Należę do osób, które nie przepadają za czytaniem o chorobach, ani tym bardziej o dyskutowaniu na ich temat. Nie szukam też u siebie chorób, więc niechętnie poddaję się badaniom kontrolnym, a co do wspomnianej przez Ultrę mammografii mam do niej wręcz wrogi stosunek.
    Choroba własna czy kogoś bliskiego to coś na co nigdy nie będziemy przygotowani. Nie pomoże przeczytanie czy przedyskutowanie całej dostępnej wiedzy. Wiem coś o tym.

    Polubienie

    1. To, co piszą dziennikarze to najczęściej ogólniki, często udramatyzowane, aby lepiej się czytało. Nie warto zaśmiecać głowy.
      Masz rację, że na chorobę u siebie czy bliskich nigdy nie będziemy przygotowani. Trzeba mieć dużo pozytywnych myśli, wiele sił i mnóstwo dobrej energii. Tego życzę Tobie i wszystkim bez wyjątku ludziom. Serdeczności zasyłam.

      Polubienie

  7. ~Beata

    Postawa księdza jest dla mnie wyjątkowa, głównie ze względu na sytuację w jakiej się znajduje, otwartość i podejście do różnych spraw. Należy go podziwiać, bowiem ludzi, którzy mówią otwarcie i myślą po swojemu nie jest zbyt wiele, gdyż spotyka ich krytyka na każdym kroku. Poza tym ludzie wstydzą się własnych emocji i uczuć, wolą być hopokrytami, oszukującymi innych, ale też samych siebie. Spisuję tytuł książki, bo porusza wiele kwestii, które dotyczą i mnie osobiście. Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  8. To ważna książka bo pokazuje, że człowiek w obliczu choroby walczy choć jest to trudne.
    W leczeniu tej choroby mało się mówi o psychice, jest metoda doktora Simontona, który wykorzystuje umysł w walce z chorobą… Ważny tekst napisałaś !
    pozdrawiam serdecznie
    dobrycoach.bloog.pl

    Polubienie

  9. Znam tego księdza z wywiadów w prasie. Żadnego udawania, zwykły człowiek zmagający się z chorobą śmiertelną, a jednak inny, silniejszy od przeciętnego. Ma siłę i dar pomagania innym w drodze do kresu życia. Rozumie to, bo sam chory, idzie w tym samym kierunku, razem ze swoimi podopiecznymi z hospicjum.
    Pozdrawiam Ultro:)

    Polubienie

  10. Witaj 🙂
    Próbuję uskutecznić wpis u Ciebie, ale mi ciągle „błąd” wyskakuje.
    A propos Twojego wpisu – to myślałam ostatnio jak wiele psów jest w naszym życiu (pieskie życie, psiakrew, psiamać, psia dola, pies z kulawą nogą itd.),ale czytając Ciebie – widzę, że diabłów też nie brakuje 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s