W epoce opakowań, absurdów, manipulacji i etykiet

       Technika idzie naprzód, a umysł zdaje się,  stanął w miejscu. Absurdów przybywa w każdej dziedzinie. Patrz im w oczy i powiedz wreszcie: sorry, Vinnetou, masz moją niezgodę na ten współczesny kram, gdzie liczy się opakowanie, a nie zawartość; gdzie kierunek nadają kluby mało używanych dziewic, czy wiecznie młodych politykierów z przerośniętymi ambicjami. Internetowy tort także coraz mniej strawny, ponieważ manipulacja goni manipulację, a w okienkach pokazują japiszonów zamiast roztropnych ludzi, tylko dlatego, że ci się dobrze sprzedają, ponieważ to sprzedajność jest liczącą się siłą. Te współczesne, wysoko już – niestety – przetworzone umysły wikłają się w absurdy dolnych rzeczy, czyli w mule, mgle, czadzie, bagnie, paździerzu, pozorach, manipulacji, zwyczajnej głupocie i nadzwyczajnych etykietach itp. itd.

rower absurd

        Zastanów się, co pozostanie po nas oprócz wiecznych plastików. Pomyśl, czy nie staniemy się pośmiewiskiem dla przyszłych pokoleń? Weź tego buciora, wyjmij z tej butonierki i wytup purnonsensy, bo przecież nikomu do twarzy nie jest z tymi nieżyciowymi przepisami, ogłupiającymi reklamami, stekiem absurdów, nawet jeśli to wszystko jest  przepięknie opakowane. Szczególnie szklane oko ukochało  badziewne łajno i zaparzanie przedajności, a twoim zadaniem jest pełen spontan, luz i szybkie przełykanie  bezsensownej papki. Pozwólmy sobie na parę przykładów tego obłędu znanego jako codzienny zawrót głowy. 

       Zacznę od absurdów podanych przez TVN Turbo. Czy wiecie, że w Polsce lekką ręką wrzucamy pieniądze w błoto? Oto wybudowaliśmy prawdziwe, acz nieużywane lotnisko bez samolotowych odlotów, dworzec z peronami bez pociągów, kanalizację w środku lasu, garaż w środku bloku do którego nie da się wjechać, budynki – stelaże dla reklamy i nikt za te absurdy nie odpowiada.

        Wydaliśmy pozwolenie na umieszczenie kostnicy w supermarketach dla bułek reklamowanych zapachem jako świeżo pieczone, choć piekarni nie ma w pobliżu. Niektóre zamrożenia mają kilka miesięcy. Rzekłabym, całkiem świeże, a zapachem mają zwyczajnie kusić i uwodzić.

zając wieprzowwy

          Spokojnie przełykamy hipokryzję celebry, która wmawia, że rysy twarzy zmienili samą dietą i ćwiczeniami w SPA, choć gołym okiem widzisz twarz naciągniętą jak guma od majtek i zmienioną w kogoś zza grobu.

         Zaczadzeni egocentryzmem odmieniamy to własne „ja” przez możliwe przypadki. Nowy lajk uważamy za wybitne osiągnięcie.    Czarowanie zdjęciami typu: patrzcie… tu jestem, a tu jem, tu idę, a tu mam nowe buty tak naprawdę pachną narcyzmem, czyli: wzrok na mnie, bo jestem wielki, piękny, wspaniały. Tylko rozumu nie pokazują,  nie wiadomo dlaczego, ponieważ to właśnie byłoby ciekawe.

         Uwiedzeni reklamami wierzymy, że na wszystko znajdziemy lek. Nawet suplementy traktujemy jak lekarstwa: na porost, na ubytek, na dodatek, na zakwaszenie organizmu, nadmiar i niedostatek wody, a tak naprawdę chodzi o zwyczajne  drenowanie kieszeni i zmniejszanie twojego konta. Może ktoś mi wytłumaczy o co chodzi z tym zakwaszeniem? Mam również cichą nadzieję, że roztropny student nie uwierzył, że wystarczy połknąć pastylkę i egzamin ma w kieszeni, tylko nauczył się do tego materiału. Ale po co wtedy łykać pastylkę?

         Pozwoliliśmy na zamykanie szkół i upychanie w klasach do granic możliwości zdrowego rozsądku, a ponoć to wszystko dla dobra ucznia. Wyrzuciliśmy ze szkół higienistki, dentystki, a nawet szkolne, zdrowe stołówki. Za naszą głupotę i za to, że nie umieliśmy sprzeciwić się władzy, zapłacą dzieci własnym zdrowiem i godzinami spędzonymi na kozetkach psychologów. Tony chemii dosypywane do jedzenia też zrobią swoje.

drobiowe-z-jelenia

      Zalewanie papieromanią przeraża. 420 tys. urzędników (a stale ich przybywa) wymyśla bzdurne procedury i nakazy z pozycji władzy. Tobie załatwić ciężko, a władza zza biurka za nic nie odpowiada, co pokazują rozmaite interwencje.

         Żarty z prawa. Możesz ukraść batonik i pójść siedzieć. Możesz ukraść miliony i cieszyć się wolnością. Zależy, kto cię broni. Ostatnio ukarano weterynarza za to, że nie opłacił swojego transportu i udzielał  pomocy bezdomnym zwierzętom. Kwadratowy absurd przepisów, a wystarczyłoby zwyczajnie pomyśleć.

        To wcale nie jest śmieszne, że wstydzimy się starości. Nawet już nie nazywamy się starymi, więc wolimy nobilitujące – seniorzy. Jakby ta antyczna szyja była mniej piękna lub artystyczne zmarszczki nieciekawe, a każdy siwy włos nie świadczył o straconej okazji? Na gwałt wygładzamy, prostujemy, dopinamy, a jak trzeba to i skalpelem, byleby młodym być i to już. To nic, że różnorodnie barwny jesiennie liść śmieje się z nas. To nic, że normalnie myślący patrzą z politowaniem na rybie usta, na brak mimiki, wypełnione policzki, tony różu i zastanawiają się, co jest nie tak. Być może potrzebna kozetka, by zmienić sposób myślenia i nie odwracać kota ogonem, bo od tego nikt nie stanie się ani piękny, ani bogaty, ani tym bardziej młody.

stokrotka 033

       Zafiksowani durnymi programami, nie zauważyliśmy, że śmiejemy się z siebie. Zapraszamy do swoich domów, pokazujemy bałagan, brud,  szlochamy, płaczemy i dramatycznie pytamy „co robić”, a perfekcyjna musi ci uświadomić, że trzeba posprzątać…

abs brak myslenia

         Lubowanie się w absurdzie to nie tylko nasza specjalność, te opary rozlane po całym Internecie to nie szklany żart. Tańczmy dalej ze stanem zapalnym gardła, zębów, stawów, a nawet – na załączonym obrazku – umysłów. Ten SOS możemy doprawić dalszymi absurdami, nonsensami, bezmyślnością, głupotą.  Nieskończone nigdy bicie piany. Co kto lubi i w czym gustuje.

        

        

62 uwagi do wpisu “W epoce opakowań, absurdów, manipulacji i etykiet

  1. Trafnie, dosadnie, ze szczyptą ironii bo nie można inaczej. I to jedni dla drugich „śpieszą z taką pomocą”. Nie tylko o ciało idzie, duch nasz ochoczy i też się nabiera. Widzimy w okienku, kinie, teatrze, na scenie. Często mamy tego świadomość i się dajemy nabrać. W każdą strunę uderzają, niszczą ducha i kieszeń. Gratuluję postu ! Pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

    1. Staram się trzymać obie stopy na ziemi, ale nie zawsze się to udaje. W czasach, kiedy nawet „haft jest polityką” (M. Drożyńska), a Lem pisał: „Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tyle idiotów” trudno o zdrowy rozsądek. Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  2. Po dłuższej przerwie wracam do blogosfery, w tym do Ciebie. I znów ten cięty język, ostre opinie, dosadne określenia. Lubię.
    Chociaż niestety, co piszesz – sama prawda i tylko prawda. Zastanawiam się czasem, czy jeszcze istnieje droga odwrotu i powrotu do normalności…?

    Polubienie

  3. Tak jest w istocie, ale czy ja muszę płynąć z głównym nurtem tej rwącej rzeki??? Niech płynie ten, który z jakichś względów musi.
    Ja wolę podróżować w przyszłość w swoim tempie i według swoich konserwatywnych upodobań

    Polubienie

  4. ~talka

    Obawiam się jednak, że poza samymi zainteresowanymi, czyli myślącymi podobnie, nikt więcej tego nie przeczyta i koło się zamknie. Wybór, czyli inaczej mówiąc wolna wola, jest we współczesnym świecie dosyc ograniczony i ukierunkowany… Pozdrawiam : -)

    Polubienie

    1. Dawniej było podobnie, ale do głosu nie dochodzili ludzie o miałkim umyśle. Obecnie Internet przytula nawet tych z cierpiącą głową. Parcie na szkło osiedlowej żulerni widoczne. Już bez kaptura, a z odkrytą głową i nazwiskiem. Zasyłam serdeczności.

      Polubienie

  5. To ja przekornie wleję łyżkę optymizmu do tej beczki dziegciu 🙂 Wiesz, to, co widać, to nie zawsze jest to, co jest. Narcyz na tle 10c-ciu innych osób będzie bardzo widoczny, ale te 10 normalnych osób też są realne.

    Wczoraj mój starszy syn, zazwyczaj pędzący z duchem 😉 i szpanujący, zadzwonił z prośbą o przepis na syrop z cebuli „jaki nam robiłaś w dzieciństwie”. A ma do wybory cały arsenał chemii.

    Ja sama uparcie na koleżeńskich spotkaniach kładę przez sobą komórkę, która nie ma nawet aparatu fotograficznego, za to ma duże cyfry 🙂 i przekonuję, że to naprawdę rozsądniejsze, niż obowiązkowe noszenie do komórki okularów.

    Młodszy syn, mimo że pracuje na pijarze, nie ma nawet konta fb, bo uważa, że wszystko, także cena za dochód, ma swoje granice.

    To tylko takie przykłady spod ręki.

    Polubienie

    1. ~Dreptak Zenon

      Fb posiadam i korzystam, ale nie tak jak maniacy. Dla mnie to kolejny rozbudowany komunikator. 🙂
      Inna sprawa, że jak trzeba to potrafię go wykorzystać, co zapewne niektórzy mieli niedawno okazje zaobserwować! 😀

      Polubienie

  6. ~Dreptak Zenon

    Z ulgą pozbyłem się niedawno smartfona. Młody, któremu rozleciał się wiekowy telefon, przyjął ten mój bez entuzjazmu, za to ja zakupiłem sobie w miarę normalny klawiszowiec, powodując niejakie zdziwienie u pani z obsługi.
    Za to radio w samochodzie zmieniłem sobie na takie, co to z telefonem współpracuje – słowa jakie z siebie wyrzucałem na dźwięk dzwonka w czasie jazdy, nie nadają się do przytoczenia! 🙂
    Widziałem fotki z Blog Forum Gdańsk – wszyscy z jakimś sprzętem w garści – wiadomo, blogerzy!
    I nasze Watrowisko, czy Kartoflisko – nawet zabrałem ze sobą mobilny router – nikt nie korzystał!!!
    Piotr Opolski za pierwszym razem aż oczy przecierał – żadnego komputera, żadnej telewizji!!!
    Jakby co, to do mnie SMS-ów nie wysyłać, szczególnie pilnych – odbieram czasami po miesiącu!!!! 😀 😀 😀

    Polubienie

  7. Absurd jest po prostu łatwiej zauważalny. Normalność jest mało medialna. Ale na szczęście ciągle jeszcze jest. Zacznę się martwić jak przestanę zauważać nonsensy. Bo to raczej nie będzie spowodowane ich zniknięciem…

    Polubienie

    1. Dziękuję,
      że widzisz czego inni nie widzą
      i słyszysz czego inni nie słyszą.
      I piszesz o tym o czym inni nie piszą,
      albo pisać nie chcą….

      Pozdrowienia ślę 🙂

      Polubienie

      1. Powiało poezją…Dziękuję.
        Właśnie czytam : „gdyby wiersze w Polsce były naprawdę czytane, naród byłby odporniejszy na obłudę. Wymagałby dla siebie więcej szacunku” (P. Śliwiński).

        Polubienie

  8. I proszę kolejna trafnie ujęta przez Ciebie prawda w prawdzie.
    Człowiek w pędzie życia nie zdaje sobie sprawy, jak wielka fala komercyjna zalewa nasze szare komórki, zmieniając niektórych w zombi pożerające wszystko czym karmią media.
    A to takie proste, PSTRYK i nastała wielka cisza, tylko przyroda, książka i ja 🙂

    Świetny wpis Ultro, taki dosadnie powalający i przywołujący do refleksji.
    Czy ja aby nie wpadłam/łem w sidła tej pochłaniającej nas ewolucji komercyjnej?

    Ściskam poniedziałkowo 🙂

    Polubienie

  9. Oj, czasami przydałby się niektórym gumowy młotek, aby mogli puknąć się w czoło. Najgorsze, że wszelkie przepisy i procedury zwalniają ludzi z rozsądnego myślenia, bo po co wysilać mózgownicę, skoro na procedury zwalić można. człowiek dorosły boi sie obce dziecko pogłaskać i przytulic plączące, żeby nie być posądzonym o pedofilię. Pieniądze na książki dla bibliotek obiecują, ale tyle biurokracji i wymagań to za sobą niesie, że czasu na wypożyczanie nie starczy…
    czasami boję się, że w zgorzkniałą zołzę się zmienię gdy to wszystko widzę, chyba że będę udawać, że nie dostrzegam….

    Polubienie

  10. ‚Żadne słowa nie są w stanie wyrazić moich uczuć, tylko kij, łopata albo i siekiera” (cytuję z pamięci). To dopiero są mocne słowa. Serdeczności za poniedziałkowe uściski.

    Polubienie

  11. Zając wieprzowy udaje zająca, a jeleń z drobiu robi nas w jelenia.
    Proszę czytać skład artykułów, mózg staje w poprzek: parówki cielęce mają, uwaga: 0, 004% cielęciny, margaryna do smarowania chleba ma 80% wody i chemię, by związała tę wodę i udawała margarynę, a skład puszek rybnych także przyprawia o ból głowy. itp.

    Polubienie

    1. ~Dreptak Zenon

      Ale są też i pozytywy! Oto sok z malin zawiera 99 % soku z aronii i jakiś nikły ślad malin – kosztuje 3,50 zł. Za to sok z aronii składający się z podobnej części (uwaga!!!), soku z aronii, kosztuje ponad 8 zł!!!
      Dlatego też chcąc zakupić tani sok z aronii, kupujemy sok z malin i mamy ponad 4 zł w kieszeni! A że to, co zakupiliśmy jest aromatyzowane malinami, to tylko „plus dodatni”! 😀 😀 😀

      Polubienie

      1. Pozytywy i ja widzę. Kupiłam puszkę sardeli (anchois), a w środku były śmierdzące „filety ze szprotów solonych korzennie”, więc piesek miał ucztę.

        Polubienie

      2. ~Grażyna

        Nie bałaś się dać tego psu?
        Ja kupiłam kiedyś dżem malinowy. Sądząc po pestkach to była raczej aronia. I nie miał zapachu. WCALE! Cała rodzina wąchała i nikt nic nie czuł. Z reguły dodaje się aromaty, ale żeby odjąć?
        I kiedyś mąż kupił kawior – w składzie było… mięso ryby, barwnik i coś tam jeszcze. Ciekawe jak te kuleczki zrobili…:)

        Polubienie

  12. To wszystko o czym napisałaś, to niestety szczera prawda. Ludzie udają kogoś, kim nie są, żyją lajkami, wcinają garści leków i myślą, że są nieśmiertelni. Absurdy można by mnożyć.
    A skoro wszyscy się śmieją, kto jest….głuptasem? 😉

    Polubienie

  13. ~szczur z loch ness

    Kolejny tekst w stylistyce life coaching, tym razem z malowankami, co oczywiście cieszy, bo jak nie trudno zgadnąc u mnie ciężko z czytaniem. Szczególną uwagę zwraca mięso drobiowe z jelenia, a na dodatek z Tesco i to w wersji mrożonej. A zwraca uwagę dlatego, że u nas czegoś takiego nie sprzedawali. Moim zdaniem to trafiona oferta, bo przecież sama przyznasz, że nie mogli napisać wprost, że to jeleń dla jeleni.
    Serdeczności z Loch Ness 🙂

    Polubienie

    1. Powiem raczej: syzyfowy coaching. Bez możliwości, bez skuteczności, bez efektywności i bez rezultatów. Bezużyteczna wiedza, wypalanie dymu i przesuwanie znaczeń. Nie każdy jest przygotowany do takiego życia, w którym dozwolone jest wciskanie kitu jeleniom i łosiom. Zaprawdę powiadam wam: kto łosiukuje… sam będzie łosiukany!

      Polubienie

  14. ~pani L.

    Gdyby nie absurdy to z czego byśmy się śmiali, kiedy kabarety schodzą na psy.

    Szytem absurdu, o którym słyszałm, był napis na drzwiach prowadzących do WC: awaria! prosimy załatwiać się na własną rękę.

    pani L. – już nie blogerka, ale nadal czytelniczka i komentatorka, jeśli pozwolisz Ultra.

    Polubienie

  15. Dla mnie idiotyzmem, który jest nie do przełknięcia jest wysyłanie pacjenta do NFZ po pieczątki na recepcie okularowej. Bez nich rabatu 35 złotych, optyk nie ma prawa dać. Słusznie piszesz Ultro, że papierzyska nas zalewają, ,,kwitomania”, walenie czterema pieczęciami w jeden świstek, by nabrał mocy prawnej jest bez sensu. Chyba, że mnożąc na potęgę administrację, ukrywało się prawdziwy wskaźnik bezrobocia?
    Pozdrawiam serdecznie:)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s