Ciekawy fenomenik ze zdrobnieniami i spieszczeniami

          Na bazarku w dzień handlowy:

–  Dzień dobry. Proszę kilogram jabłek, kapustę, 10 jajek i rzodkiewkę.

–  A, dzieńdoberek, paniusiu. Już daję kochaneńka jabłuszka, kapustkę, jajeczka i jeszcze rzodkieweczkę. A pietruszeczki nie potrzebujemy?

–  Nie, dziękuję.

–  Do zobaczonka, serdeńko.

        Zwróćcie uwagę na autentyczek problemiku ze zdrobnieniami. „Słownik języka polskiego „pod red. W. Doroszewskiego podaje, że zdrobnienie to «wyraz pochodny oznaczający przedmiot mniejszy od przedmiotu, którego nazwa stała się podstawą tego wyrazu, np. domek,okienko, lub wyrażający pozytywne nastawienie uczuciowe mówiącego do przedmiotu wypowiedzi, np. synek.»

https://www.youtube.com/watch?v=2RKCjtCRqXI

        Wszyscy rozumiemy pozytywne nastawienie  matki do dziecka, a więc dzidziuś, dziubdziuś, klusia, tygrysek, pieseczek i misiaczek mają wspólny mianownik, czyli zacieranie dystansu i okazanie czułości. Tu spieszczenia pasują, a nawet przeuroczo podkreślają związek uczuciowy dwojga ludzi. Ale wyobraź sobie, że usłyszysz o sobie: prezesina, kierowniczek, dyrektorcia. Kiepściutko zdrobnienia wyglądają także w sklepach, pociągach, bankach, instytucjach, na biznesowych spotkaniach. A teraz pytanko, czy podoba ci się, gdy w CB-radio usłyszysz „jedziesz na warszawkę, zobaczysz koreczek”, w banku „mini ratkę”, w sklepie „resztunię”, „chlebuś”, „masełko”.

      Nie śmieszy cię, gdy facet o innych facetach mówi: „Kolekcjonują samochodziki, telewizorki, komputerki, komóreczki i poliski ubezpieczeniowe. Czasem bawią się z koleżankami w dom, ale krótko, bo im się nudzi. (…) Biorą kredyciki, których później nie potrafią spłacić. Wzorem pana premierka grają z kolegami w piłeczkę.” ( W. Wencel).

        Prof. J. Miodek wspomina swój pobyt w przychodni. Usłyszał: „Panie profesorze, moczyk na półeczkę, wyniczki będą o wpół do szóstej”.

         „Panie Piotruniu, nie ma pan może gazetki, bo chciałam zajrzeć w nekrolożki… – anegdotę tej treści ze śmiertelną nomen omen powagą przytacza aktor Piotr Adamczyk.”

         „Zdrabniamy jak nikt. 68 grosików za minutkę poza sieciunią to najniższa staweczka na ryneczku” – informuje M. Zasada.

        W pieszczotliwości zdrobnień królują programy kulinarne. Uważają, że po przesłodzeniu torcik, ciasteczka, biszkopciki będą bardziej apetyczne? A może mają ukryć malutką niewiedzę albo i zastąpić przyprawy?

         Zatem, macie z tym dylemacik? To pomyśl, czy chciałbyś, by lekarz mówił, że masz czerwoniutkie migdałki  i gardełko, a w sklepie podawali ci mięsko, pomidoreczki, soczuś, czy nazywali cię misiu-Rysiu, ptysiu, pysiu. Wystarczy, że chodzisz do sklepu „Żabka”, który nazywasz „żabą”, „Biedronki, czyli „biedrony” i do  „Auchan” przemianowanego potocznie na „oszołoma”.

       Zwróćmy języczek uwagi na miodek…prof. Miodka.

      Zapraszam do siebie na śledzika z cebulką, pieczywkiem i na wódeczkę,   naleweczkę, browarek. A dla mniej pijących znajdzie się w szklaneczce herbatka i kawusia.

 

60 uwag do wpisu “Ciekawy fenomenik ze zdrobnieniami i spieszczeniami

  1. Bardzo irytują mnie te wszechobecne „zdrobnionka”, czemu dałam wyraz dość dawno na swoim blogu. I chlebuś i cytrynki i mało palące autko i krótka grzyweczka – fajne, ale czemu nie można zwyczajnie ??
    Co gorsze, to już epidemia.
    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. W dalekobieżnym pociągu kelner proponuje soczki, herbatki i kawki.
      Autko pewnie nazywane z racji małych rozmiarów. Ale po co, skoro ktoś chce mieć małe i zwrotne auto.
      Pozdrawiam.

      Polubienie

  2. Zdrobnienia mają zwykle charakter pejoratywny i umniejszają znaczeniową wagę podmiotu, dlatego też dziwię się niepomiernie, skąd pomysł na nazywanie pani premier „premierką”, a pani historyk – „historyczką”. Wprawdzie ani „premierka” ani „historyczka” dosłownie zdrobnieniami nie są, ale niebezpiecznie sie z nimi kojarzą, tak jak „mówka” do „mowy”, „pchełka” do „pchły” i „historyjka” do „historii”.
    Oczywiście nadużywanie zdrobnień stwarza prześwietne możliwości dla humorystów… pozdrawiam

    Polubienie

    1. Właśnie zdrobnienia dają humorystyczne efekty. Mnie najbardziej śmieszą „pieniążki”.
      Najczęściej zdrabniają w Małopolsce. Nawet kanar prosi o bileciki do kontroli, a kelner podaje rachuneczek. Oczywiście, bez uogólniania.
      Pozdrawiam.

      Polubienie

  3. Kiedyś kosmetyczka przygotowując mnie do nałożenia henny na rzęsy poprosiła żebym „zamknęła oczusie”. I znam jednego faceta, który do wszystkich zwracał się per „Kotuś”.
    Zdrobnienia czasem są miłe, czasem bawią, ale w sytuacjach oficjalnych – strasznie irytują.
    Jeszcze jedna uwaga: Słoneczko, zjadłaś spacjunię w zwrociku „języczek u wagi”.
    Jak mi wyszło?:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    Polubienie

    1. Nie zjadłam języczka, ani spacji. Chodziło mi o zwrócenie uwagi, bowiem wyraz miodek to zdrobnienie, więc kupujmy nie miodek, a miód. Miodek to również nazwisko, więc musimy mówić Miodek.
      Serdecznie pozdrawiam,
      Grażynko. Nie mogę wkleić linku z Twoim blogiem. Dalej będę próbować.
      Jeśli masz imieniny, to życzę, by rzeczywistość była piękniejsza od marzeń.

      Polubienie

      1. To o Miodku zrozumiałam, tylko trochę zamotałam się z tym wyrażeniem „języczek u wagi”.:)
        Imienin dzisiaj nie obchodzę, ale życzenia zawsze mile widziane.:)
        Pozdrawiam serdecznie:)

        Polubienie

  4. Są zdrobnienia, które doprowadzają mnie do szału ( na przykład pieniążki), a są takie, które zwyczajnie lubię. O swoim niemałym samochodzie mówię autko – to akurat wyraża pewną moją z nim więź:). W salonie mam stół i stoliki – to nie jest to samo. Młody ma swoje krzesełko, i chociaż my zjadamy ciastko, on je ciasteczko. Inne, mniejsze.
    A twoje zaproszenie…hm… milusie:).

    Polubienie

  5. To sprawa do rozważenia głównie przez językoznawców, polonistów. Dla reszty to raczej od nich wnioski, wskazówki do stosowania. Ja mogę tylko powiedzieć, że nie jestem zwolennikiem zmian, choć sam też używam zdrobnień, spieszczeń, głównie w mowie. Mówi się, że język żyć powinien i żyje. Ale jak się mają te „nowości”w stosunku do poprawności języka tego nie wiem. Dziś w mowie tak fajnie mi z ust czasem „wylatuje”: dzidziuńku, kiciorku, Madziuniuniu, Wiesiuniuniu itp. Pewnie nic z tego nie jest poprawnie. Odbiera się to jakoś inaczej – przecież placuszek brzmi lepiej, smaczniejszym jest niż placek. Dobrze, że w piśmie staram się te zdrobnienia, spieszczenia ograniczać. Zakończę ukłonem w stronę tych, którzy językiem ojczystym władają w w mowie i piśmie poprawnie. Pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

    1. Moim ulubionym zdrobnieniem jest „niuniunia”.
      Wszelka jednak przesada w jedną lub drugą stronę musi razić, a Małopolska zdrabnia na potęgę.
      Z tą poprawnością językową nie jest ani prosto, ani łatwo. Zapewne najłatwiej mają profesorzy Miodek i Bralczyk, ale wówczas, gdy dodatkowo są razem i jeden drugiego uzupełnia.
      Pozdrawiam.

      Polubienie

  6. Zdrobnienia mnie czasem śmieszą, a do furii doprowadza mnie takie zwracanie się do klienta (autentyczne, na bazarku):
    – Czego szuka, może przymierzy? A to dla niej ma być czy dla kogo? O nie, to za duże, to nie dla niej…
    Pozdrowionka kochanieńka 🙂

    Polubienie

  7. Mnie tam zdrobnienia nie rażą. W sumie mi krzywdy nie robią. Natomiast do szału doprowadza mnie inny myk językowy, kiedy lekarz na wizycie mówi: a jak się dziś czujemy? no to teraz zdejmiemy koszulkę. Natychmiast mam sztylety w oczach, a na języku kilka równie protekcjonalnych pytań, ale muszę sobie wziąć na wstrzymanie 🙂

    Polubienie

      1. Niech sobie będzie i bezosobowa, ja się tam z konowałem fraternizować nie zamierzam, ale pytanie w liczbie mnogiej jest zwyczajnie głupie – jak się czujemy? ja dobrze, a pan doktorze? koszulkę zdejmiemy? pana, czy moją? To też takie infantylne, jak zdrobnienia. W takich razach, żeby nie wyjść z nerw modlę się gorliwie: „Panie Boże spuść bombę na tę trąbę”. 🙂

        Polubienie

      2. Ha, dobre, ja też tak odpowiem pytaniem, kiedy lekarz powie bezosobowo: zdejmiemy koszulę. Zapytam: pana doktora czy moją?
        Najlepsza taka właśnie nauka.

        Polubienie

  8. Miałem kiedyś nauczyciela w liceum (uczył ruskiego), który do uczniów zwracał się „dzieweczko” i „chłoptasiu”. Wkurzało mnie to wtedy… Na szczęście dawne to czasy, więc nie odmówię śledzika, a o wódeczkę wręcz poproszę…

    Polubienie

  9. Niedawno słyszałam o deminutivach w porannym programie TVN, w którym występował Artur Andrus. Jego przykłady bardzo mnie rozbawiły.
    Najbardziej drażnią mnie powszechnie używane pieniążki zamiast pieniędzy.
    Widocznie Polacy tak mają, że muszą wszystko zdrobniać.
    Pozdrawiam.

    Polubienie

  10. To może dziwne, ale nie zwracam uwagi na tę manierę , może dlatego, że sama czasami ją stosuję. Ale drażni mnie kiedy ktoś zwraca się do mnie w trzeciej osobie, i zawsze odpowiadam w tym samym tonie: – jak będzie potrzebowała to powie, czy – nie ma 2 groszy, wydała.

    Polubienie

  11. Dla mnie szczytem zniechęcenia do posiłku była wizyta w barze mlecznym w Krakowie. Panie , wydające posiłki w tych lokalach, mają szczególny dar do zdrobnień, ale tam to był szczyt przesady. Jechałyśmy z córkami do Zakopanego, z przesiadką w Krakowie i właśnie na zwiedzanie grodu Kraka poświęciłyśmy jeden dzień z planowanego urlopu. Dobrze po południu weszłyśmy do baru na ciepły posiłek. Chwile trzeba było poczekać, a i jedzenie trochę trwało. Byłyśmy zmuszone wysłuchałyśmy koncertu pań bufetowych, który pamiętam do teraz:
    zupka ogórkowa z bułeczką,
    kotlecik panierowany, ziemniaczki i suróweczka z marchewki,
    Kakałko na mleczku,
    Do dzisiaj mam uczulenie na tego typu określenia.
    Pozdrawiam Ultro serdecznie:)

    Polubienie

  12. ~Dreptak Zenon

    Zdrobnienia są jeszcze całkiem strawne. Bardziej wkurzają końcówki na -om (będom, majom, sterujom), albo dziecinne zmiękczanie, szczególnie na antenie radiowej. To jakaś przedziwna maniera, mająca chyba na celu wykazanie delikatności albo już nie wiem?
    – Plosię pańśtwa, ci ja wiem o cio w tim wsistkim chodi??? Ziapewne o tio źie panienka ciaciana ciała??? – No bo chyba to nie jest wada wymowy ani rodzaj epidemii??? 😀 😀 😀

    Polubienie

  13. Trafne spostrzeżenia, Dreptaku . Podobało mi się to określenie: „ciaciana ciała”. Tyle miękkości i ciacianego ciała, że nie ma co narzekać.
    Też tę manierę zauważyłam, prawdopodobnie lektorzy dobrani nie według klucza „poprawna wymowa”, a innych, nikomu nie znanych zasad.

    Polubienie

  14. Molekułka

    Ja jakoś nie zauważam za dużo zdrobnień, za to wszechobecne wulgaryzmy drażnią moje biedne uszka na każdym kroczku,ha ,ha ha.My tak lubimy skrajności a nie cierpimy normalności .
    Pozdrawiam kochanieńka:))

    Polubienie

  15. Zdrobnienia czasem są miłe, czasem bawią tez uzywam to kwestia smaku i gustu a na sledzika chetnie wpadne i drika moze tez jestem z rewizyta musze napisac fajnie ujelas i wytlumaczyłas spieszczenia i zdrobnienia serdecznie pozdrawiam i zapraszam

    Polubienie

  16. Antoni Relski

    Lubię ten zestaw więc mógłbym się skusić nawet na śledzika
    Zresztą na śledzika chodziło się zawsze.
    Śledź odarłby to wyjście z pozorów niewinności
    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Proszę zauważyć, że śledzik był i będzie, ale dlaczego muszę robić kotleciki, kurczaczki, ponieważ kuchnia musi zdrabniać?
      Te zdrobnienia w przepisach zapewne mają działać na kubki smakowe.
      Pozdrawiam.

      Polubienie

  17. Jak zapraszam na herbatkę to jeszcze nie nadużywam zdrobnień, prawda?
    I tak u nas jest. Zdarzają się jakieś kwiatuszki i ozdobniki słowne ale bez przesady.
    Pozdrawiam i ślę ciepluteńkie pozdrowionka wiosenne

    Polubienie

  18. Zdrobnienia czasem irytują a czasem śmieszą, zależnie od zastosowania, sytuacji, rozmówcy i częstotliwości. Wkurzają mnie zdrobnienia imion dorosłych ludzi wynikające z powtarzalności – ojciec Marek, więc syn Mareczek, nawet wówczas gdy skończył dwadzieścia osiem lat, matka Julia, więc trzydziestoletnia córka nadal jest Julcią. Pozdrawiam 🙂
    ps. uwielbiam Twoje wpisy (wpisiki).

    Polubienie

  19. ~Małgośka

    Wszystko zależy też : gdzie, z kim, o czym i do kogo się zwracamy.
    ***
    Wizyta u ginekologa (moja pierwsza u nowego, prywatnie) :
    – dzień dobry, panie doktorze!
    – witam … (tu facet zerka w moją karę)…pani Małgorzato. Jaki mamy problem? Zaraz zajrzymy…
    ***
    Mogło być, przecież, gorzej:
    – dzień dobry, doktorku!
    – witaski pani… Małgosiu! Jakiż to mamy problemik, kochaniutka?
    – nie umie jeszcze powiedzieć, ale tu, w pachwince, odczuwam bólik…
    – no, to sie pani rozbierze!
    Gabinet doktorka jest nieopodal biedry, dojechałam „osiem dwa”, bo autko aktualnie u autonaprawy było w warsztaciku. Zresztą koreczki u nas niewąskie, bo remoncik goni remoncik. Wyszłam z domku wcześniej, bo nie lubię się spaźniać. Nigdy nie lubiałam. Przez te naprawy (ileż to pieniążków znów pochłonie!) – droga się nieco wyciągła, ale zdążyłam akuratnie na godzinkę.
    Pozdro, złociutka! 😉

    Polubienie

    1. Jak zwykle komentarz roziskrzony humorem, dowcipny, przenikliwy. Zdumiewają mnie Twoje żartobliwe, celne i błyskotliwe komentarze. Chciałoby się mieć taką figlarną wyobraźnię, chciałoby…

      Polubienie

  20. A wyobrażasz sobie w sądzie: „Co świadeczek ma do powiedzonka w sprawce tego gwałciku?”, „A ofiarka co na to – był gwałcik, czy nie było?”. Koszmar.
    Zdrobnienia skracają dystans i odbierają wagę sprawą istotnym… Myślę, że też mogą być niezłym narzędziem manipulacji, przepraszam, manipulacyjki 🙂

    Polubienie

  21. No tak w zasadzie wszystko co w nadmiarze szpeci i przeszkadza. My Polacy mama taka zdolność popadania z jednej skrajności w drugą. Ot taka nasza uroda 😉 Tak jak było tu wspomniane, też uważam, że dużo przyjemniejsze dla ucha są zdrobnienia niż wulgaryzmy. Sama, gdy chcę zwrócić na coś czyjąś uwagę, bądź chcę żeby coś pieszczotliwiej zabrzmiało, dosładzam.

    A co do radia CB, miałam okazje słyszeć jak użytkownicy wołają: „uwaga na drugim zakręciku stoją misiaczki i mierzą temperaturkę” lub „nie wiecie, co to za koreczek na tej dróżeczce jest, czyżby jakiś wypadeczek był?”
    Od takiego zdrabniania to aż mnie mdli. No, ale tak jak pisałam wolę tego słuchać niż jakiegoś wyzywania się.
    Natomiast co do poprawności pisania, to bywa różnie, bo czerwono się mi tutaj zrobiło od tego zdrabniania 🙂

    Uściski serdeczne Ultro przesyłam

    Polubienie

  22. Czasami zdrobnienia denerwują, nie lubię, gdy ktoś zdrabnia moje imię – jest krótkie i nie trzeba zdrabniać. Jednak na ryneczku jest taka zupełnie inna kulturka, że wybaczam zdrobnionka 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s