Bób, dobre uczynki i humor.

         Póki rzeka życia płynie, musisz odsunąć od siebie niełaskawe wróżby, jednym słowem, dać radę. Zatem należy z dystansem patrzeć na wykreowany świat i szerokim łukiem omijać marketing ścienny, bo ileż można się oburzać?

         Masz prawo się martwić, ale masz też prawo wziąć nowy oddech. Znowu  jacyś ludzie wszystkim bez wyjątku mówią o diecie, bowiem grozi nadwaga, a  bezmyślnym każą się faszerować lekami i suplementami, zamiast kazać ruszyć tyłek i odlepić się od fotela.

          Jaka nadwaga? Wiadomo, to życie tuczy. Z tego strachu wpada się w spiralę głupstw dietetycznych.  Stress zajadany nawet całymi tonami zdrowiutkiego jarmużu i bobu zastępującego mięso,  zdrowia nie doda, a także przyjemności nie będzie. Właśnie zrobiłam omlet na wędzonce, dodałam posiekany szczypior, igły kocanki włoskiej zw. curry i papryczkę chili. Skoro są  zioła, nie mam prawa się martwić, tym bardziej że i ja „nie jadam tego kiwi we wtorki.” A w ogóle proszę mi zazdrościć uchyłków, nie mogę nic zdrowego,  nawet najmniejszego ziarenka. Za to pieczyste, smażone jak najbardziej (bez panierki), czyli mam ten fart w życiu. A i proporcjami pęciny w stosunku do uda zwyczajnie się nie przejmuję. Przyjęłam do wiadomości, że człowiek to taki sobie nowotwór, przy czym  jeden może być zwyczajny, ale drugi bywa złośliwy. Jak to w życiu, nic nie poradzisz.

        Każdy z nas powinien rozważnie ograniczyć również leki i suplementy. Niektóre wchodzą w interakcje z innymi i szkodzą zdrowiu. Kliknij w „Watch on Vimeo”:

         Prof. bioetyki dr Stephen Post udowodnił, że najbardziej wydłużamy sobie życie, kiedy pomagamy innym. To bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem ma wpływ na naszą fizjologię, a w mózgu powstają substancje takie, jak dopamina i endorfiny dające uczucie zadowolenia i szczęścia. Zalewa nas fala dobroczynnych związków, euforia, która tworzy rodzaj parasola ochronnego dla zdrowia, ponieważ obniża ciśnienie krwi, zbija kortyzol, ma działanie uspokajające, czyli to antidotum na skutki stresu. Altruizm, wolontariat, gdzie liczy się każdy dobry gest skierowany osobiście ku drugiemu człowiekowi powoduje niższe ryzyko nagłego zgonu. Wystarczy 40 godzin dobroczynności rocznie, aby podnieść samoocenę, lepiej funkcjonować, uczynić życie pełniejszym. Zobacz czyjś uśmiech, usłysz ciepły głos, poczuj ludzki dotyk, a nie będziesz starzał się za wcześnie. Trzeba wierzyć badaniom profesora, wtedy już nie musisz pytać tego Hioba, czy ks. Kaczkowskiego, jak i co pozwoliło im przetrwać…

lemur tań

             A teraz odkręć  tę mózgową śrubkę, daj się ponieść wyobraźni i stań się przysłowiowym lemurem. Uff, jak on bosko się przeciąga. Jedna rączka w górę, druga rączka w dół, prawa nóżka, lewa, a teraz cud – ziewnięcie i znów przegięcie, a potem już tylko głaskanie, dotykanie, muskanie i gładzenie do woli. Takie poczucie humoru w  jakimś sensie i do mpotęgi, ponieważ przypomina słowa R. Evansa:  „Nie pozwól życiu, by cię zniechęciło.” I w końcu wytłumacz sobie, że właśnie osiągasz ten upragniony stan satysfakcji nieomal intelektualnej. No i teraz zasłużone fanfary ! Król Julian, królowa Julianka.  A co, nie zasługujemy? Wiosną unieśmy te  osowiałe trąby w górę.

         Zastukaj tym dziobem niczym dzięcioł i huknij jak trzeba, by echo poniosło po całym tym twoim lesie. Uwiąż ten swój płot u kobyłki  albo i odwrotnie,  przecież nie masz problemu z oczami i wyobraźnią. Niech się zdziwią, że na tym płocie zawiesiłeś swój dietetyczny bób, spokój, humor i dobre uczynki. Kiedy sami życzliwi z tobą, życie z pewnością wyśle tęczę pozytywów i nie pozwoli, by cię posiekało, zmieliło, czy wypluło. Idź po oksytocynę wydzielaną przez mózg, bowiem kiedy masz kontakt z innymi ludźmi, pomagasz, jesteś prospołeczny, ona się wydziela i leczy.  Mózg potrafi naprawić to, co zepsuł stress, kiedy spełniasz dobre uczynki,  a nawet sam nagrodzi nas za prawidłowe zachowanie.

        A teraz rączki w górę, leniwe przeciąganie, uśmiech…

68 uwag do wpisu “Bób, dobre uczynki i humor.

  1. Od kilkunastu lat ulegamy swoistej modzie: to jeść, tego nie jeść, liczyć kalorie, chodzić na siłownię, biegać, jeździć na rowerze. Jak na komendę naród działa. Dieta-cud cudów nie uczyni, bo waga wraca jak bumerang. Ale jest potrzeba ułudy.
    A najlepiej kierować się własnym rozumem, słuchać własnego organizmu. Niewątpliwie dobroczynność poprawia samopoczucie, bo w tym rozszalałym świecie potrzebujemy dobrych uczuć. Dawać i otrzymywać. Pozdrawiam :))

    Polubienie

      1. Tak samo uważam jak Ania, że nie ma żadnych diet co cudem zalatują. Wystarczy tylko zdrowo się odżywiać. Tylko pojawia się problem, skąd tą zdrową żywność wziąć?! Moja mama, ś.p, która zmarła w tym roku dożyła 86 lat i ona miała bardzo dobre wyniki niemalże ze wszystkiego. Hemoglobina wzorowa, niemalże książkowa, zero: cukru, cholesterolu itp, tylko serduszko jej doskwierało. A jadła normalnie, to co lubiła i tłusto i kwaśno i słono-pikantnie.
        Najlepsza dieta to być dobrym dla innych a przy okazji i dla samego siebie. A oglądanie świata tylko li zza okna, to też jest złe rozwiązanie.

        Pozdrawiam serdecznie.

        Polubienie

      2. Spodobało mi się to Twoje „cudem zalatują”. Siedzimy, nie ruszamy się, mało fizycznie pracujemy, a przy przetworzonych produktach trzeba cudu, by nie przytyć. I jeszcze dochodzi żywienie oswojonych trolli. I jak tu nie zjeść choćby jednego okienka.

        Polubienie

  2. Bardzo mądre rzeczy, zbyt ich wiele bym potrafił je sobie je przyswoić. Potwierdzam, że kiedyś pracując jako wolontariusz, prawie dzień w dzień przez dobrych kilka lat czułem się najlepiej jak można było. Dawałem sobie w kość, było świetnie. Wszystko było w tym moim działaniu, od myślenia, niezłego wysiłku fizycznego do cudownego relaksowania się w grupach. Zdrowie podupadło, człowiek ma ograniczenia, nastał trudny czas. Wcale nie „żrę”wiele, masa stoi, nawet czasem podskoczy. Angażowanie się w ciągu dnia w cokolwiek daje mi lepsze samopoczucie. Niestety bywają z konieczności i dni jałowe. Co do odżywiania się, optuję za jedzeniem prostym, podobnym do tego z dzieciństwa, frykasy tylko dla przypomnienia. Zażywam już tyle różnych medykamentów, sam się dziwię, że jeszcze funkcjonuję. Bób rzadko, dobrych uczynków jeszcze trochę, choć to może 1/4 tego co kiedyś, humoru też coraz mniej. Pesel jednak jest nieubłagany, ani na jotę nie chce się zmienić. Trudno, muszę sobie jakoś „dać radę”. Pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

  3. ~Marchevka

    Mam słabość do lemurów – mój dowódca miał ksywę „król Julian” 🙂 A dzięcioła dzisiaj przyłapałam, jak się znęcał nad sosną. Aż mi się żal zrobiło, że on musi tak ciągle stukać i pukać. Sosna na to – nic. 😉

    Polubienie

  4. Nie wiem, czy jest przepis na życie… Jednym dieta służy, dla innych jest ciężarem. Podobnie jak aktywność, leki. Nawet dobroczynność – można być Owsiakiem, albo siostrą Bernadettą… Chyba wszystko zależy od percepcji działań przez danego człowieka – jeśli ktoś chce czynić dobro, uznaje dawanie jako wartość, to tego typu czyny wykonuje chętnie i z pasją (stąd pozytywne zmiany neurochemiczne na synapsach ;). A jak ktoś funkcjonuje tylko przez pryzmat własnych potrzeb, to i sytuacja czynienia dobra jest katorgą…

    Polubienie

    1. „Jak wynika z raportu przeprowadzonego na zlecenie Amerykańskiego Urzędu Badań i Rozwoju (..) osoby pomagające innym mają niższe ryzyko zachorowania na depresję w późniejszym życiu”. Zatem, warto mieć człowiecze odruchy i wykazywać empatię bliźnim. A że są ludziska bez serca… Zwyczajni zgorzkniali egocentrycy. Cóż, niech żyją dla siebie.

      Polubienie

  5. ~Klarka Mrozek

    z tymi dobrymi uczynkami trzeba się obchodzić ostrożnie, nie liczyć na nic, niczego nie oczekiwać (ewentualnie kłopotów) i nikomu o nich nie mówić.
    Cyniczne, wiem 😉

    Polubienie

    1. Ostatnio czytałam, że należy pić codziennie wodę kokosową (1o.72) i sok kaktusowy, ceny różne, w zależności ile wody w tym soku. Ludzie uwierzą we wszystko, nawet w to, że muszą pić wodę kokosową. Sok kaktusowy już w Biedronce można kupić. Pozdrawiam .

      Polubienie

  6. Jeśli chodzi o diety, to uważam, że trzeba słuchać własnego organizmu – on wie najlepiej. Nie rozumiem ludzi, którzy np. nie mogą czegoś jeść, a jedzą i łykają tabletki, żeby nie bolało, nie czkało, nie sponiewierało…
    Podobnie z suplementami, na jedno maja pomóc, na co innego zaszkodzą. Poza tym niektórym firmom dajemy się nabijać w butelkę.
    Tak jak piszesz, czasami powinniśmy być jak król Julian, filmik o lemurze cudny, a piosenką przypomniałaś mi wycieczkę z uczniami, kiedy w autokarze ciągle ją śpiewali i potem długo byłam na nią „uczulona”, z przesytu.
    Pomagać czy w inny sposób kontaktować się z ludźmi można indywidualnie lub zbiorowo, ważne, żeby na miarę możliwości, potrzeb i nigdy wbrew sobie…

    Polubienie

    1. Znajdujemy się w czołówce krajów nadużywających suplementy i leki. A ile sobie tym zdrowia ujmujemy, nie sposób ocenić. Trzeba myśleć i czytać o tych skutkach ubocznych. ponieważ lekarze przepisują za dużo lekarstw z wiadomych względów.

      Polubienie

  7. Każdy ma swój przepis na życie, ja czuję się lepiej i młodziej odkąd zaczęłam ćwiczyć, przestałam palić, jeść mięso (z wyjątkiem ryb), zrezygnowałam z cukru, a moimi przekąskami stał się błonnik (pycha) i owoce. Zdrowa żywność też może być smaczna. Ubyło mi kilka kilo, czuję się lepiej, jestem sprawniejsza. Jeżeli ktoś może jeść smażone, tłuste i wszystkie pyszności uchodzące za niezdrowe, a przy tym świetnie się czuje – to można tylko pogratulować. Bliskość z drugim człowiekiem, udane relacje zawsze uszczęśliwiają, jeżeli chodzi o pomaganie to warto pomagać tym, którzy tego potrzebują, w miarę naszych możliwości, ale dla nich samych a nie dla naszego lepszego samopoczucia, chociaż ono niewątpliwie się poprawia po spełnieniu dobrych uczynków. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Polubienie

  8. Może to i prawda, co piszą uczeni, a ty o tym, co piszą opowiadasz, dokładając swoje cenne wskazówki. Ja… raz, że chyba od urodzenia sceptyczny jestem… dwa, iż pogląd mój jest taki, że jeśli mam się wyleczyć ze stresu, muszę najpierw odnaleźć przyczynę jego powstania. Jeżeli więc zakupisz pantofelki, w których bez bólu stóp nie pochodzisz wiele, to żadne masaże, żadne okłady ani maści nie pomogą. Trzeba bezwzględnie zlikwidować przyczynę bólu – wymienić pantofelki. Podobnie jest ze sytuacją stresogenną. Bywa bowiem stres przypisany określonej sytuacji, z którym można samemu sobie poradzić, bądź też skorzystać z fachowej pomocy. Ot, przykład pierwszy z brzegu – zdajesz egzamin i choćby nie wiem jak dobrze byłabyś do niego przygotowana, w mniejszym lub większym stopniu stres cię dotknie. Jeżeli w większym – możesz się zwrócić do kogoś, kto „zęby zjadł na stresie”, aby ci pomógł zracjonalizować twoje obawy – w końcu w tej egzaminacyjnej sali znajdują się też „inne ofiary” stresogennej sytuacji; ciesz się chociaż tym, że nie jesteś sama.
    Jeżeli jednak, załóżmy, na sali jest obserwator, który w czasie trwania egzaminu stanie przy tobie i będzie śledził każde twoje maznięcie długopisem i będzie to czynił nieprzerwanie, koncentrując swoją uwagę jedynie na tobie, nie na pozostałych, to stres twój się zwielokrotni i żadni profesorowie nie pomogą go odprawić. Należałoby raczej usunąć siłą tego drania z sali, zastępując go kimś, kto będzie raczył równomiernie rozłożyć swoje obserwacje na wszystkich piszących…
    Zatem nie wszystkim nam jedyna i ta sama recepta pisana, bo też jesteśmy w znacznym stopniu zindywidualizowani i ten lek, który jednemu pomaga, innemu wręcz zaszkodzić może… pozdrawiam

    Polubienie

    1. Z tym stresem to jest tak, że kiedy szef wydaje krzywdzącą opinię, a my – jako dobrze wychowani – ukrywamy złość i negatywne emocje, stres się kumuluje dzień po dniu, cały organizm cierpi. Tę mało komfortową sytuację najlepiej niwelują dobre uczynki. Ale jednej recepty nie ma. Gdy ktoś wynajdzie, powinien mieć Nobla. Na razie nie zanosi się i dalej dla nas raje odległe. Pozdrawiam.

      Polubienie

  9. Tak się jakoś złożyło, że w ub. tygodniu uczestniczyłem mentalnie w uroczystościach przyznawania wyróżnień i wyrażania podziękowań wolontariuszom Muzeum Polskiego w Ameryce, później przeczytałem Twój tekst, w którym wysoko umieszczasz dobre uczynki, a dzisiaj jeszcze wysłuchałem w kościele Listu Biskupów poświęconego miłosierdziu i bardzo rozległej działalności charytatywnej świadczonej przez organizacje i ludzi kościoła katolickiego. Dużo tego. Może w tym tkwi wyjaśnienie zagadki dlaczego Polacy znajdują się tak wysoko w rankingu wśród narodów szczęśliwych i to pomimo szerzonej w kampanii wyborczej propagandy upadku, ruiny, rozpadu państwa.
    Wszystkie inne problemy musimy rozwiązywać sami, albo …
    Pozdrawiam wiosennie

    Polubienie

      1. Tatulu, jesteś ojcem wspaniałych dzieci. Pochwal się, bo nie tylko małe dzieci należy chwalić. Śledzę, ile ciekawych inicjatyw dzieje się w Polish Museum of America kierowanym przez Twoją Córkę. Gratuluję.

        Polubienie

      2. Pani Małgosiu, jest Pani wspaniała! Podziwiam energię i poświęcenie. W tym Muzeum tyle się dzieje, a wszystko wymaga logistyki i mrówczej pracy. Jednak bez osobistego zaangażowania i pasji nic nie byłoby takie wielkie. Serdecznie pozdrawiam.

        Polubienie

  10. Zdrowe żarcie….hm.. komu zdrowe temu zdrowe, młodą będąc jadłam wszystko, teraz już tylko mięsko i rośliny. Broń boże nabiał, ziarna, jajka. Służy memu ciału biała bułeczka z szynką, ciemny chleb z ziarnami okraszony chudym twarogiem powoduje tydzień żoładkowych cierpień. Bieganie mnie zabija, siłownia powodule omdlenia w trybie natychmiastowym, rower…hm… jak po płaskim i mniej niż 3 km to ewentualnie. Za to seks i narty w dowolnych ilosciach.
    W sumie to bardzo mi się moje zycie podoba:):):)

    Polubienie

  11. Jaki mocnopozytywny post! 😀

    Od dziecka kocham niedźwiedzie, króla Juliana i Pingwinów też lubię…i chyba muszę coś sobie zapożyczyć z tej leniwej, lemurzej (lemurowej?) mentalności…

    Satysfakcja intelektualna? W jakiejś tam części jest odczuwalna, chociaż też nie do końca… Moje wielkie marzenie okazuje się jedną wielką niewdzięczną i przyszłościowo nieprzydatną harówką póki co. Nie robię tego o czym marzę, tylko kuję to, co muszę i to mnie niesamowicie wpienia…

    Satysfakcja uczuciowa? Tutaj stale coś nie gra… Stale muszę walczyć, naprawiać coś co psuje się nie z mojej winy, starać się. Mam dosyć.

    Zapraszam na początek nowego cyklu 🙂

    Przyjemnej niedzieli!

    Polubienie

    1. Dziękuję za życzenia. A może spróbuj nieco odpuścić, byle do przodu. Życie to taka walka z wiatrakami i naprawianie zepsutych połączeń. Pozdrawiam. Zapraszam wszystkich na Twój blog, jest o czym myśleć. Pozdrawiam.

      Polubienie

  12. Wysłuchałam rozmowy z panem dr Jarosławem Woroń i zgadzam się z tym co mówi. Dużo ludzi niestety zażywa całą masę leków i suplementów diety, często nie zdając sobie sprawy z ryzyka powikłań jakie niosą bez wcześniejszego skonsultowania z lekarzem.
    Poniekąd jestem jedną z takich osób, które można by śmiało nazwać lekomanką. Ze względu na wszystkie swoje schorzenia jakich się po drodze dorobiłam, całkiem możliwe, że w wyniku skutków ubocznych zwłaszcza kortykosteroidów, które muszę przyjmować, obecnie mam 20 tabletek rano i 10 wieczorem. Nikt z moich leczących mnie dotychczas lekarzy nie zainteresowałam się jakie leki zażywam i ile, tylko ciągle każdy z nich dokładał mi ciągle to nowy specyfik, czy substytut diety.

    Tak się zaczęłam zastanawiać, jako, że miałam okazje poznać pana dr Woroń osobiście podczas mojego ostatniego pobytu w szpitalu, czy nie skontaktować się z nim i nie poprosić by przeanalizował nazwy leków, które przyjmuję i może coś zmodyfikował.

    Jeżeli chodzi o dietę, to uważam, że niektórym osobom są one potrzebne, tylko dobrze by było prowadzić ją z głową i rozsądkiem najlepiej pod okiem dietetyka. Moja szwagierka tak właśnie robi i efekt jest jak najbardziej widoczny, a i z tym jojo, to nie jest tak, jak niektórzy twierdzą, że wraca. Nic bardziej mylnego, właśnie rozsądna i przemyślana dieta pod okiem fachowcy wcale się tak nie kończy. Trzeba tylko trochę determinacji i szczyptę samozaparcia oraz silnej woli i efekt końcowy potrafi mieć na prawdę zaskakująco pozytywny wynik 🙂

    Wolontariat, hmm … tak jak tatul, miałam okazję słyszeć dzisiejszy list na kazaniu.
    Tego typu pomocy jest wiele rodzai, może być grupowa, bądź indywidualna, można pomagać chorym i cierpiącym, czy ubogim itp.
    Niektórzy nic dla nikogo nie zrobią bezinteresownie, nie mówiąc już o zajęciach, czy pracy charytatywnej, bez kasy nie ma pracy. Niestety smutne to jest, bo tak na prawdę nikt nie wie, czy też nie znajdzie się w takiej lub podobnej sytuacji, jak te osoby wymagające pomocy ze strony drugiej osoby, i czy tak na prawdę będzie miał kto podać tą przysłowiową szklankę wody.
    Jakiś czas temu zastanawiałam się nad wolontariatem w hospicjum, ale jednak po głębszej analizie doszłam do wniosku, że jednak nie bardzo się do tego nadaję. Moja częsta niedyspozycja fizyczna i zbyt mocna wrażliwość na krzywdę i cierpienie ludzkie mnie dyskwalifikuje. Nie dałabym rady, przeżywałabym bardzo wszystkich, którzy w cierpieniu odchodziliby ku wieczności. Nie ukrywam, że chodzi mi to cały czas po głowie. Lubię pomagać wszystkim, którzy w jakiś sposób tego potrzebują. Ten uśmiech, skinienie głową, czy zwykłe dziękuje sprawia, że serce rośnie i wszystko co złe idzie gdzieś hen daleko w zapomnienie 🙂

    Uściski serdeczne zasyłam 🙂

    P.S. No i się rozpisałam, a zapomniałam, że to miał być tylko komentarz, a nie wpis 😉 Przepraszam Cię Ultro za te moje ślimacze wywody.

    Polubienie

  13. Sama dbam o swoją dietę, staram się nie pchać w siebie co popadnie, nie zajadać stresu i smutku, ale bez przesady żebym nie mogła zjeść czekolady, której kocham :))
    A pomaganie, owszem daje nam przyjemności, pobudza endorfiny, serotoninę nic więc dziwnego że przedłuża życie :))

    Polubienie

  14. Nie należę do grupy ludzi otyłych, ale parę kilogramów ponad normę mam, stale od kiedy skończyłam 50. rok życia i w moim organizmie zaszły zmiany ze względu na wiek. Kilka razy przymierzałam się do zrzucenia wagi, ale tylko raz mi się to udało. W czasach, kiedy musiałam być na wysokich obrotach, bo dzieci trzeba było zawieźć i przywieźć z prób, w zespole tanecznym, prawie każdego dnia i to środkami lokomocji miejskiej. Do tego praca i prowadzenie domu. Obecnie staram się trzymać wagę w ryzach przez aktywny tryb życia. Rower i ćwiczenia w domu każdego dnia. Jem wszystko, bo odchudzanie przy pomocy diet, w moim wieku, odbija się bardzo niekorzystnie na wyglądzie. Wychudzenie ciała w wieku +60 jest niekorzystne ze względu na zmarszczki, które u szczupłych osób widać wyraźniej Troszeczkę tłuszczyku pod skórą, powoduje, że jest ona gładka i zdrowa. Coś za coś. Znam panią w moim wieku, chudziutką , ale na buzi wygląda nieładnie.
    Odchudzanie, przy wsparciu suplementów diety nigdy nie wchodziło w rachubę. Wiem, że żadne środki tego typu nie są obojętne dla organizmu. A efekt jojo atakuje potem z zdwojoną siłą.
    Pozdrawiam Ultro serdecznie:)

    Polubienie

    1. Nie tylko nie powinno się być wychudzonym, ale trzeba mieć trochę cholesterolu, który po 50 plus działa pozytywnie. Natomiast należy wiedzieć, że bardziej szkodliwe byłoby branie leku przeciw cholesterolowi. Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  15. Molekułka

    No jasne przez życie tylko z humorem i uśmiechem he ,he ,he ,bo
    http://molekulka.blog.onet.pl/2016/04/21/temu-kto-sie-nie-smieje/
    http://molekulka.blog.onet.pl/2010/03/29/usmiechaj-sie-przez-lzy/
    to jeden z moich ulubionych cukiereczków.
    http://molekulka.blog.onet.pl/2014/10/06/usmiechaj-sie-do-zycia/
    To tylko maleńki ułamek ,mam bardzo dużo radosnych rymowanek
    uwielbiam się śmiać a najlepiej z siebie samej, bo nikt się nie obrazi.
    A mam takie zabawne koło ratunkowe:

    http://molekulka.blog.onet.pl/2008/11/02/o-wscieklosci-moja-kochana/
    Pozdrawia krzywa gębą bez żadnego zęba Ha , ha, ha ,he, he, he .

    Polubienie

    1. Molekułka

      Bardzo radosnych snów życzę ,śmiej się całą noc, to od endorfin wstaniesz uzdrowiona i odrodzona ,szkoda,że nie można sobie takich zamówić ,to by było cudowne ,ale myślę,że wtedy, większość z nas przespała by całe życie ,he he he :))

      Polubienie

  16. Niewątpliwie prof. Post ma rację, ale czasami to aż nie chce się pomagać. Przykład: przed marketem zagaduje do mnie kobieta w ciąży, prosząc by jej kupić coś ciepłego do zjedzenia, bo nie ma pieniędzy. Normalnie bym nakarmiła, ale przyszła mateczka była w stanie wskazującym na spożycie i to duże. To już kolejny raz spotykam się z podobną sytuacji, że pijany prosi o jedzenie. Za ostatni grosz kupuje gorzałę, bo po co wydawać na jedzenie, skoro naiwny przechodzień nakarmi. Jak tu trzymać się myśli Evansa?

    Co do zamiany smacznego, ale tuczącego żarełka na małokaloryczną zieleninę, to nie polecam. Po tygodniu takiej zdrowej diety, człowiek odjada wszystko z nawiązką.

    Pozdrawiam

    Polubienie

  17. Różnym ludziom pomagają różne rzeczy. Znam takich, co przez całe życie nawet palcem nie kiwnęli, żeby komuś pomóc i są bardzo szczęśliwi 🙂 I nie bardzo jestem podatna na sugestie typu: mózg wyleczy wszystkie dolegliwości. Natomiast WIEM, że stres niszczy. Tylko jak tu żyć bezstresowo? Może gdybym nikogo nie kochała, może gdybym nie współodczuwała…No, to sobie pomarzyłam 🙂
    Właśnie poprawiam proporcje pęcin do reszty ciała za pomocą suplementu-cud. Oczywiście wiem, że to w błoto wyrzucony pieniądz, ale to już ostatni raz 🙂

    Polubienie

      1. Jak ta anorektyczka choć na swoją wagę chciałabym mieć jakiś wpływ. Poza tym lubię swoje stare rzeczy…Ale nie, nie przejmuję się tym. Nie jest tak źle :), a poza tym mam prawdziwe problemy, więc i dystans do pierdół większy.
        Pozdrawiam cieplutko.

        Polubienie

  18. Pierwszą moją myślą na widok tytułu tego wpisu była ta, że chyba najlepiej, by apetyt na bób i poczucie humoru szły w parze 😉 – nie jadam, myślę jednak, że niezależnie od przepisów na specjalną obróbkę tej tytułowej wyki warto mieć na uwadze potencjalną siłę sprawczą podstępnych oligosacharydów.

    Polubienie

    1. Bez humoru i dystansu do pewnych spraw życie byłoby nieznośne. Bób mi pasował, ponieważ przerobiłam pompatyczne hasło: Bóg, honor, ojczyzna na bardziej przyziemne. Ech…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s