Jako te przedmioty cyfrowego świata, biotechnologii i cybernetyki

      Leżakuję, leżakuję niby ten łomżing, stąd ten mocny smak i nieczyste stany duchowe, jak to w łóżku… Już wiem, że tak jak w Japonii nie należy zamawiać sake, bo słowo to oznacza każdy alkohol (z likierem i piwem włącznie), tak współczesnego człowieka nie próbujmy odłączyć od sieci, ponieważ wyeksportowany do twardych dysków, nie będzie umiał żyć bez swojej cyberprzestrzeni. Skąd niby miałby  czerpać wiedzę o świecie? Książek prawie nie czyta, z naturą też nie ma kontaktu, bo zwyczajnie zatracił przyrodniczą wiedzę, przyjacielskich dyskusji także nie ma, bo rano trzeba do pracy, rodacy.

        Paradoks tej magii internetowej polega na tym, że nazbyt zaufaliśmy mechanizmom mnemotechnicznym, krzemowym informacjom, sterowanym systemom. Coraz bardziej przypominamy cyborgi, których procesy życiowe  są wspomagane techniką i te droidy ze sztuczną inteligencją, replikantów podobnych łudząco do ludzi, golemów bez duszy i uczuć, androidów produkowanych przez korporację Tyrella, czyli produktów bioinżynierii. Nie zapominajmy, że to kolosy na glinianych nogach.

          Usieciowiona wiedza rozleniwiła człowieka  tak bardzo, że przestał ćwiczyć pamięć, zwolnił się z myślenia, a nawet kontroli, co objawia się między innymi obelżywymi komentarzami w Internecie. Oczy wychodzą z własnych orbit. Zamieniasz się rolami ze swoim kotem. Tym sposobem wiemy coraz mniej, ponieważ to sieć ma wszystko za nas robić. A jak w rzeczywistości to wygląda? Kody, instrukcje, info, polecenia ograbiają nas z wyższych umiejętności, czyli odczytywania symboli, rozumienia, porównywania, argumentowania, wyciągania wniosków. Nawet najpotężniejsze komputery nie są w stanie odczytywać ludzkich reakcji, sensu wypowiedzi, podtekstów, niuansów, absurdów. Zwróćmy uwagę, że maszyny nawet błędy za nas poprawiają i niby to dobrze, ale … ecie pecie …   mętnej wody wiele, morze bzdur i oceany szamba. Maszyna nas nie tylko zwolniła,  ale i zredukowała do roli łaskawego zgadzania się z mądrzejszą siecią. Sami postawiliśmy się w roli głupszej istoty. Wybory i decyzje coraz chętniej oddajemy w ręce Internetu, lajków. Coraz częstsze na forach: co o tym myślicie? To oczekiwanie odpowiedzi oznacza również, że oddajemy odpowiedzialność za swoje wybory z większą łatwością bezimiennym rzeszom fanów beznamiętnej maszyny. 

        Zapoznawszy się z rankingiem Thinkers50 wybitnych myślicieli, odnosimy smutne wrażenie, że skoro sami zrobiliśmy sobie dwie wojny światowe, a nie ma dnia bez mniejszych bitew, wojen i niszczenia, sami fundujemy sobie total inflacje, hiper kryzysy, czyli że  cyberświat, nowoczesna technika nie uratuje, a nawet przyczyni się niejako do dalszych nieprzewidywalnych wyborów.

         Lata hodowania smartfonów i umieszczania się w cyberprzestrzeni spowodowały, że sami swoim dzieciom wygładzamy korę mózgową, wybijamy zęby mądrości i nie uczymy odpowiedzialności. Niedługo na pytanie o Homera, twoje dziecko może powiedzieć znam Homera Simpsona, na dowód tego przytoczy jego słowa:

„Jak się uczę czegoś nowego, to zapominam to, co już umiem! Pamiętasz, jak po kursie robienia win zapomniałem, jak się prowadzi samochód?”

„Dzieci! Słuchajcie się telewizora!”

„Ej, odciąłeś mi prąd! Jak mam jeść bez oglądania telewizji”

„Cóż, jest pierwsza w nocy. Chyba pójdę do domu spędzić trochę czasu z dzieciakami.”cyborgcat

  •           Myśliciele tego świata zauważyli, że nie umiemy być sarkastyczni, nie wiemy, jak odczytać niuanse, ironię, szyderstwo, drwinę. Będziemy pokonani przez moc sieci, której daliśmy za dużą władzę i zwolniliśmy się z myślenia. Staniemy się  HOMINIDAMI  ze sztuczną inteligencją.
  •        W imię sprawiedliwości muszę również przyznać, że znam wielu wspaniałych, myślących, inteligentnych i mądrych ludzi. Przykładem niech będzie komentatorka Małgosia, której nieobca jest ironia, bystrość, szydera, polot, cięty język i dowcipna pointa. Zatem, może nie będzie tak źle?
  • to

       B. Joy, programista i współtwórca Sun Microsystems widzi jednak pewne zagrożenie we współczesnym świecie: „W miarę jak społeczeństwo i jego problemy stają się skomplikowane, a  maszyny coraz bardziej inteligentne, ludzie będą pozwalali im podejmować za siebie coraz więcej decyzji.” Zauważmy, że komputer nie zapyta, co jest dla ciebie lepsze, co ciekawsze dla innych, co dobre dla świata i nie rozważy, w jaką dziurę nie możesz wpaść, czy jakie podjąć wybory. Inteligentnego sarkazmu nie dojrzy, ironii nie odczyta, o parodii, karykaturze, autoironii, drwinie, kpinie i wycieczkach osobistych nie wspomnę.

          Za młoda jestem,  nareszcie to słowo mogę spokojnie napisać,   do tego Internetu, więc wrócę do czytania, aby nie mieć złudzeń, a mieć drugą szansę. Komp mi tego nie da, drugiej szansy od życia nie dostanę. Pilnie potrzebne jest ograniczone zaufanie. Jak w samolocie. Kapitan i drugi pilot dostają zawsze różne potrawy do jedzenia. Jeśli jeden się zatruje, drugi powinien być zdrowy. Nie powinno się też latać w chmurach, bowiem pilot musi mieć dobrą widoczność i wzrokowy kontakt z ziemią. Zatem niedawno kupiłam zioło dobre na wszystko, ładnie rośnie, ale czy ten  c z y s t e k  pomoże na wszystkie procesy życiowe produktów bioinżynierii, powątpiewam.

        

      

75 uwag do wpisu “Jako te przedmioty cyfrowego świata, biotechnologii i cybernetyki

  1. ~Dreptak Zenon

    Nie jest tak źle! 🙂
    Ostatnio moi chłopcy zainteresowali się popularnym kiedyś narzędziem – kosą. Innych prostych narzędzi używają zupełnie spokojnie, ale tego im nie dawałem, bo to sąsiada – mogliby urwać, bo silne chłopaki są! Popróbowali, nawet parę chwastów wykosili, wyrazili się z szacunkiem o naszych przodkach i zapowiedzieli, że muszą się nauczyć kosić jak przystało na prawdziwych facetów. 🙂

    Polubienie

      1. Ale nauka nie musi być w kolejności chronologicznej. Widziałam Papuasa odzianego jedynie w kotekę, ale z telefonem komórkowym w ręce. Jego synek, w podobnym stroju, grał na muszli morskiej. A na dachu chaty na palach dumnie rozgościła się antena satelitarna.

        Polubienie

      1. ~Dreptak Zenon

        Narzędzie „sierp” zaliczyli dawno temu, podobnie jak i narzędzie „maczeta”. Do tego szpadel, grabie, łopata i siekiera.
        Kiedyś ciapali gałąź – nieszczególnie im szło, na tyle, że sąsiad (nie olbrzym) wreszcie wziął te siekierę i trzema ruchami gałąź zrąbał! Wzbudził tym niekłamany szacunek i podziw!!! To jest gość!!!

        Polubienie

      2. ~Dreptak Zenon

        Ultro, ten młody człowiek wcale tam nie znalazł sierpa – to był fragment kosy akurat. Prawdę mówiąc g….o z niego nie poszukiwacz – złomiarz zwyczajny. Dobrze, że dziurę po sobie zakopał. Inni i tego nie robią.

        Polubienie

  2. Myślę, że to problem Ultro ludzi „napranych” wiedzą, mających ku niej coraz to większe ciągotki. Prą do przodu, nie zauważają, że poza nimi powstają dziury, rację ma więc Waszmość Dreptak, kosa staje się nam obcą. Takiego zachowania nie neguję. Jeśli mają samokontrolę czemu nie. Ale taki jak ja? Tyle i nic więcej by się nie ośmieszać. Dość wcześnie to zrozumiałem. Ten mój osobisty PC stać tylko na tyle. Widać to nawet w moich komentarzach. Mówię tylko tyle, na ile wydaje mi się, że w miarę poprawnie odbieram. Podeprzeć się czystkiem? Myślę, że różnymi ziołami, po których uzyskamy spokój, zmniejszenie bólu. No i poprawimy samopoczucie. W młodych latach skutecznym bywała tradycyjna „setka”, teraz już nie próbuję. Pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

    1. Danny Hillis twierdzi, że mimo doskonałego sprzętu, ludzie w dalszym ciągu są i będą jedynie amebami, ponieważ myślą, że doładowany techniką człowiek będzie dłużej żył, zapewni sobie moc wszelakich dóbr, a sam się udoskonali.
      Nie ma co się łudzić, obfitości nie będzie.
      Pozdrowienia.

      Polubienie

      1. Ingerencja w tą sferę? W jakim celu? Co z tego wyniknąć może? Przyznaję, moja niewiedza w tej materii powoduje, że ogarnęło mnie przerażenie. GMO na człowieku? Pozdrawiam. 🙂

        Polubienie

      2. Myślę, iż ludzie zbyt wiele obiecują sobie po technicznych udogodnieniach. Tymczasem tego, co człowiek potrzebuje najbardziej, czyli zdrowia, pracy i jedzenia, nie zapewnią.
        Pozdrawiam.

        Polubienie

  3. Faktycznie tak jest, że większość społeczeństwa traktuje środki masowego przekazu takie jak laptop, komputer, ipod, itp. jak kopalnię wiedzy, Google zastąpiło Encyklopedię, ludzie zaczęli leczyć się sami poprzez wszechwiedzący internet. Świat oszalał, wystarczy jednak zrobić małe pstryk i wszędzie nastanie normalność 🙂 tylko, czy nie wywoła to III Wojny Światowej?

    Ściskam serdecznie

    Polubienie

    1. Gabuniu, w tym Internecie śmieci jest dużo za dużo. Młodzi, zanim nauczą się wybierać, muszą przekopać się przez sterty badziewia, co wcale nie jest proste, no bo jak ich nauczyć tego dystansu, jeśli podłączeni są do lajków.
      Pozdrawiam.

      Polubienie

  4. Obserwuję młodych w roznych sytuacjach i nadziwić się nie mogę ich przywiązaniu, a nawet uzależnieniu od gadżetów IT. Obserwowałem ostatnio pasażerow na lotniskach w Berlinie i w Chicago gdy czekaliśmy na odprawę i odlot. Nie widziałem ludzi z gazetą, czy książką. Wszyscy byli wpatrzeni w jakiś ekranik.
    Wczoraj w sklepie obserowałem rodznkę Latynosów. Babcia z mamą szukały butów, a synek leżał na plecach na pufie do przymierzania butów i grał w jakąś grę. Słuchawki na uszach i pełne skupienie. Gdy wychodzili ze sklepu, to mama prowadziła synka tak, jak się to robi w ciemności osłaniając go, aby się nie uderzył lub nie zawadził o regały. Mały miał moze 6 lat.

    Polubienie

    1. Uzbrojeni w cybersprzęt nie będą radzili sobie w realnym życiu. Będą okupować kozetki psychologów, przeprowadzać duchowe ćwiczenia i w każdej sprawie dzwonić do telewizyjnych wróżów.

      Polubienie

  5. To prawda, jesteśmy zniewoleni , na własne życzenie zresztą. Milowy krok w rozwoju cywilizacji, jakże potrzebnej, podziałał jednocześnie na niekorzyść człowieka. Uzależnieni jesteśmy od wszelkich nowości, byle być na topie. Trudno dziwić się młodym ludziom, że pochłania ich wirtualna przestrzeń a i wszelakie gry, skoro moja bliska koleżanka, zresztą 64 latka, tak zaangażowała się w gry komputerowe, że nie sypia po nocach, tak jest nabuzowana.
    Na wszelki wypadek dawkuję sobie siedzenie przed komputerem, trzy razy dziennie po około 30-40 minut. Ale czystek pije codziennie, bo o jego zdrowotnych właściwościach czytałam w necie…..
    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. Z tym czystkiem proszę uważać. W USA decyduje lekarz, czy wolno go zażywać. Kiedy bierze się antybiotyki, nie należy go pić. U nas, ktoś zwietrzył interes i promuje jako zdrowiutki i pomagający na wszystko, czyli na raka, boreliozę, metale ciężkie, oczyszczanie itd., itp.

      Polubienie

      1. Ważna informacja, dziękuję. Ja oczywiście z autoironią napisałam, skąd zaczerpnęłam bezwzględną wiedzę o czystku. A widać – nie doczytałam.

        Polubienie

      2. Zioła mogą także szkodzić. Nie można niczego bezkrytycznie przyjmować. Ostatnio reklamują przypołudnik kryształowy jako roślinę życia…

        Polubienie

  6. Codziennie i cały rok walczę o zachowanie wyższości literatury nad SIECIĄ , a czytelnicy ostatnio zaczęli dziwić się, że najpierw szukam czegoś w książkach (przecież można wygooglować).
    Czystek piję, pokrzywę także, na razie spektakularnych efektów nie zauważyłam, może nie tak często głowa mnie boli, ale nie wiem czy to zasługa czystka….

    Polubienie

    1. Czystek dostałam w prezencie, wsadziłam do doniczki, niech cieszy oko na balkonie. Sama czystka nie mogę zażywać, wchodzi w interakcje z moimi lekami.
      Lekarze mówią, że po Dniach Matki czy Dziadka najwięcej zaostrzeń chorobowych po otrzymanych suplementach leków otrzymanych w prezencie od dzieci. Wiele wchodzi w reakcję z innymi lekami.
      Pozdrawiam.

      Polubienie

  7. Podobno czystek jest przereklamowany, ja tam nie wiem – wiem tylko, że mnie nijak smakowo nie podchodzi i postanowiłam sie nie umartwiać , wolę miętę i rumianek:). może też być melisa.
    Kocham swoje „protezy” w postaci laptopa, tabletu, smartfona, czytnika, i kilku jeszcze innych gadżetów, ale ja znana gadżeciara jestem. I kocham książki… I masz niestety potworną rację pisząc to, co napisałaś. Bo chociaż uważam te wszystkie technologie za cudowne i potrzebne, to jednak martwię się, w co one nas, jako gatunek, zamienią. Amoże to normalna ewolucja?

    Polubienie

    1. Wszystko dla ludzi, wszystko potrzebne, tyle że nie możemy zachowywać się jak lunatycy. Umiar pilnie potrzebny, ponieważ stajemy się zbyt wygodni i pragmatyczni.

      Polubienie

  8. ~szczur z loch ness

    Teza końcowa wydaje się niemiłą dla fanów Twojego bloga, a w szczególności zapowiedź, że rzeczonych masz zamiar opuścić. No cóż, z drugiej strony jeśli w kraju o 38 milionach mieszkańców poniższa grajka generuje 40 milionów wejść

    to faktycznie ręce opadają.

    Serdeczności z Loch Ness 🙂

    Polubienie

    1. Muzodajnie można przeżyć wstrząs. „Piniądz czuje” i tyle. Bez włączenia Zespołu Myślenia Wstecznego trudno będzie przeżyć. Mój blog będzie otwarty dopóty, dopóki komentować będą Wyjątkowi Ironiści, którzy sarkazmem doprawią duchową strawę.
      Pozdrawiam.

      Polubienie

  9. ~Małgośka

    Bo to było tak :
    pewnego dnia spojrzałam na ten mój ogromny zbiór encyklopedii, leksykonów, słowników, glosariuszy, tezaurusów i głośno oznajmiłam:
    – No, moi kochani, odkładam was do lamusa, przechodzicie do historii!
    Książki z literaturą, na sąsiedniej ścianie zaczęły się nerwowo podśmiechiwać ze swoich kuzynów.
    – Cicho! Z wami też wkrótce zrobię porządek! Są przecież audiobooki, jest Internet – zwróciłam się do tomiszczy – Nie będę czego wiedziała, zajrzę do Ultry! O!

    Nie … a jednak nie umiem się rozstać z moją biblioteką, toż to prawie jak rodzina! I po co im (tym moim woluminom) tak wygrażam?!
    Jasne, że mogą się poczuć ostatnio trochę mniej dopieszczane, trochę opuszczone.
    Pewnie, że kiedy trzeba, to szybciutko wstukuję „jak dojechać”, „rozkład jazdy”, „trasa – odległość” i inne duperele. Zaglądam też do „wiadomości”, nowinek, ciekawostek. Kukam na fajne blogi…

    Ale jednak nie ma to, jak trzymać w ręce mięsistą, papierową książkę!
    Taka już ze mnie wariatka, a przecież puste ściany, pozbawione książek można by było tak pięknie przyozdobić jakimś modnym i szpanerskim landszaftem.

    Polubienie

    1. Lena Sadowska

      Witam.

      ” -Strasznie grube te słowniki – powiedziała sąsiadka. – Miałam nawet taki pomysł, żeby poobcinać z nich grzbiety, przykleić do ściany cienką listewkę, a nad nią te odcięte paski…
      – A co pani zrobi z resztą? – żywo zainteresował się Tatko.
      – Wyrzucę…
      – A… nie mógłbym dostać tego od pani?
      – Pewnie. Choć nie wiem, po co panu takie dziadostwo…
      Nagle na jej twarzy pojawił się błysk zrozumienia.
      – Ha! Nie spodziewałam się po sąsiedzie takiego sprytu!
      Tatko spojrzał pytająco.
      – Niech sąsiad nie udaje! To ile się za coś takiego dostanie na skupie?”

      Może trochę przekłamałam, bo cytuję z pamięci, ale sens opowiadania J. Sawaszkiewicza chyba przekazałam…

      Dodam, że przyśnił mi się później taki zmaltretowany wolumin…

      Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

    2. Małgosiu, było to tak:
      Pewnego dnia przyszła Ważna Osoba i w progu oznajmiła:
      – Tu czuć wiekowym kurzem.
      Bystrym wzrokiem powiodła dookoła. Karcące spojrzenie zatrzymało się na półkach z tomami z ub. wieku.
      – Kto teraz eksponuje książki. Zbierają tylko kurz. Ja swoje wyniosłam do piwnicy.
      Z podniesionym czołem rzekłam:
      – A ja nie wyniosę do piwnicy. To moje lokowanie produktu.

      Polubienie

      1. Leno, witam.
        Poszłam do sali świeżo pomalowanej biblioteki. Niebieskie półki pachniały farbą, czysto, przytulnie, miły spokój. Pomagam znajomej układać książki, ale wiele było „zaczytanych”, więc podpowiedziałam:
        – Spróbujmy dać im nowe życie, będą ładniej prezentowały się na tych bławatkowych półkach.
        – Ok., ale pracujemy razem.
        Do domu wróciłam późno, ale taka szczęśliwa, że książki zaczytane będą jeszcze służyły następnym czytelnikom. A na tym błękicie przyciągają wzrok.

        Polubienie

  10. Ostatnio jechałem autobusem do wa-wy i jako jedyny miałem papierowy bilet. Reszta pasażerów (w tym również ludzie starsi ode mnie) powyciągała smartfony (osobiście nie posiadam) z biletami elektronicznymi. Takie czasy i tyle. Zaraza nie wszystkich jednak dopadła w 100%. Moja jeszcze nastoletnia córka wróciła z dwumiesięcznego pobytu w Londynie z nowym tabletem, ale i kilkudziesięcioma książkami. Nie da się uciec od krzemu, ale można pamiętać, że istnieje jeszcze coś takiego, jak papier:)

    Polubienie

    1. Nie wiem, czy zauważyłeś, że same inteligentne bestie komentują i wzbogacają kreatywność odbiorców. Muszą twórczo myśleć, nawet jeśli nie myśleli przezwyciężać sprzeczności między dosłownymi znaczeniami a abstrakcją.

      Polubienie

  11. Lena Sadowska

    Witaj, Ultro.

    Jest takie piękne słowo – umiar.
    Korzystanie z elektronicznych gadżetów nie wyklucza czytania książek, pójścia do teatru czy filharmonii.
    Wystarczy chcieć…

    Też dostrzegam, że „chciejstwo” zamiera, ustępując miejsca lenistwu, wygodnictwu.
    Całe szczęście – nie wszystko jednak można znaleźć w necie.
    Moja wewnętrzna optymistka nie pozwala mi myśleć, że znikną wszyscy, którzy szum morskich fal wciąż przedkładają nad szum monitora 🙂

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Polubienie

    1. Droga Leno,
      Yudkowsky uważa, że skoro zbudowani jesteśmy z atomów, to należy wykorzystać je na różne sposoby. Zanim nasze neurony zaczną podpowiadać, co i jak robić, musimy wiedzieć, że w pracy należy być precyzyjnym, podobnie jak maszyna, byśmy z organizmów wysoko zorganizowanych nie zamienili się w byty prostsze.
      Serdeczności.

      Polubienie

  12. Pamięć robi się zewnętrzna – bo po co się męczyć, jeśli w każdej chwili można sprawdzić coś w wikipedii itp. Dodaj do tego znieczulicę: ludzie patrząc na ekranik przy robieniu zdjęć np. z wypadku, nie potrafią dostrzec tragedii, bólu i tego typu rzeczy. Ważna jest świetna fotka przesłana od razu na FB…
    Ludzie przestają umieć ze sobą bezpośrednio rozmawiać. Łatwiej przez telefon. Każdy zakładając słuchawki zamyka się w swoim świecie – reszta go nie obchodzi.
    Ciekawe, jak to się dalej będzie rozwijało…
    A Ty się kuruj.:) Czystek dobra rzecz, mnie przynajmniej pomógł.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    Polubienie

    1. Komputer to wspaniała sprawa, ale nie popatrzy w Twoje oczy, nie westchnie, nie pocieszy.
      I cóż, że da lajka. I cóż, że pokaże Twoje selfie. I cóż, że podpowie.
      To nie jest udany związek jak H2O, więc słuchawki nie pomogą.
      Pozdrawiam.

      Polubienie

  13. Zgadzam się z autorką komentarza powyżej i zalecam umiar, zawsze i wszędzie, sobie i innym, we wszystkim, w przyjmowaniu nowości i w ich odrzucaniu. Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  14. Najgorsze jest to, że nam się wydaje, że to my szukamy informacji w sieci. A jest akurat odwrotnie- Wielki Brat nas śledzi przez internet. Może nawet wie o nas więcej niż my sami.

    Polubienie

    1. ~Marchevka

      Dokładnie. Czasami się zastanawiam, czy dzięki zapytaniom do Googla wysyłanym, któregoś pięknego razu nie zapukają do mych drzwi smutni panowie. 😀

      Polubienie

      1. Lena Sadowska

        Witam.

        Też jestem poszukiwaczką nietypowego. Czasem zdarza mi się nie zamknąć od razu stronki i oniemiała Rodzina straszy mnie wizytą właśnie wspomnianych przez Ciebie „smutnych panów”.

        Ale mam też nie lada satysfakcję, gdy czytam: „nie posiadamy jeszcze informacji o …”
        Myślę sobie wtedy: „Człowiek to brzmi dumnie” 🙂 i maszeruję do domowej biblioteczki 🙂

        Pozdrawiam 🙂

        Polubienie

      2. Jeden z pasażerów z pokładu samolotu wysłał żartobliwy sms do kolegi: Ameryko, jadę po ciebie. Z lotniska został zawrócony.

        Polubienie

    2. Lena Sadowska

      Witam.
      Kiedyś, żeby dowiedzieć się czegoś o obywatelu, w niektórych krajach o jedynym słusznym ustroju zapraszano mieszkańców bloku do tajemniczego urzędu, a w tym czasie ekipa remontowa oplatała budynek siateczką cienkich drucików. Żeby wzmocnić jego konstrukcję – rzecz jasna. Że druciki te pozwalały na podsłuchiwanie mieszkańców – było oczywiście skutkiem ubocznym 🙂
      Dziś sami snujemy swoją sieć, a jej nici swobodnie docierają do miejsc, o których nawet nam się nie śni…

      Postęp się to nazywa. Niestety.

      Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

  15. daleka jestem od wizji katastroficznych. mam wrażenie, że zawsze tak było…zawsze były jednostki, które potrafiły spojrzeć z boku, inaczej zanalizować, wyłapać szczegóły, których inni nie widzieli, trafić w sendo…i innych inspirowały.
    niemniej mam takie samo wrażenie, współczesne technologie zwalniają z myślenia…teoretycznie po to, byśmy mieli więcej możliwości, by skupić się na tym, co dla nas naprawdę ważne.

    Polubienie

  16. A ja lubię swój laptop i net w nim i nawet CZASEM żałuję, że to nie całe moje życie. Miałabym wtedy na nie jakiś wpływ. Nie mam konta na fb, nie wchodzę na wraże czaty i durne portale, więc mnie cyberprzestrzeń nie wkurza. Chyba, że siada łącze 😀

    Polubienie

  17. Mądrze piszesz. Z przykrością stwierdzam, że samą prawdę a jeszcze z większą przykrością, że sam się trochę uzależniłem od Internetu i urządzeń służących do jego obsługi. Żyć bez niego potrafię ale w przypadku pokolenia moich wnuków to wcale takie pewne nie jest. pozdrawiam

    Polubienie

  18. Molekułka

    Co nam czystek pomoże ,dokąd kontroli umysłu nie opanujemy ,głupoty się nie pozbędziemy ,a przynajmniej nie ograniczymy i masz rację, internet raczej nam w tym nie pomaga a nawet wręcz odwrotnie ,zmniejsza kontrolę umysłu i jeszcze więcej głupoty i miernoty propaguje.Mam wrażenie ,że propaguje się niemyślenie,ale ewolucja ciągle trwa ,więc czy chcemy czy nie wszystko zmienia się a że wszystko ma dwie strony medalu to plusów internetu nie da się nie doceniać .Myślę ,że tak jest z wszystkimi wynalazkami, musimy się nauczyć z nich korzystać, kiedy jak to zrobimy zależy od nas .

    19.02.13.Oława.

    „Ewolucja do przodu gna”

    Ewolucja do przodu gna

    Swój własny plan rozwoju ludzkości ma

    Czy chcemy czy nie

    Na wyższy poziom świadomości wznosimy się

    I świadomie lub nie

    Nasze myślenie zmienia się

    Cała historia ludzkości

    To jeden wielki rozwój świadomości

    Coraz bardziej jesteśmy świadomi

    Skutków naszego myślenia

    Dlatego myślenie o myśleniu

    Pomału z oporami ale się zmienia

    A ta zmiana to ewolucja sama

    Ewolucja we własnej osobie

    Rządzi światem i w mojej głowie

    Czy chcę tego czy nie

    Wszystko we mnie i wokół zmienia się

    Molekułka
    http://molekulka.blog.onet.pl/2013/02/24/ewolucja-do-przodu-gna/

    Polubienie

      1. Molekułka

        Oczywiście ,że zrozumiałam i też żartowałam ,ale o pozytywnym myśleniu to już serio,bo jak tego nie zrozumiemy, to nic ,albo nie wiele, zmieni się na lepsze .
        Buziole:))

        Polubienie

      2. Molekułka

        Oczywiście ,że zrozumiałam i też żartowałam ,ale o pozytywnym myśleniu to już serio,bo jak tego nie zrozumiemy, to nic ,albo niewiele, zmieni się na lepsze .
        Buziole:))

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s