SINUSOIDA ŻYCIA W DÓŁ

        W którąś sobotę otwierasz lodówkę, a tam… dziesiątki lat. Pędzisz do lustra. No, cóż, masz twarz taką, na jaką zasłużyłeś, zapracowałeś. Musiałeś też zaznać trochę szczęścia, skoro powszechnie wiadomo, że najszczęśliwsi ludzie to ci, którzy wiele przeszli. Zatem przeszedłeś trochę i to się chwali. Uroda nienachalna, jak to mawiała Czubaszek, a starość tuż, tuż, skoro ponoć wisisz tego piątaka może nie Mojżeszowi, ale pewnie jakiejś przedwojennej Ordonce. Obiegowe przysłowie mówi, że już po czterdziestce człowiek ma trochę z osła, trochę z lwa. Lata coraz niżej, ale tego nie lubi, więc częściej dorysowuje sobie tę górną falę. Ta krzywa przedstawiająca zmienność funkcji unosi nas raz na fali powodzenia w górę, innym razem ugina się pod ciężarem w dół.

             Znany bloger (http://szczur-z-loch-ness.blog.onet.pl/)  zauważa: „Żywot to jedyny wyścig, w którym goni nas meta, co z pominięciem aspektów sportowych, innych atrakcji nie przewiduje.”  Zatem już wiadomo, że atrakcji nie będzie, pogoda jest dla bogaczy, a dla niebogaczy prognozy są złe. Jak złe?

            Oto po siedemdziesiątym roku życia nie dostaniesz nowoczesnych leków, w każdym razie lekarz ci ich nie przepisze, badań bezpłatnych nie ma, np. mammografii, lekarzy geriatrów jak na lekarstwo, rehabilitacja ograniczona… a tobie już zaznaczył się ubytek istoty szarej i białej, obniżyła aktywność płatów czołowych, pogorszył słuch, upośledza pamięć MCI i nie wiadomo u kogo to MCI przejdzie w tego pana Alz.  Zator, zawał, udar dotyka 60 tys. rocznie. Dochodzi otępienie ( no to w końcu kiedy się pan urodził?), depresja, kłopoty z utrzymaniem równowagi, cukrzyca, tarczyca, POCH (przewlekłe obturacyjna choroba płuc), osteoropoza, miażdżyca, rak, nadciśnienie, a tu jeszcze nietrzymanie stolcu, moczu, że można sobie zrobić algorytm. I tony leków, które wchodzą z sobą w interakcje. Co czwarty pacjent przyjmowany po sześćdziesiątym roku życia to konsekwencja nadmiernej ilości leków, ponieważ każdy ze specjalistów przepisuje swoje leki i dokłada aż powstanie kopczyk. Z powodu błędów i konsekwencji polekowych, umiera więcej ludzi niż w wypadkach samochodowych. Preparat z gingkgo biloba nie jest obojętny dla zdrowia, wchodzi w interakcje, nawet powoduje wzrost ryzyka krwawień, a tymczasem kupowany nagminnie albo dawany w prezencie. Pamiętać należy, że zioła również wchodzą w interakcje, min. żeńszeń, pluskwica, dziurawiec, jeżówka… W nadmiarze szkodzą także przyprawy: szałwia, cynamon, macierzanka, a zielona herbata i kurkuma może uszkadzać wątrobę. Sto milionów rocznie wydają Polacy na leki na potencję, w tym internetowe preparaty typu skóra węża, kość nosorożca, poroże sproszkowane, czy kora drzewa nie wiadomo jakiego. Tramadol (nigdy w kroplach) również szkodliwy. A każdy lek zawsze popijaj  tylko wodą. Wiadomości te znalazłam w „Materiałach” z geriatrii i opieki długoterminowej  studiów podyplomowych Uniwersytetu Jagiellońskiego.

         Prawie młodzi z długim stażem,  rozsądek przede wszystkim. W tych wszystkich  mądrościach jest dużo goryczy. I schodów. Czeka za to nagroda, czyli wieczny spoczynek. Już można przybrać postawę tapczanowo – kominkową. I jak tu żyć z takim stanem intelektualnym i beztrosko spacerować po swych pozytywnych myślach.   Mnie w żadnym wypadku stu lat nie życzcie.

             W każdym razie za to życie jako formy spędzenia czasu nie ma nawet  marnego lajka.

64 uwagi do wpisu “SINUSOIDA ŻYCIA W DÓŁ

    1. Mój wpis powstał po przeczytaniu tychże „Materiałów”, ponieważ okazało się, że w Polsce nie ma kompleksowej opieki geriatrycznej, mimo że ludzi siwiejących przybywa z roku na rok. Chory dostaje rozpoznanie i boryka się sam z problemami. Lekarze interniści i specjaliści nie znają COG, nie rozumieją mentalności starszych i stanu psychicznego tych ludzi.

      Polubienie

  1. Nie opowiadałem Ci o sobie Ultro, a Ty wszystko wiesz… No, prawie wszystko.
    Jestem w tej „smudze cienia” już od dawna. Nie łudzę się szansami na długie życie, bo ani genetyka na to jednoznacznie nie wskazuje, ani mój sposób życia. Zajmowałem się wiele lat profilaktyką zdrowia i wiele roczników nastolatków musiało suchać tego, co im mówiłem. Może ktoś zapamiętał jakieś szczegóły do praktycznego wykorzystania, a może i nie. Tego się nie dowiem. Dwa tygodnie temu, mój kuzyn położył się spać i nie wstał więcej. Był młodszy ode mnie o parę lat, był wolnym i bezdzietnym człowiekiem. Dobrze się prowadził.
    Jedno wiem. Pewna piosenka ma w refrenie następujące słowa: Bądź gotowy, bądź gotowy, bądź gotowy…

    Polubienie

    1. Wg tychże zapisków właściwa starość zaczyna się od 75 roku do 89, więc jeszcze nie czas na smugę cienia. Potem są długowieczni, a następnie stulatkowie. Proszę pamiętać, żonaci i szczęśliwi żyją dłużej.

      Polubienie

  2. Lena Sadowska

    Witaj, Ultro.

    Uciekamy. Jak my uciekamy od takich tematów…
    Choroba, starość, śmierć…

    Setki lat szukamy kamienia filozoficznego i, jak
    faustowski Homunkulus, próbujemy ziścić pragnienie, by stać się istotą ludzką…
    Szkoda tylko, że tak często zapominamy, że człowieczeństwo to również zgoda na… niedoskonałość i przemijalność.

    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. Tak pięknie – Leno – piszesz o tym człowieczeństwie, ale w praktyce nie jest już tak różowo. Starszy człowiek ma kilka chorób, a w szpitalu leczony tylko na jedną, bo tak działają oddziały szpitalne.
      Gdyby były szpitale geriatryczne, to miałby lekarzy, pielęgniarki znające problematykę, psychologa do pomocy, farmakologa, rehabilitanta, dietetyka. Starszy wymaga innej opieki, której szpitale nie mogą zapewnić.

      Polubienie

      1. Lena Sadowska

        Ależ to wszystko, Ultro, wpisuje się w brak akceptacji dla własnej ułomności i przemijalności.
        Póki starcza sił, szukamy jakichś magicznych mikstur, wierząc naiwnie po ciuchutku, że nas pewne problemy nigdy nie będą dotyczyć. Gdy nagle okazuje się, że jednak dotyczą, jest zazwyczaj za późno, by cokolwiek przedsiębrać.
        Starzejemy się, niedołężniejemy i nagle uświadamiamy sobie, że problem naprawdę istnieje… I co?
        I nawet nie możemy mieć do nikogo pretensji, bo młodsze pokolenia myślą dokładnie tak samo jak my parę lat wcześniej…
        Jak?
        Ano, że – mnie to nie spotka. Ja zawsze będę piękny, młody i zdrowy. Więc – po kiego diabła mi jakaś tam geriatryczna opieka?

        Pozdrawiam 🙂

        Polubienie

      2. Masz rację. Przeraża mnie fakt, jak wiele unijnych pieniędzy przeznaczonych jest na jednorazową rozrywkę, bezmyślnie przetrwonionych na święta i obchody, a ciężko chory podrzucany jest rodzinie, która chociaż stara się, to przecież nie umie profesjonalnie zająć się nieuleczalnie chorym. Moja sąsiadka była pielęgniarką, a musiała zatrudnić fachowców, ponieważ nie umiała poradzić chorej na Alzh. swojej matce. Nie jest łatwo, gdy nie ma tej wiedzy. Myślę że trzeba uświadamiać ludziom, że i oni mogą być chorzy i niepełnosprawni.
        Pozdrawiam.

        Polubienie

      3. Lena Sadowska

        Tak, Ultro.

        To jest błędne koło.

        Z jednej strony pokutuje mit, że geriatria to dziedzina „dla – przepraszam – gorszego sortu lekarza, który nawet jeśli postawi złą diagnozę, wiele pacjentowi ze względu na jego podeszły wiek nie zaszkodzi”.

        Drugą sprawą jest bezsensowny rozdział funduszy – żeby się nie rozpisywać, nazwę je ogólnie „państwowymi”.

        Trzeci aspekt, to brak jakichkolwiek zasad w gospodarowaniu funduszami ze świadczeń rentalno-emerytalnych.

        Czwarta sprawa to – wysokość tychże rent i emerytur (uwłaczająca ludzkiej godności) w odniesieniu do realnych kosztów leczenia.

        Ostatnim aspektem są szarlatańskie umowy ubezpieczeniowe, chroniące przede wszystkim ubezpieczyciela, o czym ubezpieczony dowiaduje się zazwyczaj post factum.

        Trochę spłyciłam temat, ale nie o to chodzi żeby pisać elaboraty, ale – zasygnalizować istnienie problemu (-ów).

        Pozdrawiam 🙂

        Polubienie

      4. Lena Sadowska

        Eee. Nie przeceniałabym mojej wiedzy, ale miło poczuć się choć przez chwilę guru w jakiejś dziedzinie, więc dziękuję 😉

        Pozdrawiam 🙂

        Polubienie

  3. Podpisuję się pod tym co napisała Lena Sadowska.
    Dodam do tego jeszcze akceptację, chociaz to też jest zawarte w komentarzu Leny.
    Wszystkim, którzy ten temat czują i jest im bliski – serdecznie pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Stokrotko, wcześniej czy później każdego temat będzie dotyczył. Przed starością nie ma ucieczki, choćby nie wiem ile razy człowiek powtarzał, że jest młody. I nie oszukujmy się, bo nie o to chodzi. Ważne, by duch był młody. Pozdrawiam Cię serdecznie.

      Polubienie

  4. Gorzka to prawda. Starość powinna budzić szacunek, budzi zniecierpliwienie. Bo mamy czelność chcieć czegoś dla siebie. A i ciągle wyciągać rękę po świadczenia, refundacje, a kasa przecież nie jest z gumy.
    Wspomnienie zielonej trawy wokół rodzinnego domu, coraz częściej wyciska łzę. Tyle nas tam było, a zaledwie parę osób pozostało…
    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  5. Teraz już wiem, czemu od dawna do osła jestem podobny, wszystko przez ten zakichany PESEL. Ale perspektywy! Właściwie to jedna, położyć się i czekać końca. No, ale wieczna szczęśliwość też niepewna, może do smoły się trafi. Czytając ten tekst jakbym siebie widział, w wielu miejscach mój życiorys jest podobny. I co siostro, bracie? By było lepiej, skąd wezmę skórę węża, kość nosorożca, poroże sproszkowane? Zapomnij dziadu o przyjemnościach, tylko wodą „karmę z apteki” popijaj, jadaj jak w dzieciństwie, pomyśl o opiekunie byś nie polazł tam gdzie nie wypada, by nie wytykali Cię palcem żeś sklerotyk. Spokojnie czekaj, kiedyś ten dzień nadejdzie i po problemie. Pociesz się, nie jesteś sam. Jeden z wielu, jeszcze pamiętający serdecznie pozdrawia. 🙂

    Polubienie

    1. Uśmiecham się, ponieważ dowcipny ten komentarz…
      Jaki sklerotyk, skoro znasz datę urodzenia i trafiłeś do domu. Córka mojej koleżanki, trzydziestolatka, schowała okulary do lodówki. Cały dom wywróciła, bo przecież to nie igła, muszą gdzieś być i gdyby nie kolacja. Oczywiście, potem żartowała, że umie dobrze chować…
      Pozdrawiam.

      Polubienie

  6. ~Małgośka

    Starość jest fazą życia, której dożywa większość ludzi. Kiedyś otoczona szacunkiem, teraz dyskryminowana, niestety.
    Ageizm (agism, ageism) – to współczesny robal, który nie ułatwia samopoczucia osobom starzejącym się. Szczególnie dotyczy to rynku pracy i ochrony zdrowia (pisałaś o tym, Ultro).

    Wrzucanie do jednego worka (sic!) osób sześćdziesięcioletnich i dziewięćdziesięcioletnich jest przerażające!
    Podobnie, gdy słyszę „samochód potrącił na przejściu 60.letnią staruszkę”.

    Ageizm dotyka ludzi starszych, postrzeganych jako niepotrzebnych i mniej wartościowych. Jest postawą lansowaną przez media, które kreują kult młodości i piękna. Twórcy (tfu!) reklam, przedstawiający wizerunek przygłupich babć i teściowych oraz stetryczałych, wszystkowiedzących dziadków biją rekordy niechęci i pogardy z trzech źródeł równocześnie: ageizmu, seksizmu i mizoginii. Brrr…

    Coraz częściej (prawie nagminnie) obserwuje się wśród starzejących się osób gerontofobię – lęk przed starością i głębokie depresje wieku starszego.
    W tak mało przyjaznym społecznym traktowaniu starości – nie powinno to dziwić.
    Na pociechę tym nieco starszym, Wikipedia, pod hasłem ageizm dodaje : „W Polsce ofiarami ageizmu najczęściej padają kobiety już po 35. roku życia oraz mężczyźni po 45„.

    Lektura do porannej kawy? Coż …może lepiej nie czytać…?
    http://dspace.uni.lodz.pl:8080/xmlui/bitstream/handle/11089/3540/Trafia%C5%82ek.pdf?sequence=1

    Polubienie

    1. Dziękuję, kochana. Z Twoich komentarzy to ja się uczę. Są ważniejsze i ciekawsze niż post piszącej.
      A to wrzucanie wszystkich do jednego worka i mnie przeraża. Lubię, gdy ktoś mnie nazywa starszą panią, ale nie lubię, gdy traktuje mnie źle tylko z tego powodu, że jestem w słusznym wieku. Lekarz traktuje bezosobowo (niech się rozbierze), pielęgniarka beszta (gazety porozrzucane), a pan za mną przy wysiadaniu (ruszajże się szybciej). A przecież jeszcze sprawna jestem. Albo tak mi się zdaje.

      Polubienie

  7. „Jak sobie pościelesz tak się wyśpisz” – każdy wybiera taki style życia jaki mu odpowiada i żeby był najgorszy to rzadko udaje się go namówić do zmian . A starość to stan umysłu

    Polubienie

    1. ~Małgośka

      nie, Jago, nie zgadzam się.
      Owszem – stan umysłu, ale jeszcze muszą być warunki przyjazne, a przynajmniej sprzyjające aktywności, chęci życia i zmierzenia się ze starością.
      Akceptacja starości. Nie odrzucenie. Nie niechęć. Nie pogarda.

      Polubienie

      1. Małgosiu, leżałam w szpitalu z trzema paniami 85+. Zarówno lekarze (tylko przechodzili), jak i pielęgniarki (długo i po trzykroć trzeba było prosić, by poprawiły zatkaną kroplówkę) nie przejmowały się długowiecznymi, a one były bezradne. Kiedy na korytarzu kichnęłam, przechodząca pielęgniarka życzyła stu lat. Odpowiedziałam: tylko nie sto. Z zamulonym w dodatku umysłem…

        Polubienie

  8. ~Dreptak Zenon

    Z tą dostępnością leków i terapii to jest też trochę tak, że z czasem możliwości ich stosowania coraz bardziej się zawężają. Lekarze różnych specjalności zapisują bardzo różnie, nie bacząc często na skutki uboczne. My zbieraliśmy te zestawy i szliśmy do jednego, który pracowicie redukował to co się kumulowało i to co mogło zaszkodzić. Ale na czas lekarstwa nie ma. Przychodzi moment, kiedy wszyscy są bezradni.

    Polubienie

    1. Ten post nie jest o starości, bo to prawo natury i nie o chorobach, bo wiadomo, że chorowanie w starości jest normalne. Mnie zdumiało to, że tak mało mam wiedzy o problemach fizjologicznych, psychologicznych, biologicznych.
      Czytam: „Starość nie jest tożsama ze starzeniem się”. Starzenie to indywidualny i nieuchronny proces dokonujący się w wielu aspektach, zaś starość otwiera nową perspektywę, ponieważ może być postrzegana jako szczęśliwa, szczególnie wtedy, gdy mamy poczucie spełnienia.

      Polubienie

  9. JA się zgodze z Jagą, że starośc to stan umysłu. DLaczego? Moja mama i moja tesciowa sa z jednego rocznika, mocno przedwojennego. Obie schorowane , chyba moja mam bardziej. Tyle że moja mam cieszy się każda chwilą, korzysta z życia na ile to możłiwe, czasem wpadnie do sanatorium czy szpitala rehabilitacyjnego ( jak przyznają). Nauczyła się po osiemdziesiątce pływac na przykład. A moja teściowa nie i nie – bo na starośc i tak nic nie pomoże. Ślepo wierzy w zalecenia każdego lekarza osobno, bez chęci skonsultowania tego ze sobą, co tworzy własnie potworną kupkę leków, które na pewno ze sobą reagują. Cztery lata temu po operacji ścięgna Achillesa lekarz kazał unikac wody i słońca na tę stopę, unika do dziś. Wmówiła sobie że ma cukrzycę i nie wolno jej jeśc owoców, za to wtranżala ciastka i słodycze… nie mamy siły… my. Boona ma, ale tylko do marudzenia. Żeby nie było – mój mąż, a jej syn, jest tego samego zdania.

    A ja? Ja uważam że dobry seks leczy wszystko:):):):)

    Polubienie

    1. Trzeba wiedzieć, że z wiekiem także zmienia się osobowość. Jeden z wyższym poziomem otwartości szczęśliwie się starzeje. a drugi o wysokim neurotyzmie potrafi obwiniać wszystkich o swoje złe samopoczucie i izoluje się, a nawet potrafi wyolbrzymiać swe dolegliwości.
      Z tym seksem to dałaś czadu…, no, no, wszystko leczy… podoba mi się ta recepta.

      Polubienie

  10. Nasza 84-letnia sąsiadka, która została przymuszona, przez narastającą niesprawność, do chodzenia o lasce powiedziała niedawno, że życie jest cudowne w każdym momencie, i z ogromnym żalem myśli, że któregoś dnia nie będzie mogła cieszyć oczu drzewami rosnącymi pod oknem jej sypialni, zapachem ziemi po deszczu i słuchać szczekania jej suni, bo jej już nie będzie wśród żywych. Choćby nie wiadomo jak bardzo katastroficzny wydawał się nam obraz starości, nie trzeba się smucić, lecz cieszyć, że mieliśmy okazję się narodzić, poznawać i smakować piękno tego świata.
    A ja się pod tym podpisuję obiema rękami.
    Pozdrawiam słonecznie

    Polubienie

  11. Ech, co wy chcecie od starości? Wiadomo, biegać już nie mogę, ale kto mi zabroni pójść do parku popatrzeć jak dziewczyny biegają? Siadam na ławeczce, a one jakby specjalnie dla mnie… Kiedy dobiegają widać jak biust podskakuje, kiedy odbiegają – pracujące pośladki wzrok przyciągają. Czasami któraś zatrzyma się w pobliżu, porozciąga trochę… Trzeba tylko umieć obserwować, wrażeń nie zabraknie. A później wracam do domu i może nie ma tam takich widoków, ale za to jest znakomicie przyprawiona zupa ogórkowa!

    Polubienie

  12. Oczywiście sama myśl o starości, a bardziej o niepełnej sprawności przygnębia. Ale Jaga ma rację, że starość, to stan umysłu. Obserwuje pokolenie moich rodziców, czyli ludzi 80-90 i widzę jakie znaczenie ma psychika. Ci, co mają duży apetyt na życie, mimo zawałów, udarów i depresji wydają się dużo młodsi, niż ci, którzy mimo braku chorób, kwękają na wszystko

    Polubienie

  13. A ja właśnie wczoraj myślałam o „sztafecie życia”. Kiedyś, jeszcze nie tak dawno, kiedy byłam niezbyt młoda, ale za to bardzo głupia, sądziłam, że życie staruszki ani wesołe, ani potrzebne. Bo i jaki z niej pożytek? Palę, więc mam słabe rokowania, ale to właśnie ok, co nie? I nagle wczoraj do mnie doszło, że gdyby zabrakło mojej mamy, to…:(….i, że dla synów jestem takim samym oparciem, jak ona dla mnie….i, że wnuczka mnie potrzebuje, bo jak nie ja, to kto?….i, że synowa mnie słucha(!) i liczy się z moim zdaniem (przypadkiem to odkryłam). Ultro, jesteśmy potrzebne, a, że czasem nam ciężko…Lekko już było 🙂

    W….wstaw proszę odpowiednio: ehhh, oj, wrrrr, hmmm.
    Baaaardzo serdecznie pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Wstawiam to wrrr i podpowiem Ci, że teraz z górki… więc łatwiej choćby na pupie zjechać w ten dół. Nasze życie dojrzałe w pełni pozwala się cieszyć dziećmi, wnukami.
      Zasyłam Tobie i Rodzinie mnóstwo serdeczności.

      Polubienie

  14. Ktoś kiedyś powiedział, że mamy tyle lat, na ile się czujemy. No to skoro tak, to ja czuje się na 90 🙂 Hmmm … czytając Twój wpis o tych wszystkich dolegliwościach wieku starczego, poczułam się częściowo tak, jakbym czytała o sobie. Siły mam dużo mniej, niż niejedna staruszka. A najbardziej rozbraja mnie, gdy mówię do swojej teściowej 30 lat starszej ode mnie, że źle się czuję, bo to, czy tamto mi dolega lub boli, a ona wtedy zaczyna te swoje porównania i biadolenia. Mnie to trochę śmieszy, bo wygląda to tak, jakby ona nigdy nie miała tylu lat co ja teraz. Nieraz starsze osoby mówiły do mnie, „ojej taka młoda jesteś i już tyle tego wszystkiego Cię dopadło, mnie też coś tam strzyka, ale ja stara jestem, a przed Tobą jeszcze tyle lat życia”. No cóż nie ukrywam, że te słowa mają sens.
    Wiadomo, że niektórzy całkiem zdrowi z biegiem lat doświadczają coraz to nowych dolegliwości i zaczyna ich to przerażać.
    W czasie szpitalnych pobytów napatrzyłam się na tą okrutną starość i wiem jedno, że za nic w świecie nie chcę takiej dożyć.

    Ściskam serdecznie Ultro i miłego weekendu Ci życzę 🙂

    Polubienie

    1. Myślę, że najbardziej cieszą się życiem ludzie, którzy wiele przeszli. Ja podziwiam Ciebie za optymizm, werwę i pogodę ducha. Tyle energii masz, że i mnie się udziela.
      Serdecznie pozdrawiam i życzę urokliwego weekendu.

      Polubienie

      1. Zauważ, że Beetthoven mimo że ogłuchł, komponował symfonie, Milton napisał „Raj utracony” mimo tego, że był niewidomy, kaleka Roosevelt został prezydentem, Bunyan napisał swoje „Wędrówki pielgrzyma” w celi, Stevenson mimo gruźlicy napisał „Wyspę skarbów”, a epileptyk J. Cezar podbił świat. Niezbędna tylko doza pogodzenia się z tym, co nastąpiło.

        Polubienie

  15. Moja mama mawiała, ze nie udała się panu Bogu starość, a teściowa, ze nie chce dożyć chwili, żeby ktoś musiał koło niej skakać. Jedna i druga tego nie dożyły, ale do końca były dzielne i chciały żyć…
    na pewne rzeczy nie mamy wpływu, ale myślę, że jeśli dopuścimy do siebie same negatywne myśli, to będzie jeszcze gorzej…

    Polubienie

    1. Kiedy w końcu przybędzie tych lat, to musimy pamiętać, by chodzić do geriatry, a nie lekarza z poradni. On najbardziej poradzi w problemach, ponieważ będzie leczył całościowo i zbilansuje wszystkie leki.

      Polubienie

    1. Po zapoznaniu się z tymi materiałami dydaktycznymi, stwierdziłam, że dopiero teraz trzeba zacząć się solidnie uczyć, aby wiedzieć, co z czym łączyć, jakie patologie czyhają, czego trzeba unikać, a nawet jak się odżywiać. I tu najbardziej można się cieszyć. Jajka nie szkodzą, więc do woli, tłuste ryby również, masło, różnorodne mięsa, przetwory mleczne itd. słowem polecana różnorodność. Jeść wszystko, często, oczywiście w rozsądnych porcjach. Jak się tu nie uskrzydlić?

      Polubienie

  16. Co Wy piszecie? Jaka starość? 60, czy 70 lat? Toż do 67 mamy mieć siłę, zapał, zdrowie i chęć do pracy, więc do 70 jesteśmy młodzi, w pełni sił witalnych. Jakie tam choroby? Reforma emerytalna nas odmłodziła, uzdrowiła, dodała sił i witalności. Ja tam zamierzam żyć jeszcze długo, bo mam taki kaprys doczekać emerytury, by trochę zakosztować beztroskiego życia: spania do 10:00, lenistwa, czytania stosów książek, podróży co najmniej kilka razy w roku, nicnierobienia, gdy mi się nic nie będzie chciało i wykorzystywania czasu na wszystko co lubię, a na co teraz czasu nie mam.

    Zamierzam puścić z torbami ZUS i żyć jeszcze długo po przejściu na emeryturę, bo kiedyś pożyć przecież trzeba, a nie tylko praca i obowiązki. Nie dam się tak łatwo i zamierzam żyć 120 lat w dobrym zdrowiu fizycznym i psychicznym. Leki ograniczyłam do minimum, bo przeraża mnie torba pełna specyfików, w których trudno się ogarnąć. Zresztą po przeczytaniu większości ulotek dochodzę do wniosku, że mojemu zdrowiu i życiu bardziej zagraża przyjęcie leku, niż jego nieprzyjęcie.

    A tak w ogóle, to po pięćdziesiątce najlepiej żyć tu i teraz nie przejmując się tym, co może być na starość, bo to w niczym nie pomoże, a pozostaje źródłem permanentnego stresu. Życzę Wam wszystkim pogody ducha, sprawnych stawów i dużo wigoru bez względu na wiek. Nasz styl życia i odżywiania może wiele pomóc lub zaszkodzić. Wybór należy do nas. Na inne sprawy związane z przemijaniem nie mamy większego wpływu.

    Mimo wszystko wolę dożyć sędziwej starości niż w pełni sił zakończyć życie w głupawy sposób np. pod kołami samochodu pijanego zabójcy na drodze. Chciałabym mieć czas na uporządkowanie swoich spraw zanim odejdę z tego świata.
    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. Takiej euforii z powodu upływu lat, to ja już dawno nie czytałam. Dołączam do Ciebie. Nie każdy doczeka tych stu dwudziestu lat. Oby tylko w zdrowiu i sprawności. Ważna jet motywacja, bo ona motorem życia. Taką postawę z poczuciem humoru polecam wszystkim przygnębionym.
      Pozdrówki dla optymistki.

      Polubienie

  17. Problem w tym, że starość jest nie cool, więc młodzi być chcemy aż do granic niemożności. Te wszystkie suplementy, leki, preparaty – to strach przed chorobą, brakiem sił, ale także i akceptacji. Swojej własnej i najważniejsze chyba – otoczenia. Nie mam najmniejszego zamiaru dożywać 120 lat, wystarczy mi dużo mniej, byle tylko we względnym zdrowiu (Ależ jestem wymagająca;)) Prawda jest taka, że choć przy każdym leku jest stosowna ulotka, gdzie ostrzegają przed skutkami ubocznymi oraz wymieniają leki, czy składniki leków wywołujące interakcje, mało kto to czyta, a nawet gdyby czytał, to wiele osób po prostu nie rozumie żargonu medycznego.
    A więc motto „carpe diem” niech będzie naszą dewizą, bo na starość się nic nie poradzi, a otoczenie, to nieakceptujące też będzie hihihi kiedyś stare 😉

    Polubienie

    1. Trochę śmieszą te tony chemii wklepywane już przez kobiety po dwudziestce, ale mają swoje powody, by bać się wieku. Panuje kult młodości, więc boją się odsunięcia czy zepchnięcia.
      Końcowe hihi rozbroiło mnie. Myślisz, że i oni będą starzy?

      Polubienie

      1. Nie wiadomo, czy będą starzy… Ktoś z tych młodych, nie akceptujących starzenia się, zgodnie ze statystykami pozostanie „wiecznie młody” – vide Marilyn, czy Diana. Pytanie – czy lepiej być młodym, czy żyć?

        Polubienie

  18. Starość zaczyna być pojęciem tabu. Jeśli czyta się w internecie durny tytuł artykułu typu: „Zobaczcie jak ona wygląda, czy uwierzycie, że ma JUŻ 40 lat?!”, to ma się wrażenie, że to już staruszka. Jakby granica odbierania starości się nagle przesunęła. Niedomagania ludzi starszych są wstydliwe, nie wypada o nich mówić. O fachowej opiece medycznej można sobie tylko pomarzyć. Można usłyszeć: „W tym wieku to już nie opłaca się robić zabiegu itp.”
    Żeby coś z tym zrobić, to trzeba zacząć od podstaw – uczyć ludzi szacunku do osób starszych. A jeżeli będziemy ich szanować, to będziemy o nich dbać. Ale chociaż to prosto brzmi, to wcale łatwe nie jest.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    Polubienie

  19. Witaj… podejrzewam, że podobnych, egzystencjalnych dylematów nie mają te starsze osoby, których na lekarstwa nie stać i nie grożą im negatywane skutki spożywania leków. Z drugiej strony wiadomo, że przed osobami starszymi, najczęściej chorującymi – bo raczej z wiekiem zdrowszym człowiek nie jest – farmakologiczny biznes otwiera swe podwoje i w końcu zmniejszy te koszty, aby cokolwiek na wiekowych obywatelach zarobić.. myslę, że tak sie stanie…
    pozdrawiam z Pirenejów

    Polubienie

    1. Dobry dzień zasyłam pod Pireneje.
      Nie pomyślałam o tym biznesie farmaceutów na ludziach starszych, ale nie sądzę, jak znam życie, by leki były tańsze.
      Zasyłam pozdrowienia.

      Polubienie

  20. Trafnie i mądrze piszesz Ultro, gorzka to prawda. I mnie jakoś starość zaskoczyła znienacka, wredota. Przeczytałem , że ostatnio naukowcy przesunęli granice starości, za kilka lat może już wszyscy będziemy młodzi :). Nie dajmy się zwariować, pogoda ducha i młodość w sercu, to co nam zostało i tego wszystkim życzę 🙂

    Polubienie

  21. Mnie najbardziej denerwuje ta deprecjacja starości. W krajach Dalekiego Wschodu stary człowiek cieszy się szacunkiem – bo ma mądrość, doświadczenie i wynikający z nich obu spokój ducha. U nas kształtuje się model wyśmiewania/lekceważenia starych ludzi.
    Ja widzę ułomności moich rodziców warunkowane wiekiem. A jednocześnie widzę ich ogromną mądrość wynikającą z tego, że wiele w życiu zobaczyli, doświadczyli, obcowali z wieloma scenariuszami życiowymi, co pozwoliło im dokonać pewnej gradacji wartości, potrzeb i celów. I co ciekawe – z biegiem lat przekonuję się, że przyjęty przez nich system wartości jest najzwyczajniej w świecie słuszny 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s