Gramofon, starsza wersja iPoda

          W końcu zauważyłam, że muzyka jako sposób myślenia zaczyna być coraz częściej doceniana przez dotąd bierną i wirtualnie zamkniętą współczesność.  Do tej pory było inaczej. Jako silnie dorosła widziałam tych ludzi, którzy jechali, pędzili, siedzieli w Internecie, stali w tych korkach i do głowy im nie przyszło, by włączyć jakąś melodię i w tym czasie przenieść się w te góry muzycznego szczęścia. Nic z tego.  Współczesny nie puści tej muzyki zbawiennej dla jego duszy, nie przestawi tego punktu i nie zmieni sposobu myślenia. Przecież każdy ma teraz multum nośników przekazu, a tymczasem pozwala, by jego ucho zatrzymało jedynie zwykły zgiełk przestrzeni. Nie wszyscy rozumieją, że bez muzyki to nie jest prawdziwe życie. Wychowana na pięknych katastrofach Zorby, wiem, że nawet podejście do porażek wymaga wykazania się niezłą klasą. Zorba śpiewa i tańczy, bo tylko w ten sposób uchroni swoją psyche przed upadkiem.

           Należałam do pokolenia, które śpiewało na śpiewie, a nie uczyło się teorii na muzyce. Działał chór i zespół muzyczny, do których należałam, uczyłam się grać na banjo i to wszystko było w szkole. Taki był wówczas PUNK widzenia. To był dobry punk widzenia.  Należałam też do roztańczonego pokolenia prywatek, na których słuchało się muzyki z płyt analogowych puszczanych na gramofonie. Młodszym podpowiadam, że to taka starsza  wersja  iPoda.

            Kogo się słuchało? Kochani, bardzo dobrej muzyki lat 60, 70, 80 od Beatlesów poprzez Rolling Stonsów, Depeche Modern, Sinatrę, The Animals, Beach Boys, Modern Talking, Enigmę, The Police… po Europe. Trzymało się tę muzykę w garści, nastawiało tę płytę na adapter, przegrywało, puszczało magnetofon. Z trudem zdobywało płyty i bilety na koncerty. Fascynujący czas wspólnoty przeżywania. (Zastanawiam się czasem, jakim ludziom tak przeszkadzały te ćwieki, glany… ). Znam na tym świecie wiele straszniejszych rzeczy niż  kolczyk w nosie, postawiona na cukrze fryzura, czy taplanie w błocie. I te gorsze rzeczy popełniają panie w eleganckich sukniach, panowie w krawatach, muszkach. 

         Potem nastąpił smutny okres plastików, muzyki elektro i disco polo. Cywilizacyjne barbarzyństwo i celebrycki blichtr. Pablo Casals zauważył:

Muzyka współczesna to pustynia, na której gdzieniegdzie można znaleźć wyplute pestki daktyli.

             Cóż, same dudy grają..  nie ma czego słuchać. To muzyka podobna do żywotu motyla, czyli trwająca jeden sezon. Tanie granie gwiazd chodnikowych nie zatrzymuje ucha i jak ten kaktus kwitnie zaledwie dobę, więc „daj mi tę noc, ja będę dziś niegrzeczna”. Umyka życie i tyle dobra. Nie będzie tych kilometrów rozpłakanych przesłuchań taśmowego grundiga. Wielka szkoda.

            Ludzie z pokolenia okrągłego stołu i transformacji powoli zaczynają zdawać sobie sprawę, że coś tracą, więc próbują kumulować to braterstwo wspólnej mocy i organizują kapele, coraz częściej nagłaśniane POTAŃCÓWKI NA DECHACH (ostatnio na Placu Szczepańskim), reaktywują prywatki, dancingi, wiejskie zabawy miastowych. Ciekawe, czy będzie też tak trudno kupić na nie bilety? Wówczas i współcześni będą mieli swoje:

mundurki wspomnień, berety antenek i tarcze rękawów.

           Może warto w tej sytuacji zostać tym buntownikiem z Jarocina? Się zobaczy. Na wszelki wypadek trzymam się mocno tego trotuaru, aby słuchać tych płyt, przecież Luter powiadał: Kto nie kocha wina, kobiet i śpiewu, ten pozostaje durniem przez całe swoje życie. Już starożytni twierdzili uczenie, że muzyka uszlachetnia (Arystoteles) oraz budzi w sercu pragnienie dobrych czynów (Pitagoras).

Czym jest muzyka? Może po prostu niebem, z nutami zamiast gwiazd? (L. J. Kern)

 

            

              

105 uwag do wpisu “Gramofon, starsza wersja iPoda

  1. Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki. Pisałam już nieraz, że towarzyszy mi ona zawsze i wszędzie. Przy odpoczynku, przy pisaniu, przy sprzątaniu, jak jest mi smutno, i gdy mam dobry humor. Wiele piosenek kojarzy mi się z ważnymi wydarzeniami z przeszłości. Nie mam określonego rodzaju muzyki, po prostu słucham wszystkiego co mi w danym momencie wpadnie w ucho. Bardzo lubię kawałki z lat 70, czy 80, ta muzyka to klasyk, który raczej nigdy nie wyjdzie z mody i nigdy się nie znudzi.
    Adapter (gramofon) pamiętam, moja mama miała taki stary, niebieski i do tego mnóstwo płyt, miała tez takie grające widokówki z nagranymi życzeniami z jakichś rodzinnych okazji 🙂 Lubiłam słuchać tych płyt, a zwłaszcza Laskowika, bardzo mi się jego piosenki podobają. Niestety przy przeprowadzkach ten antyk został wyrzucony. Teraz mój syn ma gramofon, taki nowocześniejszy, dostał uszkodzony i sobie naprawił, a teraz kupuje różne płyty i słuchamy sobie 🙂

    Ściskam Cię muzycznie i nastrojowo 🙂

    Polubienie

      1. A tak boja zgadza się, tego pana też słyszałam, ale on śpiewał piosenki kabaretowe, a mi bardziej chodziło o „jesienny liść” i „Beata z Albatrosa” 🙂
        Jak już o takich nastrojowych nutkach mowa, to jeszcze podobają mi się piosenki pana Piotra Szczepanika 🙂 Ech dawniej Ci Polscy wokaliści, to było coś: Anna Jantar, Irena Santor, Wodecki, Niemen itp. A teraz wszystko na jedno kopyto.

        Polubienie

      2. Gabuniu, myślę, że miernota dawniej trudniej miała, nie tak łatwo było się jej przebić, obecnie jest promowana, a nawet wprowadzana na salony radiowe i telewizyjne. Komercja to ułatwia, niestety.

        Polubienie

  2. Dziękuję za ten tekst, a muzycznie zwłaszcza za Procol Harum, niesłusznie zapomniany.
    Jeżeli moda na potańcówki, w tej bardziej publicznej scenerii, to i dobrze, bo dotąd, nie powiem, muzyki pełno wszędzie, są zaprzysięgli fani zespołów , gatunków itp., ale ten odbiór polega głównie na słuchaniu i ewentualnie „kołysaniu się” podczas występów. Trudno natomiast zauważyć to uczestnictwo w tanecznym odbiorze. Pewnie dlatego, że mało jest takiej muzyki „środka”, która zadowoliłaby gust i starych i młodych. Dotąd ciepło wspominam imprezy typu „five o’clock”, miejskie i wiejskie potańcówki na drewnianej lub betonowej platformie, a także bardziej kameralne prywatki przy świecach i gramofonie… natomiast sensu stricto dyskoteki to już nie to… a tak przy okazji… będzie tanecznie w jednym z odcinków kawiarenki… pozdrawiam

    Polubienie

  3. Wszystko co wpada mi do ucha, ma zrozumiały tekst trawię. Omijam decybele, jazgot. Źle to odbieram, nie rozumiem. Wina w braku jakiegokolwiek przygotowania muzycznego. Owszem śpiewam sobie w zespole śpiewaczym, ale tylko tak jak mnie nauczą, jak słyszę. Ponoć zwie się to „ze słuchu”. Partytury, które dostajemy traktuję jako obrazki, nawet sobie pół nutki, ćwierć nutki koloruję. Biedny jestem. Czy słucham? Dość często, słuchawki na uszy, mam na YouTube swój kanał i swoje playlisty. Powtórzę, akceptuję wszystko, oczywiście coś lekkiego, przyjemnego dla mojego ucha. To mi wystarcza. Podziwiam wszystkich, którzy znają się i lubią muzykę i śpiew. Nic już nie wymyślę, za wcześnie się urodziłem. Mam jednak powód do radości, córka jest aktywną skrzypaczką, ukończyła studia muzyczne. Pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

  4. ~Dreptak Zenon

    Mam na youtubku ponad 600 utworów na liście – ani jednego discopolo – co ja poradzę że nie przepadam za tym gatunkiem?
    Jestem jednym z tych użytkowników sieci, którzy nie gardzą wyrażaniem emocji i nastroju – muzyka jest do tego środkiem idealnym – używam więc bez specjalnych oporów. Wiem, że mało kto klika w linki, ale trudno – jeżeli kogoś nie interesuje muzyka, to raczej nie zainteresuje go również sam przekaz, a to nie tylko sam tekst. Z resztą, wyrażanie emocji, nastrój, ilustracje, dźwięk, to jest to co służy porozumiewaniu się. Nie raz mi się zdarzało narzekać, że blogerzy z blogowisk strasznie są ograniczeni w środkach wyrazu, wręcz ubodzy.
    Przypuszczam, że dla odmiany moje wybryki i ekstrawagancje budziły niechęć i irytacje u innych, ale przecież wcale nie musieli uruchamiać zamieszczanych linków, prawda?
    Muzyka na której się wychowywałem? O to długa historia, bo osłuchałem się i z muzyką ludową i poważną, i tą z której później wyrosło disco polo, czyli np. Janusz Laskowski, i turystyczna i harcerska, i przedwojenna, francuska, rosyjska, czeska, słowacka, węgierska, bałkańska… czego ja nie słuchałem?!
    Z ciekawostek, co by tu podrzucić?
    Może przebój disco polo (trochę przekornie) w wykonaniu prawdziwego autora, któremu ów utwór skradziono i sprofanowano dziadowskim wykonaniem:

    Polubienie

    1. Przepiękna piosenka, wysłuchałam już kilka razy i przeczytałam historię. Smutne.
      Podpatruję te fascynacje, często bezpośrednio przekazywanych z koncertów i podziwiam szeroki wachlarz zainteresowań muzycznych, także zza miedzy i tych bałkańskich. Śpiewnik Watrowski pewnie godny uwagi, bo choć nie widziałam, to wiem, że zrobili go ludzie kochający muzykę i wspólne śpiewanie.

      Polubienie

      1. ~Dreptak Zenon

        Ależ jest na youtubku playlista, wykonana przez Marchevkę, do użycia przez wszystkich zainteresowanych! Są tam prawie wszystkie utwory ze śpiewnika. Trzeba jednak pamiętać o tym, że są to jedynie utwory śpiewane w trakcie, lub zaproponowane do śpiewania pomiędzy zlotami.

        Polubienie

      2. Jak dobrze z balladą wędrować…
        To „BANDO” śpiewałam w czasie wędrówek harcerskich.
        Dziękuję za przypomnienie i udostępnienie playlisty.

        Polubienie

  5. Odkąd pamiętam był w domu gramofon, najpierw stary zamontowany na radiu z zielonym okiem, potem nowszy, Bambino i sterty płyt, takze na pocztówkach, czy pamięta ktoś dziś takie płyty? W domu śpiewali wszyscy, tata przy goleniu i na imieninach, babcia w kuchni, ja w szkole, w chórze i w kościele (też w chórze). Przekrój muzyczny podobny jak u Ciebie, dodałabym jeszcze muzykę z ulubionych filmów, którą nagrywało sie prosto z telewizora przez mikrofon na wielki taśmowy magnetofon.
    Z opowieści rodziców pamiętam publiczne potańcówki na rynku w soboty, kiedy pół miasta przychodziło po pracy pobawić się na powietrzu, nikt nie siedział w domu przed TV, bo telewizor mało kto miał…

    Polubienie

    1. Właśnie, dawniej było dużo czasu, choć nie było ułatwień, ponieważ nie było pożeraczy czasu, czyli Internetu i telewizji.
      Jak zwykle celne są Twoje uwagi.
      Zasyłam serdeczności.

      Polubienie

  6. A z polskich artystów od zawsze Dżem i Budka Suflera. Słucham do teraz, oczywiście te wymienione przez Ciebie także. Cóż, młodość ale i poziom doskonały, skoro pamięta się niektóre blisko 50 lat, ech…
    Muzyka jednak łagodzi obyczaje. Dla przypomnienia moja ulubiona Procol Harum. Serdeczności zostawiam, Ultro, pięknie się zrobiło 🙂

    Polubienie

  7. Ultro, widzę, że muzycznie byśmy się dogadały bez problemu 🙂 Mam swoje playlisty na yt, podzielone względem nastroju, humoru i ochoty. Co prawda w błocie taplałam się tylko na poligonie, ale mam za sobą czas noszenia glanów i czarnych ciuchów. Abba, Europe, Kim Wilde, Pink Floyd, Toto, Alphaville, Modern Talking. Hm, Nena też, chociaż wolę ją w wersji współczesnej, to jest muzyka i tekst z jakimś sensem.
    Chociaż przyznać muszę, że ze współczesnych polskich twórców oddać trzeba Sylwii Grzeszczak i Annie Wyszkoni, że od lat trzymają poziom, jednocześnie będąc daleko od celebryckiego szamba. Ale to już i tak nie to, co było kiedyś, kiedyś.

    Miłego dnia 🙂

    Polubienie

      1. Dziękuję! Znałam piosenkę, ale wykonawcy już nie. Dużo mam takich kawałków. Czasami zarywam nocki i wyszukuję, a czasami niechcący, samo wpadnie. Teraz zrobiłaś mi prawdziwą niespodziankę 🙂

        Polubienie

  8. Może to zabrzmi jak bluźnierstwo, ale najpiękniejsza muzyką jest dla mnie cisza, plus cudowne dźwięki natury. A muzyka….tak…. właściwie wszystko gra, co napisałaś:). Kocham czarne płyty, więc tylko zmieniam gramofony na te coraz nowocześniejsze, zwykle kolejnym warunkiem była kompatybilność z resztą sprzętu – bo same płyty, niektóre z lat pięćdziesiątych, wciąż działają, choć musze na nie chuchać i dmuchać. Ale mam różne cuda… Beatlesi ( yellow submarine oryginał), pink floyd ( z oryginałów mam tylko zabriskie point i the wall), cudowny stary queen, trochę Dylana, Cohen, ukochane w latach liceum Jungle ELO, i cała polska klasyka z lat 50, 60, i potem 80. I Maciej Zembaty oraz sporo z nurtu tak zwanej piosenki turystycznej.
    Bo potem nastały płyty kompaktowe. I jest tego tona, ale to już nie to samo…A teraz mp3, czy inne licho… i nadal cisza gra mi najpiękniej… kawa w ciszy na tarasie…
    I jeszcze jedno- moja rodzina ( tylko ja nie) śpiewa. W sensie nie tylko z gitara przy ognisku, ale śpiewaja półzawodowo, chóralnie. Tez pięŻna muzyka:).

    Polubienie

  9. Wszystkie podlinkowane utwory znam na pamięć ❤
    I też śpiewałam na muzyce, a potem 7 lat w chórze politechniki. Też jeździłam (i dalej jeżdżą) na festiwale (i nie jest to Opener, ani Orange). Jako pamiątkę z NYC przywiozłam partyturę do "Upiora w Operze", kupioną w sklepiku na Broadwayu. Nie wyobrażam sobie życie bez muzyki! Nie rozumiem ludzi, którzy żyją bez muzyki!!!

    Polubienie

  10. Strasznie bym chciała się ubrać w sukienkę i iść na dansing i potańczyć z równolatkiem, który by mną nie rzucał jak workiem kartofli oraz mi stóp nie podeptał… marzenia ściętej głowy.

    ps. Sądziłam że na piwo się stawiało, nie na cukier, hm.

    Polubienie

    1. Stawiało się też na krem do golenia skubnięty ojcu:) To były inne czasy i współczesne, miejskie „kręgi taneczne pod gołym niebem”, to tylko nędzna podróbka, która i tak za chwilę zostanie zastąpiona czymś innym. PS. Dla tych, którzy chcą sobie przypomnieć dawne imprezy muzyczne, polecam „Rock na bagnie” (kryptoreklama:)). Miejsce fajne, ceny przystępne, a i atmosfera zdecydowanie ciekawsza, niż na nadętych Openerach:)

      Polubienie

    2. Jam starsza wersja stawiana na cukier. I tapir ku utrapieniu wychowawcy, wielkiej dobroci człowieka. A po maturze włosy ścięłam na zapałkę. I znów nie mógł wyjść ze zdumienia, że teraz, kiedy mogłam robić nawet to gniazdo na głowie, to z czego, jak włosów nie miałam. Nauczyciele zawsze mieli inny p u n k widzenia niż uczniowie.
      Serdeczności.

      Polubienie

  11. Uwielbiałam Europe.:))) Muzyka zawsze była dla mnie czymś w rodzaju źródlanej wody i chłodnego strumienia latem. Bez tego po prostu nie da się żyć.
    Chociaż gdyby ktoś przesłuchał mój odtwarzacz mp3 (w postaci takiego ślicznego, metalicznego kamyczka), to by się za głowę złapał. Taka mieszanka! :)))
    Obecnie na pierwszym miejscu ukochany Jar,

    a za nim, skopany na drugie miejsce Sabaton.:) A dalej to już w cały świat.:)))
    Serdeczności

    Polubienie

  12. Lena Sadowska

    Witaj, Ultro.

    I jak tu w paru zdaniach o jedenastu (co najmniej) wiekach napisać 🙂

    Zamiast wspomnieniowej perory – taka, ot, ciekawostka z 1974 r.:

    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  13. Słucham wymienionej w komentarzach muzyki, do ulubieńców należy Zembaty, zwłaszcza jego tłumaczenie Cohena, Pink Floyd, Maleńczuk, Bajm, Urszula, Grechuta, Gaba Kulka, Groniec… długo by wymieniać, ale chcę zadać jedno pytanie, na które nie potrafię znaleźć odpowiedzi – dlaczego współczesna młodzież bawi się przy disco polo? Nawet ta wykształcona? Pytałam i dostałam odpowiedź, że to lubią. Skoro lubią to znaczy, że się im podoba, a tego nie potrafię zrozumieć. Pozdrowienia 🙂

    Polubienie

    1. ~Dreptak Zenon

      Nasza młodzież też się dziwi, dlaczego ich rówieśnicy słuchają „badziewnej” muzyki, nie tylko disco polo.
      Generalnie współczesna muzyka rozrywkowa jest w kompletnym impasie. To co proponują media i koncerny muzyczne, jest niestrawną papką i nie nadaje się do słuchania, również przez młodych. Stąd tak częste sięganie do starych utworów, szczególnie z drugiej połowy XX w.
      Natomiast dlaczego disco polo? Pewnie dlatego, że na ogół melodie są chwytliwe i teksty proste, żeby nie powiedzieć prostackie? I prawdę mówiąc nie widzę w tym nic złego, ale te wykonania i poziom muzyczny!!!! Tragedia!!!

      Polubienie

      1. Ostatnio przypomniałam sobie koncert z Zabrza 1986, na którym big beatowcy Majdaniec, Wyrobek, Gąsowski, Korda, Sobczyk pytali: Czy nas jeszcze pamiętasz:

        Polubienie

      2. Szanowny Zenonie, masz jak zwykle rację. To media i koncerny muzyczne kształtują ten niski gust i jeszcze wmawiają, że Polacy lubią wyłącznie takich lotów muzykę. A prawda jest taka, że część woli muzykę disco, bo lekka, łatwa i przyjemna, ale reszta młodzieży woli ambitniejsze utwory.

        Polubienie

  14. Mój mężczyzna posiada odtwarzacz do winyli. Nie miałam okazji dłużej posłuchać na nim muzyki, a szkoda. Jego ojciec ma kolekcję płyt. Znajdzie się tam i Abba 😉
    Osobiście Abba, The Police, The Beatles… lubię tamte klimaty od czasu do czasu. Ostatnio jednak mam fazę na Sabaton, Imagine Dragons i Nickelback
    Pozdrawiam 😉

    Polubienie

      1. Jestem w szoku. Szanowny Zenonie, też korzystam z youtubka, a nie natknęłam się na ten śpiew czysto przyrodniczy. Odgłosy naśladujące zwierzęta i ptaki wyśmienicie współgrają z oryginalnymi aranżacjami Juliany, Świetne!

        Polubienie

      2. ~Grażyna

        O. No jestem pod wrażeniem. Jak Ty Zenku takie cuda znajdujesz?
        Przepiękny! Skojarzyło mi się z jakąś Boginią.:)
        No i wreszcie widzę jak się gra na tym instrumencie, bo opis mi nic nie mówił, a jakoś do tej pory na taki film nie trafiłam.:)

        Polubienie

      3. ~Dreptak Zenon

        Żeby trafiać na takie cuda, trzeba w ustawieniach googla pozaznaczać, żeby nic nie podpowiadał i nie śledził historii wyszukiwania. To samo w youtubku – inaczej tak skubane profilują człowieka, że podpowiadają tylko to co już zna albo wyszukiwał. I jak tu znaleźć coś o czym się kompletnie nie wie, że istnieje???
        A jeżeli się mocno ograniczy profilowanie (całkiem się nie da), to wtedy podpowiada pokrewne utwory, więc wystarczy np. wyszukać „muzykę szamańską” i później wędrować od linka do linka. Oczywiście w pewnym momencie wyprowadza to człowieka w jakieś „krzaczory” w stylu dziwnego popu, ale wtedy włączamy nowe wyszukiwanie i od nowa wędrujemy. 😀 😀 😀

        Polubienie

      4. ~Dreptak Zenon

        W takim razie jeszcze jeden klip – tym razem nie tylko dźwięk, ale i obraz dość sugestywny – kazachska grupa Ulytau

        Polubienie

  15. Coś niedobrego porobiło się z edukacją. Wszędzie oczekuje się wyników i osiągów. Dzieci się nie ruszają, bo nie lubią wf-u, gdzie gani się ich za zbyt długi lub zbyt krótki czas, skok czy co tam jeszcze. Nie śpiewają, bo pani mówi: „ty nie śpiewaj, bo fałszujesz”. A przecież nie o to chodzi, żeby we wszystkim być miszczem. Chodzi o sprawną, spontaniczną i radosną młodzież. Nawet dzieci w przedszkolach śpiewają coraz mniej swobodnie. Ja tego nie rozumiem i prawdę mówiąc wkurza mnie to.

    Polubienie

  16. Szarabajko, generalnie w szkole o to chodzi, aby rozumieć po co tego się uczę i uczestniczyć w radości tworzenia, a nie wpruwać na blachę encyklopedyczną wiedzę potrzebną do testu.
    Nauczyciel przywalony ministerialnymi wypocinami, nie ma szans zobaczyć spod tego stosu papierzyska CAŁEGO ucznia. I wszystko na ocenę!
    Gdyby zapytać młodego mieszkańca mojego miasta, czy był w muzeum (..), to wielu odpowie – nie. Pewnie przeładowany wiadomościami program nie pozwala na takie marnotrawienie czasu.

    Polubienie

  17. ~Stokrotka Blogowa

    Ja z lekcji muzyki niewiele wyniosłam, niestety za to teraz uczę się podstaw i dobrze! ale czy dam radę i wytrzymam, i pojmę i wyćwiczę? zobaczymy, lekko nie jest, ale miło mimo wszystko.
    Dziwnie na mnie w pracy z początku patrzyli jak sobie dzień w dzień muzyczkę cicho puszczałam i pracowałam słuchając, już się przyzwyczaili;)
    och jak ja bym poszła na zabawę na dechach! u nas takie były ale ja wtedy za młoda byłam, dzieciaków po 21 nie wpuszczali i koniec:(

    Polubienie

  18. Hmm, czy to był gramofon, czy adapter? Bo gramofon jednak kojarzy mi się z urządzeniem wyposażonym w taką ogromną tubę…?
    Jestem słuchowcem, więc jak pracuję, to mnie każdy hałas rozprasza, również hałas muzyki. Każdej. A w innych sytuacjach lubię słuchać, lubię śpiewać. Nie sądzę, aby teraz była gorsza muzyka, tylko zawsze lepiej wspominamy muzykę młodości. Jest ogromny zalew badziewia, ale jeżeli poszuka się, to się znajdzie. Tak samo jest z książkami. półki uginają się od lichych powieści, ale wśród nich można znaleźć perełki…

    Polubienie

    1. ~Dreptak Zenon

      Gramofon to urządzenie połączone ze wzmacniaczem elektronicznym – samodzielne urządzenie z głośnikiem. Taki odtwarzacz płyt, połączony z radiem był adapterem, dodatkiem do radia. A to „ustrojstwo” z tubą to był patefon. On był na korbę i nie wymagał prądu. Gramofon musiał mieć zasilanie i własne wzmocnienie dźwięku.
      Stąd nasza Gospodyni właśnie gramofon porównała z ipodem, bo był bardziej przenośny – odbiornik heterodynowy z adapterem, do noszenia nie bardzo się nadawał, podobnie jak duży komputer. Natomiast gramofon można było zabrać na dowolna imprezę, bo łatwo dawał się składa, na ogół w formę małej walizeczki.
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Bambino_%28gramofon%29
      Ja na ogół słuchałem takiego urządzenia:
      http://muzeumdns.pl/eksponaty/eksponat/radio-menuet-6204

      Polubienie

      1. ~Dreptak Zenon

        Tak przy okazji, te stare lampowe radia, używane z adapterami dawały całkiem dobry dźwięk. Wyparły je dopiero urządzenia stereo i to te trochę lepsze. Samodzielny gramofon nie dorównywał jakością dźwięku adapterom z radiem.

        Polubienie

    2. Gramofon Bambino i płyty brało się na domówki (prywatki). W moim domu już był tylko magnetofon i taśmy. Masz rację, piosenki, które łączą się ze wspomnieniami, odbiera się bardziej emocjonalnie. Serdeczności.

      Polubienie

      1. ~Dreptak Zenon

        To trochę na takiej zasadzie jak na każdy samochód osobowy mówiono w pewnym okresie „taksówka” 😀 😀 😀

        Polubienie

  19. Cieszę się, że tu trafiłam. Bardzo fajny blog i na pewno będę obserwować i zaczytywać co nieco:). „Muzyczna” nie jestem, jednak jeżeli już znajdzie mnie taki muzyczny, to raczej sięgam po „stare sprawdzone”., a nowe i zmiany wzbudzają zwykle rozczarowanie. To nie dotyczy jednak tylko muzyki, ale również, a może bardziej miejsc, które w zastraszającym tempie znikają… i nie ma już do czego wrócić…

    Polubienie

      1. ~Dreptak Zenon

        Ich bard u nas okupował listę przebojów „trójki”, zasłużenie! Na koncerty przychodzą tłumy i to jest przeżycie nieporównywalne z niczym innym! To wcale nie jest śmieszny język, a artysta potrafi wzruszać, bawić i porwać widownię, tak że protestuje na koniec i chciałaby bisów bez końca!!!

        Bardzo polecam komentarze pod klipem, bo są bardzo symptomatyczne! 🙂
        A z czeskich artystek polecam bardzo Raduzę – odkrycie Dudiego

        Polubienie

      1. ~Dreptak Zenon

        To może jeszcze cała plejada utalentowanych artystów z Hiszpanii i nie tylko – dla tych co lubią muzykę dawną i sefardyjskich Żydów:

        i fragment francuskiego programu, i Luc Arbogast – kontratenor. Proszę tylko o chwilkę cierpliwości, podobnie jak i tam wykazali ją jurorzy, by wpaść w zdumienie zachwyt

        Polubienie

      2. ~Dreptak Zenon

        Jeżeli możesz to ustaw sobie nico więcej linków – u nas jest pięć a i tak bywa, że wpadają w moderacje 🙂

        Polubienie

      3. ~Dreptak Zenon

        Prawdę mówiąc, to ja akurat Luca Arbogasta znałem wcześniej niż ci jurorzy, no ale oni są celebrytami i wcale nie muszą znać prawdziwych artystów. Zastanawiałem się czegóż to mógł się od nich nauczyć? I obejrzałem później jego występ zgodny z uznanymi kanonami – no co ja na to poradzę, że dużo słabszy?

        Polubienie

  20. Zacznę od tego Ultro, myślę, ze od najważniejszej sprawy, a mianowicie: w latach 60,70, 80, A NAWET 90, każdy kto śpiewał potrafił to robić. Obecnie i wcześniej od kiedy pojawiła się muzyka elektroniczna, mało który artysta potrafi zaśpiewać. Kiedy piosenkarz pozbawiony zostanie soczystych dźwięków elektronicznych wypada mówiąc eufemizmem mizernie, sucho, jałowo. Dlaczego? Proste, o śpiewaniu wielu celebrytów, nie artystów nie ma pojęcia. Elektronika,taniec wyzywający, chórki, skąpe odzienie zastępują dobrą muzykę. Od końca lat 90. muzyka (poza nielicznymi artystami), przeszła w rodzaj erzacu, substytutu.
    Pozdrawiam serdecznie Ultro:)

    Polubienie

  21. Tak jakoś mi się skojarzyło, że ostatnio spotykam coraz więcej starszych osób idących na spacer z małym radiem, który zagłusza wszystko dookoła. Młodsi są odcięci od świata przez słuchawki, a przy starszych nie sposób usłyszeć ćwierkających ptaszków…

    Polubienie

  22. Ale klimat! ;D
    Jeny, disco polo, kto to w ogóle wymyślił? ;/ To krzywdzące dla uszu ludzkich. Nie potrafię zrozumieć jak tłumy ludzi potrafią się tym zachwycać i słuchać tego na co dzień. Przepraszam miłośników, ale no nie potrafię. Sama słucham różnych piosenek, starych, nowych, melodii granych na pianinie, czy fortepianie. Nie jest to może nic wyszukanego, ale disco polo mówię zdecydowane NIE. Na ulicach widuję wiele osób z słuchawkami w uszach, w samochodach słuchają radia zwykle z tego, co słyszę, albo niczego. Cóż, prawo wyboru. Od dłuższego czasu słyszę, że dzisiejsza muzyka to nie jest to, co było kiedyś, że kiedyś była lepsza, a dzisiaj to szajs grany pod publikę. Skłania mnie to do zastanowienia,a kto jest za to odpowiedzialny, według mnie nie tylko twórcy. Zakończę tym, że muzyka jest lekiem na całe zło i nic tego nie zmieni. 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s