O wyższości piwa nad różnymi herbatami.

       Zostałam poczęstowana Krasną Jędzą. Piwo jak piwo: rubinowe, smak ziołowo – chmielowo – orzechowy, aromat karmelowy, jędza na opakowaniu i ładny kapsel. Nazwa świetna, bo jędza też może być całkiem niezłym ziółkiem. Podobno życie jest za krótkie, aby pić kiepskiej jakości piwo. (Na Poznańskich Targach Piwnych za butelczynę piwa można było zapłacić nawet siedemdziesiąt zł). Uśmiech sfrunął z ust.

        Piwo z prasłowiańskiego oznacza napitek, napój. Już cztery tysiące lat p.n. e. w Mezopotamii wygrawerowano na glinianych tabliczkach opis warzenia dawnego piwa – sikaru.  Najstarsza polska wzmianka pochodzi z 1414 roku,  z kolei J. Długosz wspomina o piwie warzonym z pszenicy, jęczmienia, żyta i orkiszu, a piło się w karczmie, która dzwonieniem ogłaszała, że trunek jest już dostępny.   Tymi piwnymi dzwonami mogą pochwalić się między innymi Gdańsk i Toruń. Dzwonnicy uderzali w instrument również o 21:00 zwiastujący czas, kiedy należało w końcu iść do domu. Nie można uwierzyć, że ówcześni byli tacy grzeczni i razem z kurami szli spać. Nawarz sobie i ty piwa. Podobno aż ponad czterysta  rodzajów. Jest w czym wybierać. 

        Badanie piwa ma swoją nazwę – zitologia. Jego nazwa pochodzi od greckiego słowa „Zythos” (piwo) i „logos” (nauka). Między innymi opisują straszliwą fobię, czyli strach przed ujrzeniem pustej szklanki bez tego złocistego napoju. Ten paraliżujący lęk nosi nazwę cenosillicaphobia. Kiedy zobaczycie zamówione podwójne kufle, to znak, że ktoś właśnie walczy z tą fobią.

         Nie powinieneś duldać z butelki. Profanacja. Istnieje przecież specjalny  rytuał picia. Przede wszystkim należy chwycić szklenicę za jej dolną część, by nie ogrzać napoju. Piwo z butelki nalewamy w dwóch fazach. Najpierw wolno po ściance pochylonej szklanki napełniając 2/3 pojemności, następnie szklankę stawiamy pionowo i dopełniamy resztą piwa z butelki. Jeżeli na początku nalewania powstała piana, należy szklankę odstawić na krótki czas, aby piana osiadła i następnie ją dopełnić. (Nie wolno wybierać piany łyżką stołową!). Niestety kłopot jest z amatorami piwa posiadającymi brody. Naukowcy z Anglii obliczyli, że „spożywający piwo nieroztropni brodacze, którzy wlewają je nie tylko w swoje gardła, ale i brodę marnują rocznie ponad 93 tysiące litrów złotego trunku.”

 Jako ciekawostkę podam fakt, że najdroższe piwo na świecie to belgijska 12-litrowa butelka „Vielle Bon Secours”. Jego koszt to ok. 3 tys. zł

         W stanie Iowa istnieje przepis zabraniający mężczyźnie leżenia w łóżku z kobietą, jeśli wypił więcej niż trzy łyki piwa. Piwo niefiltrowane pito przez słomkę. Pamiętajmy o tym, że prawdziwi smakosze tych zupek piwnych używali słomek z czystego złota. W Babilonii istniał pewien ciekawy zwyczaj weselny. Teść przez cały miesiąc poił swojego świeżo upieczonego zięcia piwem. W jednym z barów japońskiego miasta Matsuszira obowiązuje nietypowa promocja. Przy trzęsieniu ziemi do trzech stopni w skali Richtera każdemu klientowi przysługuje kufel piwa na koszt firmy. W Azji z kolei  jest jeszcze piwo w woreczkach. Angielscy geolodzy twierdzą, że właściwości diamentów najlepiej bada się w piwie. Piwo się znajdzie, wystarczy tylko postarać się o diamenty.

         Pianka jest bardzo ważną częścią piwa. Mówi ona wiele o jakości napoju. Jeśli brakuje piany, może to oznaczać, że piwo jest nieświeże

https://www.youtube.com/watch?v=r8NKSn0hdXg

         Jeżeli wyczuwamy posmak metaliczny, należy niewielką ilość piwa rozetrzeć na dłoni i powąchać (wyczujemy zapach metalu, gwoździ lub krwi). Takiego piwa nawet wrogowi nie funduj. Nie należy zazdrościć pracy testerom piwa, którzy oprócz smaków karmelowych czy słodowych muszą wyczuwać i te niedopuszczone smaki przypalenizny, fenolowe, mydlane, zjełczałe, oleiste, siarkowe, stęchłe, kocie, bądź  pleśniowe. 

           Warto wiedzieć, że chmiel jest dodawany do piwa w bardzo niewielkich dawkach. Jest to bardzo istotny składnik złocistego trunku, jednak ze względu na intensywność smaku i aromatu, wystarczy zaledwie czasem jedna szyszka chmielu, by uwarzyć półlitrową szklankę piwa. Chmiel w nim zawarty ma w sobie związek o nazwie lupulina, który podobnie jak niektóre zioła pobudza apetyt. (Chmiel jest w tej samej rodzinie kwiatowej co konopie).

          Snake Venom, czyli „Jad Żmii” – taką nazwę nosi piwo, które uchodzi za najmocniejsze na świecie. Stężenie alkoholu w tym trunku jest w granicach 67,5  %. Unikatowe piwo warzone jest w Szkocji. Trzeba wiedzieć, że na etykiecie piwa widnieje adnotacja, by konsumenci nie pili naraz więcej niż 35 ml trunku, ponieważ należy go pić  jak wytrawną whisky. Butelka o objętości 275 ml kosztuje około 50 funtów.

         Benjamin Franklin stwierdził: „Piwo jest dowodem na to, że Bóg nas kocha i chce, abyśmy byli szczęśliwi”. To by się sprawdziło w niektórych przypadkach,        np. jedyną rzeczą, o której mówi ci piwo to czas, kiedy musisz iść do WC,  chmielowi nie przeszkadza  chrapanie, nie każe wynosić śmieci ani nie narzeka na rozrzucone skarpety czy puszki.

            Wiadomo, koń musi być zawsze dobry, z piwem tak prosto nie jest. Nie każdy gustuje w smaku wodorostów, więc piwo Kelpie nie wszystkim będzie smakować. Podobnie z piwem o smaku dyni z browaru Dog Fish. Piwo Cerveze Con Chili ma smak zwykłych papryczek, a Chipotle z kolei smakuje  już wędzonymi papryczkami. Watermelon Wheat Beer niby pszeniczne, a jest różowe o smaku arbuza. Koneserzy mają do wyboru musztardowe z browaru Wostyntje, ostrygowe z browaru Harpoon, albo i te zupy owocowo – piwne ze stajni Kormoran: wiśnie w piwie, jabłko w piwie, śliwki w piwie. Piwo zamiast śniadania? Proszę bardzo: Voodoo Doughnut Maple Bacon Ale. Książęce Jasne Ryżowe to nawet ponoć lepsze od sake.

        Bowser Beer to japońskie piwo dla twojego pupila. Duże ma powodzenie, choć nie wiadomo, kto ma większą satysfakcję pies, czy właściciel pojący browarem swego ulubieńca. Zresztą panu można zaproponować piwo recyklingowe Wasted lub Northern Monk zrobione z odpadków jedzenia przeznaczonych na wysypisko. Prawdziwe śmieciowe picie i pasuje jak ulał do śmieciowego jedzenia.

https://www.youtube.com/watch?v=GdYb–47ZKs 

         Gdybyśmy nie mieli piwa, to czym popijalibyśmy wódeczkę? Jak znieślibyśmy porażki podczas transmisji sportowych? Pewien zespół (Pivo)  także przestałby istnieć. Jak żyć, kiedy opowieści piwne straciłyby sens? Jak panowie wyglądaliby, gdyby nie wykształcił się jeden z ważniejszych mięśni brzucha? W pubach dziewczyny na pewno nie byłyby tak powabne…A czym popijalibyśmy golonkę? Co byłoby na kacenjamer? A wiadomo, że nie ma nic gorszego niż uciekające rankiem piwo. Świtem ilość piwa w piwie zupełnie się nie liczy, tylko tęsknota za złocistością i pianką. 

          Miłość do piwa przychodzi wraz z wiekiem. Trzeba też wiedzieć, że ten leczniczy napój może zdrowo utytłać, spowodować chorobliwą bladość, a także rozsiewanie nieprzyjemnych bodźców  zapachowych. No, cóż, niezawodne lustro prawdę wyśpiewa, że przesadnie ładnie to się po tym chmielu nie wygląda, a i ta  nieszczęsna dykcja lekko się zmienia. Nazajutrz  jeszcze gorzej, ponieważ dopada ów dokuczliwy syndrom dnia drugiego. Kosztowna to wiedza, na którą i osławiony Alka Prim z dodatkiem Alka Seltzer nie pomogą, kiedy lubi się ten stan, a równowagi brak.

          Jak nie zakochać się w genealogii drzewa piwnego „o smaku szerokim jak rów mariański”? Same nazwy już pobudzają do zacierania, warzenia, fermentacji:  Czacha Dymi,  Wyszło Kwaśne,  Bździągwa, Duby Smalone, Jasny Grom, Jak w Dym, Bałwan, Delirium Tremens. Ja polecam zacne i pyszne nazwy: Jesień Średniowiecza, Rokokoko, Zacne Mocne, Świat Boży, W Malinowym Chruśniaku i Kurpiowskie Piwo (Psiwo) Kozicowe. 

          Niech nam  przygrzeje miesiąc wrzesień i chmielowe zupy.

103 uwagi do wpisu “O wyższości piwa nad różnymi herbatami.

  1. Dla mnie ten post. Urolog zalecił bym pił piwko. Ostatnio niczym się nie raczę, kiedyś był to spir, czysta i bimber, piwko tylko w upały, najlepiej kuflowe z beczki, schłodzone. W niedzielę na dożynkach „walnąłem” już dwa, ze smakiem. Ponieważ cienias jestem w tych sprawach, post mi pomoże. Jedynie dopowiem, że byłem kiedyś służbowo w jednym z zakładów piwowarskich, poczęstowano mnie brzeczką piwną. To jest dopiero SMAK ! Odnajdźcie sobie w sieci co to takiego. A pianka fajnie mój wąsik przyozdabia. Dziękuję serdecznie, pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

      1. Dobre pytanie, nie wiem, przynieśli w szkle do biura by spróbować, Gdy teraz czytam, sądzę, że była to brzeczka chmielowa, podobno zaczerpnięta w pewnym miejscu procesu gdzieś z kadzi? Ta niechmielowa to jakiś złożony proces. Co do hymnu to przypadek, zajrzałem na YouTube i udało się, nawet się ucieszyłem. Wniosek? Bywaj precyzyjny. Pozdrawiam. 🙂

        Polubienie

  2. Uuu, toż tutaj cały traktat o piwie, jestem pod wrażeniem 🙂
    Polubiłam piwo pewnie w wieku 40 lat. Późno, ale za to z przekonaniem. Słowacki „zloty bazant” mnie oczarował.
    Lubię czasem wypić szklaneczkę piwa /więcej nie mogę, nadkwaśność :(/ po dobrym jedzeniu, np. grillowanej karkówce czy też pizzy. Teraz najchętniej Warkę Strong.
    Serdeczności zostawiam Ultro :))

    Polubienie

  3. hah, już widzę, jak lotem błyskawicy rozprzestrzeni się epidemia „cenosillicaphobii”. każdy – i ten wytrawny piwosz i ten, dla którego ważne by to jakakolwiek zupa chmielowa była – będzie teraz tłumaczyć stan nieustannego piwnego upojenia lękiem przed pustym dnem 😉
    w Wielkie Brytanii wciąż jeszcze w niektórych pubach są takie dzwony, które obwieszczają nieubłagany moment zakręcenia kraniku ze złocistym napojem 😉

    Polubienie

  4. ~Dreptak Zenon

    Podobno to piwu zawdzięczamy piramidy i to bynajmniej nie dlatego, że po pijaku można góry przenosić!? 😀 😀 😀
    Inną sprawą jest sens ich budowy, ale mając na uwadze nadprodukcję żywności w tamtych okolicach, to dlaczego ludziska nie mieliby sobie budować piramid dla szpanu, popijając przy tym piweczko?!

    Piwo o zawartości 67,5% alkoholu? Hmmm… wydaje mi się, że to jakieś drobne przekłamanie, bo nie ma drożdży które w znaczący sposób przeżyłyby stężenie powyżej 20 %. Takie piwo nazywa się burbon, whisky albo swojski bimber! 🙂

    Polubienie

  5. Doskonały tekst,i zgadzam się, że do piwa się dorasta, że szkoda czasu na złe… nie pijam piwa zbyt często, bo strasznie kaloryczne i dużo w nim glutenu, ale za to jakie przyjemne…zimne, z pianką…. na wakacjach… obowiązkowo w dobrym towarzystwie, bo piwo lubi towarzystwo:)

    Polubienie

  6. ~Lena Sadowska

    Witaj, Ultro.

    Piwo jest jedynym napojem wyskokowym, którego z powodów zdrowotnych nie mogę używać. Co nie znaczy, że przeszkadza mi, gdy inni to robią 🙂
    I tym wszystkim piosenka w wykonaniu niekwestionowanego autorytetu również w sprawach piwnych 😉

    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. J. Kitowicz: „Tam, gdzie piwo było w modzie, pili go od śniadania do obiadu, od obiadu do poduszki. Byli tak dobrego gardła niektórzy i tak przestronego brzucha, że kufel piwa garcowy albo szklenicę taką, lub kielich bez nogi, z umysłu taki, żeby go nie możno było postawić, kulawką zwany, duszkiem bez odpoczynku wypijali.”
      Gdzie nam dzisiaj do takiego picia.
      Serdeczności

      Polubienie

  7. Bardzo interesują post, ale chyba zapamiętam z niego tylko „Jesień średniowiecza”, bo musiałam tę książkę przeczytać do egzaminu z historii literatury.
    Nadmienię, że nie piję i nie piłam w całym swoim długim życiu żadnego napoju alkoholowego, ale chyba jestem wyjątkiem.
    Z obrzydzeniem patrzę na żłopiące piwo małolaty i rozsiane po trawnikach butelki i puszki po piwie.
    Na zdrowie!

    Polubienie

    1. Ta książka J. Huizingi ukazała mi barwność epoki średniowiecza.
      Tym małolatom dorośli sprzedali to piwo i ten mocniejszy alkohol, niestety. Elaborat o tym można napisać.
      Serdeczności.

      Polubienie

      1. O wymowę nazwiska autora „Jesieni średniowiecza”spytałam znajomego Holendra, bo mój profesor miał z tym problemy. Zresztą też pytałam o wymowę nazwiska Beethoven, bo Polakom wydaje się, że to jest nazwisko niemieckie. To samo z nazwiskiem Bruegel.
        Małolaty mają sposoby na kupno alkoholu, po prostu proszą jakiegoś menela, aby im kupił.
        Nie piję alkoholu, bo mi nie smakuje, a poza tym lubię mieć jasny umysł, a nie przymulony. Wiem, że narażam się wszystkim pijącym na jakiejś uroczystości, ale trudno, już inna nie będę.
        Dodam, że mój mąż lubi piwo, szczególnie w zimie; wtedy pije podgrzane piwo z sokiem malinowym.
        Gorąco pozdrawiam.

        Polubienie

      2. Masz rację Aniu. Z wymową był i jest problem, w końcu niderlandzki nie jest znanym językiem.
        Zauważyłam, że coraz młodsi ludzie piją. Spotykają się wieczorami w grupkach, rodzice chyba stracili kontrolę nad własnymi dziećmi.
        Serdeczności zasyłam.

        Polubienie

    1. Małgosiu, tym zdjęciem to nawet doła można u menów wywołać!
      Przy okazji zapodam za Sapkowskim, jak obecnie brzmiałoby pierwsze zdanie zapisane w j. polskim: „Daj, ać ja pobruszę, a ty skocz do piwnicy po piwo.”
      Serdeczności.

      Polubienie

      1. ~Małgośka

        O tempora! o mores!
        Znaczy więcej szacunku miał Bogwał do swej białogłowy, niż taki, nie przymierzając, Jaskier.
        Czasy się zmieniają, ale piwo lało się i tu, i tu! 🙂

        Polubienie

      2. ~Małgośka

        Nie ma tu mojego faworyta, ale gdyby miało to coś pomóc, to ku chwale Ojczyzny!
        Choć, skoro przywołałaś tu stare zapiski, Ultro, to ja też zacytuję:
        Dum bibo piwo,
        stat mihi kolano krzywo
        🙂
        O! tu też co nieco o piwie.
        Pozdrawiam wznosząc szklankę kasztelana (dzisiaj w promocji! 😀 )

        Polubienie

      3. Mówią o nim: „Jest to piwo, które daje konsumentowi możliwość doświadczenia pełnego bukietu smakowego – „prosto z natury”.
        Sierpiec górą! Trzeba schłodzić, aby poczuć goryczkę.
        Przepisy na zupy piwne oryginalne. Dziękuję, Małgosiu.
        Pozdrowienia z pianką zasyłam.

        Polubienie

      4. Małgosiu, zajrzyj pod kapsel. Do 31 października 2016 r. trwa wielka loteria Kasztelana, w której do wygrania jest 800 tysięcy puszek piwa.
        Informacja o ewentualnej wygranej znajduje się pod kapslami od butelek i kluczykami z puszek promocyjnych.
        Życzę głównej wygranej!

        Polubienie

      5. ~Małgośka

        😉 Namawiasz mnie, Ultro, do hazardu, albo (co najmniej!) opilstwa.
        W regulaminie loterii nie jest wymieniona z nazwy żadna nagroda. Ot, nagroda i już!
        Co innego, gdybym wygrała te 800 tysięcy puszek ! Wysłałabym wtedy palety z piwem na Watrowisko – Kneź zapewne wiedziałby, co z nimi zrobić 😉 .
        Kasztelan z Kneziem… nie byłby to przecież mezalians…? 😀 😀

        Polubienie

      6. Wygraj, ale Watrowisko zalałabyś na amen. Podtopieni piwem, nie mieliby szans na dotarcie, chyba że GPS sam doprowadziłby do domu.
        Kneź z Kasztelanem bardzo dobrze skomponowani…
        Serdeczności.

        Polubienie

  8. Ależ ciekawostki wyszukałaś 😉 Smakoszem piwa nie jestem, czasami mężowi podpijam na próbę i przyznam, że odróżniam cienkusz od dobrego piwa (przynajmniej tak mi sie wydaje). Niezły zapas przywieźliśmy z Czech, bo jak wracać bez piwa?
    Pojawiło sie teraz piwo różnych lokalnych browarów, aż trudno wszystkich spróbować. Prawdą jest, że najlepiej smakuje w gorący dzień, po długiej wędrówce…

    Polubienie

    1. W 100 gramach piwa są 44 kalorie. Taka sama ilość chipsów to 552 kalorie.
      Piwo natomiast pobudza apetyt, więc kto na diecie, powinien poprzestać na jednej szklance.
      Specjaliści radzą, że jeżeli po piwie chce ci się jeść, a nie musisz dbać o linię, powinieneś… wypić jeszcze jedno piwo.
      Serdeczności.

      Polubienie

  9. Z piwem mam różnie: raz mi smakuje, raz nie i nie zależy to od marki, browaru itp. Po prostu mam czasem takie dni, kiedy żadnego piwa nie przełknę i takie, kiedy mam na nie ochotę. Ale nie wiem dlaczego.:))) Różne piwa piłam, bo lubię próbować różności. No i czasem piję jakieś ze względów sentymentalnych, bo przypomina mi miłe chwile.:))) No i kurczaka ostatnio piekę, sadzając go na butelce z piwem (oczywiście butelka jest otworzona i musi mieć odklejoną etykietę i zmyty klej).
    Serdeczności:)

    Polubienie

    1. Razu jednego też piekłam na butelce z piwem, domownicy byli oburzeni, że zmarnowałam takie dobre piwo.
      Podobno kaloryczność piwa i mleka jest podobna. 100 mL piwa i 100 mL mleka waży tyle samo. Problem w tym, że nikt nie widział faceta, który wypił na raz 5 kufli mleka, a piwo tak.
      Serdeczności.

      Polubienie

  10. Piwo to biznes i to ogromny. Czasem wątpię w te wszystkie przechwałki zawarte w reklamach. Chemia dostarczy smaków, aromatów, barwników i czego tam jeszcze potrzeba abyśmy byli zadowoleni i aby chciało się nam „Ży…”
    Prawdziwy piwosz pije do osiągnięcia stanu nazywanym „konewką”, czyli nie przekracza progu ulewania się piwa podczas gwałtownych ruchów.
    Pozdrawiam piwoszy

    Polubienie

    1. A wiesz, że piwo też ubrano w różne ideologie, np. nieutrwalone, niepasteryzowane.
      Marketingowcy złapali te słowa klucze – „niepasteryzowane”, mają być lekiem na całe zło i jedynym wyznacznikiem dobrego piwa, a czasem czuć skunksem z daleka.
      Serdeczności.

      Polubienie

  11. Molekułka

    Wszystko dobre ,co się dobrze kończy,więc zachowajmy odrobinę umiaru,
    Jak chcemy się napić piwa ,nie kupujmy browaru.Na zdrowie
    Pozdrowienia z pianką :))

    Polubienie

    1. „Do gospody wszedł Szwejk, który kazał sobie podać ciemne piwo, dodając znacząco:
      – Bo w Wiedniu też dziś mają żałobę.”
      J. Hasek wiedział, że nie pije się dla faktu picia, a pod konkretną potrzebę i oczywiście po to, żeby się czegoś o życiu dowiedzieć.
      Serdeczności.

      Polubienie

    1. Gdy brakuje piwa, nie ma zgody męża z żoną mówi przysłowie abisyńskie, a piwo z rana jak śmietana. Wszystko ma usprawiedliwić, że ma się ten nałóg. Nalewka? Czemu nie, jeśli słodka, aksamitna i owocowa.
      Serdeczności.

      Polubienie

  12. ~Dreptak Zenon

    Jeszcze odnośnie produkcji aż tak mocnego piwa. Można maksymalnie osiągnąć do 20 % stężenia alkoholu, stosując wysokie zagęszczenie brzeczki i drożdże wysoko alkoholizujące. Można również zastosować wymrażanie, ale wiem z dyskusji na forum „braci praktykujących”, że jest to metoda na uzyskanie napoju o dość podłej jakości i bardzo nieefektywna! Sam stosuję wymrażanie wina, ale to wcale nie w celu podniesienia jego mocy, tylko do wiązania w strukturze krystalicznej lodu zawiesin, które inaczej bywają bardzo trudne do usunięcia. Po naturalnym rozmrożeniu, te zawiesiny opadają na dno i można zlać winko o poprawionej klarowności i smaku. Tworzenie piwa o mocy powyżej 10 % moim zdanie nie ma większego sensu.
    Co do wina o wysokiej zawartości alkoholu (ok. 18 %) to owszem, w przypadku win o wysokiej kwasowości jest to dość wskazane, ale jednocześnie muszą to być wina ciężkie i słodkie.
    Ale piwo bez gazu i walące chamskim bimbrem, to chyba nie jest to, co byśmy oczekiwali?! 😀

    Polubienie

  13. Wow, ileż tu ważnych i ciekawych informacji Ultro 🙂
    Sama czasem mam ochotę na takie schłodzone piwo, a że sok nie jest wskazany w moim przypadku, to piję solo. Lubię jeszcze te smakowe radlery, smakują jak owocowa oranżada 😉 Wiem, niektórzy powiedzą, że to takie sikacze, a niech sobie mówią i tak mnie to nie rusza 😉
    Ostatnio coraz częściej spotykam się z przedziwnymi nazwami piw regionalnych, które mają dość ciekawe smaki., np. piwo kokosowe bardzo smaczne jest 🙂

    Pozdrawiam Ultro słonecznie

    Polubienie

    1. Pamiętaj, że piwo może być na wodzie oligoceńskiej, Ale jak to sprawdzić? Poza tym woda oligoceńska może być przechowywana dla celów spożywczych przez 24 godziny, czas ten związany jest m.in. z rozwojem mikroorganizmów. Nie wiadomo, czy bać się, czy to może tylko taki chwyt, kóry ładnie brzmi.
      Serdeczności.

      Polubienie

      1. A to mnie zaciekawiłaś Ultro, nie jestem zbytnio w temacie piwoszowych specjałów obeznana i nie słyszałam o wodzie oligoceńskiej, a tym bardziej o piwie sporządzonym na owej wodzie. No, ale czegóż to ludzie nie wymyślą, by tylko społeczeństwo bardziej nakręcić na te wszystkie nowinki 🙂

        Polubienie

  14. Fajny wpis o piwie, aczkolwiek jestem miłośniczką herbaty i niech tak pozostanie. 😉 Piwo czasem wypiję. Ma jakieś tam dobre właściwości. Nazwy tych piw faktycznie kreatywne. ;D Niektóre amerykańskie przepisy są absurdalne.

    Polubienie

    1. J. Kitowicz przypomina, że „grodziskie zaś słynęło coraz bardziej po Wielkiej Polszcze, tak iż szlachcic tam, który nie miał w swoim domu piwa grodziskiego, poczytany był za mizeraka albo za kutwę. Tej estymacji przyczynili mu wiele doktorowie, przyznając mu cnotę wód mineralnych. Jest to piwo cienkie i smakowite, głowy nie zawracające; doktorowie we wszystkich chorobach, w których zabraniają wszelkich trunków pacjentom, grodziskie piwo pić pozwalają, owszem w pewnych chorobach pić go każą.”
      Serdeczności.

      Polubienie

    1. S. żeromski w „Syzyfowych pracach” opisuje postój w karczmie:
      „Na pytanie, coby zjeść można, odpowiedziano mu, że nie ma nic innego prócz bułek i piwa. Kazał sobie przynieść pięć bułek i kwartę piwa. Bułki były stare i twarde, jak rzemień, a piwo nosiło pseudonim „drozdowskiego” prawdopodobnie dla tej racji, że miało smak kwaśnego soporu z ogórków, a temperaturę kałuży na gościńcu w dzień upalny.”
      Piwo antyrakowe z daleka pachnie ściemą.
      Serdeczności.

      Polubienie

      1. Doczytałam w poradnikuzdrowie.pl:
        „Okazało się, że związki te hamowały aktywność aromatazy – enzymu odpowiadającego za syntezę estrogenów. Ponadto zapoczątkowały apoptozę (śmierć komórkową) i zmniejszały proliferację (namnażanie się) komórek rakowych .”
        Ponadto chmiel dobry na klimakterium i bezsenność.
        Serdeczności.

        Polubienie

  15. Rzeczywiście piwo ma bardzo starą metrykę. Przez całe wieki nie piło się wody (ta był niebezpieczna) tylko piwo lub inne napoje typu popiwek. Nawet dzieci piły.
    Wielkim wielbicielem piwa nie jestem, bardziej smakoszem i cieszę się z rzemieślniczej rewolucji piwnej. Nareszcie ktoś produkuje piwo, a nie tylko chemiczny erzac.

    Polubienie

    1. Ostatnio natknęłam się na piwo bezglutenowe. Współczuję tym, którzy są uczuleni, a nie wiedzą, że gluten w piwie musi być, może być jedynie obniżony. Co się nie robi dla marketingu i jak ulegamy modzie.
      Serdeczności.

      Polubienie

    1. A. Lincoln uświadomił ludziom, czzego potrzebują:
      „Naprawdę wierzę w ludzi. Jeśli powie się im prawdę, mogą przetrwać każdy kryzys narodowy. Najważniejsze jest, aby dać im prawdziwe fakty, oraz piwo.” Bez piwa kryzysu nie przetrzymamy.
      Serdeczności.

      Polubienie

  16. Jeszcze chyba nigdy nikt w tak szczegółowych, wciągających i szlachetnych słowach nie opiewał zwykłego piwa… 🙂 Te nazwy pod koniec faktycznie działają na wyobraźnię 😀

    Piwo bez wątpienia miało na historię świata tudzież stosunków międzyludzkich wpływ równie wielki, co wojny i mariaże wszelakie…

    Chociaż ja osobiście wcale nie „piwny” (bez powodzenia próbowałem przy różnych okazjach i w różnych wariacjach owy trunek polubić…), to z przyjemnością przeczytałem Twoją notkę 🙂

    Polubienie

    1. Bartłomiej Zborski („Xięga piwna”) podaje przepis na bezsenność: ” Do butelki jasnego piwa wsypać po jednej łyżeczce szyszek chmielowych, liści melisy i liści mięty; pozostawić na pół doby i przecedzić. Pić pół szklanki do całej butelki zależnie od wieku i nasilenia nadpobudliwości …”
      Zatem piwo posiada właściwości lecznicze.
      Serdeczności.

      Polubienie

  17. ~Kneź Okrutnik

    A ja chciałbym zgłosić votum separatum do tez notki, bo najsmaczniejsza jest herbatka z samowara, opalanego szyszkami i szczapkami dębowymi, parzona w czajniczku, na aromatycznym kominku, z dymnym aromatem, konfiturką i cukrem!!! Taka herbatka pod wiekowym drzewem, lipą, brzozą lub dębem, przy stole i na ławkach z desek, o zachodzie słońca, przed starym drewnianym domem jest najlepsza na świecie!!! 😀

    Polubienie

    1. Herbatę można kupić, ale taki samowar nie tak prosto. Mam nadzieję, że ten samowar za bardzo nie kopci. Wyobrażam sobie, że smak herbaty musi być niezwykły z takiego opalanego szyszkami. Przy okazji cały dom okadzony…
      Serdeczności.

      Polubienie

      1. ~Kneź Okrutnik

        Kopci!!! Używa się tylko na dworze, a do domu przynosi już z zagotowaną wodą!
        Poza tym dobrze rozpalony naprawdę potrafi dać żaru – płomień bucha kolumną i huczy nad nim – to nie jest ustrojstwo do rozpalania w domu!!! 🙂

        Polubienie

      2. ~Kneź Okrutnik

        Kupno samowara nie jest ani trudne, ani nadmiernie kosztowne – swego czasu naprodukowano tego tyle, że starczy na długie lata. Rynek wtórny oferuje bardzo bogatą ofertę! Można spokojnie kupić taki za kwotę niższa niż 200 zł. Elektryczny można dostać w prezencie albo za około 50 zł, na aukcji – z rzadka przekraczają 100 zł. Prawdziwie drogie są oryginalne czajniczki, ale tu można użyć nawet indyjskiej tandety albo nawet naszych, pospolicie emaliowanych. Przypuszczam, ze i ceramiczne się nadają?
        Natomiast prawda o używaniu tych samowarów (jakichkolwiek) jest taka, że w zasadzie nikt ich nie używa! Stoją sobie i łapią kurz. My swój rozpaliliśmy po kilkunastu latach stania, aż Kneziowi zdarzyła się kolejna obsesjo-mania! 😀 😀 😀

        Polubienie

      3. ~Kneź Okrutnik

        Z autorem poradnika nie do końca się zgodzę, bo ta porcelana przy sowieckim samowarze jakoś tak nie bardzo pasuje!
        W ramach ustępstw, skłaniałbym się do szklanek z uchwytami srebrzonymi, a jako że jesteśmy w kraju nad Wisłą, a nie na jakimś wschodnim zadupiu, to mogą być z WWS Frageta, albo Hefry, względnie Norblina! Te będą pasowały nawet przy samowarze Frageta, bo nie jest prawdą, że najlepsze były z Tuły! Z Tuły to były najpowszechniejsze, a najlepsze (i najpiękniejsze!) były nasze!!! 😀 😀 😀

        Polubienie

  18. ~szczur z loch ness

    Jako człek prosty i w świecie mało bywały nie miałem pojęcia o tych wszystkich sprawach. Co gorsze, w zaistniałek sytuacji przywoziłem na Watrowiska i Kartofliska piwo, ku zadziwieniu i za przeproszeniem chińskie, czego teraz bardzo się wstydzę 😦

    Polubienie

    1. Z. Miłkowski opisuje taką sytuację:
      „Raz od Lelewela nauczka mi się dostała. Zaprosił mnie do kawiarni na piwo i dać kazał dla mnie i dla siebie po szklance fara. Faro, zdaniem Belgów, ma być piwem bardzo smacznem i najzdrowszem; zdaniem jednak po raz pierwszy je pijących, jest to napój jeden z najobrzydliwszych. Nie innym się też wydał i mnie. Ze wstrętem, szklanką o szklankę Lelewela trącając, łyk po łyku przez gardło przepuszczałem. Lelewel z pod oka na mnie spoglądał i złośliwie się uśmiechał.”
      Podobno nieważne z jakiego kraju piwo pochodzi, ala z jakiej stajni. Wszak znane marki szyją i warzą w Chinach.
      Serdeczności.

      Polubienie

  19. Cóż za chmielowy wywód, Ultro! Jestem pod wrażeniem, tyle ciekawych rzeczy 🙂
    W ostatnim czasie spożywam tylko takie 0,0%, więc nie piwo, a oranżadę o smaku chmielowym, zatem nie wypowiem się zbyt wylewnie. Za to mogę polecić zakopiański browar Watra. Miałam okazję spróbować w tym roku i targałam przez całą Polskę piwo, żeby nad morzem też spróbowali. Bardzo dobre. I alkoholowe 😀 😀 😀

    Polubienie

    1. Najbardziej korzystne dla naszego zdrowia są piwa niepasteryzowane i niefiltrowane, których okres ważności jest nie dłuższy niż 3 tygodnie. Posiadają one osad drożdżowy, który jest źródłem dużej ilości witamin, a zwłaszcza tych z grupy B.
      Serdeczności.

      Polubienie

      1. ~Kneź Okrutnik

        Ciekawa sprawa z tym okresem ważności, bo żeby to piwo nadawało się do konsumpcji to musi minąć ze dwa miesiące albo i cztery!!! Koledzy piwowarzy nie zauważyli ujemnych skutków dalszego leżakowania. Dopóki butelka jest dobrze zamknięta i drożdże żywe, to nie ma prawa się zepsuć!!!
        Co do witamin to święta racja!!! Jest ich więcej niż w zwykłym ziarnie. Na dodatek lepiej przyswajalne! 😀

        Polubienie

      2. K. Brodziński polecał:
        „Chmiel i pszczoły niech rzeźwią gościnne biesiady.
        Niech widzę koło chatek i ule, i sady.”
        A tu pszczół coraz mniej, sadów prawie nie ma i tylko kwasiżurów pod dostatkiem, nie zawsze dobrej jakości.

        Polubienie

  20. Istny piwny zalew ciekawych informacji. A ta fobia 😀 cenosillica to chyba wielu dopada, szczególnie dnia następnego. Tak mnie tym piwnym postem rozmarzyłaś, że nabrałam chęci na małe zimne. Cóż, gdy lodówka wykazuje piwne w tym zakresie braki i obejść smakiem się muszę. Może choć przyśni mi się jakiś sen piwny 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s