CK ziemniak w roli głównej, czyli KARTOFLISKO

        Za pozwoleniem właścicieli siedliska w małopolskiej Wielkiej Wsi z okazyi Kartofliska  Roku Pańskiego 2016 prosiemy z całego serca szanowną i zacną kompaniję w połowie października od samego rana na rozpoczęcie igrców z ziemniakiem, grulem, pyrą, kartoflem, czyli na  ziemniaczany zawrót głowy, abo modną w ichnich czasach dietę kartoflową.

       Zapraszamy arcyuniżenie JWP lubo z wielkim ukontentowaniem Aśćki i Asanów, byście uświetnili kartofliskową uroczystość  i  łaskawym okiem obaczyli, co też się będzie działo. Prosię bardzo przywdziać  ino stosowne pludry, kaftany, tuniki, podwiki, szuby i sukmany, by degustacyja kartofla miała właściwą oprawę i staropolski akcent w probowaniu:

placków, kartoflaników, sałatki  hreczkosieja, kapusty z beczki, napoju sadowników, kopytek sołtysowej, barszczu na kościach upolowanych zwierząt, pierogów ziemniaczanych dobrodzieja, żeberek żniwiarza i inszych dobrości.

        Do picia będą herbatki ziołowe, zakwasy, mleko kozie, a kto lubuje się w inszej okowicie, prosiemy o BYOB, jako na gentlemanów przystało.

         Zabaw i uciech będzie pod dostatkiem, a to rzucanie kartoflem do celu, rozmaite zawody w probowaniu nalewek, a to przypiekanie żywcem boczków, czy wybór największego kartofla roku.  Inwencyja mile widziana. Godanie potem trza ino zapisać w blogowych kajetach. A komu spanie na śpiworowym sianie nie pasuje, adyć  we Dworze w Tomaszowicach pokojów pod dostatkiem i wygód w bród.

       Gospodarze Kartofliska to sam Imć Wielebny Kneź z Zacną, Sławetną Kneziową i Szlachetną  Watrą dadzą wszelkie namiary i wyjaśnienia. Przybywajcie, prosiemy.

 

110 uwag do wpisu “CK ziemniak w roli głównej, czyli KARTOFLISKO

    1. ~Dreptak Zenon

      Przypiekanie żywym ogniem boczków, a nie żywych boczków. Pod żywe, to my się będziem brać, by w gardła co dobrego zadawać! Nalewka aroniowa od Czcigodnej Ultry, podobno najzdrowsza!?:D 😀 😀

      Polubienie

      1. a co tam, niech i będzie przypiekanie boczków (dosłowne) 😉 co pójdzie w boczki na ziemniaczanej diecie to na-ten-tychmiast będzie wytopione. to się nazywa dieta cud! 😉

        Polubienie

  1. ~Chorzowska Ewa

    Łocywiście, że przybędziem z jakimś tam dobrodziejstwem :). A że zamierzamy i trunków dowieźć, to raczej wybieramy na spanie sianko miejscowe, niż dwór w Tomaszowicach- bo o pozwolenie ” na lejce” trza dbać! A dwór oddalony znacznie!
    1. Marchevko, nie bój się, nie damy Tobą rzucać!
    Pozdrawiamy!
    Chorzowscy 🙂

    Polubienie

  2. Ale fajne zaproszenie 🙂
    Czasami bywam w Nadgoplańskim Parku Krajobrazowym na rajdach pieczonego ziemniaka, może nie ma tam tylu potraw, ale inne atrakcje bywają 🙂
    Dopiero wróciłam z festynu na pożegnanie lata i też się różności napróbowałam…

    Polubienie

  3. No jak przeczytałam menu, to wszystko lubię :)) A po tej rozpuście ziemniaczanej ziółka i owszem, jak najbardziej. Kieckę też by się wykombinowało, co by nie odstawać z modą.
    Na rzut ziemniakiem już braknie sił, odpuszczam….
    Serdeczności zostawiam, Ultro :))

    Polubienie

  4. Ziemniactwo i owszem, dobre być może. Podpowiadam potrawę pt. Kugiel(w moim regionie), do którego owe przypiekane boczki (wieprzowe) należy włożyć dla poprawy smaku i przysporzenia energii, jako że noce chłodne zapowiadają.
    Konieczny bimberek – także z ziemniactwa pędzony
    Pozdrawiam wszystkich biesiadników i czekam na blogowe żniwo , a raczej wykopki

    Polubienie

    1. ~Dreptak Zenon

      Przewidywana jest śliwowica z królewskiej wsi Pilaszkowice i jogurt Wachmistrza. Reszta, co kto ze świata zwiezie! Mniemam, że Czcigodna Ultra zapasik nalewki aroniowej z poprzedniego roku zachowała? Na Watrowisku towarzystwo wysączyło z flaszki do ostatniej kropli, razem z osadem!!! 🙂

      Polubienie

      1. Okrutność z Pilaszkowc i jogurt Wachmistrza warto popróbować. Aroniówka cichcem wyszła, ale naparstek truskawkowej się nańdzie, chyba że i ten się ulotni…

        Polubienie

  5. Może „śmiszne”, ale fajne. Wszystko co z ziemniakiem związane mnie pasuje, stąd będę go chronił, nie pozwolę nim rzucać. Bimber z ziemniaka przedni. Zróbcie „pieczone” jak na Śląsku, super pod gorzałę. Wykopki, ognisko, ferajna, księżycówka, ale bomba. Nocą na sianie bez śpiwora, fajnie jest. Podrzuć namiar gdzie dzwonić, po ile składka? Pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

    1. ~Dreptak Zenon

      Generalnie się zgadzam z opinią o kartoflu, ale gorzała z niego podła dosyć i stąd tylko popularna, że ongiś tania była. Teraz ani jedno ani drugie! Ale gdyby tak ktoś naszedł praktyka, co by spraktykował nieoszukaną, to można by sprawdzić na ile jestem w mylnym błędzie?! 😀 😀 😀

      Polubienie

  6. Lena Sadowska

    Witaj, Ultro.

    Kurczę, jak Wam smacznie będzie 🙂

    U nas to jeszcze kartacze skwareczkowym tłuszczykiem polewane, babka kartoflana i kiszka z kwaśnym mlekiem łyżką krojonym, i kartofla gotowana zalewana gęstym czerwonym barszczem 🙂
    A! i jeszcze kartofle na blasze pieczone, suto posypane kozieradką (ponoć właściwościami w niczym nie ustępującą lubczykowi) 🙂

    A zapijamy to my tę bulwę białym, gorzkim i średnio mocnym 🙂
    Przynajmniej na początku, bo potem to już różnie bywa…

    Pysznej zabawy wszystkim życzę 🙂

    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

      1. ~Małgośka

        Co tam kozieradka, Kneziu!
        Podrzucam tu pomysł i… nie terroryzuj już nigdy kobiet na Kartoflisku! 😉
        [video src="http://img-9gag-fun.9cache.com/photo/a7d1Nwx_460sv.mp4" /]

        Polubienie

      2. ~Dreptak Zenon

        Rzecz wielce użyteczna! 🙂
        Kwestia terroryzowania kobiet jest dość dyskusyjna, biorąc pod uwagę, że jest ich tyle samo, co i facetów, a taryfy ulgowej nie ma!!! 😀

        Polubienie

  7. Ziemniaczana uczta?! Nalewkowe poidło?! Boczki przypiekane?! Zazdroszczę pełną gębą, żołądkiem i … itd.:))) Będę wtedy na Podlasiu, więc wzniosę toast za Was wszystkich – kartaczem i kwaterką Kopnięcia Łosia!

    Polubienie

    1. ~Dreptak Zenon

      Wojtku, te imprezy maja to do siebie, że się przenoszą z miejsca na miejsce – mogą trafić równie dobrze na Pomorze jak i Podlasie, albo Mazowsze! 🙂
      Kopniecie Łosia mi się podoba, o ile ma powyżej 50 % mocy nominalnie! 😀 😀 😀

      Polubienie

      1. ~Dreptak Zenon

        A to trzeba będzie popróbować!!!
        Małgoś, większość tego towarzystwa nie dość, że pije nieschłodzone wódeczki (żeby smak i zapach był lepiej uwidoczniony) to jeszcze nie zapija!!!
        Na ostatnim weselisku, jeden z weselników postanowił Dreptaka i małżonkę jego, Joannę Dreptakowa spić. Przesiadł się do nas z flaszką, polał i wzniósł toast! Wypiliśmy ze smakiem, ale nie zapiliśmy, ani nie zagryźliśmy niczym. Polał jeszcze raz, a my jak w ruskim filmie – gul i nic! Zaproponował napój, podziękowaliśmy grzecznie. Trzeci raz już nie ryzykował! Popatrzył na nas dziwnym wzrokiem i poszedł upijać innych! 😀 😀 😀

        Polubienie

      2. Zenku, „Kopnięcie łosia” to elita wśród bimbru. Wojtek polecił ciekawy wyrób kolekcjonerski, czyli nalewkę biebrzańską dla przyjaciół – seria limitowana. Piekielnie mocny „Trunek podstępny a zdradliwy. Nadmierne spożycie odbiera nogi i rozum”.
        Zapach karmelu, smak lekko przypalany, z nutą suszonych śliwek i rodzynek.

        Polubienie

      1. ~Dreptak Zenon

        Co jest mocne, może być słabsze, co słodkie, bardziej wytrawne, a co kwaśne, można dosłodzić! 😀
        We wszystkich tych napojach liczy się etoh, a ten z kartofla czy z owocu jednaki! Reszta jest dodatkiem! 😀 😀 😀

        Polubienie

      2. ~Małgośka

        Pamiętasz jednakże, Dreptaku, o tzw. kontrakcji objętości – przy wszelkim rozcieńczaniu znika 0,2-0,3 wyjściowego produktu! 🙂

        Polubienie

      3. ~Małgośka

        Przy rozcieńczaniu?!
        Podczas rozwadniania, owszem, wzrasta ilość promili… w organizmie rozrabiającego trunek, przy nieustannym degustowaniu! 😀

        Polubienie

      4. ~Dreptak Zenon

        Małgoś, gdy połaczymy np spirytus z woda „pół na pół”, czyli załóżmy pół litra wody i pół litra spirytusu (94%), wcale nie otrzymamy litra wódki 50 %, tylko nieco mniej, bo cząsteczki obu płynów się odpowiednio układają i całość traci na objętości. Żeby było ciekawiej zawartość procentowa takiego roztworu jest nieco wyższa od 50%. Wzrasta przy okazji nieco temperatura układu, co powoduje że świeżo rozrobiony alkohol jest ciepły. Ot, taka mało istotna ciekawostka. 🙂

        Polubienie

    1. Szanowny Vulpianie,
      nie tyle chodzi o jedzenie, ile o dyskusję na temat: Rzecz o jezyku, czyli o wyższości kartofla nad ziemniakiem.
      Prof. J. Miodek pisze, że wprawdzie „kartofel przyszedł do nas z języka niemieckiego (Kartoffel, dawn. Tartuffel), ale tak w ogóle jest proweniencji włoskiej – pochodzi od włoskiej formy tartufo znaczącej tyle, co „trufla”. (…)dużo młodszy od kartofla ziemniak utrwalił się ostatecznie dopiero w XX wie-ku, a rodzimy jest tylko „na powierzchni”, w warstwie brzmieniowej.”
      Już J.Kitowicz doceniał te jabłka ziemne, a wieszcz narodowy, A. Mickiewcz, napisał poemat (zaczynający się inwokacją!) pt. „Kartofla” (r. ż.!), w którym bulwa wygramoliwszy się z popiołu, skarży się zdumionemu poecie:
      „Ja ci miałam dziękować, a muszę się żalić:
      Jeść mnie nie zapomniałeś, zapomniałeś chwalić”
      Zatem na Kartoflisku będziemy chwalić i sławić kartoflę.
      Serdeczności zasyłam.

      Polubienie

      1. ~Małgośka

        …”Ten owoc zza indyjskich wywiedziony szranek,
        Co ma imię: kartofel, bulb albo ziemlanek
        „…

        A gdzie inne imiona?! Bulwa, grula, psianka, pyra… 😉

        Dla Vulpiana, miłośnika muzyki chóralnej, specjalny koncert in subiecto :

        Polubienie

      2. Małgosiu, pić też trzeba. Podaję przepis, jaki dostałam od Jotki:

        50 g szyszek chmielu, kawałek świeżego imbiru (wielkości orzecha włoskiego), szklanka świeżych liści mięty, 1-2 cytryny, cukier
        Do dużego rondla wlać 6 litrów wody, wrzucić pokrojone cytryny, obrany i pokrojony imbir. Zagotować, dodać szyszki chmielu i gotować 30 min. Gdy płyn zredukuje sie do połowy dodać cukier i gotować kilka minut. Przecedzić i przelać do butelek. Schłodzić.

        Polubienie

      3. Proponuję modne wyciskanie soku z kartofla znane od wieków jako naturalny sposób leczenia wrzodów żołądka i dwunastnicy, a także dolegliwości wątroby, w przypadku nadciśnienia, artretyzmu, nadkwasoty, zgagi i rozprawi się z nieprzyjemnym oddechem. Obierki takoż należy wykorzystać, ponieważ po ugotowaniu usuwają kamienie. A potem wszyscy powinni wziąć wieczorną kąpiel z dodatkiem soku ze świeżych ziemniaków. Skóra jak u niemowlęcia gwarantowana.

        Polubienie

      4. Lubię kartofle, a takich batatów nie cierpię. Pomimo tej, nie zawahajmy się powiedzieć otwarcie, krajowej predylekcji smutną prawdą jest to, że muszę się teraz tej ozdoby stołu wystrzegać. A to pociąga za sobą konsekwencje w postaci pozostania w domu, zamiast spotkania, odkładanego przecież już tyle razu. Zaczynam się obawiać, że niezadługo zamiast „Godot” będziecie mówić „Vulpian”.
        Pozdrawiam

        Polubienie

  8. Za inwitacyją Bóg Zapłać, choć Dalibóg nie wiem, skądże w tej Wielkiej Wsi galicyjskiego grula naleźć, skoro granica szła Doliną Kluczwody, olkuski gościniec przecinała w Szycach, zasię szła ku Zielonkom i za niemi znowuż na Michałowice, gdzie po dziś dzień w nazwie jest, na Zerwanej, ślad po dawnej celnej komorze… Jak zatem nie pojrzeć, Wielka Wieś to już Kongresówka, to i ziemniak raczej Jewo Wieliczestwa, a nie Kaiserlich und Königlich… :(( Jeśli ma być c.k. to trzeba będzie przywieźć ze sobą, ale tu znów skąd pewność, jeśli człek sam na polu nie ukopał, luboż i od kogo pewnego nie kupił?
    Ano i jako chyba ostatni, co by go podejrzewać można o to, że ma co naprzeciw staropolskiej formule w czymkolwiek, pozwolę sobie przedłożyć wzgląd na szatki, iże przyodziewy nawet jak kto ma dawnej narodowej, to nie na to, by jej… excusez le mot: w obierkach szargać, luboż w niej między znietrzeźwiającemi się przesiadywać… A znowuż jeśli to być ma jaki namiastek czy podróbka zręczna, to nie czas to na karnawał i bale maskowe, tandem bym apelował raczej o zupełną w tem względzie swobodę…
    Kłaniam nisko:)

    Polubienie

    1. ~Dreptak Zenon

      Śliwowica za to ani Wieliczestwa, ani Keiserlichowstwa nie będzie, jeno Jego Okrutności Pilaszkowicka. 😛 W ostateczności od Króla Jegomości! 😀 😀 😀
      Się obierka nie podoba, to środek kartofla jednaki! 😀 😀 😀

      Polubienie

    2. Szanowny Wachmistrzu, już tłomaczę.
      Jedne grule będą kopane na południu, więc w Galicji, a insze znad Dolinki Kluczwody, więc o mało co granica. Waszmość zapewne rozpoznasz, które są w koronie, a które kongresówka? Będą także z dalszej północy Jewo Wieliczestwa, ale te tylko do nadzienia ew. rzucania się nadają.
      Przebieg granicy trza ustalić koniecznie. Może najdzie się jaka chwila.
      Przyodziewek dowolny, nikt jednoradek nie wymaga, chocia focie byłyby atrakcyją wieliką, jakby panowie w tych sukniach rządkiem się ustawili i pod boczki wzieni. aliści jednakowoż lichy tuzinek nie pasuje do karmionych sadowiną, więc choć fafałek zdałby się jaki.
      Ważne zasię będą stosowne obyczaje, bo jak wiadomo, „grzeczność nie jest nauką łatwą ani małą.”
      Kłaniam się uniżenie.

      Polubienie

      1. Powiem w sekrecie, że podobno zwrotu identyfikującego krakowian jako ludzi o najwyższych walorach intelektualnych, czyli cijania „pozazdrościły służby specjalne USA, nazywając swoje formacje z Krakowa – CIA”.
        Serdeczności

        Polubienie

      2. Cijaniem jest także chodzenie na pole, ustawianie w święta w domu drzewka zamiast choinki, charakterystyczny zaśpiew przeciąganie samogłosek (Maaaniuś), domaganie się specjalnych faworów w Alejach Zasłużonych, paradowanie w czapce z pawimi piórami, czy kościółkowe epatowanie.

        Polubienie

  9. ~szczur z loch ness

    Wielce sympatyczne zaproszenie 🙂 Dziękujemy! Południowcy są zapewne, wreszcie i nareszcie usatysfakcjonowani, a tym z Centrum 🙂 taka wycieczka nie zaszkodzi. Zakładam, że będziemy, a najważniejsze aby dopisała pogoda.
    Buziaki z Krainy Loch Ness 🙂

    Polubienie

    1. Pogoda zamówiona przez Tetryka, chwała mu za to.
      Centrum to ma dobrze, wszędzie blisko, chociaż dla mnie nieważne, gdzie się spotykam, a ważne Z KIM.
      Mam nadzieję, że nikt nie zderzy się z jakowąś brzozą, wszyscy będą usatysfakcjonowni, komisji nie trzeba powoływać, więc wreszcie w spokoju rozbierzemy tego kartofla na czynniki pierwsze.
      Serdeczności.

      Polubienie

    1. Jeśli nie masz tych pomponów i frędzli, to może jakieś dętki (paciorki) albo chociaż srebrne fafałki (ozdoby) wiszące na rękach bądź szyi znajdziesz. Tak po prawdzie ta moda znowu tak bardzo się nie zmienia, język tak.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Polubienie

      1. Szanowny Dreptaku, obiecuję, że się postaram.
        Trapi mnie jedna myśl, czy aby nie chodzi o zobaczenie garnituru moich zębów? Uprzedzam, że jeszcze niewybielane.
        Serdeczności.

        Polubienie

  10. Maltese Falcon

    Rozumiem, wszystko rozumiem ale robić sobie jaja na okoliczność Kartofliska to lekka przesada. Szanowna Ultro, jeśli sądzisz, że będę jechał kilkaset kilometrów z Krainy Loch Ness, a to w celu aby Ciebie nie poznać, to bardzo się mylisz.

    Polubienie

      1. Zenonie, tak się zastanawiam. Wszyscy rozmawiają, bawią się, próbują, patrzą w ogniskowy ogień, to kto najczęściej pilnuje tych kuchennych garów?
        Serdeczności.

        Polubienie

      2. ~Małgośka

        Hmm… przecież Kneź zawsze zabiera Dreptaka!
        Awaryjna opcja (gdy Dreptak już nie może, bo ten tego… no 😉 ) – do 19:00 podaje Dominiś, a po dobranocce – Kira.
        Tak czytałam. 😀

        Polubienie

      1. Szanowny Vulpianie, co by nie mówić i jakich przepisów by nie stosować, to wiadomo, że placki ziemniaczane są najlepszym daniem z kartofli.
        Serdecznie pozdrawiam.

        Polubienie

      2. ~Dreptak Zenon

        Vulpianie, placki niemieckie, które zainteresowały Chińczyków są warte uwagi! Dlatego uważnie sobie obejrzałem obrazki i nawet przetłumaczyłem (automatycznym) tekst.
        Kiedyś się trafi okazja i robisz pokazówę z tej potrawy!!! A my będziemy jeść, och jeść!!! 😀 😀 😀

        Polubienie

  11. Pozdrowienia dla wszystkich wielbicieli kartofla, który zacnym warzywem jest (czy to na pewno warzywo?), nie tylko w postaci płynnej 🙂
    Ja w tym czasie będę poznawał winne szlaki u naszych południowych sąsiadów.

    Polubienie

  12. ~Gimikis

    Bardzo nam będzie miło, jeśli i my będziemy mogli wspólnie z Wami raczyć się wszelkimi kartoflami, ziemniakami, grulami czy innymi pyrami.
    Ultro, Ty nie kombinuj żeby się wymigać, na Watrowisku się udało, ale na Kartoflisku to już nie przejdzie!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s