Pejczykiem po łapach

Pewien człowiek żalił się, że nie może znaleźć asystenta. Einstein poprosił o ów test. Pierwsze pytanie brzmiało:
„Ile mil jest z Nowego Jorku do Chicago?”
Einstein odpowiedział:
„Trzeba by było zajrzeć do rozkładu jazdy.”
Kolejne pytanie brzmiało:
„Jaki jest skład stali nierdzewnej?”
Einstein odpowiedział:
„To można znaleźć w podręczniku do metalurgii.”
W podobny sposób odpowiadał na inne pytania. W końcu stwierdził:
„Nie potrzebuję czekać na twoją odmowę, wycofam swoją kandydaturę na asystenta dobrowolnie”.

Kochani Rodzice,

bzdurnymi pytaniami testu można przekreślić samego Einsteina. Podobnie jest ze współczesną szkołą, która nastawiona jest na pamięciowe opanowanie i testy nie wymagające myślenia. Zamiast dociekać, badać, mieć motywację do uczenia, to dziecko tłucze testy, ogarnia pamięciowo całe partie materiału, regułki i kuje rzeczy, które nie musi znać, ponieważ jest encyklopedia, są książki, jest internet.  Smutna szkoła jak za Ćwieczka kojarzy się z przymusem, a nawet Waszym przekupstwem (jak będziesz miał szóstkę, to kupimy ci…). I tylko dziecko nie wie, po co się tego uczy, czy mu się w życiu przyda. Młody orientuje się, że pytać nie ma po co, bo zakodowane ma, że zakuwa dla ocen, więc nie usłyszy najważniejszego, czyli tego, czym on się interesuje. Wysokie ministerstwa wiedzą najlepiej i udają, że robią reformy, zresztą najczęściej polityczne, przy czym rodzice przykładają ręce do przekładania wajchy ideolo w każdej zmianie warty „na lepsze.”

Sympatyczni Rodzice,

Jeśli dziecko nie jest zmotywowane i nie wie, po co się tego uczy, nie będzie miało chęci do poszerzania zdobytej wiedzy.  Trzeba brać pod uwagę i to,  że każde dziecko ma swojego kozła, którego nie przeskoczy, dlatego absurd ujednolicenia wymagań i pamięciowego opanowania jest bezsporny, przecież dla jednego piętą achillesową będą zadania z fizyki, dla innego zrozumienie „Ferdydurke”.  Proces dydaktyczny prowadzony metodą przymusu i strachu (jedynki, minusy, wzywanie rodziców), a nie ciekawości, nigdy nie zakończy się sukcesem. Kuj i nie pytaj po co, ponieważ wiadomo, że to dla „3 Z”: zakuć, zdać i zapomnieć. I dalej dziecko nie rozumie,  po co się uczyło, skoro ma zapomnieć. Rodzice, słuchajcie swojego dziecka, ponieważ bez motywacji wewnętrznej nie ma szans, aby nauka była efektywna,  czyli budziła ciekawość, by dziecko samo próbowało rozwiązywać problemy, miało chęć i ciekawość do samodzielnego dociekania, sprawdzania, porównywania, oceniania. Niech nikogo nie zmyli kit – reforma kolejnego ministra.

Drodzy Rodzice,

nawet Wasze dzieci muszą zmierzyć się z kaczuszkami, chociaż to historia ma być nauczycielką życia.  Niech uczy rzetelnie (na tej jednej godzinie?) i wskaże błędy, by w przyszłości nie były popełniane. Niech pokazuje, że najważniejsze jest ludzkie życie, więc trzeba wszystko zrobić, by na świecie był pokój. Jakby wojny niczego nie nauczyły, bo głód, płacz, gwałt, brak zasad moralnych, przemoc są na porządku dziennym. Jakby było mało tragedii, wojen i łez na świecie, dlatego dzieciom fundujemy nienawiść do inności, podziały na onych i naszych, a pieniądze ładujemy w zbrojenia, wszak mięso armatnie jest dostępne niczym patriot i tanie. Do boju! Będzie komu stawiać krzyże.

Patologia mnoga dotyczy ogromnej ideologicznej presji na nauczycieli. (Za prowadzenie lekcji „Polka niepodległa”, poświęcone roli kobiet w niepodległości kraju dyrektorzy zostali ukarani, przeprowadzono kontrole za niesubordynację, podobnie jak za kolor bluzki, zresztą czarny). Nic dziwnego, że nauczyciel to najbardziej zestresowany  człowiek, nie wychyli się, by pracy nie stracić. To jak on nauczy równości, tolerancji, poszanowania praw, swobód obywatelskich, umiejętności dyskusji na przykładach? Na jakich przykładach? Puste mówienie będzie odbijać się od ściany, czyli jak zawsze. A co się stało ze słowem „konstytucja”, przechodzi pojęcie dziecka, skoro głowa państwa w szkole uprawia politykę (i w kościele również!), to jasny sygnał, że szkoła jest również upolityczniona.  Polacy, nic się nie stało?

Troskliwi Rodzice,

dyrektor szkoły ma ocenić matematyka, czyli nauczyciela Waszego dziecka, pod kątem patriotyzmu, a nie tego, czy zachęcił do polubienia przedmiotu  i nauczenia tejże matematyki, by tych „korków” było mniej. Jeszcze od biedy na lekcjach i wycieczkach można próbować ocenić biologa, ale już takiego chemika trud daremny. Czemu służą te nowe wskaźniki, zapytaj zadowoloną ministrę. Szkoły już i tak toną pod zwałami papieru, teraz z  kolei kuratoria będą grzebać w tych belach sprawozdań i doszukiwać się patriotyzmu. Po co i komu to ma służyć?  Na pewno nie szkole i nie uczniom. Cierpliwy papier wszystko przyjmuje, troskliwi rodzice – jak widać – również, ponieważ do szkoły będą trafiać przypadkowi ludzie. Pasjonaci odejdą, bo ani nie będą biegać z wiecu na mszę, a z niej na witanie posła, osła i  kolejnej partyjnej władzy, ani nie będą posłusznie przytakiwać ” klaskaniem mając obrzękłe prawice.”

Szanowni Rodzice,

wg raportu NIK na 1 pedagoga przypada 461 uczniów, a 44% szkół nie ma na etacie ani psychologa, ani pedagoga, za to każda ma ma katechetę lub księdza. Ale choćby ten ksiądz siedział nie tylko należne z urzędu dwie godziny, a cały dzień i jeszcze noc z uczniami, to przecież wiadomo, że dzieci ani lepsze, ani tym bardziej mądrzejsze nie będą. Przepisu, jak przeżyć swoje życie też nie dostaną, bo ksiądz o nic nie musi się starać, wszystko dostaje gotowe na tacy, więc nie ma pojęcia, jak trudno znaleźć pracę, utrzymać rodzinę, żyć na kredyt. Od księdza nikt niczego nie wymaga, ani go nie rozlicza, choćby z tego, że młodzież nie jest wychowana, nie stosuje w praktyce przykazań, nie ma miłosierdzia dla innych i nie zna Pisma Świętego. Szkoła wyprodukuje bezwzględne zera, które może i pomnożą, może i podzielą,  ale efekt tych działań będzie albo nijaki, albo prawie żaden, bo tam, gdzie brak samodzielnego myślenia, jest jałowość, miałkość, nijakość i miernota.

Poczciwi Rodzice,

plecak dziecka waży ok. 6 kg. Przeładowanie widoczne. Zadowolony rodzic  pomaga nosić, bo widocznie uważa, że wiedza polega na jej ciężarze i grubości książek. Wiedza nie może być ciężka, wiedza powinna być otwarta na drugiego człowieka, jego problemy (bowiem nie każdy urodził się zdrowy, zdolny i zaradny), na religie, na uniwersalne wartości, zagrożenia, czy ekologię. Dzieci z niepełnosprawnością nadal z wiatrem w plecach,  za to ministerialny uśmiech coraz radośniejszy.  Wstydu „troskę i pochylenie” nad tymi dziećmi widzieliśmy niedawno w Sejmie, bowiem rządowi podwyżki się należą, niepełnosprawnym już nie.

Kochający Rodzice,

jeśli nie chcecie słyszeć: „Po twoim wykonie stwierdziliśmy na bekstejdżu, że to był dla ciebie niezły czelendż, ale dałeś radę, bo masz floł i filing”,  to trzeba wiedzieć, że szkoła nie jest dla kolejnych władz, ani ustanowionego dyrektora, a dla Waszych dzieci, więc Wy w niej władzą jesteście. Bierzcie przykład z młodych w  jednej ze szkół, że  potrafili wprowadzić wychowanie seksualne, wyrzucili złośliwą katechetkę oraz zmienili matematyka na takiego, który umiał wytłumaczyć lekcje. Młodzi wzięli sprawy w swoje ręce i to dyrektor musiał się starać o zatrudnianie dobrych nauczycieli. Tymczasem wielu dorosłych boi się odezwać, czy  przeciwstawić, więc pozostaje przytakiwanie dyrektorowi i  patrzenie na samozadowolenie zębów pani minister. A dzieci uczą się na przykładach, dlatego nie ma co się dziwić, że na pierwszym miejscu jest iphone, w który stuka paznokieć – hybryda z serduszkiem. Czy hybryda będzie miała swoje zdanie, czy wyrośnie na pacynkę? Ale to temat na inną rozprawkę.

Reklamy

63 uwagi do wpisu “Pejczykiem po łapach

  1. Dziękuję za wywołanie tematu w dniu inauguracji nowego roku szkolnego. Ponieważ każdy zna się na szkole i oświacie, to liczę na ciekawą rozmowę.
    Ja udostępniłem wczoraj na Fb artykuł przybliżający działanie szkoły poprzez ocenę nauczycieli . Napisał to były nauczyciel i dlatego warto się z tym zapoznać, bo już był wolny od strachu o pracę, godziny, etat i pieniądze. Pozwolę sobie zamieścić link do tego tekstu: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/dlaczego-nauczyciele-nie-sa-szanowani-bo-sami-sie-nie-szanuja/rjs3fgd
    Udostępnię jeszcze wypowiedź młodego nauczyciela matematyki z Krakowa jaką zamieścił po artykułem:
    „Z większością się zgadzam. Jednak obecnie to raczej Dyrektorzy placówek proszą nauczycieli żeby zechcieli u nich uczyć. Robi nam się rynek pracownika nie pracodawców. Niektórzy Dyrektorzy już to zauważyli….”
    Na tym niech się skupi nasza nadzieja

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Tatulu,
      znałeś szkołę z autopsji, ale obecnie nie chciałbyś w niej pracować. Moje znajome zwolniły się, jedna wyjechała, by zajmować się ziołami w Szkocji, druga poszła do markowej sieciówki, bo dostaje dwa razy więcej pieniędzy, a obie pracują w spokoju i ciszy. Jeszcze trochę i będą w szkole pracowały przypadkowe osoby, więc najdłuższa i najmądrzejsza podstawa legnie w gruzach, bo szkoła doskonałym nauczycielem stoi, a jemu ministerialne zarządzania nie są potrzebne.
      Pozdrawiam

      Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Tetryku,
      gratuluję nagrania!
      Proszę Szanownych Komentatorów do wysłuchania i nie wyłączajcie po pieśni ministry. To nie będzie strata czasu, a cała fura przemyśleń.
      Doskonałe!
      Pozdrawiam

      Polubione przez 1 osoba

  2. Droga Ultro, uwypukliłaś tu wiele niedostatków polskiej szkoły ale jest to obraz trochę niesprawiedliwy bo pomija całą armię nauczycieli, którzy pomimo wielu absurdów w organizacji funkcjonowania oświaty po prostu „robią swoje” i uczą otaczając podopiecznych troską oraz uwagą im należną. W wielu szkołach prowadzi się wielce interesujące zajęcia i realizuje nowoczesne projekty. Są pedagodzy, których kiepska reforma nie łamie tak szybko.
    Bardzo trudno jest właściwie ocenić nauczyciela. Czasem myślę, że obiektywna i sprawiedliwa ocena jest praktycznie niemożliwa bo czym i jak zmierzyć autorytet? Jak zważyć sympatię i zaufanie? Dowody na te niewymierne wartości uzyskuje się najczęściej po wielu latach i po zakończeniu kariery zawodowej. Żadna ministra tego nie weźmie pod uwagę.
    Link Tetryka rzeczywiście przedni.

    Polubione przez 3 ludzi

    1. Ultra

      Bet,
      cała rzesza dobrych nauczycieli dawniej i dziś trzymała pion oświaty. Nauczyciela nie jest może łatwo ocenić, ale nie jet to niemożliwe. Natomiast ocenianie m.in. po ilości spotkań z rodzicami przy grilu, czy patriotyzmu jest trochę dziwne, przyznaj sama.
      Pozdrawiam

      Polubienie

      1. Ultra

        Bet,
        jaką niezdarność? Przy Twojej waleczności i wędrowaniu? A musiałaś pisać o tym, myślisz, że ktoś to zauważył?
        Pozdrawiam

        Polubienie

  3. Nawet pisać mi się nie chce, ręce mi odpadają od dźwigania i wydawania tysięcy podręczników i ćwiczeń 😦
    Na szczęście bywają także zmotywowani uczniowie i mądrzy rodzice, czego nie można powiedzieć o urzędnikach wszelkiego sortu…

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ultra

      Jotko,
      ta wiedza zostanie w tych książkach, w głowach niewiele, bo nie o to chodzi. W dziecku należy rozbudzić ciekawość do badania, poszukiwania i to, by wiedziało, gdzie szukać podpowiedzi.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  4. Z racji na wykonywany zawód, wiem co nieco na ten temat. Pomijając wszystko inne, znakomita większość, znanych mi, absolwentów szkół średnich nie posiada żadnej wiedzy na żaden temat i nawet nie wie, gdzie tej wiedzy szukać (poza Wikipedią, rzecz jasna). Co więcej, wielu z nich ma poważne problemy z poprawnym napisaniem czegokolwiek w języku polskim, ale są zdania, że jeżeli przyszli na studia, to dyplom im się po prostu należy. Problem w tym, że – oprócz tego o czym napisałaś – mamy niż demograficzny, więc szkoły (od podstawowych po wyższe) będą walczyć o każdego, niezależnie od tego, czy się do czegokolwiek nadaje, czy nie.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ultra

      Wojtku,
      młodzi wychowani na Harrym Potterze, będą szukać podobnych rozwiązań. Czas spędzony w szkole nie procentuje równowagą, a co najwyżej stresem. Czas na autopilocie nie procentuje równowagą, dystansem, wyciszeniem, więc neuroestetyka podwieszonych do sufitu pewna. Taki świat. Tymczasem nauczyciel z kredą i tablicą oraz nakazami pamięciowymi nic nie wskóra. Lubiłam biologię, teraz po przejrzeniu książki najeżonej regułkami okryto i nagonasiennch, stwierdziłam, że połowa wiadomości przydaje się biologom, a reszta może sobie poszukać tej szczegółowej budowy. Natomiast to, co ważne ma być powtórzone, bo na utrwalanie nie ma szkoła czasu.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  5. Watra

    Ku WSZELKIEJ ZDROWOTNOŚCI, dla „wielkich” i maluczkich jest jedna rada : spakować plecak, w którym nie powinno zabraknąć przewodnika roślin i ruszać w góry cieszyć się życiem .Niech wiatry na wyżynach przywieją zdrowy rozsądek.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Watro,
      w zdrowym ciele zdrowy duch, więc jak najbardziej ruch wskazany. Czy wiesz, że dziecko, które ma nauczyć się wiersza lub czegoś na pamięć, powinno chodzić, a wówczas szybciej opanuje tekst.
      A ja mieszam damaszki, to też ruch.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  6. System oświatowy znam z kilku perspektyw. Pierwsza jest pradawna – ta kiedy byłem uczniem. Nie wspominam dobrze szkoły z tej perspektywy. Po pierwsze z powodu większości nauczycieli, po drugie z powodu większości uczniów. Druga perspektywa – dość świeża – ta w której byłem rodzicem edukowanego chłopca. I z tej perspektywy nie wspominam szkoły zbyt dobrze. Po pierwsze z powodu większości nauczycieli, po drugie z powodu większości kolegów syna, po trzecie z powodu tego, czego i w jaki sposób musiał się uczyć mój syn. Nie należę do typów rewolucyjno-wojowniczych, więc nie starałem się zmieniać systemu. Wzięliśmy go całą rodziną na przeczekanie i schodziliśmy mu z linii strzału, kiedy tylko było to możliwe. Udało się jakoś przetrwać bez zauważalnych uszczerbków intelektualnych i emocjonalnych u syna. Trzecia perspektywa, z której znam szkołę, to ta nauczycielska. I z niej szkoła mi się nie spodobała. Po pierwsze z powodu większości nauczycieli, po drugie z powodu większości uczniów, po trzecie z powodu tego, czego musiałem uczyć, po czwarte z powodów daleko posuniętej biurokracji. Czwarta perspektywa, to widok szkoły z redakcji wydawnictwa oświatowego. Powody dla których system oświatowy nie podobał mi się i z tej perspektywy, są bardzo podobne do wymienionych wyżej. Po pierwsze z powodu większości nauczycieli, po drugie z powodu tego, co byłem zmuszony upakowywać w podręcznikach i innych materiałach edukacyjnych, po trzecie z powodu poziomu intelektualnego części rzeczoznawców Ministerstwa Edukacji Narodowej. Znalazłem jednak taką perspektywę, z której szkoła okazała się niczego sobie. Ten widok pozytywniejszy rozpościera się zza biurka nauczyciela przedmiotu fakultatywnego w malutkiej szkole prywatnej. Po pierwsze z powodu większości uczniów uczestniczących w tych zajęciach dobrowolnie, po drugie z powodu części nauczycieli (choć może nie większości) spotykanych w pokoju, po trzecie z powodu ograniczonej do absolutnego minimum papierologii, po czwarte z powodu baaardzo dużej swobody w doborze treści nauczanych oraz metod ich przekazywania. Z tej perspektywy na myśl o szkole nie dostaję wysypki alergicznej. Ale co ja się jej naszukałem! Tej perspektywy…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Bfcd,
      wiem o czym piszesz. Znam prywatną szkołę, gdzie dzieci opracowują trasy Bus Rapid Transit (BRT) w swoim mieście, wcielają się w kontrowersyjne postaci i uzasadniają swoje stanowiska, gdzie oceniają książki, ale stanowisko na „nie” lub „tak” należy obronić, robią doświadczenia, piszą projekty itp. Z tej szkoły wyjdą ludzie o otwartych umysłach, bo sami planują i chcą to robić.
      Pozdrawiam

      Polubione przez 1 osoba

      1. A w dodatku szkoła (liceum), o której pisałem nie ma problemu z przyjmowaniem tzw. dzieci trudnych – autyków, tourettów, adhdowców, depresantów, marzycieli, kosmitów etc. I jakoś dają z nimi radę. I to od jakichś dwudziestu lat to robią 😉

        Polubienie

      2. Ultra

        Bfcb,
        nie wszystkie szkoły prywatne są dobre, bo też wszystko zależy, kto je zakłada i jakich zatrudnia nauczycieli. Znam szkołę na wsi, do której wożą swoje pociechy krakowianie ze względu na super matematyka, bowiem dobra szkoła to świetny nauczyciel.
        Pozdrawiam

        Polubione przez 1 osoba

  7. Po prawdzie jak mawiam, że mawia Imć Wachmistrz w raporcie NIK nic nie ma o roli katechetów i księży w procesie nauczania hehehehehe 🙂 Ale mniejsza o to. Bez najmniejszych wątpliwości szkoła to instytucja nieprzyjazna dziecku, czego dowodzą badania, bowiem wysoka motywacja większości pierwszoklasistów związana z pójściem do szkoły zanika wraz z pierwszym a najpóźniej drugim rokiem nauki 😦 Można by się zastanawiać jaką rolę w tym wszystkim mogliby odegrać rodzice a z takich rozważań oraz z tego co napisałaś wynika, że aby chronić własne dzieci przed kompletnym ogłupieniem powinni działać wbrew przyjętemu modelowi szkoły.
    Serdeczności od nas dla Was i byle do Kartofliska 🙂

    Polubienie

    1. Ultra

      Sokole Maltański,
      bez heheszek, bo napisałam: „wg raportu NIK na 1 pedagoga przypada 461 uczniów, a 44% szkół nie ma na etacie ani psychologa, ani pedagoga, za to każda ma ma katechetę lub księdza”. A skąd wzięłam? http://www.wzzso.pl/doku/nik2.pdf; https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-pomocy-psychologiczno-pedagogicznej-dla-uczniow.html Raport byłby ciekawszy, gdyby mi wyjaśnił, dlaczego 44 % szkół nie ma na etacie psychologa/ pedagoga, a każda – wiadomo – ma katechetę / księdza. Wnioski nasuwają się same.
      Żaden zdolny uczeń nie jest w stanie pochłonąć wiedzy zawartej w opasłych podstawach i tomach podręczników, więc ta wiedza zostaje w książkach. Niedouczenie skądś się bierze, ponieważ nie ma ciągłości utrwalania, wszystko traktowane po macoszemu i po łebkach. Moja córka, kiedy sprawdzała prace semestralne na polonistyce, cieszyła się, że tylko 4 błędy zrobił przyszły nauczyciel języka polskiego, a nie siedem – osiem. Teraz dzieci praktycznie nie piszą wypracowań, nie ma dyktand albo są rzadko, nie ma kiedy, bowiem przeładowanie zbędnym materiałem widoczne gołym okiem.
      Pozdrawiam

      Polubienie

      1. Odpowiedź na Twoje pytanie znajduje się na samym początku syntezy Informacji o wynikach kontroli zamieszczonej na stronie internetowej NIK, którą przywołałaś. Wynika to przede wszystkim z sytuacji finansowej samorządów. Ultro, to nie jest tak, ze dyrektor szkoły pstryknie palcami i zatrudni sobie psychologa pedagoga. Niestety musi mieć przyznane etaty na taki cel w arkuszu organizacyjnym szkoły a arkusz zatwierdza samorząd. Zatwierdza a zatem musi zapewnić środki na wynagrodzenia. Czyli jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ultra

        Sokole,
        dyrektor państwowej szkoły bez zgody władz nawet odetchnąć głębiej nie może, a arkusze organizacyjne sama kiedyś zatwierdzałam, może dlatego wiem, że skostniały system oświatowy powinien przejść głęboką reformę, bo dobry dyrektor wie, czy mu potrzebny pedagog, czy ksiądz, czy dodatkowa godzina matematyki. Władza wmawia, że oświata kosztuje, więc faktycznie nie ma po co dbać o dobre wykształcenie naszych dzieci, tylko od razu wydajmy wszystko na partie, bo ile one kosztują, nikt nie przypomina.
        Pozdrawiam

        Polubienie

  8. Moja żona kończyła (ile to już lat temu!) liceum w kraju frankofońskim. Z porównania systemów szkolnych (tamtego i polskiego, któremu ja podlegałem) wyszło nam, że największe różnice polegały na tym, że: (a) ona miała wykazywać umiejętność myślenia – mogła napisać wypracowanie podważające obiegowe opinie na temat jakiejś lektury i dostać dobrą ocenę, pod warunkiem, że potrafiła podać argumenty za swoim tokiem myślenia; ja musiałem do litery kopiować obowiązujące myśli ministerialne, jeśli nie chciałem dostać lufy, (b) w matematyce i w naukach przyrodniczych program był tak ułożony, że wiedza już nabyta okazywała się przydatna w dalszej nauce, podczas gdy u nas jest podzielona jakby tasakiem na odrębne działy, a uczeń może się do końca życia nie domyślić tego, że wiedza z jednego działu może być z powodzeniem wykorzystana w rozwiązywaniu problemów z innego działu, (c) miała lekcję podstaw filozofii, gdzie szczególny nacisk kładziono na pojmowanie świata i umiejętność kojarzenia i wyciągania wniosków, (d) na fizyce zastawiano pułapki na uczniów bezmyślnych – na przykład podczas doświadczenia (z wahadłem) wyznaczania przyśpieszenia ziemskiego „g” pan od fizyki potrafił włączyć pod katedrą silny elektromagnes, którego pole zakłócało ruch metalowej kulki i wyniki eksperymentu były zupełnie niezgodne z prawdziwą wartością tej wielkości – głupki się nie połapały i oddały niedorzeczne raporty z tego ćwiczenia, (e) chociaż szkoła była katolicka (prowadzona przez siostry zakonne, korzystające także z usług nauczycieli – mężczyzn), rzetelnie nauczano o głównych religiach światowych, pokazując, na czym polegają ich założenia i wymogi względem wiernych, (f) chociaż jak w punkcie poprzednim – bardzo rzetelnie nauczano o seksualności i środkach antykoncepcyjnych, wskazując jednak na światopoglądowe wymogi wyznawców poszczególnych religii, co prawda z uwypukleniem katolickiej, ale o innych nie zapominano. Ech, szkoda gadać!
    Pozdrawiam

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ultra

      Vulpianie,
      spam Cię przytulił. Ciekawe, czy tylko u mnie. A może nick wydał się za mało swojski? Może dobra zmiana czuwa u mnie. Ważne, że wydobyłam z niebytu. Jeśli u Żeromskiego wykreśla się słowo „tudzież” jako za często stosowane, to w przyszłości może być każde inne uznane za nieodpowiednie i „non plus ultra” jako parafraza „nec plus ultra” zostanie wywalone, bo faktycznie słowo zbyt często nadużywane i dalej nie przejdę ani kroku dalej.
      Tu przydałby się nie tylko pejczyk, a basałyk (bicz z kulą ołowianą), by uczyć rozumu. To tasakowanie wiedzy jest tak powszechne, że uczeń nie radzi sobie z przyporządkowaniem danej epoce pisarzy, wynalazków technicznych, czy wydarzeń historycznych, bo u nas wszystko oddzielnie traktowane.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  9. Czasem przeglądam zeszyty siostrzenicy i powiem jedno, szkoła uczy wielu bzdur które w życiu w ogóle się nie przydają! Zresztą za moich czasów też było tak samo… Komu przydała się np taka mitologia grecka? Nawet jeśli będą jakieś zmiany to wątpię żeby były na lepsze…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Stanley’u,
      akurat mitologię grecką trzeba znać, choćby ze względu na odwołania do światowej kultury, ale przy tym należy dodać, że słowiańskich mitów nie znamy i nie wiem, czemu. Natomiast encyklopedyzm szkole niepotrzebny.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  10. Morgana

    Witaj
    Edukacja, to trudny i drażliwy temat.
    Narzeka się na nauczycieli, program, podręczniki od wielu lat.
    Nie możemy się cofać.
    Uczymy się dla siebie, nie dla innych. I na naukę, nigdy nie jest za późno.
    To moje skromne zdanie.
    Pozdrawiam:)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Morgano,
      edukację należy zacząć od solidnego kształcenia nauczycieli. W tej chwili na studia przyjmowani są studenci, którzy nie mogli się dostać na inne kierunki lub nie dostali, ponieważ nie czarujmy się, nie są to wymarzone studia młodych, a nauczyciel to będzie nikt jak to było za czasów Stefci Rudeckiej.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  11. Przyznam, że zaczynam się gubić. Zacytowałaś zdanie NIK, którego drugą część o katechetach dopisałaś sama a teraz dla odmiany piszesz o kwotach subwencji dla partii politycznych. Od 2005 r. partie polityczne otrzymały z budżetu państwa łącznie ok. 1,3 miliarda złotych natomiast kwota subwencji oświatowej dla samorządów tylko w 2018 r. wyniosła 43 miliardy złotych. Łatwo oszacować, że licząc od 2005 r. przekazano na ten cel kwotę rzędu 520 miliardów złotych. Pomijam kwestię ile do tej zabawy dopłaciły samorządy z własnych środków, bo subwencja w zasadzie pokrywa tylko płace pracowników oświaty. Jasno z tego wynika, że oświata jest niestety droga a nawet bardzo droga i są to kwoty nieporównywalne z dopłatami do partii politycznych.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Sokole,
      gdzie Ty widzisz cytat? To moje wypociny, ale dane nie wzięłam z sufitu, tylko uczciwie napisałam skąd. Przecież nie piszę artykułu naukowego, tylko to, co na wątrobie.
      Budżetówka kosztuje (policja, wojsko, urzędy, ministerstwa), więc pieniądze należy szanować i wydawać oszczędnie. Nie rozumiem, dlaczego w niesłusznej epoce nie wypominano, że szkoła kosztuje, tylko budowano Tysiąclatki, prawie w każdej miejscowości, a szkoła była małym ośrodkiem kulturalnym. Zakłady pracy, w moim przypadku kopalnia, zapewniała uczniom autokary do teatru, opery, filharmonii, finansowała wycieczki, sprzęt sportowy, nagrody. Nie tak dawno jeden z radnych dobrej zmiany postulował, by nie wydawać tyle na te szkoły, bo on ma osiem klas i żyje.
      Obserwuję miasteczko, w którym urzędnicy nie dość, że wójta, to jeszcze starosty (po kiego grzyba to starostwo w miasteczku, gdzie dwie ulice na krzyż) zajęli dwa potężne gmaszyska, a teraz pół Poradni Wychowawczo- Zawodowej, bo po co komu poradnia. Tu znowu trzeba zajrzeć do statystyk, ale nie o to chodzi, przecież liczby nie bolą. Tych urzędników trzeba utrzymać i dać im premie. Ponieważ jest demokracja, więc może warto pomyśleć, by te skromne subwencje partyjne przeznaczyć na dodatki do pensji nauczycielskich, by nasze dzieci uczyli najlepsi z najlepszych. Partie także by skorzystały, bo posłowie mądrzejsi nie mówiliby od rzeczy.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  12. Moja Młoda jeszcze w przedszkolu. I chylę czoła przed każdą z Pań Przedszkolanek i całego Personelu – bo widzę jaka to ciężka praca. A One dają z siebie baaaardzo dużo. Masz rację jednak, przykład idzie z góry – czyli ode mnie, od rodzica. A co z tego wyjdzie…zobaczę za parę lat;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    Polubione przez 1 osoba

  13. Ultra

    Agnieszko,
    w Młodą należy inwestować, będzie to największa radość, gdy po latach zobaczysz efekty. Najważniejszy jest jednak osobisty przykład na każdym kroku. To rodzice wychowują, szkoła może im co najwyżej pomagać.
    Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s