Puszczaństwo szczęśliwie zapewnione

Widok jak widok,

nawet najpiękniejszy kiedyś spowszechnieje.  Jednych nudzi pisanie blogu, innych oglądanie strug deszczu, a są i tacy, którzy z nudów cierpią jesienne katusze. Tymczasem jest na to rada. Trzeba zmienić ciepełko blokowiska na domek pod przysłowiową strzechą, na rubieżach, obrzeżach, hej tam pod lasem i daleko od szosy. Najlepiej gdzieś blisko lasu, czy puszczy.

Wychodzisz przed dom,

omiatasz wzrokiem horyzont: zając kica, kołysze się trawa, widać kolby kukurydzy, tej pastewnej, niestety, niejadalnej. Wicie wianków zapewnione, kiedy chwasty dookoła,  w nich mak się trafi, ruta,  jarzębina i koniczyna. Stajesz wśród tych pokrzyw, w brzezinie, z psem sąsiada, kotem przybłędą, fotografujesz i… świat zamiera z wrażenia. Zazdrośni znajomi lajkują (znaczy robią za trzodę), bo przecież bydełka w polu na wsi już nie uświadczysz, ruch w sieci i wielkie poruszenie. Trzeba się dobrze nachodzić, by spotkać krowę, owcę, kozę. W końcu po paru kilometrach spotkałeś wiewióra, dobre i to, więc wracasz przeszczęśliwy.

W końcu poczujesz, że masz kręgosłup,

bo trzeba drew narąbać, przynieść pod kominek, jabłka zerwać, poukładać w piwniczce, resztę spadów przetworzyć na dżemy, kompoty i te do szarlotki. Do tego drzewka i krzewy przyciąć, węgiel znieść do składziku, okna uszczelnić, komin i rynny oczyścić, grządki przekopać. Kiedy wichura głowę ukręca, liście rozrzuci, grabienie się zacznie któryś raz od nowa. Kibelek za domem, a jak na tradycję przystało, z serduszkiem w drzwiach. Czegóż do szczęścia więcej potrzeba? Wymrozi zarazki tam, gdzie trzeba, przy tym chodzenie za darmo, nie musisz kupować bieżni i płacić krocie za fitness. O ćwiczeniach za euro z Lewandowską zapomnij, biegania i pracy na działce masz aż po pachy, bo krew niewzburzona. Sam łoś przytaknie takiemu wyborowi i sarenka zawita na ten dzień dobry pod samą chałupę. Puszczańsko się robi i od razu lżej na duszy.

Odgłosy przyrody

„działają jak adrenalina wstrzyknięta bezpośrednio w serce” – powiada Wojtek, a wie, co mówi, bo z głuszą za pan brat od świtu. Ty nie masz problemu z nadwagą, bo cały czas na świeżym powietrzu, nie siedzisz przy tabletach, więc pozostaje jedynie aplikowanie kotu, psu ćwiczeń wszelakich, łącznie z podnoszeniem ciężarów,  bo jedzenia dla nich pełno, pod dostatkiem, chyba że mają nowomodne uczulenia na te rzesze myszy, na te nornice, krety, popielice, czy karczowniki. Kuny również zaglądają, bo kable poprzecinane, a ptactwo śpiewa specjalnie dla ciebie, gdy brzask dnieje i cień promyka prześwituje przez gałęzie i chaszcze.

Spanie z kurami zapewnione,

zresztą będziesz zmuszony do wcześniejszego spania, bo prąd częściej wyłączają. Po co komu prąd, kiedy lubisz naturę, więc czytasz z gwiazd, trzymając w ręku ten kamyk zielony i patrzysz z czułością na obiekt twego pożądania, czyli telefon, a tu… zasięgu też nie ma.  Nomofobia ci już nie zagraża, hura! I to się nazywa życie. Czegóż chcieć więcej? Raduj się współczesny hedonisto i popatrz, jak potrafi cieszyć się jesienią ten szczęśliwie w ognisku upieczony ziemniak w płynie.

Reklamy

100 uwag do wpisu “Puszczaństwo szczęśliwie zapewnione

  1. I kiedy mnie taka wizja nachodzi i zwierzam się ślubnemu, że zbieram na domek na wsi na starość – puka się w głowę i mówi, że do tego trzeba być zdrowym, a na starość to on by wolał jednak bliżej szpitala mieszkać 😉 Różnica między nami polega na tym, że ja o wsi czytam i kocham, a on się wychował – i nienawidzi.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Mam podobnie! Całe życie w murach miastowych, gdzie do najbliższego parku trzeba kilometry przejść. Tęsknie za przyrodą, za tymi wschodami i zachodami, które widać, a nie, które są zasłaniane przez domy i wieżowce.

      Choć dziś w ogródku zamiatałam w swoim życiu pierwszy las opadłe liście, a potem widząc swoją pracę i czując zmęczenie, odnalazłam w tym jakieś spełnienie. Coś, co przed ekranem telewizora nigdy nie poczułam. Taką prawdziwość. Jakkolwiek to brzmi. Dlatego skojarzyłam od razu, czytając ten wpis.

      Pozdrawiam Was serdecznie!

      Polubione przez 2 ludzi

      1. Ultra

        Moniu,
        bo najważniejszym i najlepszym lekarstwem jest ruch, więc po pracy zasypia się lepiej, a kontakt z naturą uspokaja, wycisza i powoduje równowagę psychiczną.
        Sielsko pozdrawiam

        Polubienie

    2. Ultra

      Aksinio,
      prawda jest taka, że ludzie na wsi umierają sprawniejsi, po prostu mają więcej ruchu, a najważniejsza jest sprawność i samoobsługa do końca. Muszę przyznać, że taka tradycyjna wieś ze wścibskimi sąsiadami nie jest pociągająca.
      Sielsko pozdrawiam

      Polubienie

    1. Ultra

      Agnieszko,
      ale za to komputer nie będzie na pierwszym miejscu, bo pracy wokół domu po uszy. Nie ma odśnieżającego chodnik, zamiatacza klatki schodowej, sprzątacza papierów i liści, niestety, trzeba samemu.
      Sielsko pozdrawiam

      Polubienie

    2. Moim skromnym zdaniem to pozytywne, sensowne nawet niewielkie działanie, ale działanie, może dać spełnienie, jakie można odczuć spełnienie od siedzenia przed telewizorem, ja się tylko na siebie złoszczę , że zmarnowałam swój cenny dar , czas mojego życia.Dla mnie telewizor może nie istnieć, generuje zbyt dużo negatywnych emocji, okrada nas z czasu, którego nie da się już odzyskać. Pozdrawiam :))

      Polubione przez 1 osoba

      1. Każdy ma swoje miejsce, są na pewno osoby, które odwrotnie, na chwile do miasta a potem z utęsknieniem wracają na swoją ukochaną wieś i całe szczęście bo inaczej opustoszały by wszystkie wioski i wioseczki.:)) :)) :))

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ultra

        Molekułko,
        zależy wszystko od osobowości. Jedni lubią spokój, ciszę i kontemplują, inni ruch, zgiełk miejski i możliwość spotkania w kawiarni. Najczęściej wybieraną opcją jest praca w mieście, a nocleg na wsi pod miastem.
        Sielsko pozdrawiam

        Polubienie

      3. Ultra

        Molekułko,
        wszystko dla ludzi, byle proporcje były właściwe.
        To prawda, wielu ludzi siedzi bezproduktywnie przed telewizorem i bezmyślnie gapi się w przesuwające obrazki.
        Sielsko pozdrawiam

        Polubienie

  2. Kiedy odwiedzam taki domek pod strzechą nie chcę wracać do mojej niebajki, mam coraz większą ochotę na wagary. Przeklinam mój brak odwagi na uratowanie siebie z niczego dobrego i mordowanie się w byle jakiej trującej nijakości.. 😦

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Qumo,
      pracy więcej, ruchu dużo, ale kiedy wreszcie siądzie się na tarasie z tą kawą, to zapomina o całym świecie i jego wydumanych problemach. Nawet głupota ludzka mniej boli.
      Sielsko pozdrawiam

      Polubienie

  3. Nie przypominam sobie, bym miałam problem z jesienią kiedykolwiek, choć mieszkałam w wielkim mieście blisko centrum. I tam jesień kolorowała pięknie swoje akcenty.
    Należę do takich „frików”, którzy bardzo lubią deszcz. Nastraja mnie on zawsze twórczo.
    Życie, o którym piszesz, choć brzmi bajecznie, gdy własna praca staje się przepowiednią o przyszłości, nie jest moim marzeniem. Ja wolę jak mi się krajobraz stale zmienia. Nie nadaję się do mieszkania na gospodarstwie. Nie nadaję się do stagnacji.
    Jaki ziemniak w płynie?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Aniu,
      każdy ma swoje priorytety i inną wizję swojej szczęśliwości. Miasto wciąga bliskością, uładzeniem przestrzeni, wygodą, ale wiele ludzi stamtąd ucieka od zgiełku ku ciszy.
      To zdanie o ziemniaku to żart, bo jeden lubi pieczone, a drugi pędzi z niego wódeczkę, czyli co kto lubi.
      Sielsko pozdrawiam

      Polubienie

      1. Mnie głównie chodziło o to, że nie nadaję się do opieki nad gospodarstwem, bo ciągle gdzieś znikam z domu, a przy domu to trzeba robić.
        Aaaa o wódeczkę chodziło, no właśnie, nie wpadła na to! 😛

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ultra

        Aniu,
        koło domu trzeba robić, nic samo nie urośnie, wiosną i jesienią przycinania krzewów i pielenia mnóstwo. Wystarczy na dwa tygodnie wyjechać, a odrobić się nie można. Nawet trawa za bardzo wyrośnie. Chyba że będą same tuje.
        Sielsko pozdrawiam

        Polubienie

    1. Ultra

      Thaftaniuku,
      trzeba naturę lubić, by tak o niej pisać i mówić. Znajomi wynajęli domek na próbę, po trzech miesiącach stwierdzili, że to nie dla nich. Za dużo pracy, a oni lubią wygodę.
      Sielsko pozdrawiam

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ultra

        Thaftaniuku,
        podobno największym przekleństwem człowieka jest nie móc pracować. Patrzenie w sufit przeraża do szpiku, dlatego niech żyje praca, która sprawia przyjemność.
        Sielsko pozdrawiam

        Polubienie

  4. Ultro taki domek na wsi jest dobry dla młodych i troszkę starszych. Moi sąsiedzi już wiekowi kiedyś powiedzieli, że za nic mieć domek na stare lata, gdzie aby było ciepło trzeba samemu napalić, Z kranu cieknie ciepła woda i dwa pokoje im w zupełności wystarczają. To taka ich życiowa wygoda ze względu na wiek.

    Polubione przez 1 osoba

  5. Małgośka

    …i chciałabym, i boję się… i wzdycham z zachwytu nad namalowanym przez Ciebie obrazem, i za chwilę przychodzi refleksja… wizja błogiego spokoju i wytchnienia wśród natury stłamszona jest praktycznością i realizmem… jestem silna, ale za słaba… a może by tak „w kupie”?… nie, nie po to obcowanie z przyrodą, by zabierać tam codzienny rozgardiasz…. lubię samotność, a przecież jestem istotą stadną…
    …ale mi nabełtałaś, Ultro…

    Wypady „w plener” pewnie już do końca życia będę traktować, jak wyjazd do skansenu lub wyjście do muzeum…
    Tak mi przyszło.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Małgosiu,
      doskonale rozumiem, ponieważ pozbyłam się już jednej działki, a druga powoli zamienia się w sad. Kiedyś tętniły życiem i tonęły w powodzi kwiatów, obecnie dynie, cukinie, szczypiorek, koperek, czyli proza życia.
      Sielsko pozdrawiam

      Polubienie

  6. Ludziom , Ultro nie dogodzisz. Znam takich, co pod lasem wśród pól mieszkają i za miastem tęsknią… ja tam chętnie przygarnęłabym mały domek gdzieś tam. Nie wiem, co na to moja starość, ale na razie o tym nie myślę…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Jotko,
      mieszczuch tęskni za życiem na wsi, ale nie ma pojęcia z czym wiąże się takie życie, dlatego wcześniej powinien wynająć domek na kilka miesięcy, aby zobaczyć, czy mógłby w tym miejscu mieszkać.
      Sielsko pozdrawiam

      Polubione przez 1 osoba

      1. Podpowiedział bym takim marzycielom na początek jakąś formę agroturystyki. Turnus na wsi dałby im prawdziwe spojrzenie na temat wymarzonej sielskości i nudów na pudy na drugim biegunie.
        Nie ma co zapędzać ludzi na wieś, tak jak i „wsioków” nie można na siłę przenosić do miasta. Decyzje o tym kto i gdzie się osiedlił były wystarczająco dobrze przemyślane w stosownym czasie przez rodziców i dzieci. Ktoś pozostał, ktoś wyemigrował, ktoś po dokonaniu prób powrócił zawiedziony…
        Ot, życie

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ultra

        Tatulu,
        kiedyś była moda na Bieszczady, więc znajomi zapałali chęcią wyjazdu. Wszyscy prosili, by nie sprzedawali swojego mieszkania, bo w razie czego, gdzie wrócą. Oczywiście nie posłuchali, kupili gospodarstwo. Wytrzymali prawie rok, ale powrót nie był wesoły, ponieważ gospodarstwa nie mogli sprzedać, stracili na tym interesie tak dużo, że ledwie na 20 m kawalerki starczyło, a była jeszcze dwójka dzieci.
        Sielsko pozdrawiam

        Polubienie

    1. Ultra

      Sokole,
      dzięki za link, przy okazji przeczytałam parę artykułów o żubrach i okazało się, że nasze trafiają do innych krajów, ostatnio do Hiszpanii, a ponadto ta populacja licząca ponad 600 osobników tak się rozrosła, że tylko patrzeć, jak mięso żubra będzie na niedzielne menu.
      Sielsko pozdrawiam

      Polubienie

      1. Ultra

        Molekułko,
        w Hiszpanii żubry będą miały swoje lokum na rozmnażanie. Sprzedajemy, ponieważ mamy wystarczającą ilość żubrzych rodzin.
        Sielsko pozdrawiam

        Polubienie

  7. Wszystko to pięknie wygląda. Z wyjątkiem… sławojki.:))) Tego po prostu nie znoszę.
    Jesień faktycznie jest piękna, ale w naszej okolicy zaczynamy sobie coraz częściej zadawać pytanie: „co to jest deszcz?”…
    Pozdrawiam serdecznie:)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Grażynko,
      a jak ten deszcz w końcu spadnie, to podtopi wszystko. Nie mamy wpływu na pogodę i chociaż rośliny cierpią najbardziej, to trzeba przyznać, że w miarę sobie radzą, człowiek gorzej funkcjonuje, mimo wygód, bo parasole i zadaszenia chronią przed słońcem.
      Sielsko pozdrawiam

      Polubienie

    1. Ultra

      Tetryku,
      mieszczuch przyzwyczajony, że ktoś za niego sprząta, więc beztrosko wyrzuca papierek, u siebie na podwórku nie może śmiecić, bo fruwające worki foliowe nie wyglądają elegancko. Podobnie zimą, gdy trzeba samemu odśnieżyć, jeśli chce się wyjechać z garażu. Ale kto powiedział, że ma być łatwo, jeśli ważniejsze jest, by było zdrowo.
      Sielsko pozdrawiam

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ultra

        Tetryku,
        ubawiłam się setnie linkiem, a jeszcze bardziej błyskotliwym ostrzeżeniem, że słowa parlamentarne, ale niekoniecznie do użycia.
        Na wsi zwierzęta również potrafią dokuczać, np. kuny, które nie chcą opuścić strychu, myszy garażu, a sarenki nie chciały opuścić posesji i zadomowiły się pod sosenką.
        Sielsko pozdrawiam

        Polubienie

  8. Na razie myślę o tym, co za ileś tam lat nastąpić może, że najlepiej byłoby znaleźć jakieś lokum w Przemyślu. Nie wiem do końca czemu ale właściwie od razu poczułem jakąś wieź z tym miastem. Czas pokaże na ile uda się zrealizować takie plany.

    Znam parę osób, które zarzekały się, że nigdy nie będą mieszkać poza miastem. A teraz siedzą spokojnie pół roku w swoich domkach, dbają o rośliny, chodzą do lasu itd.

    Też wiedziałem co chcę zobaczyć w Hiszpanii. Jednak Estepona nie znalazła się na tej liście, za to wyszło, że jest to taki nagły impuls, skończyło się tak jak w notce. Nie mniej jest to jakaś nauka dla mnie, a także mimo wszystko pewne wspomnienia.

    Pozdrawiam!
    Mozaika Rzeczywistości.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Piotrze,
      radzę przed radykalnymi zmianami wynająć mieszkanie na jakiś czas i pomieszkać, aby sprawdzić, jak się odnajdziesz w tym miejscu. Nie jest prosto całkowicie zmienić swoje życie.
      Sielsko pozdrawiam

      Polubione przez 1 osoba

  9. Ha ha ha !!! To wszystko prawda ! Wiem, bo przecież przeprowadziłam się z miasta na ” dziką wieś” i dobrze mi z tym (?) . Czy aby na pewno ? Dobrze, ale musiałam pewnych rzeczy się nauczyć, do innych przywyknąć, ale widoki i bliskość natury naprawdę wynagradzają trudy codzienności. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Ulu,
      coś za coś. Jak się chce mieć przyrodę pod drzwiami, to należy liczyć się z niedogodnościami i nauką pielęgnacji roślin. Ale na tarasie kawa smakuje lepiej.
      Sielsko pozdrawiam

      Polubienie

  10. Watra

    Mam to szczęście , że smakuję uroki życia na wsi i w mieście. Wszystko ma swoje plusy i minusy,ważne , by znaleźć takie miejsce, gdzie człowiek czuje się wolny. A tak naprawdę w życiu każdy szuka BLISKOŚCI i pomimo że świat przyrody nas koi , to jednak bliskość drugiego człowieka jest najistotniejszą.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Watro,
      myślę, że to, co napisałaś o bliskości ludzkiej jest bardzo ważne, ponieważ nawet najpiękniejsze miejsce bez przyjaciół i ciepłych ludzi będzie zimne i nieprzyjazne. Wielu ludzi zamyka się w czterech ścianach i na własne życzenie, więc skazują się na wykluczenie najbardziej przykre dla człowieka.
      Sielsko pozdrawiam

      Polubienie

  11. No to ja idę na spacer do parku….
    Mam ostatno problemy z lapkiem, i dochodzę do wniosku, że da się zyć bez… jakiś krótki czas. Pózniej bywa ciężko, gdy generalnie nie masz do kogo gęby otworzyć…
    Posiedzieć – tak, (oj przydało by mi się teraz bardzo…), ale na stałe – nie…
    Pozdrawiam serdecznie

    Polubione przez 1 osoba

  12. Ultra

    Maradag,
    podobnie myślę, bo najważniejsi są ludzie. Piękny krajobraz nie cieszy, gdy wokół ludzi brak. Znajomych, dobrych, pomocnych, czyli takich, którzy wyciągną dłoń, gdy będzie taka potrzeba.
    Sielsko pozdrawiam

    Polubienie

    1. Ultra

      Kobieto po 30,
      wielu tak ma, że wieś mu się marzy, ale nie pamięta o tych wyzwaniach pracy fizycznej oraz braku fachowców od dachu, od bram, od kominów itp. przypadków.
      Sielsko pozdrawiam

      Polubienie

  13. Puszczaństwo skojarzyło mi się ze złym prowadzeniem się, a tu tymczasem proza jesiennego życia.
    Od czasu do czasu, kiedy otwarcie okien równałoby się z włożeniem głowy do dymiącego piecyka, rozmarzam się o wyprowadzce za miasto. Ale grabienie liści, zgarnianie śniegu, i koszta utrzymania domostwa… przypominają mi, że życie w mieście jest mniej wymagające. 😉

    Pozdrawiam 😀

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Mieszczko,
      no to się złapałaś na mój lep. Celowo napisałam „puszczaństwo”, bo wiedziałam, że to słowo przyciągnie i nie pomyliłam się…Ha!
      Urodzony w bloku niewiele wie o prawdziwym życiu na typowej wsi, dlatego potrzebny będzie dodatkowo ogrodnik i dochodząca „złota rączka” do pomocy.
      Sielsko pozdrawiam

      Polubienie

      1. Mieszczka.com

        Ależ Ultro, Warszawa to nie tylko blogi, to również kamienice, w jednej z nich upłynęło moje dzieciństwo. Jeśli chodzi o znajomość wiejskiego życia – czy trzeba mieć browar, aby poznać smak piwa? 😉

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ultra

        Mieszczko,
        w kamienicy to i podwórko pewnie było, krzewy i trzepak, czyli wszystko, co potrzebne młodym, by miło wspominali sielski czas dzieciństwa.
        Sielsko pozdrawiam

        Polubione przez 1 osoba

      3. Podwórko z mojego dzieciństwa to trzepak, placyk zabaw dla maluchów, ławeczki, drzewa… lecz nie to stanowi podstawę moich wspomnień z dzieciństwa, lecz ludzie z którymi ów czas spędziłam. A sielskość – to jedynie efekt spojrzenia z perspektywy osoby dorosłej. Brak konieczności zdobywania środków na utrzymanie własne/rodziny, wypełniania obowiązków z tym związanych, dużo czasu poświęconego zabawie, wcale nie oznacza, że dzieciństwo to okres sielski i anielski, niczym Raj. Dzieci również mają swoje problemy, dylematy, muszą podejmować decyzje na miarę swojego wieku. Poza tym są zależne od dorosłych.
        Z perspektywy mojej jako dziecka, to życie dorosłych było sielanką. Nie musieli się tłumaczyć z niczego, robili co chcieli, i mieli portfele pełne pieniędzy, co w porównaniu z moją skarbonką było bogactwem. Nikt ich nie zapędzał do spania, nie sprawdzał czy umyli zęby… O tym wszystkim zapomina się doroślejąc.

        Miłego weekendu 😀

        Polubione przez 1 osoba

      4. Ultra

        Mieszczko,
        bardzo ważne spostrzeżenie, bo tak naprawdę nie rzeczy, a ludzie są najważniejsi. To były czasy, gdy dzieciarnia bawiła się wspólnie, socjalizacja kwitła i przyjaciele na wyciągnięcie ręki.
        Sielsko pozdrawiam

        Polubienie

    1. Ultra

      Hegemonie,
      wcześniej czy później przeprowadzisz się na wieś, tak myślę. Jako człowiek czynu, będziesz mieć ręce pełne roboty, a w nogach wiele kilometrów.
      Sielsko pozdrawiam

      Polubienie

  14. Zaraziłabym się łatwo …
    Kiedy idę drogą pomiędzy polami jestem jak zając, a kiedy chodzę leśnymi duktami jestem sarną.
    Mieszkałam w małej miejscowości i tam było cudnie, zamieszkałam w ogromnym mieście i tam było mi za tłocznie, zamieszkałam w miejscowości na obrzeżu dużego miasta i tam było mi cudnie, i znów przyszła zmiana. Mieszkam w dużym mieście ale otaczam się takimi ludźmi, którzy mi pokazali jak w takim mieście może być zielono. Mam całkiem blisko do zielonej Cytadeli 🙂
    Pięknie poczułam Twój klimat.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Agnes,
      jeżeli mieszkałaś w małej miejscowości, to doskonale będziesz umiała wczuć się w klimat wiejski. Natomiast typowy mieszczuch będzie miał problemy z odnalezieniem się na odludziu.
      W mieście także są oazy zieleni i ciszy, a Ty już swoją znalazłaś.
      Sielsko pozdrawiam

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ultra

        Agnes,
        tak sobie pomyślałam,że ktoś, kto tak zachwycająco pokazuje krajobraz, sielskość jest drugą naturą i przyzwyczajeniem do bratniej duszy.
        Serdecznie pozdrawiam

        Polubione przez 1 osoba

  15. Kocham wieś, a praca w ogrodzie czy wokół domu to dla mnie przyjemne zmęczenie, ciało się zmęczy trochę, ale dusza śpiewa.
    Poranna kawa w towarzystwie drzew i ptaków – bezcenna rzecz.
    Teraz na wsi są łazienki z toaletą, nie trzeba już biegać do wychodka;)
    Pozdrawiam Ultro.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Mario,
      w Norwegii tylko sławojka na dworze, u nas moda wraca, więc znajomi taką mają, przytuloną do domku, ale i tak wyjść trzeba, podobno dla zdrowotności.
      Sielsko pozdrawiam

      Polubienie

    1. Ultra

      Uglywriterze,
      Jakie to proste dla tego, kto wie, co robi dla siebie. Zimny prysznic już niedługo poleci z nieba, więc wszyscy skorzystają, a bieg w deszczu zapewniony.
      Sielsko pozdrawiam

      Polubienie

    1. Ultra

      Agnieszko.
      nie wiadomo, kiedy i w kim obudzą się drzemiące talenty. Ja też nie podejrzewałam u siebie dostrzeżenia przyjemności z grzebania w ziemi, kiedy dostałam działkę pracowniczą.
      Sielsko pozdrawiam

      Polubienie

  16. Loyal Pat

    Od czasu do czasu uciekam z miasta i czerpię z darów natury ile się:)
    Szkoda tylko ,że agroturystyki nie są wcale takie tanie…..ale zawsze jednak jakieś fantastyczne miejsce znajdę…
    Pozdrawiam wraz z jesienią;):

    Polubienie

    1. Ultra

      Loyal Pat,
      takie ucieczki od rzeczywistych zagrożeń współczesnego świata są konieczne dla własnego zdrowia psychicznego, tylko faktycznie trudno znaleźć taką agroturystykę z rozsądną ceną.
      Serdecznie pozdrawiam

      Polubienie

  17. Zawsze starałam się być pośrodku. Żeby nie za daleko od miasta, ale i nie w mieście. Idealnym miejscem na ziemi byłoby jednak obrzeże jakiejś puszczy, tam gdzie zagląda natura. Trudno znaleźć krowę na wsi? Z pewnością! Zdecydowanie więcej można tam znaleźć mieszczuchów, którym przeszkadza zapach krowy czy odgłosy wsi, do tego stopnia że naciskają by karać rolników za hałas w godzinach wieczornych podczas akcji żniwnych.

    Polubienie

    1. Ultra

      Ulotne Chwile,
      coś w tych relacjach miasto – wieś jest niepokojącego. Mieszczuch zwykle z wyższością patrzył na mieszkańca wsi. Śmierdział mu nie tylko obornik, ale śmieszyła również gwara. Dzieci były wytykane palcami, obrażane. Tymczasem wieś się zmieniła, a miastowy tego jeszcze nie dojrzał.
      Serdecznie pozdrawiam

      Polubione przez 1 osoba

  18. Witaj
    Mieszkam daleko od lasu, a chętnie chodziłabym tam na spacery. Nawet teraz uciekłabym w takie miejsce, zwłaszcza że listopadowe nastroje snują się dookoła przypominając o przemijaniu. A wiejący wiatr przywiewa wspomnienia z dawnych lat.
    Mam więc nadzieję, że znajdziesz chwilkę czasu, aby rozgrzać się przy dobrej, gorącej herbacie, a przy okazji napiszesz choć parę ciepłych słów na moich zielonych stronkach. Zastanawiam się bowiem, czy Twoja wizyta była tylko jednorazowa.
    Pozdrawiam nostalgicznymi nastrojami

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s