Pospolita rzecz o dobrym jedzeniu

              SĄ DNI, KIEDY NAWET KULAWY RYM NIE WYCHODZI, A PROZĄ MÓWIĆ NIE WYPADA. Czas przedświąteczny to czas poradników, co ugotować, by było wybornie i pysznie. Dostałam jedną z fit książek, ale czas wrócić do szkoły, bo nie umiem się tymi przepisami zachwycać. 


              Bogiem a prawdą, to uszami już mi wychodzą te mule, pieczone bataty z rozmarynowym posmakiem, carpaccio z buraka z nutą chrzanu. Proszę was, ileż razy można jeść tego homara z czarnymi i białymi truflami? I te pianki z marakui oraz korzenny sos z fig i daktyli oraz muślinowe kremy z minogi? Niekiedy smaków trudno sobie wyobrazić, np. giczy w czekoladowym sosie, czy marmolady z grzybów shitake i enoki. 

                 Wykwintność niektórych potraw aż bije po oczach:  ikra ślimaka z wędzoną śmietaną, wstążki z kozią chałwą, tatar z troci, grasica na palonym maśle z raviolo z ricottą, czy frytki z świńskich uszu. Trzeba skończyć doktorat i znać kilka języków, by zrozumieć o co chodzi w tej „zupie w wersji zdeklasowanej”, „zupie bouillabaisse”, czy co oznacza „używaj metody sous vide”. O kuchni molekularnej też nic nie napiszę, bo widocznie na chemii nie uważałam, gdy mówiono o chlorku wapnia i alginacie sodowym.

               Jako ta stara trufla dostrajam się  do dawnych przedświątecznych smakołyków, uśmiecham się do każdego pełnego talerza, a że jestem wiecznie na głodzie, patrzę łakomie nawet na zwyczajną lodówkę i same samogłoski zachwytu lecą w tamtą stronę, gdzie znajdują się te zakazane leki na przyjemności, a nie na podroby w tym obcym języku.

         I  muszę zdradzić to, co widać z daleka. Jak ta lodówka mnie słucha, jak dogadza i oferuje bez skrywania to, co ma, czyli wszystko. Wiem, bo sama kroiłam tę marchewkę, aby warzywa także były. Za chwilę pewnie zacytuję Sienkiewicza, bo rzecz godna wyższej półki: „Bar wzięty!” Pocałuję pesto zrobione z pietruszki i orzechów, do schrupania, a jakże. I cóż z tego, że nie włoskie? I nie z bazylii? Na początek pójdą śledzie wg przepisu Opolskiego, zawsze się udają i są przepyszne.   

        

            Zrobiłam sobie śliniaczek z serwetki, wzięłam pieprzowy pojemnik i sok z cytryny, żeby nie było bladych myśli na przystawkę, tylko wyrazista  indycza galareta z zielonym groszkiem i marchewką. Na pierwszą nóżkę spróbowałam zielono – ziołowe dodatki, ale głodu nie zażegnałam sałatkami, dlatego na drugą nóżkę wzięłam  pieczyste z miodową musztardą. Myślę sobie, początki są zawsze trudne, gdy robiłam zapiekankę, ale po kiego grzyba mam jeść te zalecane w przepisie suche pomidory, skoro mam własne ze słoika i w dodatku bez skórki?

             Uśmiechnęłam się samoistnie do pierogów i  kotlecików bez panierki (poleconych przez kucharzy z zapadłymi policzkami, więc nie można mieć do nich zaufania), ale niech będzie ten ich głos na wierzchu. (Współcześni kuchmistrze polecają tarcicę, miał, eko groszki i wiór warzywny ze skór obranych obieraczką. Do dziobania, a nie jedzenia). Na resztę nóżek przeznaczyłam same dodatki cukrowe: ubita śmietana, grysik na słodko posypany kakao oraz serowy murzynek. Stylizacja w tym dawnym stylu, ale znaczy: dobra i tania kuchnia, więc ciekłego azotu nie będzie. 

Reklamy

108 uwag do wpisu “Pospolita rzecz o dobrym jedzeniu

    1. Ultra

      Jotko,
      jestem otwarta na nowe przepisy, sama próbuję robić azjatyckie potrawy, hoduję trawę cytrynową, zapach trufli mam zamknięty w kropelkach by podkręcać smaki, ale na co dzień wolę racuchy, galaretki z indyka bardzo dobre na stawy i swojskie „hamburgery”, czyli kotlety mielone, które można przyrządzać na tysiące sposobów.
      Serdeczności

      Polubienie

  1. i słusznie. jaskółcze gniazda w beszamelu są dla koneserów, którzy później żrą ukradkiem hamburgery, żeby smak w ustach zabić i wreszcie coś poczuć na żołądku. a z pierogami, czy roladką wołową i tak żadnych szans nie mają.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Oko,
      przyzwyczajeni do swoich smaków, tak łatwo nie zrezygnujemy. Tym bardziej, że te nowe potrawy niemiłosiernie czyszczą nam kieszenie nie tylko z drobnych.
      Serdezności

      Polubienie

    1. Ultra

      Bet,
      kartoflanka to podstawa, wiadomo. W moim domu zupa musi być. Gotuję wywar na warzywach, a potem dodaję w zależności na co mamy ochotę: kiszone ogórki, kapusta, sok pomidorowy, szczaw… Nigdy zupa się nie znudzi, nawet na kolację, by niezdrowego chleba za dużo nie jadać.
      Serdeczności

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ultra

        Tatulu,
        zgodzę się z Tobą, bo całe lato i jesień zamykam w słoikach, by mieć taniej i zdrowiej. Wczoraj w sieciówce była promocja pewnej marki wędlin. Pan zachęcał do spróbowania, bo smak został podkręcony cukrem. Kiełbasa kosztowała 15 zł za kg, więc ile kosztował w niej cukier?
        Serdeczności

        Polubienie

      2. Ultra

        Tuv, nie ma jak zupy. Gotuję warzywa, a do tej bazy raz pomidory, innym razem kiszone ogórki, aby codziennie była inna. My potrafimy jeść na śniadanie lu kolację, jak zostaje. Nie tuczą, a grzeją i dodają skrzydeł.
        Pozdrawiam

        Polubienie

    1. Ultra

      Watro,
      na co dzień gotuję z sezonowych warzyw i takich z targu, czyli niemytych, niewybarwionych, nierównych, niemoczonych w ace, by miały kolor i nie zasypywanych masą chemii, by dotarły w stanie dobrym z tej Ameryki Południowej. Ostatnio moje zdumienie budził chrzan sprowadzony z USA i woda z Japonii. Nie szkoda tej naszej planety na bezmyślne spalanie i zanieczyszczanie? Przecież jak ktoś musi jeść chrzan z drugiej planety, czy pić wodę z Japonii, sam może tam pojechać, prawda? https://jastrzabpost.pl/exclusive/edyta-gorniak-i-marcin-wieczorek-na-lotnisku-wyleciala-do-nowego-jorku-zdjecia_167079.html/attachment/bilt-lotniczy-edyty-gorniak

      Serdeczności

      Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Aniu,
      Wiki podaje, że ten biały kawior ma smak z „nutą drewna”, „silnie ziemisty”, a podawany jest ze śmietaną, tostem i szampanem. To ostatnie chyba najwłaściwsze, by nie czuć chrupiących trocin w zębach. Ślimaczy przysmak znajduje koneserów, podobno na tym można zbić majątek: https://natemat.pl/90017,biznesmen-z-najwieksza-hodowla-slimakow-w-europie-prosi-polskich-naukowcow-o-pomoc-kilka-patentow-i-mozna-siegnac-po-miliony-eur
      Serdeczności

      Polubienie

      1. Nie mogłabym… Wyhodowałam kilkanaście ślimaków z jajek i one dwa dni temu złożyły następne i będzie jeszcze więcej małych, miłych, ślicznych, mini-ślimaków. To może się wydawać chore, ale bardzo je lubię…

        Polubienie

      2. Ultra

        Aniu,
        nigdy nie widziałam jajek ślimaka. Zrób zdjęcia swoim pupilom i napisz o tym na blogu. Fascynujące zajęcie. Kiedyś też miałam akwarium, w którym hodowałam zwierzątka, a w ostatnim były patyczaki.
        😉

        Polubienie

    1. Ultra

      Frau Be,
      wpisz „Kuchnia fit”, a otworzy się mnóstwo zakładek: „Przepisy fit – Kwestia Smaku”, „Ponad 330 najlepszych fit przepisów • Kuchnia Lidla”, książka „Kuchnia Fit – Konrad Gaca”, „Fit – lekko, zdrowo 🙂 – MniamMniam.pl” itd. A wszystko dlatego, że chcemy być modelkami. Tylko patrzeć, jak będziemy wycinać sobie żebra, by mieć talię osy.
      Serdeczności

      Polubienie

      1. Ooo, musiałabym na głowę upaść albo zamienić się na rozumy z debilem! Nie tylko, żeby wchodzić na durnowate strony, ale przede wszystkim, żeby katować się głodzeniem albo spożywaniem paszy dla drobiu tylko dlatego, że ktoś wymyślił taką modę! Gdy hitlerowcy robili to ludziom w gettach i obozach koncentracyjnych, to się nazywało zbrodnia przeciwko ludzkości. a gdy puste laski robią to same sobie, to się nazywa „fit” 😀

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ultra

        Frau Be,
        musisz przyjąć do wiadomości, że to fit to całe życie młodych, a niektórzy przez to wpadają w anoreksję. Z kolei na tym fit ktoś zarabia krocie, więc napędza koniunkturę, bowiem wykorzystuje naiwność i głupotę młodych ludzi. Poza tym czyszczą kieszenie, bo te „zdrowiutkie” zestawy są zwykle drogie.
        Serdeczności

        Polubienie

      3. Ultra

        Frau Be,
        musisz wiedzieć, że masz wyjątkowe dziecko. Jakby to powiedzieć, zdolne dzieci ma podobno jedna partia.
        Na szczęście, młodzi omijają partie.
        😉

        Polubienie

  2. A mnie przybyłe zza wschodniej granicy kumpele uraczyły pielmieni, w lodówce stoją też pomidory kiszone – nie wiem z czym, ale pachnie obłędnie, i bułeczki drożdżowe z konfiturami przywiozły… Może czas się na wschód wyprowadzić, bo tam zostały tradycje, a słowo ‚fit’ wywołuje uśmiechy politowania i komentarz, że jak się gotować nie umi[e] to się ‚fitem’ zasłania 😉

    Polubione przez 1 osoba

      1. Ultra

        Aksinio,
        właśnie dlatego nie idzie klejenie, że się sama porażasz myślą. Ja kleję i to dużo, bo wszyscy lubią pierogi. Kwestia wprawy. Jak coś często robisz, to idzie jak z płatka. Pielmieni wołowo – wieprzowe gotuję w rosole, a uszka z mięsem wieprzowym w wodzie z solą.
        Serdeczności zasyłam

        Polubienie

  3. Znakomity wpis. Jedzenie wykwintne może od czasu do czasu jest dobre, jednak na co dzień warto sięgać po to co znamy. Tak jak było z tymi melodiami w filmie ,,Rejs”, tak samo można podejść do jedzenia. Najbardziej lubimy to, co znamy. A jak jeszcze dania kojarzą się z domem, z przeszłością, to już w ogóle jest idealna sytuacja.

    Zgadzam się, mogłem zostać pominięty i nigdy bym się nie dowiedział nawet o tej małej imprezie w pracy. A tak już jestem bardziej ,,swój”.

    Co do jedzenia, to najlepszy był wtedy tort czekoladowy z chałwą (przynajmniej tak mi smak i faktura się kojarzy).

    Pozdrawiam!
    Mozaika Rzeczywistości.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Piotrze,
      podobno większość je jak u mamy i babci, ale w wersji odchudzonej, bo kiedyś było „weźmij kopę jaj i dziewkę do ubijania”. Dziś każdy dba o rozsądny umiar.
      Serdeczności

      Polubienie

    1. Ultra

      Sagulo,
      codziennie gotujemy, nie żywimy się przetworzonymi, więc smaki mamy inne. Jak przechodzę koło frytownic, zaraz się alergicznie duszę.
      Serdeczności

      Polubienie

  4. Nigdy nie jadalam wykwintnie, wszystko co bylo mi nieznane, bylo be!
    I wlasciwie tak zostalo, jestem tradycyjna do szpiku kosci – nawet nie prouje nowych smakow, bo wiem, ze nie bedzie dobre :)))
    A lodowke najbardziej lubie, jak jest pusta (no prawie), nic mnie nie prowokuje do gotowania 🙂
    A ze ostatnio troche schudlam, to nie bede sie swietami podniecac, moge jesc postnie! 🙂

    Polubienie

    1. Ultra

      Królowa Karo,
      Nie mogę u Ciebie komentować, ponieważ nie da się wysłać. Trzeba anielskiej cierpliwości, by raz na jakiś czas poszło. Pojęcia nie mam, czy przeczekanie coś da.
      Serdeczności

      Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Mieszczko,
      kto jak kto, ale Ty na żartach się znasz. Cena grama trufli białej to ok. 20 zł. Myślę, że gram nikogo nie zadowoli, a homar ok. 170 zł. I też wstaje się po homarze głodnym, zatem pozostaje żywić się tradycyjnie.
      Serdeczności

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ultro, ależ mrugająca jednym oczkiem twarzyczka miała właśnie dać znać, że listę „wyszukanych” potraw traktuję z przymrużeniem oka. A co do moich preferencji „stołowych” to było na poważnie.
        Pozdrawiam 😀

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ultra

        Mieszczko,
        jak już egzotyczną potrawę robić, to polecane są bycze jądra z rozmarynem. Samo mycie i płukanie zajmuje 45 minut. Podobno nie należy się spiszyć, by smak podniebienia ucieszyć.
        😉

        Polubione przez 1 osoba

  5. Słowo „fit” mnie bawi, ale i denerwuje, bo często jest zwykłym oszustwem. Przeczytałam kiedyś skład takich płatków „fit” – ile tam było cukrów, syropów i chemii! A ludzie dają się nabrać. To jest nie fair i dlatego mnie drażni.
    Ja osobiście nie jestem przywiązana do jakiś smaków. Uwielbiam próbować różne nowinki, ciekawostki, przyprawy i przysmaki z różnych stron świata. Cieszę się, że teraz są takie możliwości. Fascynują mnie najrozmaitsze owoce. Szukam czasem przepisów, próbuję coś sama upichcić. Kiedy jeździłam na różne wycieczki, to zawsze starałam się jeść potrawy lokalne. Ciekawi mnie co i jak jedzą w innych krajach. Chętnie też szukam przepisów tzw. kuchni regionalnej z naszego kraju. Okazuje się, że to też ciekawe, taka podróż kulinarna.:)
    No i oczywiście przyznaję, że śledzie Opolskiego są super! A Twoje torty to poematy same w sobie.:)
    Murzynek serowy, powiadasz? Brzmi (i wygląda) nęcąco.:))) Jakiś przepis może?:)))
    Pozdrawiam serdecznie:)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Grażynko,
      przepis na murzynek: ubić do białości 5 jaj ze szklanką cukru, dodać przyprawę do grzańca lub do szarlotki, pół słoiczka powideł, rozpuszczoną margarynę (lub masło)z 3 łyżkami kakao, czekoladą. Wymieszać z 2 łyżeczkami proszku i 2 szklankami mąki. Wlać na brytfannę. Na niego wyciskać przez worek cukierniczy masę serową w ozdobną kratkę i dookoła placka.
      Masa serowa: pół kg sera wymieszać z jajem, 2 budyniami śmietankowymi i 5 – 10 dag cukru.
      Pieczemy w 160 około 40-50 minut.
      Ostatnio piekłam ciastka „pieczarki”, ładnie wyglądają, ale moim domownikom nie smakowały: https://www.przyslijprzepis.pl/przepis/ciastka-pieczarki-2
      Serdeczności

      Polubienie

  6. Mój brat bardzo często bywa na kolacjach w warszawskich restauracja z najwyższej półki, gdzie podają opisane przez Ciebie „jedzenie”. Z jego relacji wynika, że to fantastyczne miejsca dla kogoś, kto ma za dużo pieniędzy i jednocześnie nie ma żołądka i połowy kubków smakowych. Ni twierdzę, że nowoczesne wynalazki są złe (sam dożo gotuję i czasem spróbuję nowych przepisów), ale nie można dać się zwariować modom. Ostatnio gŁośka ma kłopoty zdrowotne i musiała czasowo zawiesić dietę wegetariańską, więc na naszym stole ponownie zapanowały golonki, barszcze na podrobach i tego rodzaju frykasy-ananasy:)))

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Wojtku,
      dziś topiłam słoninkę, część zlałam do słoika, będzie atrakcją w święta, a reszta dla ptaków ze słonecznikiem i makiem.
      Na dietowych modach zarabia się i to są spore pieniądze, dlatego co rusz ktoś wymyśli nową.
      😉

      Polubienie

      1. Ultra

        Wojtku,
        w moim sklepie nie ma solonej słoniny. Schabowy na słoninie jest idealny.
        U mojej babci nie mogło zabraknąć słoniny, wszystko robiła na smalcu, nawet wrzucała do zup, zmarła w 92 roku życia. Ja już słoninę tylko okazjonalnie.
        😉

        Polubienie

  7. Skoro czasem próbujesz robić potrawy azjatyckie, to ośmielę się podsunąć przepis na danie, które łączy w sobie wyrafinowanie orientu, szokujące upodobania kulinarne, egzotyczne przyprawy i odlotową toporność głównego składnika. Może przez kilka jeszcze dekad nie będzie to potrawa na święta, ale przecież nasz gust zmienia się z każdą dekadą. Oto propozycja.
    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Vulpianie,
      dziękuję za efektowną propozycję!
      Mam nadzieję, że jak zrobię, nikt się penisem nie udławi, bo byłby to wesoły temat na lata przy świątecznym stole.
      Ja z kolei polecam przy następnej bytności w Chinach knajpę Guo-li-zhuangm w Pekinie, by poczuć smak penisów w ustach nie tylko jelenia, ale kozła, byka, osła, małp, konia, węża, a nawet żółwi morskich. Podobno pobudzają libido, poprawiają skórę, no i to ukrwienie. Za porcję końskiego penisa z sosem chili trzeba zapłacić ok. 250 zł, ale czego się nie robi dla … dobrej cery na twarzy. Do picia jest sok z jelenia, ale nie sprawdzałam …bo nie mam pojęcia, jak go się robi?
      😉

      Polubienie

      1. Ultra

        Vulpianie,
        w tej restauracji podaje się również wino, o którym mówi się, że działa lepiej niż viagra, bo zawiera ekstrakt z serca, penisa i krwi jelenia, a smakuje jak gorzka cytryna. Dla szczególnie wymagających menu w tej restauracji oferuje także płody jeleni i owiec – 36 i 9 euro. Aż się boję zapytać, czy ktoś spróbowałby.
        Zjedzenie tego penisa wymaga dobrego uzębienia i mało wrażliwego nosa:


        A nie lepiej na nim ugotować czerwony barszczyk?
        Moja mama gotowała barszcze na ogonach wieprzowych i wszyscy się nimi zachwycali.
        😉

        Polubienie

  8. Ja gustuję w prostych potrawach a szczególnie w tych co łatwo i szybko się przyrządza, a szczególnie jak mało energii potrzeba do ich przyrządzenia,więc ekologiczne, łatwo strawne ,smaczne , swojskie i na emerycką kieszeń .:))

    Polubione przez 1 osoba

  9. Kozia chałwa? Nie wiele nie słyszałam i nie jadłam. Moje podniebienie krzywi się na mule, trufle.. . Ale ile Ty Ultro zup przedziwnych nazw znasz i wszelkiego dobra lub nie. Masz rację i w kuchni może się przejeść. a już frytki ze świńskich uszu na pewno. Życzę smacznego, naszego, polskiego i dobrego. Pozdrawiam serdecznie.

    Polubione przez 1 osoba

  10. haha. czyli mówisz, że u Ciebie nie będzie…ikry ślimaka z wędzoną śmietaną, wstąeki z kozią chałwą, tataru z troci, grasicy na palonym maśle z raviolo z ricottą, czy frytek z świńskich uszu? i słusznie 🙂 jak zwykle celnie 😉

    Polubione przez 1 osoba

  11. Jak na razie ciężko u mnie o umiar, bo co i rusz są jakieś imprezy w pracy. Ostatnio jednego dnia były imieniny Ewy (wcześniej obchodzone) i Wigilia dla wszystkich. W piątek będzie druga, wydziałowa. Niedługo nie będę w stanie wejść do swojego pokoju w pracy. 🙂

    Nie mogę narzekać, jak na razie czuję się bardzo dobrze w tym miejscu pracy, wszyscy są bardzo mili i pomocni.

    Pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Piotrze,
      tylko się cieszyć, że imprezy w pracy. Wiele osób pewnie może Ci pozazdrościć tego luzu i braku terminów, braku stresu i miłej atmosfery.
      😉

      Polubienie

  12. Iwona Kmita

    Tej wędzonej śmietany mi szkoda,bo nawet jej sobie wyobrazić nie mogę, a tak to byś mi pewnie jej smak trafnie opisała. Ultro, ty naprawdę tyle smakołyków robisz? Gdybym wiedziała, gdzie mieszkasz, to… no, dla ciebie lepiej, że nie wiem. Uściski 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  13. Morgana

    Kochana
    Przybiegam już dziś z ogromem serdecznych życzeń świątecznych: zdrowych, miłych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, a nade wszystko spokojnych i pełnych miłości i dobra:)
    od serca życzy:
    Morgana z rodziną

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Joanno,
      nie katuję się dietą, dlatego na śniadanie dziś nie jadłam zalecanego musu z awokado, tylko drożdżowe racuchy z niezdrowym pudrem. Pyszne.
      😉

      Polubienie

  14. Pingback: Ja konsument !. | Kneziowisko

    1. Ultra

      Piotrze,
      dziś się pojawił komentarz z postem. Dziękuję. Śledzie takie same, ale dodałam przyprawy po królewsku i wyszło jak wyszło.
      Serdecznie pozdrawiam

      Polubienie

  15. jejuuuu ale m=komci,ow i co jeden to smakowitszy.No nie mam czasu latać po blogach ostatnio.Tzn nie miałam czasu,bo teraz będzie lżejszy miesiąc dla szwaczki.Lżejszy w szyciu i niestety w pieniądzu ale kiedyś trzeba odpocząc;).
    Wszystkiego dobrego;)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s