Zachwycić się tym, co niedoskonałe i ulotne, czyli o japońskiej sztuce wabi – sabi

Wyobraź sobie, że zaproszono cię na przyjęcie do japońskiego domu, więc wchodzisz zapięta na ostatni guzik elegancji, a tu z marszu dostajesz kapcie i widzisz stół przykryty nieprasownym obrusem, a na wyszczerbionym, ale równo sklejonym talerzu leżą tosty, obok masło, serek,  kawałki melona zawinięte w szynkę, kulki ryżowe polane octem ryżowym i posypane sezamem, na wierzch położono pikle śliwkowe. Nie dowierzasz? Zatem ucz się życia od tych, co żyją najdłużej na tym świecie.

Dostaniesz dania proste, pożywne, podane bez zadęcia i napinania; potrawy te często wynoszone są na trawę, na łono przyrody, na kocyk. Bo też nie o zapchanie żołądka chodzi, a bycie razem, więc Japończycy przygotowują jedzenie, które ma zaspokoić apetyt, nie myślą o tym, by zaimponować sąsiadom, a my z kolei jak te pawie – przystrajamy się w pióra.

Podobną zasadę prostoty kreują Duńczycy. Proste a funkcjonalne meble są i u nas znane. „Niech wasz dom będzie domowy” – mówią. Pomyślmy, czy to jest ważne, czy mamy dobrane sztućce, kieliszki.  A ja się spinałam, bo do tej pory nie odróżniam kieliszków do białego i czerwonego wina, czyli od dawna bliska mi była wabi – sabi i nawet o tym nie wiedziałam. Dom to nie pusta przestrzeń ani muzeum, gdzie niczego nie można dotknąć. Rysy, spranie, zmatowienie, dziurki w pledzie, plamki noszą ślady życia, więc są powodem do dumy, a nie zmartwienia. A my przesiąknięci pokrzykiwaniem gazetowych pań od dizajnu, perfekcyjnych celebrytek stajemy na głowie, by wszystko było równo, pasowało i było perfekcyjne. Nie dajmy sobie wmówić, że musi być perfekcyjne, kiedy perfekcyjna ma od tego panie do sprzątania. Jeżeli nie masz gosposi, to rady trzeba wyrzucić do kosza, by sobie nie zrobić prania mózgu. Nie ta idealna perfekcja jest ważna.

Duńczyk zaprasza na smorrebrod, narodową potrawę. Cóż to jest, jak wygląda? A to zwyczajny „chleb  z masłem”. Który Polak zaprosiłby drugiego na chleb z masłem? Obok na desce pokrojona cebula, ser, ogórki, świeże zioła, jajka na twardo, kiszone plastry jabłek lub wędliny. Gość sam komponuje, może dodatkowo utrzeć sobie twardy ser na kanapkę. Proste, pyszne, a przy takiej kromce można raz w tygodniu sptkać się, bo o bycie razem chodzi, nie o jedzenie. Tylko jak głowy do tego pomysłu namówić?

W Kalfornii gości wpuszcza się do kuchni, bo nie chodzi o blichtr, a wspólne przyrządzanie potraw i by być blisko siebie. Co przyrządzić? Morele, jabłka, śliwki i inne owoce kroimy na pół lub ćwiartki i napełniamy kozim serem z miodem i wanilią. Można bataty pokroić w paski, rozłożyć na blasze, skropić oliwą, posypać solą i zapiec 20 min w 180 st. Pyszne frytki i  do tego samo zdrowie. Do tacos każdy sam wkłada ser, fasolę z puszki, kukurydzę, rzodkiewki, salsę, skrapia sokiem z cytryny, polewa sosem pomidorowym, a gospodarz siedzi, bawi się razem z gośćmi, nie ma stresu, a przede wszystkim nie jest zmęczony przygotowywaniami.

We Francji będzie to bagietka, deska serów, puszysty omlet z dodatkami, sterta owoców. Tu trzeba jeść wolno, delektować się każdym kęsem i nauczyć się mówić: c’est la vie! Akceptowanie nieprzewidzianych zmian jest dla Francuza normalne, a Polak będzie się wściekał i obarczał winą cały świat za te zmiany.

Trzeba sobie i innym sprawiać przyjemność i szukać niezwykłych rzeczy w przyrodzie: kamyków, kory z drzew, trawy, desek, konarów, mchów, ziół, kwiatów. To one będą dodawały szyku całemu domowi, położone nawet na eleganckim pianinie będą Twoją wizytówką, a nie tylko filozofią życia.

Włosi celebrują zmysłowość. Wyrażają ją gestykulacją, muzyką, radością, wibrującym „buongiorno” i przed chwilą ugotowanym makaronem z pesto. Sama prostota i zdrowie.

Podoba mi się ta zasada doceniania skromności wystroju i naturalnych materiałów, które będą dłużej i z pewnością są zdrowsze od sztucznych i plastikowych. Może czas wrócić do pranych chodniczków, do trwałych mebli z drewna, porządnie wykonanych sprzętów AGD, które nie będą co chwilę wyrzucane, bo naprawić nie można. W domu  nie powinno być nic na pokaz, a na potrzeby domowników.  W jedzeniu podobnie, nie chodzi o wykwintną kuchnię, a prosty posiłek w zaspokojeniu głodu.

Europejczycy wymyślili tysiące diet i ciągle wymyślają nowe i wcale nie są szczęśliwi tym katowaniem. Tymczasem zasada w utrzymaniu wagi jest prosta: jedz bez etykiet. Co to oznacza? Burak, marchew, brokuł nie ma etykiety, więc nie znajdziesz tam „E”. Tak robi Japonka: sieka, kroi warzywa, pokropi oliwą, posoli, podpieka w piekarniku, kładzie na ugotowany ryż (makaron, soczewicę, kuskus i inne ziarno), a na to do wyboru: kawałek ryby, krewetki, tofu, jajko w koszulce. Całość łączą sosy z oliwy, salsa, sos orzechowy, sojowy. Potrawę dekorują szczypiorkiem, podprażonym sezamem, pestkami. W zimne dni buliony  warzywne z ryżowym makaronem rozgrzewają i nie tuczą. Prosta radość z jedzenia.

Niech duch wabi- sabi pomoże zachować zdrowy rozsądek i przekona w wyrzuceniu z umysłu perfekcjonizmu celebrytek i dizajnerek. Bo wcale nie jest ważne, jak nazywa się ten styl. Zachwyceni niedoskonałym pięknem w przyrodzie i we własnym domu, dostrzeżemy, że w prostocie jest piękno i sens.

Kiedy następnym razem ktoś mnie odwiedzi, niech się nie zdziwi wymiętym obrusem na stole, talerzami z każdej epoki, obitym kubkiem, sztućcami nie do pary. Co mam w lodówce – na deskach podam, do tego makaron z sosem pomidorowym, a na deser najprostsze włoskie affogato, czyli lody polane kilkoma łyżkami espresso. Coraz bardziej ta filozofia jest mi bliska, coraz bardziej ją doceniam, ponieważ nie wymaga wysiłku, a dodaje sił i zdrowia. Jeszcze tylko głowę przestawić na prostotę i będzie dobrze.

Kubki każdy z innej parafii też mam, ale przyznam, że trzymanie ich jest utrudnione, więc odchudzanie zapewnione. Za to ostatni już z ciasteczkiem, więc gościom do kawy nie muszę dodatkowo nic podawać.

Ale jak tu na wymiętym obrusie postawić te kubki?

wg  Julie Pointer Adams: „Żyj wabi -sabi”

Reklamy

79 uwag do wpisu “Zachwycić się tym, co niedoskonałe i ulotne, czyli o japońskiej sztuce wabi – sabi

  1. Wspaniałe opisałaś .Troszkę jakbym o sobie czytała.Zawsze powtarzam ..dom nie muzeum.Uwielbiamy z mężem prostotę.Kiedyś myślałam inaczej do każdej rzeczy przywiązywałam wagę .Teraz dojrzała kobieta wie czego chce i co jest ważne.W Szwecji nauczyłam sie innego życia,zrozumiałam ,że to co stare ma wartość piękna,bo jest podniszczone ,ale zadbane..Wszelakie meble ,szczególnie z drzewa,pociągnięte bejcą,wiekowe.To nas nakręca.Cały dom umeblowaliśmy właśnie na lata 50-60 te.I jestem z tego dumna ,że mogłam kupić tanio używane rzeczy do domu .Żeby przedłożyć życie eksponatom::)))I nie przejmuję sie niczym ,że ktoś zarysuje czy zbije jakąś rzecz. Należę do osób tolerancyjnych..Nie mam czasu na szczegóły.
    Z jedzeniem też w Szwecji jest tak ,że nie robią imprez w domu,skromnie wedle swoich smaków. Dużo pije się wina .Zanim usiądzie sie do stołu coś zjeść ,jak ktoś jest zaproszony…to wpierw polewają alkohol ,siedzi sie przy kieliszku i rozmawia…po godzinie lub dłużej zaczyna sie jeść to co gospodarze postawią..☺
    bardzo podoba mi sie takie coś….My mamy zakodowane inaczej ,w Polsce jest zawsze na bogato::)))Ale ja i od tego już uciekłam…☺Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Danusiu,
      co kraj, to obyczaj, ale chodzi o to, by zachować zdrowy rozsądek i nie przejmować się drobiazgami typu zmięty obrus, czy odpowiednio dobrane szkło do obiadu. Gdzieś w głowach po tych ogłupiających w śniadaniówkach wizytach pań od dizajnu koduje się, że musi być wszystko ułożone w kostkę i podane jak w restauracyjnych knajpach.
      Serdeczności

      Polubienie

  2. A ja juz tak zyje i jest mi (nam) z tym dobrze. Prostota ponad wszystko!
    A nasi gosci dostaja kawe w kubkach nie od pary i nic do tego, bo przeciez przyszli pogadac, a nie jesc!
    Musze sprobowac upiec te czerwone kartofle, jeszcze ich nie jadlam 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Kolorowy Blogu,
      u nas kawa w kubkach, a do tego nie do pary uchodzi za dziwactwo albo mieznajomość tego savoir vivru. Bataty trzeba obrać, pokroić jak frytki, rozłożyć na brytfannie, skropić oliwą, posolić i piec ok. 20 minut. Pyszne.
      Serdeczności

      Polubienie

  3. Ależ apetycznie i z prostotą i nawet nie wiedziałam, że za Japończykami, tudzież innymi nadążam, bo do perfekcji dizajnu i najnowszych trendów to mi daleko bardzo, a w czasie spotkań swojsko raczej, niż elegancko.
    Wszyscy u mnie w rodzinie wiedzą, że szukam na stołach dobrego chleba z masłem, szynki niekoniecznie:-)
    Pozdrawiam przy kawie:-)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Jotko,
      narobiłam powideł, bo śliwki obrodziły, więc teraz do chleba i naleśników jak znalazł. I nie ma w nich „E”.
      Dobrego masła też nie kupisz, bo krowy pastwisk nie oglądają, smaku siana nie znają, zamknięte nawet latem w oborach, tylko jedzą sztuczną karmę. I wychodzi, że mućkę też musisz mieć swoją.
      Serdeczności

      Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Oko,
      do niedawna od czasu do czasu kupowałam śmietanę i sama robiłam w butelce masło. Do części dodawałam roztarty czosnek, a do części pokrojone płatki nasturcji, czosnek niedźwiedzi, czy inne zioła. Teraz mućki nie ma, bo pani mi oznajmiła, że placki w ogrodzie robi i sąsiedzi się skarżą na zapach. A masło w sklepach lubi być podrasowane, niestety.
      Serdeczności

      Polubienie

    1. Ultra

      Spzd,
      zatkało mnie…
      Dziękuję, że ktoś mi uprzytomnił to jasno: po co musimy rozkładać obrusy, jeśli to jest normalny stół, nie zabytek 0 klasy. Znajoma mówiła, że w Szkocji stół więcej jest wart, jeśli nosi ślady używania.
      Serdeczności

      Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Bet,
      chleb z plasterkami kiszonego jabłka jest również pyszny.Jabłka kisimy idetycznie jak ogórki.
      A może wyrzucimy te obrusy, po co one, tylko te plamy zbierają.
      Serdeczności

      Polubienie

    1. Ultra

      Stanley’u,
      muszę przyznać, że na własne życzenie zakręcamy się w tę doskonałość, tymczasem potrzebny jest luz i uśmiech, nawet gdy potrawa nie wyjdzie jak należy. Stąd to podpatrywanie, jak jest u innych.
      Serdeczności

      Polubienie

    1. Ultra

      Gabrysiu,
      dziś rozłożyłam wąski bieżnik przez środek i też dobrze wygląda.
      Adaś nie dostrzegł wymiętego obrusu, tylko talerze „nie od pary”. Każdy postrzega inaczej.
      Serdeczności

      Polubienie

      1. Ultra

        Gabrysiu,
        ja z kolei kupiłam takie podkładki, bo kiedy przyjadą dzieci, faktycznie zawsze coś się wyleje.
        Serdeczności

        Polubienie

  4. tetryk56

    Proponuję kompromis: są obrusy, które się łatwo piorą i nie wymagają prasowania. Poza tym jak najbardziej 🙂
    Pamiętam z dawnych studenckich czasów wspaniałe spotkanie u kolegi – chyba z 5 osób – na którym gospodarz miał ze dwie kromki suchego chleba i bodaj butelkę koli…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Tetryku,
      sama kiedyś siedziałam przy kanapce z białym serem i śledziami, bo nie jedzenie było ważne, a towarzystwo i rozmowy. Mieliśmy koleżankę, która potrafiła całą noc opowiadać kawały i żaden się nie powtórzył, a my zwyczajnie zrywaliśmy boki, by przy okazji doświadczyć tego luzu, którego tak zazdrościmy Ameryce.
      Serdeczności

      Polubienie

    1. Ultra

      Widziane z Ekwadoru,
      czytałam na Twoim blogu o tym zjawisku wyluzowania, pogody i braku konwenansów w Stanach Zjednoczonych. Trochę trzeba podpatrzeć, skoro inni to potrafią, to może i my również dojrzejemy do luzu.
      Serdeczności

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ultra

        Widziane z Ekwadoru,
        piszesz o drugiej półkuli, więc sama egzotyka i z Twojego punktu widzenia, więc też bezcenne.
        Pozdrawiam

        Polubienie

  5. W trakcie poszukiwania w internecie potrzebnych informacji znalazłam ten artykuł. Byłem bardzo szczęśliwy że znalazłem ten wpis w sieci. Wielu osobom wydaje się, że posiadają rzetelną wiedzę na opisywany temat, ale niestety tak nie jest. Stąd też moje wielkie zaskoczenie. Chcę wyrazić uznanie za twoje działania . Gratki! Ja zdecydowanie będę rekomendował to miejsce i częściej tu zaglądał by zobaczyć nowe artykuły

    Polubione przez 1 osoba

  6. Witaj, Ultro.

    Wydaje mi się, że (jak napisałaś w którymś z komentarzy) najważniejszy jest zdrowy rozsądek. Dobra atmosfera w mniejszym stopniu zależy od otoczenia, w większym od uczestników.
    Ani wyszczerbieńce ani rosenthale nie gwarantują udanego spotkania:) Choć ja lubię ład wokół siebie i bawi mnie przystrajanie stołu. Co nie znaczy, że nie mogę u kogoś zjeść widelcem z trzema zębami. Mogę. Byle był czysty:)
    Podobnie mam z jedzeniem – ma być świeże:)
    Jeśli ktoś ma kaprys, by w przyblokowym ogródku rozścielić koc i podać coś wyszukanego na rodowych srebrach też nie zrobię afery, usiądę po turecku i będę wcinać:)
    Szczerze mówiąc, dużo gorzej znoszę fochy i utyskiwania, ponieważ uważam, że mordercą dobrej atmosfery jest brak dystansu, przede wszystkim do siebie.

    Pozdrawiam:)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Leno,
      lubię ludzi otwartych, szczerych, jak ognia unikam egocentryków, którzy tylko o sobie przy tym stole. Rozsądkowi trudno się oprzeć, zatem niech gości w naszych domach.
      Serdeczności

      Polubienie

  7. Podczas Szczytu Klimatycznego dotarło do mnie coś, co zdało się zmierzać do nowego sposobu myślenia. Ogłupieni reklamą, zmotywowaniu przykładami bogatszych od nas wymieniamy sprzęty dominowe wyrzucając całkiem dobre meble, czy sprzęt AGD. Takie postępowanie nie tylko pustoszy nasze finanse ale i zagraża pogorszeniem klimatu, czyli niszczy nas powojnie. Jakaś miła pani mówiła do kamer: – Czy będę szczęśliwsza jak będę miała 20 par dżinsów, czy 100 par szpilek? Przecież na wyprodukowanie tego co zalega nasze szafy trzeba zużyć surowce, energię, paliwo żeby to dowieźć na miejsce, opakowania itd…
    Nie przypadkiem takie opinie pochodzą od przedstawicieli państw, o których piszesz. Trzeba nam zupełnego przestawienia systemu wartości. Zacząłbym od naprawiania związkowy międzyludzkich zamiast wyrzucać parterów na rynek wtórny i pozyskiwania nowych tamże.
    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Tatulu,
      nasze celebrytki przebijają wszystko, skoro jedna chwali się, że w swojej garderobie ma pięćset par butów. Jeden ze śpiewaków, którym biedne gminy płacą za wycie twierdzi, że nie jest w stanie w Polsce wydać zarobionych pieniędzy. A w stosunkach międzyludzkich podobnie, rynek wtórny ma się nadzwyczaj dobrze, tylko dzieci cierpią.
      Serdeczności

      Polubienie

      1. Ultra

        Tatulu,
        rynek celebrycki nie zna słowa wierność; zna słowo nuda, więc jak partnerka znudzi się, to zostawia się, by poszukać młodszego modelu, stąd gawiedź ma zajęcie, bo śledzi te publiczne rozwody i te ślubne kreacje.
        Serdeczności

        Polubienie

  8. Przeczytałam – podoba mi się ten kierunek.:)
    Tylko poczytałam jeszcze komentarze, no i ten obrus mnie męczy. Bo tak; w kuchni mam stół odporny na wszystko, ale w pokoju już taki elegancki, drewniany. I mi go szkoda! Ale, tak właściwie, to może po co obrus? Na środek bieżnik, a dla biesiadników serwety, podkładki, podstawki pod szklanki i tego typu rzeczy. To chyba dobre rozwiązanie. I stół widać i jest ochroniony.
    Czyli mam za zadanie znaleźć ładny wzór na bieżnik, szydełko w rękę i do roboty.:)))
    Pozdrawiam serdecznie:)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Grażynko,
      ten styl od dawna funkcjonuje w świecie, tylko nasza prasa, perfekcyjna telewizornia, głupiutkie śniadaniówki uczą równiutkiego składania, układania i dopasowywania. A dom to nie pudełko zimne, puste, metalowe z szarym kolorem ziemi.
      Serdeczności

      Polubienie

  9. Dziękuję za życzenia pozostawione na moich stronkach.
    Życzeń nigdy nie za dużo, więc:
    Szczęścia w domu i wszędzie, gdzie będziesz… Nie przejmuj się więc tym, ze nie wszystko jest wyprasowane, zapięte na ostatni guzik. Przecież nie o to przecież chodzi. Ma być przede wszystkim miło, wygodnie i przytulnie.
    Pozdrawiam początkiem Nowego Roku

    Polubione przez 1 osoba

  10. Watra

    Ten DUCH niech będzie szczególnie bliski, kiedy spodziewamy się gości. Panika w domu i gnębiące pytanie – co ja przygotuję ????? Jak to dobrze , ze moi goście od wielu lat są przyzwyczajeni do zasady : idziesz do Watry , to jeśli nie chcesz być głodny , poznaj zakamarki kuchni.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Watro,
      trzymaj się tej zasady, ponieważ przy paluszkach i orzeszkach także dobrze rozmawia się o meandrach tego świata. Jeśli zaś ktoś przychodzi do drugiej osoby, by się najeść, to raczej dobrze o nim nie świadczy.
      Serdeczności

      Polubienie

  11. Ultro, do japońskiego domu? Ha… Z pewnością bym się wymówiła. Mam we krwi, a zwłaszcza w kościach, przyzwyczajenie siedzenia jak przystało na białego człowiek – przy wysokim stole, na krześle dostosowanym do mojego wzrostu. A nawet, gdyby ów dom był urządzony po europejsku – tamtejsza kuchnia, i w ogóle azjatycka, mnie nie pociąga. Ale wizualnie odpowiada mi stół koreański.
    Raczej „u obcych” nie najadłabym się, nie znoszę sosów na bazie oliwy, a soja to mój wróg nr 1.

    Dom to nie muzeum – fakt, ale jak mi siostrzenica wtarła w roletę karpatkę, to w pierwszym odruchu chciałam ją trzepnąć.
    Każdy ma prawo urządzić swój dom jak mu się żywnie podoba, jak dla mnie może mieć zagracone po sufit, bo jedynie liczy się czy lubię gospodarza oraz czy ma podobne do moich upodobania kulinarne. Jeśli zdarzy mi się wizyta, której w żaden sposób nie mogę odmówić, po prostu nie jadam tego, czego nie lubię. I basta.
    Kiszonych jabłek nie kosztowałam, ale ponieważ lubię kiszonki pewnie by mi smakowały.

    Nie interesuje mnie co propagują durne celebrytki, więc nie mam z tym problemu. A obrus musi być bezwzględnie wyprasowany, aby nie drażnił mojego poczucia estetyki.

    Pozdrawiam 😀

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Mieszczko,
      Japonia ma swoją tradycję, swoje przyzwyczajenia, więc ten styl pewnie nie we wszystkich domach, najbardziej przyjął się w Stanach Zjednoczonych, ponieważ luz króluje tu już od urodzenia i brak tego przejmowania się jest powszechny. Moja córka dostała haftowany obrus, wrócił do mnie, bo przytomnie zauważyła, że prasować i krochmalić nie będzie.
      Serdeczności

      Polubienie

    1. Ultra

      Kobieto po 30,
      nie o termin chodzi, nieważna nazwa, ale zakodowanie, że ważna bliskość ludzi i wspólna rozmowa, ponieważ chleb ze słoniną smakuje równie dobrze, a dla mnie jeszcze lepiej niż strzelający w zębach kawior.
      Serdeczności

      Polubienie

  12. Czy to nie amerykanie wymyślili naczynia jednorazowe?No ale teraz w większości domów mamy już zmywarki,na szczęście i to jest błogosławieństwo.
    Uwielbiam prostotę, więc dlaczego z niej nie korzystać na co dzień i od święta,ten styl już od jakiegoś czasu jest propagowany w Ikei, prostota, praktyczność, autentyczność i swojskość.
    Jestem za !!!!!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Agnieszko,
      najważniejsze, by najpierw głowę przemodelować. Ostatnio do owoców awokado i cukinii lekko wydrążonych posypanych ziołami i serem wbiłam po jajku, zapiekłam. Proste i pyszne.
      Serdeczności

      Polubienie

  13. Witam serdecznie:))) Teraz chyba trafiłam do komentarzy, bo ostatnio jakaś ślepota mnie ogarnęła czy co:))) Nie zauważyłam okienka: komentarze tylko od razu: kontakt:))
    Tak jak pisałam, mi pasuje taki styl. Spontanicznie, zwyczajnie..
    Życzę wszystkiego dobrego i miłego dnia:)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      West Wind,
      myślę, że to dobry kierunek
      Kobiety za dużą wagę przywiązują do drobiazgów. Pamiętam pierwsze filmy z gotującym J. Oliwierem. Kroił na starych dechach, podawał na blaszanych miskach i tychże deskach.Mówił: ale to pyszne i wszyscy brali palcami i jedli aż trzęsły się uszy.
      Serdeczności

      Polubienie

    1. Ultra

      Ariadno,
      po pierwsze nikt nie zauważył, że wymięty, on tak na zdjęciu źle wypadł, a po drugie przecież mogą być bieźniki, podkładki, po co komu obrus?
      Serdeczności

      Polubienie

  14. TO KAŻDE WINO MA INNY KIELISZEK???!!!

    Co to jest to długie takie, to właśnie ta ryba po japońsku? Wygląda jak cukinia.

    Powiedz mi jeszcze, czy te kubki naprawdę się ruszają, bo zaczynam się niepokoić o siebie.

    Ultro, jeszcze wiele wody upłynie zanim coś zmieni się w polskim postrzeganiu (świata? ludzi?) Myślę, że to nasze spinanie się i błyszczące sztućce do pary też są elementem tradycji – a tej tak łatwo nagiąć się nie da.

    Ale wszystko przed nami… 🙂

    Polubienie

    1. Ultra

      Olitorio,
      mnie kiedyś zwrócono uwagę, że podałam kieliszki do białego, a wlewam czerwone wino, ale ta osoba już więcej nie była zapraszana.
      Same serdeczości

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s