Czas na kombatanckie wspomnienia, czyli jak żyło się w poprzedniej epoce

Chociaż na żadnej wojnie nie byłam, mam tę wiekową tradycję w sobie, by wracać w  mroczne zaułki, gdzie znajdę historie rodem z ubiegłego wieku.

„Jak minął dzień”

Mam swoje 18 + oczywiście z tym większym plusem,  więc coraz częściej puszczam audiobuk swojego dzieciństwa, czyli winyl. Zasmęcam czoło niepotrzebnie, bo patrzę w lustro i widzę, że smutek może być równie fotogeniczny jak srebro we włosach. Mimo wizualnej atrakcyjności wielu zmarszczeń pierwszej i drugiej świeżości, postanowiłam wzorem teraźniejszych zaleceń i fejsbukowych podpowiedzi dietetycznych znawców przerzucić się na stworzenia morskie, by nie przyczyniać się do śmierci planety spowodowanej masową hodowlą oraz spowolnić proces własnego rozkładu. Po prawdzie nie wierzę, iż zagładzie planety będą winne krowy, ale skoro sprawniejsze ręce mi nie wyrosną, nóg wymienić nikt nie chce, to muszę nauczyć się liczyć. Także na siebie. Zrywam kolejne kartki z kalendarza, by policzyć, ile mam lat. Do tej setki. Wychodzi, jakby nie liczyć, że sam kwiat.

„Czy mnie jeszcze pamiętasz”

Zastanawia mnie, jakim cudem dożyłam następnego wieku, skoro karmiona byłam tranem z jednej łyżeczki, co reszta dzieci w klasie i wodę piłam z jednej szklanki gruźliczanki z saturatora. Kiedy chleb spadł mi na ziemię, babcia szybko podniosła, podmuchała i powiedziała: nie leżał minuty, więc czysty, a chleba nie wolno wyrzucać. Zastrzyki miałam robione gotowanymi strzykawkami wielokrotnego użytku, a jeść nie było co, bo pomarańcze tylko na Boże Narodzenie. Niech mi nikt nie wmawia, że żywiłam się octem i liściem laurowym, bo wówczas nic nie było w sklepie ( … to w całym Tesco, w całym Kauflandzie i Lidlu był tylko ocet?). To po czym byłam okrąglutka jak rzepa, po tym occie?

„Franek Kimono”

Owszem, państwo było niewydolne, ale rolnicy obrotni, więc kury, jajka, kaczki, wędliny, a nawet ćwiartkę, połówkę świni można było kupić, więc mięsa w bród i brudu też pełno. Oczywiście – mięso nie było badane, jedzenie naturalne, a mięso smakowało jak mięso, nie wiór z trocinami  (I cóż z tego, że obecnie jedzenia  dużo, skoro skażone chemią i po tym przetworzeniu z dodatkami  masowo chorujemy). Franek Kimono miał siłę, by trenować karate i zostać mistrzem jak Bruce Lee.

„Nic dwa razy się nie zdarza”

Przetwory były ręcznie robione bez chemicznych dodatków, a moja hokkaido tego roku na oborniku rosła i rosła aż wyszła na wiśnię, by budzić podziw tu zaglądających. Przyznajcie, niecodzienny widok: japońska hokkaido na polskiej łutówce.

„Zegarmistrz światła”

Roślinożerności nie znano, chociaż trzeba przyznać, że potrzeba bezmięsności była powszechna w te piątki, więc białe na tapecie, czyli klusie z makaronem, cukrem, cynamonem, naleśniki z dżemem, łazanki, leniwe, kopytka i nic nie było przetworzone. Mleka roślinnego również nie znano, choć zdrowsze dla matki Ziemi, skoro z soi, ryżu, czy kokosu, a nie od mućki wydzielającej gazy, bo podobno przez te mućki czarne dziury w kosmosie…

„Koncert na dwa świerszcze i wiatr w kominie”

Brak wit. D nie był tak powszechny, bo wszyscy na trzepaku, łąkach, na rybach nad rzeką, w lesie na grzybach, na podwórkach. Współcześnie w pięknie zadbanych parkach zobaczysz jedynie starszych z psami, reszta siedzi w muralnych mediach z przygotowanym palcem do klikania.

„Kwiat jednej nocy”

Nie mam pojęcia, jak ja przeżyłam bez nasion chia, jagód goji, konopi siewnych, quinoa, amarantusa i tych suplementów na szczupłość jelit i jędrność pośladków.  Jaki detoks robiłam, czym odtruwałam, w jaki sposób eliminowałam toksyny, odkwaszałam organizm, kiedy nic nie wiedziałam o tysiącu rewelacyjnych dietach ani o piciu smoothie? Wprawdzie truskawki, jagody z mlekiem i śmietaną robione w domu były często, ale czy one zakwaszały, czy odkwaszały? Oto jest pytanie nad którym zastanawiać się nie mam zamiaru, przecież przeżyłam.

Jolka, Jolka, pamiętasz”

Trudno uwierzyć, ale kiedyś były czasy, gdy herbaty Lipton, Dilmah, Yerba Mate nie były w modzie, piło się Ulung, chociaż złośliwcy wtedy już byli i pytali „a kaj się taki ulung”. Gorzej mieli smakosze pyfka i wódeczki Baltic. Ci wargę zwieszoną mieli do trzynastej. Dopiero wówczas otwierano sklepy z alkoholem. Jak bardzo suszyło, to w kiosku obok była Woda Brzozowa, a w bramie melina, tam zawsze drożej, ale jak ktoś był w potrzebie, to płacił i też pił.

„Chałupy welcome to”

K. Prońko w „Psalmie stojących w kolejce” pytała: „Za czym kolejka ta stoi”? Za mięsem, za butami, za papierem toaletowym. Kochani, zapamiętajcie sobie, że wtedy nie stało się po buty, a za butami i nie po papier, a za tym papierem. Dziwne czasy, bo stał przed tobą papier, nie człowiek. Rzucanie mięsem było rzadko, ale było. Na hasło „rzucili mięso” wszyscy jeden przez drugiego rzucali się do mięsnego nazywanego z japońska „nagie haki”, bo widać już wtedy chcieliśmy być drugą Japonią. Czyny społeczne odbywały się w soboty pracujące. Tak, soboty wówczas pracowały bądź nie pracowały i wtedy były niepracujące. Współcześnie widzę anons: sobota niehandlowa.

„Róbmy swoje”

Do kina masowo ze szkoły i indywidualnie wszyscy chętnie chodzili; teraz nie chodzę ze względu na chrupanie kukurydzy. Mam nieodparte wrażenie, że kina z tych poobiednich przekąsek utrzymują się i jedynie dlatego nie plajtują.

„Wypijmy za błędy”

Nie dziwmy się, że pokolenie BB (Baby Boomers), czyli urodzone po wojnie lubi kombatanctwo. Znają realny świat, więc mniej wierzą wirtualnemu. Jeśli mówią, że panie dziejku dawniej to było słońce, nie to co dziś, jakie zimy bywały, to trzeba wierzyć na słowo, przecież nie bez powodu por. Borewicz (czytaj: polski James Bond) prowadził drobiazgowe śledztwa. Popatrzmy z innego punktu siedzenia na tego Koziołka Matołka, frajera, pacana, który nie dał się podkuć, bo nie i już, uparte stworzenie niczym osioł, no, matoł.

„Bananowy song”

Może ktoś mi pomoże zrozumieć, jak żyłam bez internetowych podpowiedzi, co jeść po wyrwaniu siódemki, a co po ósemce?  Co na lewą żyłę u prawej nogi, a co na prawy kciuk u lewej ręki. Jaki izotonik rano, a jaki w południe? Jak ja mogłam nie znać słowa „trendy”, skoro kieckę bananówkę miałam (wprawdzie tylko do pierwszego prania, bo potem tylko do łydek wchodziła), ortalion  też miałam (w dodatku zastosowałam się do zaleceń „Przekroju”, by ślubu w nim nie brać, bo szeleści i zagłuszy słowa przysięgi) i jeansy (ręcznie pumeksem przecierane), to chyba byłam trendi, w każdym razie taką mam nadzieję.

„Gdzie się podziały tamte prywatki”

Pojęcia nie mam, jak skończyłam ten  ESEN i ten UZAR (uzar czy ujot, co za różnica wówczas mówiono), kiedy z fizyczkami chodziłam na ich wykłady, na kurs tańca Wieczystego,  na wystawy, na koncerty, na spacery bulwarami, do teatru i filharmonii (zawsze w dyżurnej małej czarnej), także do kawiarń, by zobaczyć sławnych, do klubu Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i „U Literatów”na Kanoniczej, by wypatrzyć Cz. Miłosza, czy W. Szymborską jedzącą obiad, namiętnie na ul. Jana do kina studyjnego, na tańce do „Rotundy” i do tej sławnej Piwnicy Pod Baranami po schodkach w dół, bo na wszystko miałam czas, choć trudno w to dziś uwierzyć. Siermiężność też może być barwna.

„Mniej niż zero”

Wcześniej urodzeni, czyli dawniejsze zgredy, współczesne BB, normiki kupują na targu warzywa, jajka „zero”, lepią pierogi, robią kiszonki, pieką, smażą (A moja synowa to kupuje gotowce w sklepie, odgrzewa  i tylko „zapach” w spray’u dodaje w domu – mówi znajoma). To pokolenie tak nie chorowało i nie było otyłe, choć nie jadało reklamowanych nasion granatu, guacamoli, ricotty, jogurtów, kiełków, tylko zwykłe żury, krupniki, grule, mleko z czosnkiem, kiszonki, śledzie, biały ser, sałatki jarzynowe, owoce z miedzy, koło drogi i z sadu, bo przy domach rosły drzewa owocowe, a nie zamorskie tuje. I nie dam sobie wmówić, że kiwano, tamarillo, czy nawet pitaja lepsza od jabłka. Próbowaliśmy z Młodszym. Jemu też nie smakowały.

„Budzikom śmierć”

Cz. Niemena dziwny świat był na wyciągnięcie dłoni. Jeździło się „kupą dymu masą huku” (tak po japońsku nazywała się rodzima Syrena), a do malucha zmieściła się nie tylko rodzina, ale również namioty, materace, koce, ubrania, słoiki,  kuchenka z oprzyrządowaniem, zapasy spożywcze, pies i jeszcze był luz pod kolanami. Potwierdzą ci, co bez klimy i wentylacji zwiedzali świat. Mam jednak nieodparte wrażenie, że w ubiegłym wieku podróżowało się bardziej do ludzi niż do miejsc.

„Historia jednej znajomości”

Młodsi słuchali Grundiga, nosili fartuszki z tarczą i beretki z antenką. „Był Luksemburg, chata, szkło”, Beatlesi, Stonsi, Animalsi, więc choć życie nie usłane perłami, nie uwierało, bo polo cocta smakowała niczym pepsi, woda też była pijana, a jakże i to z ekologicznego syfonu. W telewizji z dwoma programami zachwycali charyzmatyczni prowadzący i piosenkarze, którzy mieli czystej barwy głos. I nie wierz Barei, który przykuwał blaszane miski, aluminiowe łyżki łańcuchami do stołu, bo wiele barów było pysznych, tanich, a wszystko świeże. Kpt Żbik sam by tego lepiej nie wymyślił…

„Świecie nasz”

Mimo szarości kocich łbów, nikt szczęścia w ułudzie nie szukał, bo radość była, młodość,  wspólnota i przyjaciele. Nie czekało się na szczęście, bo szczęście było w ludziach, a nie w czasach.  Czasach słusznie minionych.

„Moja i twoja nadzieja

Tekst dedykuję tym wszystkim, którzy wcześniej się urodzili, za szybko urośli, więc niby w metryce plus, a oni nadal młodzi i pełni życia.

Inspiracja: https://www.youtube.com/watch?v=61_qsDeuFu8&index=15&list=RDnOubjLM9Cbc

Reklamy

104 uwagi do wpisu “Czas na kombatanckie wspomnienia, czyli jak żyło się w poprzedniej epoce

  1. Też się dziwię, że przeżyliśmy. W szkole strzeżonej przez woźnego z miotłą każdy uczeń miał w piórniku żyletkę oraz cyrkiel zakończony szpikulcem. Harcerze maszerowali uzbrojeni w noże „finki” będące elementem obowiązującego umundurowania… Do szkoły wędrowaliśmy samodzielnie, pieszo, obładowani przez nikogo niezważonym tornistrem i wymachując workiem z pantoflami. Za jedyny posiłek wystarczyć musiała kanapka owinięta papierem śniadaniowym i ewentualnie jabłko. Żadnych płynów poza okazjonalną „szklanką mleka” w ramach akcji dożywiania.

    Polubione przez 4 ludzi

    1. Ultra

      Bet,
      roczniki podobne do mojego miały wybór: albo jadły słodkie, albo kwaśne, a teraz nie ma wyboru, skoro muszą jeść słodko-kwaśne razem. Różnice w poziomie też zauważam, np. poziom Tele Echa, a obecnych śniadaniówek, gdzie pokazują panią Halinkę, która opowiada, jaki kotlet lubi prezes wszechczasów Jarosław K.
      Dużo słońca życzę

      Polubienie

  2. Watra

    Biegłam wzrokiem telegraficznie, by uśmiech, od ucha do ucha, nie zniknął z twarzy.
    Co dodam? Szczaw zbierany na łące, listki lebiody, kwiat sosny i ziół wiele, którymi pachniały stryszki domów.Ze smakołyków dodam watę na patyku.
    Pierwsze dźwięki „Dziwny jest ten świat” odtwarzane na Bambino mobilizowały tatę do spaceru a Cliff Richard mamę nastrajał tak pogodnie, że wszystkie winy były darowane.
    Takowe żelazko ze zdjęcia mam, maszynę do szycia również.
    A ileż było radości, nikt tego nie zliczy.
    Cóż , wspomnienia do siebie to mają , czy zechcesz czy nie, wracają.
    Jak dobrze, że Cię mamy ULTRO!

    Polubione przez 4 ludzi

    1. Ultra

      Watro,
      zapraszam na trzepak, będę czekała na Twoje przyjście.
      Pewnie pamiętasz „Jak dobrze nam zdobywać góry” i tę „Balladę o Tolku Bananie”: Stare miał dżinsy, starą koszulę,
      W dziurawych kamaszech szedł Z odwagą w sercu, z dumą na twarzy czy było dobrze, czy źle.” Przyznaj, że z bananem też nam do twarzy”.
      Dużo słońca życzę

      Polubione przez 1 osoba

      1. Watra

        Uroczysta gala wręczenia oficjalnych nominacji dla rozpoczynających pracę AD1967. Fotografa przy tym chyba nie było, ale trzeba było widzieć minę oficjeli , gdy na salę wkroczyła pewna osoba płci żeńskiej z olbrzymim plecakiem i w podniszczonych dżinsach / takie ostatnio na topie /i dziurawych tenisówkach (wracała ze STOPU) . Jak się później okazało wszyscy mieli angaż od 15 sierpnia a owa jejmość od 1 lipca. Tak to dbało się o autorytet pewnej grupy zawodowej.hahaha

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ultra

        Watro,
        to był czas autorytetów i nie było ważne who is who, jeśli wyróżniałaś się pozytywnie, byłaś szanowana. W trzecim roku pracy zaproponowano mi stanowsko dyrektora, oczywiście odmówiłam, bo przecież wiedziałam, że za mało mam doświadczenia, by innymi kierować. Te szczątki auterytetu zauważyć jeszcze można w uniwersyteckich klinikach, gdzie młody lekarz zgina się w pół przed przechodzącym profesorem i wyraźnie mówi całe „dzień dobry profesorze”.
        Dużo słońca życzę

        Polubienie

    1. Ultra

      Kate,
      Yes. The note is about the time of the youth of the generation born after 1945. Their lives differed from the contemporary one. There were other utensils, customs and even food.
      Best wishes

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ultra

        Kate,
        Before the technique was not so developed, you had to do many things manually. There were no phones, computers, and despite the shortages people were happy in their own way. Sometimes I remember those hard times.
        greetings

        Polubione przez 1 osoba

  3. Wspaniałe to opisalaś. Jeśli o mnie chodzi, to próbuję choć część tamtych sposobów na życie zachować. I dobrze mi z tym. I nie o winyle mi chodzi, ale o sposób odżywiania, spędzania wolnego czasu i posiadania tego czasu. No i rzecz jasna lubię nurzać się we wspomnieniach.

    Polubione przez 3 ludzi

    1. Ultra

      Ewo,
      ja też nie mogę pojąć, jak można kiełkami i listkiem sałaty zapobiec tonom paździerzu w wędlinach, napojach, pieczywie. Nie można, bo od samego patrzenia, przytyć musisz.
      Dużo słońca życzę

      Polubienie

  4. I nic nie szkodzi, że „w domach z betonu nie było wolnej miłości”, bo juz na pobliskiej łące były „dmuchawce, latawce”. „ Chłopcy radarowcy” też byli jacyś inni a „ludzie listy pisali”. No i „chcieliśmy być sobą”, a nasze „dziewczyny miały najwiecej witaminy”. Wtedy byli tez „prawdziwi Cyganie” i naprawdę „ kolorowe jarmarki” . Warto pamietać.

    Polubione przez 2 ludzi

      1. Bardzo fajnie to ujęłaś. I pomyśleć, że zaliczano to wtedy do kultury masowej. Co się stało z dzisiejszymi masami i z ich kulturą. Niewiele z tego rozumiem.
        Dzięki za życzenia. Wyruszam dziś w stronę słońca właśnie. Ostatni etap podróży do domu. Będę szedł w stronę słońca. I juz czuje się lepiej.
        Serdecznie pozdrawiam.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ultra

        Marku,
        musisz przyznać, że ta piosenka o domach z betonu ma to „coś”, czego tak łatwo się nie zapomina albo może w tej szarzyźnie budziła tęsknoty do lepszego jutra. W każdym razie wyróżniała się pozytywnie.
        Życzę, aby podróż do domu i własnego słońca przebiegła pomyślnie.
        Dużo słońca życzę

        Polubienie

      3. Dzięki Ultra,
        Po kontrolach trochę czasu do odlotu.
        Tak masz racje. Jak przeczytałem Twój wpis, pierwsze o czym pomyślałem to domy z betonu. Coś to chyba znaczy. Żyliśmy inaczej. Wtedy dużo można było ulepszyć. Dzisiaj jak ma się lepiej to juz tak nie smakuje.
        Aby do jutra, dla mnie oczywiście to jutro to dom, za którym tęsknie niemiłosiernie.
        Lotniskowy pozdrawiam.

        Polubione przez 1 osoba

      4. Ultra

        Marku,
        kiedyś mężczyźni golili się Polsilverami, o których zresztą mówiono „tępy jak Polsilver” i wszyscy byli codziennie ogoleni, współczesne golarki to podobno sama przyjemność, a panów z tygodniowym zarostem coraz więcej.
        Już z tym słońcem we własnym domu?
        Dużo słońca życzę

        Polubienie

      5. Ultra

        Tetryku,
        kiedy rodzice koleżanki kupili samochód, nikt nie chciał go zobaczyć, ale kiedy powiedział, że w kolorze bahama yellow, cała klasa poszła, taką moc przyciągania miała sama nazwa.
        Dykteryjka z tamtych czasów: – Dlaczego ta pasztetowa nazywa się papieska? – Bo tylko Bóg wie, co się w środku znajduje.
        Dużo słońca

        Polubienie

  5. Basia

    Tez tak sobie wspominam czasami, albo sama, albo z corka, bo ona tez juz jakby wiekowa 🙂
    Sama prawda w twoich wspomnieniach, dla wspolczesnych mlodych nie do uwierzenia!
    A najprzyjemniej mi sie wspomina sluchajac starych przebojow 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Basiu,
      z tymi przebojami to jest tak, że obecnie tysiące słuchasz, ale żaden na dłużej nie zostaje i nie podczepia się pod ucho słuchającego chyba przez to zmaglowanie i zmiksowanie…
      Dużo słońca życzę

      Polubienie

      1. olitoria

        Moi sąsiedzi mieli w syrence zepsutą klamkę w przednich drzwiach pasażera. Gdy już wsiedli to przywiązywali ją sznurkiem do klamki od strony kierowcy. Takie dodatkowe pasy 😀 Ja i reszta dzieciaków zwijaliśmy się ze śmiechu.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ultra

        Olitorio,
        dawniej naprawiane było wszystko, co się psuło, obecnie każdy wyrzuci i kupi nowe. Poza tym podobała mi się umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach, jak z tą klamką, zamiast siąść, płakać i narzekać, chłop wziął sznurek i pojechał, a dzieci miały dodatkową radochę.
        Dużo słońca życzę

        Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Olitorio,
      z „Przekrojem” prawda, ale notatka dlatego, ponieważ ludzie pytali, czy można brać ślub w tym eleganckim płaszczu. Okazywało się, że nie we wszystkim wówczas można było, bo dziś nikt by Ci nie zabronił nawet w tym worku po ziemniakach w dodatku przefarbowanym na gumiguta (kolor musztardy), xanadu (szarozielony) lub peridot (oliwin, zielonkawy), bo kto bogatemu zabroni wyróżnić się i w mediach społecznościowych szał lajków.
      Dużo słońca życzę

      Polubienie

      1. Ultra

        Olitorio,
        Wyobraź sobie, że dostajesz osiem tomów „Color Stories” B. Moora, zanim przepatrzysz wszystkie i nareszcie dobierzesz ten właściwy kolor, to ręce mogą odpaść, a oczy mgłą się zasłonić. Podobnie nazwy kolorów na ścianę, nie mają sobie równych, bo konia z rzędem temu, kto zgadnie, jaki kolor ma np. Czysta Forma, Sucha Woda, Indyjski Cukier, Słodkie Marzenia, Amerykański Sen, czy Zawsze Na Czasie?
        Dużo słońca życzę

        Polubienie

      2. Ultra

        Olitorio,
        czego to ludzie nie wymyślą, by lepiej się sprzedało.
        Kiedyś tak ludzie czekali na cytryn, bo witaminy… Władza im wmawiała, że kiszona kapusta ma tyle samo wit. C, co cytryny, więc przytomnie pytali, jak ją wycisnąć do herbaty.
        Dużo słońca życzę

        Polubienie

      3. olitoria

        A właśnie!
        Wyobrażasz sobie herbatę z kiszoną kapustą?
        Chociaż czasami gdy oglądam programy kulinarne to mi szczęka opada, więc chyba nawet specjalnie bym się nie zdziwiła.

        Polubione przez 1 osoba

      4. Ultra

        Olitorio,
        myślę, że o boczku z czekoladą słyszałaś? Wiele kulinariów działa na zasadzie kopiuj – wklej, dlatego błędy są powielane i bzdurne przepisy typu: to warzywo spali kalorie, takie danie wysmukli biodra, ten deser zmieni twoje życie, a ta przekąska zabije tuszcz i dodatkowo odkwasi organizm. I tylko nie piszą, jak to wszystko działa rozmiękczająco na mózg czytającego.
        Dużo słońca

        Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Tatulu,
      każda epoka ma swoje plusy i minusy. Ale młodzi powinni żyć wg swoich potrzeb i tak, jak im wygodniej, lepiej. I niech będą szczęśliwi, i niech cieszą się życiem.
      Dużo słońca życzę

      Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Iwonko,
      do śmietanki towarzyskiej nie należałam, ale do dobrego towarzystwa tak: Towarzystwo Przyjaciół Dzieci.
      Dawniej pamiętam „tanią książkę” w każdym kiosku, ale te ciekawsze pozycje trzeba było zdobywać, niestety. W zasadzie wszystko przychodziło z trudem i o tym też należy powiedzieć.
      Dużo słońca życzę

      Polubienie

  6. Ależ świetnie napisane, jak zwykle u Ciebie.
    Z tekstem się utożsamiam, bo wszystko przerabiałam i chociaż czasy siermiężne były, z łezką w oku wspominam, pewnie dlatego, że młoda byłam, a na prowincji czasy komuny nie były nadto uciążliwe, może poza stanem wojennym.
    Przekonałam się wielokrotnie, że najważniejszy jest zdrowy rozsądek, we wszystkim…

    Polubione przez 1 osoba

  7. Ale Ciecie naszło Ultro.
    Wiele z tych rzeczy legło w moim sejfie niepamięci. Jeśli do czegoś wracam, to jedynie drogą skojarzeń. Było, minęło, przyszło nowe, a ja już myślę o świecie przyszłości, jak przystało na osobę niespecjalnie sentymentalną.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Mieszczko,
      właśnie te skojarzenia były powodem notki. Myślę podobnie: było, minęło i przyszło nowe, następne pokolenia będą wracać, może będzie do czego.
      Dużo słońca życzę

      Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Gabrysiu,
      nic to, że przeżyliśmy, ale te trudne warunki zahartowały na tyle, że z głodu nie zginiemy, bo wiele rzeczy umiemy zrobić samodzielnie.
      Dużo słońca życzę

      Polubienie

      1. Ultra

        Gabrysiu,
        wychowanie dziecka należy do rodziców. Jeśli trzymają pod kloszem, to będzie niezaradne, więc nawet trzydziestolatek może być na garnuszku mamusi, a ta mu poda jedzenie, sztućce i wyprasuje koszule, czyli wychowa leworęcznego.
        Dużo słońca

        Polubienie

  8. o tym, że jak chlebek nie leżał minuty na ziemi i można go zjeść, nie słyszałam, ale co prawda, to prawda 🙂 a tenisówki malowane kredą na biało i te, no …..butelek się nie wyrzucało do specjalnego kontenera, tylko elegancko myło i na wymiankę do sklepu. marchewkę wystarczyło wyrwać z ziemi wytrzeć o nogawkę i zjeść ze smakiem, nie zwracając uwagi na piasek miedzy zębami. i jakoś nikt nie miał uczulenia. ojej, ale poruszyłaś fajny temat 😀 no i nikt nie musiał robić detoksów i diet, bo jedzenie było normalne, a chemia nas nie truła, nie podnosiła cholesterolu, ciśnienia i nie rozwalała metabolizmu. więcej czasu staliśmy w kolejkach za czymkolwiek, a teraz więcej czasu spędzamy na cud dietach, zabiegach upiększających i w kolejkach do lekarzy. pewnie, że było lepiej 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Bożenko,
      te cud diety i suplementy prędzej wyczyszczą Ci kieszeń niż przyniosą efekt. Opowiadała mi znajoma o stosowanej przez nią diecie pudełkowej. W pudełku niewiele jedzenia, więc nie przytyła, ale i niewiele schudła, za to przez cały rok 2000 zł miesięcznie płaciła. Pytam, a co teraz jadasz? Ona odpowiada: – A co, nie umiem kurczaka usmażyć, czy jabłka na pół przekroić?
      Dużo słońca życzę

      Polubienie

    1. Ultra

      Basiu,
      w szkołach był lekarz i dentysta oraz kucharki, które gotowały obiad. Szkoda, że teraz o własne dzieci społeczność nie dba, za to poupychane w klasach ponad normę i z przeładowanym programem muszą sami dać radę. Wychodzi na to, że uczą się za karę, nie dla siebie.
      Dużo słońca życzę

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ultra

        Basiu,
        uważam, że w szkole nie powinno być ocen, bo dostawanie ich za to, że chcą zdobyć wiedzę jest niemoralne. Na koniec roku dostawałoby się świadectwo, że przechodzi się wyżej lub nie. Ile mniej stresu dla ucznia, bo uczyć dziecko ma się dla siebie, nie dla rodziców, czy kolejnych ministrów.
        Dużo słońca

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ultra

        Basiu,
        w szkole ma nauczyć się m.in. umiejętności i kultury dyskusji, logicznego myślenia, argumentacji, tolerancji, rozwiązywania problemów, pracy w grupach itp. Nie wystarczy znać na pamięć encyklopedię, by być mądrym, czy uczonym, jeszcze trzeba umieć wiązać fakty i wnioski wyciągać. Rodzice cieszą się, że dziecko ma dużo grubych książek, więc będzie uczone, tymczasem mądrość ma być w głowie dziecka, a nie tony zbędnych informacji, które nawet psu na budę się nie przydadzą.
        Dużo słońca

        Polubione przez 1 osoba

  9. Wspaniały post☺Po tym co opisałaś ,zobaczyłam siebie z dawnych lat,żelazko własnie takie ,jakie tu na fotce::))pamiętam tarę do prania..Oj z jedzonkiem było pysznie ,nie było tyle kolorów na talerzu ,ale zdrowe i smaczne.I człowiek goły nie chodził i zawsze ta złotóweczka na lody w muszelce była☺☺ Tak szczerze…czasami tęsknię za tymi czasami☺☺Ale ,jeżeli dane jest mi dalej pchać ten wóz, to sobie pcham i nie narzekam ,bo co mi to da☺☺☺Trochę żeśmy się „unowocześnili „Serdeczności♥

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Danusiu,
      teraz można trochę się pośmiać z tamtych czasów. Wprawdzie mówią, że dawniej reklam nie było, ale pamiętam Prusakolep i mydełko FA.
      Dużo słońca życzę

      Polubienie

  10. Ja tych fejsbukowych fantasmagorii o dietach nie czytam. Co druga to lepsza, same teorie wyssane z palca.
    Zmarszczki od tego nie znikną, a jak żywienie to bez przesady. Człowiek tak się zakręcił wokół tych diet, że brzuch stał się jego bogiem.

    Mięso tak się zepsuło w smaku, że nawet mój rosół zupełnie nie zgadza się ze wspomnieniami. No i przestałam lubić rosół. Właściwie może nigdy zanim nie przepadałam, ale był zjadliwy. Dziś mi nie smakuje. Wolę ramen (a propos dążenia do japońskości).

    Kiedy ograniczyłam ilość jedzonego mięsa, przestałam miewać poobiednie bóle żołądka. Był czas, że na pół roku przeszłam z ciekawości na radykalny weganizm i przyznaję szczerze, że nigdy lepiej się nie czułam. Za to po tym czasie pierwsze mięsko u rodziców smakowało rozkosznie, bo lubię mięsko. Ale nie lubię go za często ze względu na reperkusje. Kiedyś tego nie było.

    To czego nie znoszę w kinach to smrodu tych wszystkim nagetsów itp. Dekoncentruje mnie to. A jak jeszcze jakaś panna mocno uperfumowana dosiądzie się obok, to po prostu koniec. Misz masz z metą nad klozetem.

    Dziwny jest ten świat. Utwór ponad czasowy.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Mięso ma smak ścierki i ryby, ponieważ zwierzęta są karmione mączkami rybnymi i tuczącymi paszami, nie oglądają nieba i zielonej trawy. Moja sąsiadka, która pracowała w mleczarni podpowiadała, by kupić tę partię masła, bo zawiera najwięcej składników z zielonej karmy i włożyć do zamrażarki, bo to najlepsze masło. Obecnie krowy karmione są jednakowo cały rok, nie wyprowadza się ich na łąki, tylko stoją w tych oborach całą wiosnę i lato. Z przydomowych zagród mućki zniknęły, podobnie rzecz ma się z kurami, więc rosół po rybnej kurze nie smakuje jak ten dawniej po ziarnach i trawce.
      Dużo słońca życzę

      Polubienie

  11. Szczęście było w czasach…Wiesz, tego nam chyba brakuje, że szczęście widzimy w kasie, samochodzie, mieszkaniu, a spotkać się jest ciężko. Pewnie, jak kto chce, to się udaje. Nam na szczęście też, ale te czasy słusznie minione pod tym względem to chyba były łatwiejsze, prawda?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Kobieto po 30,
      masz rację, nie przypominam sobie, bym się kiedykolwiek martwiła, że czegoś nie mam. Może dlatego, że rzeczy nie były ważne. Dziś obrastamy rzeczami i gadżetami w tempie zastraszającym. Ale pojawił się minimalizm, może zatrzyma zakupoholizm.
      Dużo słońca

      Polubienie

    1. Ultra

      Lena,
      podwórkowy świat uczył socjalizacji i samodzielności. Trzeba było samemu rozwiązywać sprawy, więc to była rownież wyższa szkoła przeżycia.
      Dużo słońca

      Polubienie

      1. Ultra

        Laleh,
        Life in the past was more difficult because without amenities. Nobody would like time to come back, but we want to go back to the times when we were young.
        I wish you joy of life.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ultra

        Laleh,
        I think that next generations will also not be easy. Life itself is a struggle because we encounter various obstacles on our way
        I sent greetings

        Polubione przez 1 osoba

  12. Ultro 🙂 nadal część osób robi przetwory. Niektórzy czerpią wiedzę z książek :).
    Tylko,,że kiedyś eko warzywa były dostępne a nie jak teraz – teraz to luksus tak jest to obwarowane prawem i przez to drogie.
    Ale dziękuję Ci za to podsumowaniw
    E

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Nieuczesana,
      jesteś wyjątkiem wśród młodych, większość już nie robi przetworów,bo w sklepie półki uginają się od gotowców. Niestety, w składzie pełno chemii, więc potem trzeba się odtruwać, odkwaszać i stosować dietę.
      Warzywa kupuję na targu i niemyte, nigdy z sieciówek. O ekologicznych trzeba zapomnieć, rolnicy nie chcą bawić się w ręczne pielenie chwastów.
      Dużo słoneczka życzę

      Polubienie

    1. Ultra

      Ewo,
      nie do czasów tęsknimy, bo były one bardzo trudne, ale do młodości, bo zawsze będzie zachwycająco wspaniała, tym bardziej że młodość jest jedna i tym bardziej że nie wróci.
      Dużo słońca życzę

      Polubienie

    1. Ultra

      Ewo,
      jeśli komentarz oczekiwał na moderację, to znaczy, że mój komputer widział Cię po raz pierwszy.
      Makówko, miło mi, że zajrzałaś.Dodam jeszcze, że Twoje posty czyta się jednym tchem.
      I niech te promyki Ci świecą

      Polubienie

      1. To teraz już komputer będzie dla mnie łaskawszy? Taka miła dla mnie jesteś, a ja wcześniej jakoś nie mogłam sobie poradzić z dodaniem komentarza.
        Tak, tęsknimy do naszej młodości. Czasami myślę sobie, że nam było trudniej, a zarazem -łatwiej.

        Polubienie

      2. Ultra

        Ewo,
        nie chciałabym wrócić do tamtych czasów, mimo że praca, dach nad głową były, ale ten brak kontaktu ze światem był przerażający.
        Zasyłam serdeczności

        Polubienie

  13. Iwona Kmita

    Czytam Ultro i siebie widzę, swoje dzieciństwo i młodość. Tylko Krakowa nie widzę bo ja z innych okolic, z biednej Kielecczyzny (wtedy było to Kieleckie, dziś – Świętokrzyskie). Jakoś przeżyłam i sobie nie krzywduję choć ze szkoły nikt mnie nie odbierał, a już samochodem to zapomnij. Do szkoły też sama chodziłam, było blisko, tylko jedno przejście, a samochodów jakoś niewiele jeździło. Potem własnym kluczem otwierałam mieszkanie i jakoś nikt mi go nie wyrwał i nie okradł. W zasadzie nie miałby czego ukraść bo mało mieliśmy, chyba że ten złodziej miałby jeszcze mniej co się zdarzało. Mama przed wyjściem do pracy (na 6 rano) zawsze zdążyła zupę prawdziwą ugotować. Na mięsku, z ziemniakami lub kluskami, żadne tam kremy… Mogłabym dalej wspominać ale ty zrobiłaś to tak zręcznie, że poprzestaję w tym miejscu. Dodam tylko, że choć to czasy dzieciństwa i wczesnej młodości to nie chciałabym do nich wracać. Ale to materiał na całkiem inną opowieść

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Iwonko,
      myślę, że nie tyle o własne wspominanie chodzi, ale również o przekazanie realnego obrazu, a nie barejowskich przerysowań. Nasze mamy gotowały zupy, więc mogę nie jesć drugego dania, ale zupę zawsze zjem.
      Słoneczko zasyłam

      Polubienie

    1. Ultra

      Thaftaniuku,
      pojęcia nie mam, w czym był problem, bo na technice to nie uważałam w szkole, gdy była mowa o obsłudze komputera.

      A wiesz, że ta nasza młodość jeszcze trwa, choć może już nie pierwsza, ale przecież „ten szczęsny czas” jak to śpiewała Halina Wyrodek.
      Słońca życzę

      Polubione przez 1 osoba

  14. Jeżeli czegoś mi brakuje z tamtych czasów, to oczywiście czasu, którego wtedy było niemało, a teraz świat pędzi bez opamiętania.
    A co najbardziej przeszkadzało? Szarość, brudne rzeki i brudne powietrze – jak w Łodzi zawiało od strony Anilany, to jakaś masakra była i dość ubogiego jedzenia – nie mieliśmy rodziny na wsi, więc zostawały tylko sklepy i pamiętam niektóre ohydne smaki: mortadeli, masła roślinnego czy wyrobów czekoladopodobnych…

    Polubienie

    1. Ultra

      Hegemonie,
      nie tęsknię do dawnych czasów, ale nie mogę udawać, że ich nie było, skoro żyłam w czasach PRL.
      Żzzyczę słońca i przestrzeni do zwiedzania

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s