Ta nasza cyfrowa epoka

Post about the big four ruling people: Amazon, Apple, Facebook, Google. Benefits, threats and dependence of the digital world.

Zobacz namalowaną scenkę na przystanku tramwajowym:

Stoi młody człowiek obok wiaty i rozmawia przez telefon.

Ulicą przechodzi człowiek, coś mówi do siebie całkiem głośno. Tak, on też rozmawiaprzez telefon.

Kierowca prowadzi jedną ręką samochód, a w drugiej trzyma smartfon. Opowiada.

Dwulatek siedzi w wózku i bawi się telefonem. Kwestia czasu, kiedy i on zacznie mówić.

Rozmawianie z telefonem weszło w nawyk, uzależniło do tego stopnia, że niektórzy wpadają w atak paniki, histerii, gdy zapomną z domu. Mogą zapomnieć kluczy, ale telefonu? To jest ten prawie koniec świata.

Kto nam ten świat zafundował?

Czterej cyfrowi jeźdźcy Apokalipsy, czyli wielka czwórka rządząca kapitałem i człowiekiem: Amazon, Apple, Facebook i Google, a wszyscy ze Stanów.  Pierwsza z Seattle, a trzy ostatnie z Doliny Krzemowej. Niosą nam razem z Internetem  informacje, przepisy, zdjęcia, rozrywkę, miłość, plotki, seks, zakupy, gadżety, wiadomości oraz oczywiście znajomych.

Wirtualny świat zagubienia

z którego nie da się wyleczyć tych miliardów lubiących oglądać obrazki. Co wie przeciętny człowiek o Apple? Że tworzy komputerowe procesory. Co o Amazonie? Tu wszystko znajdziesz, kupisz, zapakują i dostarczą do Twojego domu. Z kolei Facebook jawi się nam jako sieć znajomych, tyle że podłączonych dodatkowo do reklam. Google zaś to największa wyszukiwarka z 3, 5 miliardami codziennych zapytań, ponieważ lubimy gotowce, czyli odpowiedzi na wszystko.

To masz w jednym smartfonie! Uważam, że powinien być wprowadzony Dzień Świętowania Telefonu, kiedy bez świętej klikalności życia nie ma.

A P P L E

Apple na początku seksowne nie było. Stawiało się tę pakę w kącie, często w tzw. pokoju komputerowym. Dopiero schowane w kieszeni i oprawione w róż i kamienie, staje się luksusem. Kiedy Steve Jobs wypuszczał kolejne iPody, iPady, iPhony, świat wstrzymywał oddech. Jak dobrze mieć w kieszeni takie pudełko, które łączy oraz pokazuje wszystko, wiedza w jednym palcu. I powie korporacyjnie: Witaj. Zaczynali w Cupertino w Kalifornii w odrapanym budynku, a teraz do tego zgromadzenia należą wszyscy najważniejsi tego świata, bo to najbardziej dochodowe przedsiębiorstwo.

Bożek tego świata

uzależniający jak jedzenie, któremu kupuje się skórzane oprawy, ochronę przed zarysowaniem i pilnuje jak oka w głowie, by nie zamókł, nie upadł i nie pojawiła się ta pajęczynka na szkle. S. Galloway uważa, że Jobs napluł na wszechświat tym nadgryzionym jabłkiem. Ludzie potrzebują wygodnych domów, dostępu do opieki medycznej, przedszkoli, zaangażowania w pomoc innym, a nie coraz bardziej uzależniających telefonów, które całe zaangażowanie poświęcają bzdurom, więc rodzice zamiast czas poświęcić dzieciom, sobie, innym ludziom, marnują na oglądanie cudzych butów, podglądaniu cudzego życia i zazdrości, że inni to mają dobrze, bo byli tu i tam.

Cena jest oznaką luksusu

więc mimo taniej produkcji, cena smartfonów na początku była bardzo  wysoka, bo przyzwyczajeni jesteśmy, że co drogie, to dobre. Na luksus mercedesa, bentleye’a nie każdego stać, więc prestiż wzrasta, gdy posiadamy, a że jesteśmy dość próżni, a nawet bardzo próżni, więc gadżet na którego nie każdego stać, musimy mieć. Dlaczego?  Z zachłanności, samopolubienia, zadufania, pychy. Niech inny zazdrości. Telefon sprzedaje emocje, dobra, usługi, a wszystko  z elegancją opakowane i podane poprzez jedno kliknięcie. Może jednak warto wiedzieć, że przy okazji zniszczono ponad 100 tys. miejsc pracy, m.in. w Nokii i Motoroli, że toną Nike i inne marki, bo ludzie mają określone zasoby, więc jeśli wydadzą w internecie, nie pójdą już do sklepów. Cóż, ważne, że luksus w kieszeni każdy ma, ten mały i ten duży, a dzieci gry zapewnione. Ważne, że tu można chwalić swój ogonek, napuszać go i farbować, bo nasze gadzie mózgi wreszcie mogą być narcyzami. Niech inni widzą i niech pękną z zazdrości.

O, bogowie wielkiej czwórki,

zaglądałam wam do kieszeni, więc pytam, czy któryś zbudował uniwersytet dla dzieci, których nie stać na kształcenie,  czy wydał na opanowanie chorób trapiących ludzkość, na opracowanie systemu wyjścia z biedy, tworzenie miejsc pracy, bo wiadomo, że rozdawnictwo nikomu nie pomogło. Czy któryś pomaga w opracowaniu leku na raka, na Alzheimera, na demencję? Nie. Pieniądze idą na opracowanie jeszcze lepszego telefonu, po to, by ludzkość siedziała i klikała, wtedy ONI zarabiają, a ty tracisz czas.

Wybór należy do ciebie.

Opr. wg Scott Galloway, „Wielka czwórka. Four”

 

Reklamy

53 uwagi do wpisu “Ta nasza cyfrowa epoka

  1. Kiedyś telefonów nie było i jakoś się żyło (i też były to piękne czasy) 🙂 ale prawda jest taka że bardzo ułatwiają życie – gdy stanie się coś złego, można szybko wezwać pomoc – myślę że niejednemu uratowały życie. Poza tym, jeśli i tak stoję w korku w autobusie, dlaczego nie miałabym poświęcić tego czasu na zrobienie zakupów zamiast latać po sklepach po pracy i wrócić do domu późnym wieczorem?

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Wiesz, jak się czułam [odklejona od świata] w szpitalu, gdy nie było czasu ani sensu się logować? [sensu, bo co ważne do powiedzenia mieli lekarze, nic innego się nie liczyło] … dziwne wrażenie. Może lepiej płynąć z prądem? Bo pod prąd to tylko mamuty…

    Polubione przez 1 osoba

  3. Mój telefon leży w domu i się kurzy. Czasami go naładuję, tak średnio raz w miesiącu, bo nie zużywa za wiele energii. Ma klapkę, guziki i nie jest dotykowy. Nie mam w nim internetu. Nie zabieram go z domu, a używam jako budzika.
    Mam FB, ale mój profil prywatny nie zawiera żadnych zdjęć i postów. Jest pusty. To moje konto techniczne, potrzebne do tego, aby kontrolować FP związane z blogiem. Każdy kto doda mnie do znajomych, jest tym faktem zawiedziony, bo „nie wie co u mnie”.
    Ale FB poszalał trochę i nie wolno mi podać adresu do bloga oraz skasował 3-4 strony, składającej się prawie wyłącznie z linków do notatek; bo narusza standardy społecznościowe. Pytałam o co chodzi, pisałam i odwoływałam się, ale odpowiedzi brak. Wkrótce prawdopodobnie nie będę miała FB.
    Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Aniu, dobrze, że nie wie. Bo niby dlaczego ma wiedzieć z FB? Nie może zadzwonić?
      Dziwna sprawa z tym usuwaniem, przecież nie piszesz nic kontrowersyjnego. Czytam, to wiem.
      Pozdrawiam

      Polubienie

      1. Aktualnie działam na tej drugiej stronie. Ta, której zawartość usunął mi FB, już poszła do lamusa.
        To nie jest wina treści jakie tam „szmugluję”. Dowiedziałam się, że nie tylko mnie spotkał ten problem. Znalazłam już dość sporą grupę blogerów, promujących swoje blogi na FB i wszystkich spotkał ten sam los, usunięto im całą zawartość.

        Polubienie

  4. Pamiętam czasy gdy „wieszano psy” na telewizji. Mawiano powszechnie, że to „złodziej czasu” a mieliśmy wówczas jeden program przez kilka godzin dziennie do dyspozycji:)) Każda epoka ma swojego demona do pokonywania.
    Dziś faktycznie przerażają mnie dzieci przyklejone do smartfonów nawet podczas przechodzenia przez jezdnię.

    Polubione przez 3 ludzi

    1. Na tej zasadzie pogrążono kino, teraz przegrywającą jest telewizja, a kiedyś zapewne i smart-fony odejdą w niepamięć. W domach przybędzie nam cyfrowych atrybutów przeszłości, które będziemy pokazywać następnym pokoleniom z tekstem: Za moich czasów…
      To wszystko następuje w coraz szybszym tempie

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ultra

        Tatulu,
        następnym przegranym z mediami będzie prasa. Już teraz wielu czerpie wiadomości z mediów, prasy nie kupują.
        Pozdrawiam

        Polubienie

  5. Boguśka

    Tak, jak Bet przerażają mnie ludzie przyklejeni do ekranu fona idący chodnikiem, przechodzący na oślep przez ulicę, jadący samochodem i zerkający na ekran, co ciekawego jest u kolegi, ale to jest darwinizm, bo wszystko jest dla ludzi, do korzystania, komunikacji, ale normalnej…😘😘😘

    Polubione przez 1 osoba

  6. Przykre, najbardziej to chyba to, jak dzisiejsze małe dzieci są uzależnione od niebieskich ekranów. Już dwulatki, tak jak piszesz, a nawet wczesniej. Nie ma umiaru, bo po co dawkować sobie przyjemność, coś co wydaje się nam, że jest nam niezmiernie potrzebne

    Polubione przez 1 osoba

  7. Ja się zbuntowałam w tym roku, nowego telefonu nie wzięłam, płacę mniej, a że częściej ładuję baterię, nie szkodzi.
    Coraz rzadziej na ulicy i nie tylko widuje się przechodniów bez telefonu w dłoni, aż dziw, że uczniowie wytrzymują 45 minut lekcji bez telefonu…

    Polubione przez 1 osoba

  8. Steve Jobs zrobił niebywałą karierę i stworzył podwaliny pod nową gałąź nauki, technologii i przemysłu. Nie wiem jak rozporządzał swoim majątkiem ale mam w pamięci tego Herosa w koszuli szpitalnej, steranego postępującą chorobą i zastosowanymi metodami leczenia. Na nic się to wszystko zdało. Nie wykupił się śmierci

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Tatulu,
      S Jobs, ten geniusz zarabiania był eoistą, cierpiał na narcystyczne zaburzenia osobowości. Nie uznał nawet własnej córki, choć DNA wskazało go jako ojca. Cóż,empatyczny jako człowiek nie był. Kiedy chorował na raka trzustki przez 9 miesięcy leczył się sam marchewką i sokami, bo uważał, że ma władzę nad chorobą.
      Pozdrawiam

      Polubione przez 1 osoba

  9. Wiesz Ultro, ostatnio mam te same uczucia do bloga. Uzależniamy się. Pamiętam jeszcze pięć lat temu, jak ten wariat pędziłam do domu, bo mój serial się zaczyna, bo mój program leci właśnie, a dziś ważny odcinek itd. Aż przyszedł czas przesytu, I za jednym pociągnięciem, wyrzuciłam telewizor z pokoju, kupiłam radio internetowe i plumka mi. Nie tęsknię nawet okruszynki za tymi wszystkimi programami. wiadomości wysłucham w Tok FM. Na fb nie zagrzałam za długo, 4 miesiące i zlikwidowałam. To na pewno nie dla mnie. I przyszedł blog, on mnie pożarł. Mam ok.250 postów i właśnie nachodzi mnie uczucie, że za dużo czasu temu poświęcam i uzależniam się. Na razie pierwsze oznaki mojego opamiętania powoli przychodzą. Zobaczymy co będzie, a telefon i whatsaapa lubię za to, że łączy mnie z synem, który daleko, z mamą starszą panią, córką, która stopem po Turcji, Albanii.. pomyka i.. . Chyba więcej mi daje niż bierze, tylko mądrości i kultury w korzystaniu z tego trzeba. Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  10. Iwona Zmyslona

    Pamiętam nieliczne budki telefoniczne, na dokładkę z wiecznie powyrywanymi słuchawkami. Nawet, gdy człowiek pilnie potrzebował się skontaktować, to nie było to łatwe. Stacjonarne telefony też nie w każdym domu były i w nagłych przypadkach, korzystało się z uprzejmości sąsiada posiadającego telefon. Bardzo cenię sobie możliwość posiadania komórki, bo mogę skontaktować się szybko, bez konieczności wychodzenia z domu. Jednak zawsze posiadałam najprostszy model, umożliwiający rozmowy i wysyłanie sms. Technika ułatwia życie, ale jednocześnie sprawia, że bylibyśmy bezradni, gdyby nagle tych wszystkich urządzeń zabrakło. W pewien sposób oducza nas myślenia.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Małgosiu,
      my, dinozaury, też nie wyobrażamy już sobie życia bez internetu pisanego do niedawna wielką literą, bo taki był ważny. Teraz mój operator ogranicza mi internet (albo sam ma kłopoty), więc mam trochę spokoju. I jakoś żyję…
      Pozdrawiam

      Polubienie

      1. Małgośka

        🙂 Od kiedy Associated Press ogłosił, że od 1 czerwca 2016 wprowadza ujednoliconą pisownię internet, rozbrzmiewa zażarty dwugłos w sprawie.
        Ja, uparcie, za profesorami J. Bieniem i M. Bańko pisałam przez duże I.
        Jak się okazuje, nie tylko my mamy ten dylemat.
        Prof. Bańko już zdążył zmienić zdanie- i bądź tu mądry 🙂

        (Przy okazji – piszesz „wielką literą” czy „dużą literą”?
        Profesor J. Miodek „wielkich liter” nie uznaje! Pisze tak: do końca życia będę posługiwał się wyrażeniem „duża litera”, bo „wielka litera” mnie irytuje. Wielki to jest „duży”+nacechowanie emocjonalne (wielkie chłopisko, wielki zwierz itp.)
        Profesor Miodek jest chyba jednak wyjątkiem w gronie językoznawców.
        I bądź tu mądry! 😀

        (mądrości zaczerpnięte z Internetu/internetu 🙂 )
        Pozdrawiam

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ultra

        Małgosiu,
        wiele wyrazów pisze się tak i tak do czasu aż któraś pisownia nie upowszechni się i nie stanie się normą, więc tym nie ma co się przejmować. Ale skoro internet przestał być nazwą własną i traktowany jest jak łącze, sieć, to nie ma powodu pisać ‚intersieć’ wielką, jak własne nazwy Fb, Google (nazwa Google to pomyłka, miała być Googol).
        Szanuję profesora, ale piszę „wielką”, bo tak było w podręcznikach szkolnych, więc skoro uczyłam innych wielką, to sama wody z mózgu nie mogłam robić, by pisać dużą. Dla mnie duże „a” może być małe „a”, gdy napiszemy go na pół strony.
        Pozdrawiam

        Polubienie

      3. Małgośka

        Ultro, pisany wielką czy małą – dobrze, że jest!
        Tobie przesyłam dziesięć seksdecyliardów uścisków 😉

        Polubienie

  11. Watra

    Człowiek to istota , która z kimś pogadać musi , a że telefon potrafi wszystkich dyrdymałek wysłuchać , to się gada, gada, gada , choć na linii cisza. Wybór terapii do nas należy, pomimo że zlecający mają dużą siłę przebicia.

    Polubione przez 1 osoba

  12. A ja jakoś nie uzależniłam sie od telefonu..Jest bo jest ,leży w domu w jednym miejscu,chodzę po podwórku,nie biorę go ze sobą,czy idę na górę ,czy jestem na dole…leży…Jak ktoś dzwoni i jestem w zasięgu ,to odbieram.czasami niektórzy pytają ..”dzwonię a ty nie odbierasz”A ja odpowiadam ,że nie jestem przylepiona do tel.Tak samo z zegarkiem..nie noszę::))Serdeczności.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Danusiu,
      coś w tym jest, bo moi znajomi także mają pretensję, że nie odbieram, a telefon leży w torebce, przecież nie noszę go z sobą. Zresztą, najczęściej nie mam kieszeni. Mlodzi nie kupią kurtki bez specjalnej kieszeni na telefon.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  13. Z jednej strony pamiętam końcówkę lat 90. gdy relacje z ludźmi wyglądały inaczej niż teraz.Z drugiej sam łapię się na tym, że sięgam do Sieci, by załatwiać kolejne kategorie spraw, by szukać informacji na taki czy inny temat. Cieszą mnie w tym wszystkim chwile z książką czy muzyką, bo w nich jest jeszcze jakiś element przeszłości, bez przyklejenia do ekranu.

    Staram się coś zawsze wygrzebać do polecenia. 🙂

    Rodzina Beksińskich ma według mnie do zaoferowania wiele poza samą biografią (mniej czy bardziej skrótową). Zdzisław Beksiński zostawił po sobie obrazy, szkice, rysunki, a nawet kilka opowiadań. Tomasz pozostawił kolekcję płyt, audycje, przetłumaczone ścieżki dialogowe filmów. Jest w czym wybierać, a to zawsze jest plus. I nie ma się wrażenia przebywania ciągle w tym samym miejscu, na płyciznach jakichś.

    Pozdrawiam!
    Mozaika Rzeczywistości.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Piotrze,
      z dobrodziejstw techniki korzystać trzeba, ale siedzieć cały czas i spędzać każdą wolną chwilę, by oglądać internetową sieczkę, to trzeba mieć połowę mózgu, bo co to za życie z plotami i nie do końca sprawdzonymi wiadomościami.
      Pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s