Jedno oko na Maroko

Report from your stay in Marrakech. We visit the gardens, parks, see the monuments, haggle at the famous Dzamami al Fana square and get to know the exotic of Morocco.

Do Maroka jedzie się po słońce

tu świeci ono mocniej i goręcej oraz po niezapomniany korzenny zapach. Ciekawi jesteśmy bogatej mauretańskiej historii, egzotyki i ludzi przyjaźnie nastawionych do turystów. Medyna  (medina), arabskie stare miasto z meczetami i minaretami (latarniami) w Marrakeszu  wpisana została na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO.

Białe, Czerwone i Niebieskie  Maroko

Białe to biel domów błyszczących w blasku słońca Fezu, Meknesu i Rabatu, dywany kwiatów i niezliczona ilość meczetów. Na południu czerwone zabudowania ściśnięte, by chronić przed wiatrem, kurzem i palącymi promieniami.

Kazby (zamki) lepi się z czerwonawej ziemi, gliny, błota bez architektów i pozwoleń z charakterystycznymi zwężeniami na górze. Wieże minaretów w dole, a w górze Wielki Atlas. W rejonie pustyń na Saharze króluje kolor niebieski szat nomadów nazywanych niebieskimi ludźmi od tłustej farby indygo z liści indygowca, którymi zafarbowana jest ich skóra.

Bogactwa, czyli złoto Maroka

Pomarańcze marokańskie (złote jabłka) klementynki, cytryny, winnice oraz wszędobylska oliwka, lasy korkowe to bogactwo Maroka. Dobra gospodyni potrafi przyrządzić z jednej palmy daktylowej codziennie inny posiłek. Ciekawym drzewem jest arganier, twarde, rozłożyste, w gałęziach buszują kozy, które jedzą owoce, a wydalają niestrawione pestki. Skrzętnie są zbierane, produkuje się z nich olej.  Olej arganowy nazywany złotem  Maroka, naładowany wit. E, drogi, dlatego oszukiwany, podrabiany. Przywozimy go obowiązkowo, ale kupowany z certyfikatem, BIO i w ciemnej butelce (100ml oleju kosztuje 80 MAD, a  10 MAD=1 euro) Miód kaktusowy z kolei jest ostry, tylko dla koneserów.

Świat zadziwia egzotyka i zabytki Maroka

Potrzebne rzeczy kupuje się na bazarach – sukach. Gwar, bo targować się trzeba. Turysta to dla Marokańczyka pieniądz, więc wdzięczą się, przywołują, zachęcają i ceny podwyższają, przecież tu chodzi o zarobek.

Poczuć klimat egzotyki można poprzez łażenie wąskimi uliczkami, gdzie cień tylko pod okapami, ciszę przerywa głos modlitwy, śpiewy,  hamman – oczyszczający ciało rytuał dla lokalnych, bary, w których ceny dwa razy niższe, a jedzenie równie smaczne. Teraz wypada pokłonić się Allahowi za wspaniałość sztuki mauretańskiej.

Meczet Koutubia ma 77 m wysokości, dobry punkt obserwacyjny, by nie zgubić się w zaułkach miasta. Warto  jeszcze zobaczyć Grobowce Sadytów, minarety (z których pięć razy dziennie muezzini wzywają do modlitwy), Muzeum Sztuki Marokańskiej, luksusowe rezydencje z kolorowymi mozaikami oraz  Cyber Park, czy Ogrody Majorelle’a ze słynnymi  kaktusami.

Pałac sułtański El-Bahia

Rajski ogród Majorelle, oaza zieleni w Marrakeszu

Marrakesz, czerwone miasto z eksplozją smaków, kolorów, zapachów.

Legenda głosi, że wokół Marrakeszu jest 80 tys. palm, które miało chronić miasto cieniem, a wyrosły z pestek daktyli, które jedli wojownicy berberscy. Nowoczesny Marrakesz to szerokie ulice, dzielnice willowe, kawiarnie i niezwykłe targi, gdzie pełno dziwaków, zaklinaczy węży, zjadaczy siana, wróżbitów, cudotwórców,  plątanina języków, pokazy magików, sterty leków, materiałów, przedmiotów codziennego użytku.

Buty z koziej skóry? Nie ma problemu, już kupione.  Tu nabędziesz również każdą ilość „niebieskich” tabletek  viagry dla wszystkich:

Być na placu Dżami al-Fna ( Jemaa El Fna, zgromadzenie nieżywych) to być jakby na festynie, gdzie  cały czas trwa cyrk, sztukmistrze, akrobaci, fakirzy, zgiełk, tańce, śpiewy, scenki rodzajowe, zaklinacze, odgłosy tamburynów, piszczałki, bębny, węże.

Tu napotkasz namioty – kawiarnie, gdzie kupisz werbenową, miętową, przesłodzoną herbatkę, zjesz ostrą zupę harrisę, sok pomarańczowy (świeżo wyciskany), gdzie oczyszczą buty, czy  sprzedadzą ci amulet na wszystkie choroby, jakie masz oraz spróbujesz osławionego tadżinu.

Tu możesz być naciągany, jeśli uwierzysz, że niedaleko odbywa się berberski targ, więc idziesz, by za opłatą zobaczyć… garbarnię skór, a potem prowadzą do sklepu ze skórami, kożuchami, gdzie ceny zwalają z nóg, więc poznasz na własnej skórze astronomię cen. To miasto stworzone dla turystów – jak sami mówią – przede wszystkim dla naiwnych Anglików. Chętnie pozują, ale należało tu wcześniej zrobić zakupy.

Lekcje życia

Po zachody słońca najlepiej jest wyjść poza bramy, poza mury, gdzie gaje oliwne, plantacje daktyli, drzew cytrusowych, domy z gliny i kamienia, towarzystwo kóz i małp. Plenery idealne dla fotografów. Szklanka soku z pomarańczy, czyli złotych jabłek wykradzionych przez Herkulesa z ogrodu Hesperyd kosztuje 1, 60 zł, a w centrum 5-10 zł.

Wodospady i makaki

Wodospady Quozoud (Ouzoud) trzeba zobaczyć, mają ponad 100 metrów wysokości i znajdują się 160 km na wschód od Marrakeshu. Łodziami można podpłynąć praktycznie pod samą taflę spadającej wody wodospadu.

Lokalną atrakcją są małpki, które wskakują na ramiona, na głowy za orzechami ziemnymi, więc trzeba kupić orzeszki, by zechciały pozować do zdjęcia.

Czego nauczy Cię pobyt w Marrakeszu?

Tu zobaczysz, że są kraje, miasta, gdzie ludzie mają mniejsze apetyty na rzeczy, mniejsze potrzeby, wolniejsze tempo życia, czas płynie leniwiej, ale radośniej. Czego dowiesz się o sobie? W końcu nachodzi Cię taka refleksja, iż prawdziwym bogactwem jest radość z życia, dobre relacje międzyludzkie, spokój i pokój. I że nie musisz mieć wszystkiego, aby czuć się bogatym, spełnionym człowiekiem.

Salam alejkum, pokój niech będzie z Wami.

85 uwag do wpisu “Jedno oko na Maroko

    1. Ultra

      Vulpianie,
      świat widziany oczami Polaków jest powierzchowny, chociaż gałki oczne przekręcają im się od patrzenia, to ogląd pozbawiony jest refleksji, a przecież nie po to przebyliśmy tyle kilometrów, by małpę zobaczyć.
      Zapytaj Araba o drogę, jak nie zapłacisz, skłamie, a gdy zapytasz Arabkę, odpowie, pokaże i jeszcze zaprowadzi na miejsce. Takie ciche żony to skarb. Klimat miejsca zawsze tworzą ludzie, więc pokój niech będzie z nami.
      Serdeczności

      Polubienie

    1. Ultra

      Bogusiu,
      czasem trzeba zerknąć w inne drzwi, by mieć porównanie nie tyle widoków, bo u nas też są piękne, wystarczy głowę podnieść, ale niezwykłych ludzi, obyczajów, zachowań i zwyczajów. Świat jest ciekawy, do tego egzotyczny i pełen zaachów, szkoda, że nie wszyscy ludzie o tym pamiętają.
      Serdeczności

      Polubienie

    1. Ultra

      Asiu,
      smakołyki są wszędzie, ale przyzwyczajenia robią swoje. Tadżin nie każdemu smakuje, za to świeżo wyciskany sok z dojrzałych na drzewie owoców, smakuje każdemu.
      Serdeczności

      Polubienie

    1. Ultra

      Marku,
      pewnie wiesz, że to kraj, w którym się nie pije, więc na czas pobytu abstynencja absolutna. Mężczyźni mają swoje sposoby, by zdobyć alkohol, więc tak całkiem źle nie jest. Za to po przyjeździe pierwszym łykiem jest łyk piwa.
      Jeśli chodzi o ludzi, wszędzie są jednakowi i nie chcą być tylko dobrzy.
      Serdeczności

      Polubione przez 1 osoba

      1. Lubię zwiedzać, lubię poznawać. Mam nadzieje odwiedzić kiedys i Maroko. Brak alkoholu nie sprawia mi kłopotu. Bardziej męczą mnie ludzie ale jak powiedziałaś wszędzie jest jednakowo pod tym względem.
        Pozdrawiam.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ultra

        Marku,
        dobrze zauważyłeś, że wszędzie ludzie mają paskudną naturę, więc jak się da, Polak cudzoziemca też oskubie, a naet i rodaka także.
        Serdeczności

        Polubienie

      3. Ultra

        Marku,
        Ty możesz zejść, bo mieszkasz w górach, a reszta mieszka w dolinach, więc muszą się wspinać, by być bliżej nieba i ziemi. 🙂
        Pozdrawiam

        Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Mokuren,
      wolałabym oglądać Twoją Japonię, ale nie będzie mi to dane. Zapachy Maroka są tak intensywne, że wystarczy u córki otworzyć szafkę kuchenną, by poczuć orient. Mydełka położone w szafach też nadają ubraniom zapach.
      Serdeczności

      Polubienie

    1. Ultra

      Bet,
      rajem nie jest, wyobraź sobie, że codziennie rano pchasz ten wózek z garkuchnią na ten plac, rozkładasz stoisko, smażysz się w tym upale, uwijasz pracowicie w ukropie, bo turystów dużo, by wieczorem zwijać majdan, plac musi być pusty. Czego to ludzie nie wymyślą, by utrudnić jeden drugiemu życie.
      Serdeczności

      Polubienie

    1. Ultra

      Aniu,
      to wyjątkowy, nowoczesny ogród botaniczny i edukacyjny. Znajduje się tu Muzeum Telekomunikacji, interaktywne kioski najnowszej generacji, kąciki dla czytających, amfiteatr, a przede wszystkim na ośmiu ha dostęp do sieci Wi – Fi oraz atrakcje kulturalne.
      Pewnie nie dożyjemy czasów, gdy dla wszystkich polityków, bo to oni zachęcają głupich do pozbawiania życia drugich i siebie, pokój będzie najważniejszy. Niestety, przeważają partykularne interesy, więc pod płaszczykiem patriotyzmu, religii itp. ponoć wolno zabijać.
      Serdeczności

      Polubienie

  1. Watra

    Wędrujemy, wędrujemy. Lubię podróże nie tylko w realu, chętnie zwiedzam świat z podróżującymi blogerami i chwała Im za to, że dzielą się wrażeniami z innymi. W takich podróżach zawsze mnie urzekają targowiska , szczególnie te z przyprawami. Ach ten zapach!!!

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ultra

      Watro,
      całe życie wędrujemy, a odkąd można wirtualnie, czemu nie? Także ciekawie, bo świat duży, więc zadziwia nie tylko egzotyką, ale mentalnością ludzi.
      Serdeczności

      Polubienie

    1. Ultra

      Stanley’u,
      u nas tak samo turystów naciągają. Spróbuj wsiąść do taksówki i powiedzieć po angielsku, będziesz miał wyższy rachunek. I słusznie, bo znasz obcy język.
      Serdeczności

      Polubienie

      1. Ultra

        Stanley’u
        to nawet może nie celowe działanie, ale w Maroku jest zwyczaj podawania najwyższych cen, bo trzeba się targować. Wielu ludzi nie zna tego zwyczaju, więc są zwyczajnie wykorzystywani. Nawet nie każdy umie się targować, a w tym kraju jest to konieczność i ważna umiejętność.
        Serdeczności

        Polubienie

      2. Ultra

        Stanley’u,
        a kto zna język arabski? Podobno nawet w urzędach nie zawsze istnieje na papierze. To kraj, w którym j. francuski i hiszpański jako pozostałość po koloniach jest znany. Sami Marokańczycy posługują się berberyjskim lub derija, czyli językiem bez alfabetu i gramatyki, bo to język mówiony,
        pozdrawiam

        Polubienie

      3. Ultra

        Stanley’u
        język mówiony jest bardzo przydatny, nie zapisujesz, nie zrobisz błędów ortograficznych, nie musisz wkuwać gramatyki.
        Cóż, porozumiewanie na migi może jest dobre, ale wcześniej o cenach musisz doczytać, długopis z kartką mieć przy sobie, jeśli nie znasz francuskiego, by pokazać sprzedającemu, ile możesz dać za produkt.
        Serdeczności

        Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Kneziu,
      w tych wąskich uliczkach można się zgubić, a końca nie widać. Tyle szmelcu na straganach, że tydzień nie wystarczył, by wszystko obejrzeć. Zadziwiające rzeczy, więc dla wielu raj. Przy okazji należy się nagłowić, do czego to może służyć. Przy Tobie to arabskiego się nauczę, więc poznałam słowo „mabruk”, a filmik rozkoszny.
      Serdeczności

      Polubienie

  2. tetryk56

    Opisujesz mieszkańców jako ludzi zajętych, szukających zarobku i skłonnych do wykorzystywania przyjezdnych. I z tego pointa: że są kraje, miasta, gdzie ludzie mają mniejsze apetyty na rzeczy, mniejsze potrzeby, wolniejsze tempo życia, czas płynie leniwiej, ale radośniej.
    To jak tam właściwie jest?

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ultra

      Tetryku,
      część Marokańczyków obsługuje turystów przybyłych z innego świata, którzy nie znają pojęcia „targowanie”, dlatego traktowani są jak bankomaty, którzy zapłacą najwyższą cenę za usługi i towary. Tu trzeba się targować, bo najpierw pada cena z sufitu, taki zwyczaj, a potem stopniowo spada aż staje się podobna jak u nas. Polacy też nie umieją się targować, więc płacą więcej. A tu obyczaj targowania obowiązuje, jeśli nie chcesz przepłacać.
      Natomiast większość żyje bez pośpiechu, życzliwi dla siebie i przyjezdnych. Podam przykład. W Polsce dzwonię, więc mówię „Cześć” i przechodzę do rzeczy, a tam:
      ” – Jak sie masz? Jak twoja rodzina? Wszyscy zdrowi? Twoja matka zdrowa? A żona? A dzieci? Co u twoich rodziców?
      – Dzięki Bogu wszystko w porzadku! Co u ciebie? Jak twoja rodzina: żona, dzieci, bracia, siostry, czy są zdrowi? Cała rodzina w porzadku?
      – Alhamdulillah, wszystko dobrze. Niech cię Bog błogosławi i obdarzy zdrowiem i szczęściem! Niech ma w opiece twoją rodzinę!
      – Niech cię Allah ma w swej opiece i obdarzy zdrowiem i błogosławienstwem oraz całą rodzinę: mamę, tatę, wujka, dziadka…
      A kto mówi?”
      Jest różnica i to widać na ulicy, gdy mijają się znajomi, mówią „witam” i pędzą dalej, a tam przystaną, by porozmawiać. Jeszcze rozmawiają, bo kto wie, kiedy i tu dotrze pośpiech.
      Serdeczności

      Polubienie

    1. Ultra

      Kate,
      Narrow streets, lots of commodities, clamor, haggling, flavors of tea, the smell of tadzinu all the same. Do you know that my daughter did not like tadjin? By contrast, the orange juice was delighted.
      Best wishes

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ultra

        Kate,
        Marrakech is reminiscent of memories, this city is so oriental, nice people, but you have to remember that there is a custom for bargaining, without bargaining prices are high. ❤
        greetings

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ultra

        Kate,
        It is true. Two half of the price is broken by bargaining. For a hand-knotted scarf of $ 9 -10. You must have the ability to bargain for prices.
        Best wishes

        Polubione przez 1 osoba

  3. W czasach licealnych fascynowalam sie Marokiem. Przeczytałam o nim wszystko, czym dysponowala miejscowa biblioteka. Za dużo tego, co prawda, nie było. Zakupiłam nawet jakąś księgę bardzo poważną o historii Maroka. Potem fascynacja mi minęła. Może dlarego, że nie było szansy odwiedzenia tego wspaniałego miejsca. Teraz szansa jest, ala zapału brak. Dzięki temu wpisowi oczarowanie wróciło.

    Polubione przez 3 ludzi

    1. Ultra

      Ewo,
      do Maroka jedzie się po słońce, czyli zimą w styczniu, lutym i marcu. Potem upały są zabójcze, więc nic nie zwiedzimy. Przy okazji zetkniemy się z odmienną kulturą, innym światem, ciekawymi ludźmi.
      Serdeczności

      Polubione przez 1 osoba

  4. Miałem okazję zobaczyć sam północny kawałek Maroka, dość pobieżnie. Wrażenia mam dość trudne do opisania, pewnie przez intensywność wycieczki. Na pewno zapachy, ich mieszanina jest czymś, co zostanie mi na długo w pamięci.

    Na razie to mam parę problemów do rozwiązania. A potem to zobaczę co da się zrobić, by jakoś się wybić w codzienności.

    Pozdrawiam!
    Mozaika Rzeczywistości.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ultra

      Piotrze,
      takie zorganizowane wycieczki pędzące z miejsca na miejsce są koszmarem i zaprzeczeniem turystyki oraz zwiedzania. Korzenny zapach jeszce długo ciągnie się za turystą, bo przecież przywozi te przyprawy do domu.
      Serdeczności

      Polubienie

    1. Ultra

      Ewo,
      takie wirtualne wycieczki też mają swój urok, bardzo je lubię, przenoszą w bajkowy świat, kiedy mam dość tego ujadania w swoim kraju.
      Zapachu nie można jeszcze przesłać, ale kto wie, może będą takie laptopy 4 D lub 5 D? I wtedy no problem.
      Serdeczności

      Polubienie

  5. „prawdziwym bogactwem jest radość z życia, dobre relacje międzyludzkie, spokój i pokój. I że nie musisz mieć wszystkiego, aby czuć się bogatym, spełnionym człowiekiem.” – sentencja dnia dzisiejszego i wszystkich następnych! Dziękuję Ci za tak dokładny, interesujący i barwny opis Maroka. Dzięki niemu mam wrażenie, że tam już byłam. Serdecznie pozdrawiam

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ultra

      Ladegis,
      Ty także masz interesujące widoki, podróżujesz po drugiej półkuli, a świat za wielką wodą jest równie ciekawy.
      Bogactwo i bieda zawsze zależą od głowy. Nie w tym rzecz, by dużo rzeczy mieć.
      Serdeczności

      Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Małgosiu,
      przypomniałaś…to ten sławny klasyk…kiedy czas uchodzi.
      Trzeba od czasu do czasu uwolnić się od ojczyźnianego ciężaru głupoty i popatrzeć nie tylko na słońce, ale i na inną kulturę, przyrodę i sposób na życie.
      Serdeczności

      Polubienie

  6. ten kraj kojarzy mi się ze znakomitym czarnym haszem i dawnym kumplem, który stamtąd dał dyla do Francji, bo wybrał wolność od systemu…
    i to jest bardzo ciekawy punkt… jest całe mnóstwo miejsce, które chętnie by się odwiedziło jako podróżnik, czy turysta… ale mieszkać tam i żyć?… o nie, dziękuję, może kiedyś, innym razem…
    p.jzns :)…

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ultra

      PKanalio,
      w Maroku na stałe mieszka ponad 1500 Polaków, nie narzekają i wcale nie chcą wracać do naszego dobrobytu. Marek z Nowego Yorku przeprawadził się na równik Ekwadoru i też szczęśliwy, a mógł i do Polski. Wielu zamożnych emerytów kupiło apartamenty, domy w Hiszpanii, Portugalii i tam chcą spędzić ostatnie lata. To zasiedzenie w jednym miejscu powoli się zmienia, kwestia przede wszystkim odwagi i znajomości danego kraju.
      Serdeczności

      Polubienie

      1. nie tak, wietrzę drobne nieporozumienie… nie chodziło mi o emigrację jako taką, bo to akurat bardzo chętnie i nawet mam za sobą przymiarkę do tego… tu chodziło o kraje, które z takich, czy innych względów mi nie pasują… akurat Maroko nie pasuje mi, bo co to za interes zamieniać jedno państwo wyznaniowe na drugie?…
        aczkolwiek nie przeczę, że mając naprawdę dużą kasę można kupić wolność gdziekolwiek i ogarnąć sobie fajną emeryturę nawet w Korei Północnej… tylko jest jeden szkopuł, nawet dwa… nie mam grubej kasy, a do emerytury sporo mi jeszcze brakuje :D… nie brakuje mi tylko odwagi, ale to nie jest tak naprawdę zbyt mocna waluta…
        serdeczności :)…

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ultra

        PKanalio,
        trafne spostrzeżenie z tymi państwami wyznaniowymi. Tylko u nas jakby na pokaz, przy czym najwięcej religijnych haseł jest w telewizji i Sejmie, a nie w codziennym życiu, pewnie to już zauważyłeś.
        I dochodzimy do następnego punktu, dogłębną wolność zapewniają pieniądze, bo wtedy tam mieszkasz, gdzie dobrze i ciepło (może lepiej w Korei Płd, a nie w Płn?).
        W Stanach bardzo często sprzedają dom, kupują przyczepy, kampery, a nawet całe domki na kółkach (https://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/abel-zyl-buduje-miniaturowe-domki-na-kolkach-w-usa/g7e684n#slajd-1) i podróżują od miasta do miasta, a zatrzymują się tam, gdzie pięknie. Może i do nas wraz z z obiecanym dobrobytem dotrze ten caravaning. Może i do nas… Może i nas będzie stać na bajeczne życie na emeryturze…
        Serdeczności zasyłam

        Polubienie

    1. Ultra

      Kobieto po 30,
      tak jest, olej arganowy dobry na wszystko i na każdą chorobę. Cóż, cudownych olejków coraz więcej, a wszystko po to, by czyścić też naszą kieszeń.
      Serdeczności zasyłam

      Polubienie

    1. Ultra

      Tatulu,
      obydwoje lubimy bywać. Z każdym rokiem coraz więcej tych ciekawych miejsc chciałoby się zobaczyć. Ty także chwytasz za aparat, kiedy znajdujesz wyjątkowe miejsca i sytuacje.
      Serdeczności zasyłam

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ultra

        Tatulu,
        gdzieżbym śmiała. Zawsze podziwiałam Twój „giętki” język, pracowitość i poświęcenie temu, co robisz. Mnie coraz trudniej pisać, reumatyczne zwyrodnienia nie pozwalają.
        Pozdrawiam

        Polubienie

    1. Ultra

      This market is located in Marrakech, Morocco in Africa. Remember that you have to barter here, such a custom. thank you for the kind words.
      Greetings

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s