A czytanie menu wcale nie jest proste

Various names of dishes from many cuisines of the world. The correct pronunciation of ordered dishes in restaurants.

Siedzimy w knajpce.  Polacy chodzą do restauracji od wielkiego dzwonu lub na wyjątkowe spotkania, więc nie chodzi o zaspokojenie głodu, a wyjątkowe przeżycia, a te dostarcza…  karta. Nie inaczej.

– Mówią, że kromka chleba i dwa komplementy całkiem wystarczą kobiecie, aby przeżyć dzień. Może i tak, póki nie spróbuje „Uśmiechu łosia dla indiańskiej squaw” (w środku Krakowa, a nie na prerii), oczywiście przydałby się jeszcze głos, czyli śpiew łosia, ale one lubują się w puszczach.

– Do tego zestawu pasuje „Preriowy dyliżans”, ale jak znam życie, John Wayne też by chyba dyliżansu nie zjadł.

– Marysiu, widziałaś reklamę dotyczącą spędzenia romantycznego wieczoru w chmurach?

– Ależ skąd. W jakich chmurach? Na szczycie górskim?

– Na 48 piętrze, w luksusowych 300 metrach ozdobionych płatkami róż nawet zimową porą, ze świecami i efektami z niespodzianką.

– Tak, tak… wielki świat w jeden dzień… całe pobory pójdą… a jeszcze braknie, bo sama  przecież nie będę przeżywać romantyzmu.

Wertujemy włoskie menu. I tu zaczynają się schody. Jaka potrawa kryje się pod tą nazwą i jak ją odczytać, by kelner z politowaniem nie kiwał głową: prowincjałki zjechały.

– Czy wiesz, że zdarzyło mi się poczuć pogardliwy wzrok kelnera, gdy poprosiłam o sushi? Popatrzył z politowaniem i powiedział: – Ale to nie będzie pani smakować. Mnie? Po kursie sushi? Młoda nie jestem, ale żeby budzić takie skojarzenia… Cóż, pewnie pomyślał: nie ta epoka, choć średniowiecza jeszcze chyba nie sięgam.

– Podobnie będzie teraz.  Moja znajomość włoskiego ogranicza się do podstawowego: buongiorno, saluti, grazie, więc należy sprawdzić u źródeł, czyli wiem, że nic nie wiem.

 – Conchiglioni ? Z czym się to je i jak się czyta?

– To makaron w kształcie muszli zapiekany z mięsem, a mówi  się:  „konkilioni” . Jedno z głowy, teraz z górki.

– Może weźmiemy alio e olio (Aglio e olio), danie z makaronem? Albo makaron „taljatelle” (Tagliatelle), bolonieze (Bolognese), a może penne (Penne)? Kiedy zamawiamy nazwę tego makaronu, trzeba powiedzieć „penne” z zaznaczeniem podwójnego „n”. Wymawiając „pene”,  zamówimy męskie genitalia, czyli jednak trzeba wiedzieć, jak się wymawia.

A na przystawkę weźmy bruskettę ( Bruschetta):

Do tego  panczettę (Pancetta) – włoski boczek, a ty spróbuj prosziutto (Prosciutto),  czyli szynkę parneńską.

– Wybierasz pierożek kalcone (Calzone), czy kluski niokki (Gnocchi)?

– „Niokki” to włoskie kopytka, trzeba zapamiętać:

– Z  piccami (pizzami) sprawa prosta:

Pizza Margherita –  „margerita”, Pizza Capriciosa – „kapriczioza”, Pizza Funghi –  pizza z grzybami, więc poprośmy o „fungi”.

Cóż, kanikuła, czas wyjazdów, więc spróbujmy poprawnie przeczytać z karty dań:

sałatka „kapreze” (Caprese ), meksykańskie danie „encziladas” (Enchiladas) ,  Anchois to  niewielkie rybki,  wymawiamy „anszła” lub „ąszła”,  Carpaccio – poprawna wymowa tej nazwy to „karpaczio”, a nie karpaczjo,  Churros – deser „czuros”,  Crème brûlée – wystarczy zamówić „krem brile”, wiadomo o jaki budyń chodzi, z kolei nazwę tego francuskiego deseru wymawiaj: „krokembusz” (Croquembouche).

Focaccia –  „fokaczia”  z rozmarynem i oliwą:

Nie zamawiaj ezpreso, tylko „esspreso”.

Kurczak grilowany podany w tortilli to „fahita” (Fajita),  drogie, gęsie wątróbki to Foie gras, wymawia się „fłagra”, De volaille  -„dewolaj”,  a trzywarstwowy napój to „latte makiato” (Latte macchiato).

 Zamawiaj  koktajl alkoholowy „mohito” (Mojito),  zawsze wołaj o „paeję”,  a nie „paelę” (Paella) .

Camembert – przyjęło się mówić „kamembert”, chociaż poprawną wersją jest „kamąber”. Może spróbujmy zapamiętać właściwe, czyli kamąber:

Kruchy placek,  tarta to  „kisz” (Quiche), Ratatouille – nazwę tej potrawy wymawiamy „ratatuj”, Tortilla to   „tortija”:

Miłośnicy sushi znają chrzan japoński o nazwie „łasabi” (Wasabi).

Coq au vin? Kok o wę, czyli kurczak w winie.

– Zamówmy wino. Proponuję  kianti (Chianti) intensywnie czerwone, kaberne suwinią (Cabernet Sauvignon), czerwone z nutą czarnej porzeczki bądź biały rizling (riesling).

Zdjęcia z Internetu.

Ponieważ z językami u nas tak średnio, więc prośba o poprawienie, jeśli jakaś nazwa wymawiana jest jednak inaczej.

Reklamy

119 uwag do wpisu “A czytanie menu wcale nie jest proste

      1. Food is very important to Singaporeans too as you can tell we are a foodie nation haha! No, I could read the food labels – there was that famous rat cartoon chef, ratatouille – so it has been educational! Really delicious your different types of food.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ultra

        Garfield,
        The variety of food in Singapore is awe-inspiring. I am glad that you can try and judge the exotic taste of dishes.
        Best wishes

        Polubione przez 1 osoba

  1. Ciekawy temat poruszyłaś. Rzeczywiście, mnóstwo zagranicznych nazw mamy wokół siebie, nie tylko w menu restauracyjnym, i zazwyczaj nie wiadomo jak się je poprawnie wymawia, bo przecież nie znamy wszystkich języków obcych. Dobrze znać prawidłową wymowę, ale myślę, że w każdym kraju mogą funkcjonować lokalne „wymowy” poszczególnych nazw. Problem tylko, kiedy rozmawiamy z obcokrajowcem lub pojedziemy do innego kraju – bo nasza, polska wymowa będzie niezrozumiała.
    Trochę się „wymądrzę” 😉 Sushi w Japonii wymawia się miękko – susi (si jak w wyrazie siniak), nie suszi.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Mokuren,
      wiedziałam o tym, że powinno się wymawiać „susi”, ale tak się przyjęło, chyba celebra telewizyjna tak upowszechniła, bo oni bez susi ani rusz, więc sama łapię się na tej celebryckiej mowie.
      Buziaki zasyłam

      Polubienie

  2. spróbuj w „Krowarzywa” na Sławkowskiej zamówić koktail nr. ileś tam… dziewczyna zza kasy spojrzy na Ciebie ponuro i od razu poprawi na „smufi”…

    za to niedaleko obok w „Indus Tandoor” serwują taki smakołyk /zaiste fajny/, który wcześniej w karcie widniał jako „pierożki”, ale od jakiegoś czasu jest „samosa”, a polskim tłumaczeniu… „ciastko”…
    niezłe samosy podają też „Glonojadzie” na Pl.Matejki /tłumaczone jako „pierożki”/, tyle że jest różnica, bo faktycznie jest to coś w rodzaju pieroga smażonego w głębokim oleju, a te w „indyjskiej” są pieczone z kruchego ciasta…
    p.jznz s:)…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Piotrze,
      koktajl tak nie smakuje jak smoothies, ale problem w wymowie jest, bo inaczej wymawiają Anglicy, inaczej Amerykanie. A do Glonojada zajrzę, przynajmniej ceny normalne, a nie z sufitu, dziękuję.
      Buziaki zasyłam

      Polubienie

  3. Gabriela Kotas

    Mój mąż, bardzo nieskomplikowany człowiek, przeczytał kiedyś w Szczyrku ( z daleka co prawda), że tam podają ( uwaga) ” pianę z kota” I teraz sto punktów – czy zgadniesz- co tam było napisane :))))

    Polubione przez 1 osoba

  4. Frau Be

    Rzadko bywam w restauracjach, ale bywam. W życiu nie zamówiłam niczego w ciemno. Od tego jest obsługa, żeby udzielała wyczerpujących informacji. I powiem więcej – łaski nie robią. Nie zdarzyło mi się z tego tytułu spotkać z kelnerską pogardą, ale gdyby się zdarzyło, wiedziałabym, co z tym zrobić.

    Polubione przez 2 ludzi

      1. Frau Be

        Oj, boże… A bo to tylko kelnerzy komentują? Gdybym miała zajmować się tym, co kto mówi za moimi plecami, życia by nie wystarczyło. Tylko po co? W końcu ja też mogę myśleć, że to jest TYLKO kelner, czyli cymbał, któremu nie chciało się uczyć itd. I ani jemu od tego biografia się nie zmieni, ani mnie od jego komentarzy. To jest tylko obcy człowiek,

        Polubione przez 2 ludzi

      2. Ultra

        Frau Be,
        raz tylko kelnera zapytałam o danie. Grzecznie przeprosił i powiedział, że nie ma czasu na wyjaśnienia, bo inni goście czekają. Od tej pory sprawdzam sama, najczęściej w telefonie.
        Buziaki zasyłam

        Polubienie

      3. Ultra

        Małgosiu,
        taki dyspozycyjny kelner zatrudniony jest w gwiazdkowej restauracji, ja tymczasem bywam w zwykłych knajpach, gdzie kelner rządzi, a jak się zapytasz, odpowie półsłówkiem i już go nie ma, więc drugiego pytania nie ma komu zadać. Oczywiście, są profesjonaliści, za bardzo uogólniam, natomiast zbyt wielu przypadkowych, a w wakacje studenci mówią „tabaka:”, znaczy czasowo nieodrobieni, bo mniej obrotni.
        Buziaki zasyłam

        Polubienie

      4. Frau Be

        No i właśnie – tu jest, moim zdaniem, dobry moment, żeby na takie dictum wstać, wyjść i nigdy nie wrócić w to miejsce zamiast grzebać w telefonie.

        Polubione przez 2 ludzi

      5. Ultra

        Frau Be,
        masz rację, ale zwykle człowiek sam nie idzie do restauracji, więc zgoda towarzystwa musi być.
        Buziaki zasyłam

        Polubienie

      6. Małgośka

        Znów błąd, Ultro 🙂
        W ż a d n e j knajpie kelner nie rządzi. Kelner obsługuje (…i najwyżej, na zapleczu, napluje Ci do zupy albo na ciasteczko 🙂 )

        Polubione przez 2 ludzi

      7. Ultra

        Małgosiu,
        mam dystans do kelnerów. Z jednej strony wiem, że praca nie należy do łatwych. Córka znajomej jest kelnerką, bo po chemii pobory oscylowały w granicach średniej krajowej, a w renomowanej restauracji ma dużo wyższe plus napiwki przewyższające pobory, więc dla tego chleba pracuje świątek – piątek, a z drugiej strony sama byłam świadkiem upokarzania kelnerów przez złośliwych klientów, którzy traktują z góry tego, który ich obsługuje. Nie dziwota, że potem naplują w talerz.
        Buziaki zasyłam

        Polubienie

    1. tetryk56

      Ponoć Franc Fiszer, zaskoczony nieadekwatną do smaku i obsługi ceną, po posiłku wezwał do siebie kierownika sali i zaczął się z nim wylewnie żegnać.
      – Tak szanownemu panu smakowało? – dziwił się kierownik.
      – Nie, ale wypada się pożegnać, skoro już nigdy się nie zobaczymy! – wyjaśnił Franc.

      Polubione przez 2 ludzi

      1. Ultra

        Tetryku,
        Fiszer był ciągle głodny, więc kiedy spotkał karykaturzystę J. Zarubę w porze obiadowej, zapytał: – „Dokąd idziesz?” – „Na obiad” – odpowiada Zaruba. „Szcześliwy – mowi Fiszer – a ja już po obiedzie!”… Z kolei po obiedzie u Iwaszkiewiczów pytany o menu, odpowiedział: – A na deser pokazano nam dzieci.
        Buziaki zasyłam

        Polubienie

  5. Bardzo lubię włoską kuchnię, ponadto jest banalnie prosta i niezbyt czasochłonna. Czasami zamawiam jakieś nowe kombinacje (włoska kuchnia jest niezwykle elastyczna, choć tak naprawdę bazuje na tych samych podstawowych składnikach) i uczę się nowych przepisów „na oko”. W Warszawie zamówiłam sobie coś nowego, coś jakby lasagne ale z naleśnikiem. Zjadłam, było pyszne i będę to robić w domu niedługo. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

      1. Spód był z naleśnika, a reszta jak w lasagne, tylko bez przekładania makaronem. Naleśnik gruby i puszysty kładziesz na spód naczynia żaroodpornego, na to kładziesz farsz. Posypujesz serem i do pieca.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ultra

        Aniu,
        chłopcy lubią włoskie potrawy, dziś był makaron z pesto pietruszkowymi i kurkami, więc za jakiś czas będzie podrasowane lasagne.
        Buziaki zasyłam

        Polubienie

      1. Ultra

        Łukaszu,
        na sprawy ostateczne, na rodzaj chorób, na wypadki losowe wpływu nie mamy. Choroby najczęściej dziedziczymy, więc jak masz dobre geny, przeżyjesz wszystko.
        Buziaki zasyłam

        Polubione przez 1 osoba

    1. Miałem okazję być na proszonym obiedzie w brazylijskiej restauracji w Chicago. Każdy konsument otrzymywał czerwono – zielony żeton. Gdy chciał coś zamówić , to odwracal zielonym do wierzchu, a natychmiast podchodził ktoś z gauczos i proponował kolejne dania. Można było zrezygnować z rozmów przy zamawianiu i być obsłużonym na full. Mysle, że to dobre rozwiązanie, zwłaszcza gdy ktoś inny placi

      Polubione przez 2 ludzi

      1. Ultra

        Łukaszu,
        uśmiech, relaks, dystans do spraw mniej ważnych, pełen luz i przyroda, którą tak pięknie podpatrujesz.
        Buziaki zasyłam

        Polubione przez 1 osoba

  6. Morgana

    Zagraniczni turyści w naszym kraju, jakoś tego dylematu nie mają. Jak się co czyta.
    Jedzą, co tradycyjne u nas i albo im smakuje, albo tego więcej nie zamówią, nie zjedzą.
    Wiem, bo gościłam zagranicznych turystów.
    My Polacy przesadzamy z tą perfekcja pod każdym względem!
    To moje skromne zdanie na temat.
    Pozdrawiam:)

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ultra

      Morgano,
      wielu turystów flaków nie zamówi, gdy sobie przetłumaczy nazwę, bo u siebie flaki jada, ale nie pod taką nazwą.
      Masz rację, najlepiej wybierać znane potrawy, ale czasem kusi spróbować czegoś nowego.
      Buziaki zasyłam

      Polubienie

    2. tetryk56

      Kiedyś w Bieszczadach w towarzystwie Walijczyka zamówiliśmy z przewoźnego baru żurek z białą kiełbasą (jedyne, co tam było). Chłopak z apetytem zjadł kiełbasę i bardzo się dziwił, że my jemy również to, co on zinterpretował jako wodę po podgrzaniu kiełbaski 😉

      Polubione przez 2 ludzi

      1. Ultra

        Tetryku,
        francuski reżyser Sacha Guitry na pytanie, dlaczego wrócił wcześniej z urlopu, powiedział:
        – Właścicielom najpierw padł wół, więc przez kilka dni podawano jedynie wołowinę. Kiedy zaczęły zdychać króliki, otrzymywaliśmy jedynie potrawki z nich. Pewnego dnia dowiedzieliśmy się, że zmarła teściowa właścicieli hoteliku. Nie czekałem…
        Buziaki zasyłam

        Polubienie

  7. Bardzo dużo do zapamiętania, na szczęście trochę czasu to już trwa, więc uczymy sie stopniowo.
    Lubię poznawać i smakować, ale wysokie progi omijam z daleka, bo za drogo i nie mam kwalifikacji na damę.
    Dobrze, że można spróbować kuchni całego świata, ale podobno prawdziwy smak tylko u źródła…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Asiu,
      jeśli dobry kucharz Włoch, to pewnie ugotuje i poda tak, jak gotuje dla swoich gości we Włoszech. Jak zauważyłaś, uczymy się…
      Buziaki zasyłam

      Polubienie

    1. Ultra

      Sagulo,
      przyzwyczajenie jest drugą naturą, natomiast młodzi preferują kuchnię śródziemnomorską, bo prosta, zdrowa i nieskomplikowana.
      Buziaki zasyłam

      Polubienie

      1. Ultra

        Sagulo,
        Włoszka nie wymyśla i nie siedzi w garach tak jak Polka. kilka dni z rzędu makaron z sosem, czemu nie, tylko typ makaronu i sos inny.
        Buziaki zasyłam

        Polubienie

  8. Im bardziej fantazyjna nazwa potrawy tym większe moje wątpliwości co do jej rzeczywistej atrakcyjności. Kiedyś, gdy moda na atrakcyjne nazwy była nowością, serwowaliśmy w szkolnej stołówce między innymi: „owoce morza”, zupę „fantazja Mieci” oraz kanapki „zrób to sam” czyli porcja rybek z konserwy, zupa wielo warzywna przyrządzana przez kucharkę o imieniu Mieczysława oraz zestaw składników do samodzielnego wkładania w odpowiednie buły. Ot, taki kulinarny żart w celu przełamania banału.
    Nazwy obcojęzyczne w jadłospisie to efekt zmniejszania się świata! Podróżujemy, uczymy się języków od przedszkola więc i łasabi nam nie dziwne:))

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ultra

      Bet,
      fantazja Mieci i mnie nęci, pewnie jarzynowa. Ja zrobiłam leczo warzywne z pomidorów, papryki, cukinii, kalarepki, cebuli, ogórków małosolnych i pieczarek. Niestety, dziobanie było, a nie jedzenie. Warzywka be, więc czarowanie nazwą nie pomogło.
      Buziaki zasyłam

      Polubienie

  9. Bożena

    Kiedyś z mężem wreszcie się skusiliśmy na wypad do restauracji z sushi. Nic tam nie było napisane po normalnemu, nawet nazwa herbaty 🙂 Oczywiście do jedzenia dostaliśmy tylko pałeczki, jakieś dodatkowe miseczki, na jakieś sosy, smarowidła i inne maczanki. Wyszliśmy upaprani, najedzeni i ubawieni 😀 Ja najbardziej, bo nijak nie umiałam machać pałeczkami i jadłam rękami, ale wcale mnie to nie krępowało. Ja lubię próbować nowe potrawy, bo jestem ciekawska z natury. A im dziwniej się nazywają, tym bardziej mam na nie ochotę 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ultra

      Bożenko,
      skoro dwuletnie dzieci jedzą pałeczkami nawet zupę, to Ty się tego nie nauczysz? A pałeczki kupisz za grosze (chyba 20 gr). A nowe smaki próbować należy, by zaspokoić ciekawość i porównać kuchnie świata.
      Buziaki zasyłam

      Polubienie

      1. Bożena

        hmmm….to nie jest kwestia nauki, czy też mojego lenistwa, ale niesprawnych dłoni. Mam problem z utrzymaniem normalnego widelca, dlatego pałeczki to już dla mnie kosmos do potęgi entej :DDD tym bardziej podziwiam ludzi, którzy pałeczkami jedzą zupę, czy też ryż, ziarenko po ziarenku. buziaki 🙂

        Polubione przez 2 ludzi

      2. Ultra

        Bożenko,
        ja Ciebie rozumiem, mam taki sam problem od roku. Praktycznie nie piszę, a lewą nie nauczyłam się, niestety, więc zaczynam od sylabizowania.
        Buziaki zasyłam

        Polubienie

      1. Ultra

        Kate,
        You surprised me with this vegetarianism. I knew that you care for health, exercise, take care of spiritual balance, live at the seaside, so I should not be surprised.
        greetings

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ultra

        Kate,
        man can constantly invent new dishes, mix flavors from different countries, season into his taste buds, that is, he is creative in this field.
        greetings

        Polubione przez 1 osoba

      3. Ultra

        Kate,
        Creativity should characterize every person from the doctor to the cook and the physiotherapist. Everyone should be a master in his profession.
        I poured kisses

        Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Leno,
      – Kelner, proszę powiedzieć kucharzowi, że chciałbym poznać przepis na ten sos.
      – Tak panu smakuje?
      – Nie, szukam dobrego kleju do tapet.
      Buziaki zasyłam

      Polubienie

    1. Ultra

      Ewuniu,
      ja dziś zrobiłam sos tajski, musiałam zmuszać do spróbowania. Mówili, że dobry, ale nikt nie jadł. Tłumaczyli to tym, że do kuczaka nie pasuje…
      Buziaki zasyłam

      Polubienie

  10. makowka9

    Ja jednak zawsze pytam, wypytuję, każę sobie doradzić …taki już ze mnie upierdliwiec gaduła.
    Ultra tak mi smaka narobiłaś, że chyba pójdę coś zjeść.
    Potrawy pięknie opisane to jedno, ale mnie bardziej zainteresowała informacja, że była Szanowna Pani w Krakowie….

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Makówko,
      jeśli Wielką Wieś zaliczysz do Krakowa, to tak, jestem u córki i zięcia. W Krakowie rehabilituję prawą rękę, by utrzymać garnuszek oraz móc pisać.
      Buziaki zasyłam

      Polubienie

      1. makowka9

        Mam Przyjaciół w Czajowicach , to bardzo blisko. Będę tam 10 i 11 lipca pilnować domu, psów , kotów itd. -zapraszam do mnie.
        Szczegóły omówimy na priv .
        Dziś byłam na obiedzie z gośćmi z USA -ale się wypytywaliśmy, dopytywaliśmy itd. Ileż było przy tym śmiechu!

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ultra

        Makówko,
        dopiero teraz widać, ile w Tobie życiowej energii…
        Oprowadzanie po Krakowie wymaga żelaznej kondycji, a Goście pewnie pragną zobaczyć jak najwięcej w krótkim czasie.
        Buziaki zasyłam

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s