Rzecz o podróżach rozpisana na dwa głosy

Post about real and virtual travels.

– W zeszłym roku zauroczyły mnie norweskie fiordy. Nie masz pojęcia,  jakie tam fantastyczne widoki.

 – Ja w Norwegii nie byłam, ale od czego mam resztki widzenia. Zwiedziłam, a jakże, wprawdzie wirtualnie, ale również z zachwytem malowniczą królową fiordów Hardanger, ponad 170 km, gdzie zbocza porosłe są drzewkami owocowymi oraz rekordzistę długości Sognefjord – 204 km oraz ten najpiękniejszy Nærøyfjord, 250 m,  wpisany na listę UNESCO .

– Dwa lata temu byłem w Egipcie, ale przesiedziałem cały tydzień w pokoju hotelowym ze względu na uporczywą biegunkę. Żadne leki nie działały, więc  nic mnie nie cieszyło, dlatego widziałem jedynie wszystko, co znalazło się w obrębie hotelu.

 – A ja cały Egipt zwiedziłam,  widziałam piramidy, nawet wsiadanie na wielbłąda  mam opanowane, a także  płynęłam Nilem. To dzięki Youtubkowi, czasem sensowne rzeczy pokazuje, na moje szczęście.

– W tym roku byłem na modnej ostatnio Kubie. Zachwycałem się plażą, gdyż z powodu przecięcia nogi szkłem, nie mogłem wiele chodzić  po twardym gruncie, więc plażing na piachu miałem prawie cały czas.

 – Tak, tak na Kubie nie byłam, ale stolicę Kuby, Hawanę, mam w jednym palcu, mogę spokojnie każdego oprowadzić po stolicy, a nawet zbaczać z trasy na przedmieścia, bo tam dopiero widzi się prawdziwe życie Kubańczyków.

– Pewnie nie wiesz, że kilka lat temu zachwycałem się tym znanym mostem na drugiej półkuli. Pech chciał, że w czasie mojego pobytu most był spowity mgłą, wyszedł tak blado na zdjęciach, że wstyd było pokazywać znajomym, dramat jakiś. Pomyśl, jak przyznać się, że w San Francisco byłem, a nie zobaczyłem reprezentacyjnego mostu.

 – Ja wprawdzie nie byłam w San Francisco, ale historię czerwonego mostu znam od pierwszego przęsła (1937) po dzisiaj, a zdjęcia mam extra sort. Nawet wieczorem widoczny most zachwyca swym rdzawym kolorem.

A w tym roku?

– W tym roku wyjeżdżam na wyspy koralowe Kiribati, by zwiedzić osadę Poland  nazwaną tak, by uczcić Polaka S. Pełczyńskiego, który pomógł nawodnić im pola palmowe.

 – Ki diabeł, ja nawet nie wiedziałam, że są takie wyspy, więc nie mam bladego pojęcia, gdzie  znajdują się, ale nie tracę nadziei, wirtualnie z pewnością je odwiedzę.  Ja nie dam rady? Kochani…  mapę już mam…

66 uwag do wpisu “Rzecz o podróżach rozpisana na dwa głosy

    1. Ultra

      Telemachu,
      nikt nie jest w stanie wszędzie być i zwiedzić wszystko, co interesujące, co najwyżej można wybierać.
      Moja przyjaciółka stanęła na głowie, by zwiedzić Tasmanię (diabły), Wielką Rafę Koralową i Australię. Wróciła szybko, zabójczy klimat nie dał jej żyć, a przede wszystkim oddychać.
      Pozdrawiam

      Polubienie

      1. Ultro droga,
        czy przyjaciółka na pewno cierpiała klimatycznie na Tasmanii? Bo o ile pamiętam to pogoda tam zmienna, ale raczej nie ekstremalna. Ot taki kwiecień przez rok cały, raz przymrozek nocny, raz gorąco umiarkowane, sporo pada, ale krótko i rzęsiście, za to wieje i wieje. I wieje. A więc może to nie była Tasmania, albo nie ta przyjaciółka?

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ultra

        Telemachu,
        uspokajam, to była przyjaciółka, która pojechała do córki na przedmieście Perth, aby zobaczyć wnuka i opiekować się nim. Przy okazji snuła plany zwiedzenia Tasmanii i raf. Niestety, miewała arytmie, źle się czuła, wróciła do Polski. Tu wszystko ustąpiło.
        Gdyby ktoś pojechał pod koniec ubiegłego roku do Australii, pewnie też miałby problemy z oddychaniem. Można zobaczyć na blogu Kate:

        https://aroused.blog/2020/01/14/wildfire/
        Pozdrawiam

        Polubienie

      1. Ultra

        Starszy Wajchowy,
        ale kolej jest tańsza niż samolot, wstyd tu nie ma nic do rzeczy. A jak nie wiadomo o co chodzi, to z reguły odzywają się pieniądze, gdyż nie zawsze bilet zabukujesz za złotówkę.
        Pozdrawiam

        Polubienie

      2. Ultra

        Starszy Wajchowy,
        znaczy zostałam w tyle z wiedzą, że pociągi najtańsze, jak niegdyś bywało. Inna rzecz, że dziś czytałam, iż ma nie być tanich lotów. Kto żyw, to leci i rozwozi zarazę?
        Serdeczności

        Polubienie

    1. Często oglądam te „Instagramowe zdjęcia” i w takim przypadku wiele miejsc wygląda lepiej na zdjęciach z uwagi na retusz itd. Ale wiadomym jest, że zdjęcie nie odda klimatu i odczuć, jakie towarzyszą w danym miejscu.
      Pozdrawiam!

      Polubienie

      1. Ultra

        Formo Abstrakcji
        Najlepiej świat obejrzymy na Youtubie, szczególnie ten pokazany przez profesjonalistów.
        Pozdrawiam

        Polubienie

  1. Przyzwyczaiłam się, że ludzie tak do mniej więcej 40 roku życia zwiedzają świat palcem po mapie, a na emeryturze wybierają się w podróż dookoła globu, bo wreszcie mają na to czas. Dlatego wyobraziłam sobie, że o osobistych podróżach opowiada dziadek, a o podróżach wirtualnych jego wnuczka. ;D
    W podróży najczęściej spotykam staruszków. A sama jeszcze póki co, muszę wodzić oczami po YouTube, a wczasy streszczać do tych czasów urlopowych. 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Anno,
      czytałam niedawno spowiedź jednego z podróżników, który wyznał, że te bardziej modne miejsca są już bardzo zaśmiecone, dewastowane przez turystów. Właściwie nie ma miejsca, w którym nie spotkałby rodaków. W niektórych górach więcej odpadów niż głazów, więc uważa, iż należy rozsądnie dozować turystykę. Rząd Peru już zastanawia się nad ograniczeniem ilości wchodzących na Machu Picchu, kiedy zabytek został potraktowany sprayem.
      Pozdrawiam

      Polubienie

    1. Ultra

      Marku,
      Youtube umożliwia oglądanie na żywo relacji z ciekawych miejsc. To dzięki profesjonalnym podróżnikom, mamy szanse być w najbardziej odległych miejscach na Ziemi.
      Pozdrawiam

      Polubione przez 1 osoba

  2. tetryk56

    Moja daleka powinowata, eks-rolniczka na francuskiej emeryturze, po wymarzonej podróży do Ziemi Świętej wspominała:
    – Jak byłam młoda, marzyłam, żeby to zobaczyć. Teraz już stara, zobaczyłam, ale już nie bardzo pamiętam, co widziałam…

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ultra

      Tetryku,
      moja z kolei i to wcale nie stara, twierdzi, iż po latach podróżowania tak wymieszały się jej widoki, że nie pokazuje nieopisanych zdjęć, bo nie wie, z jakiego kontynentu pochodzą, a co dopiero z jakiego kraju. Zdjęć nie podpisywała, bo przecież miała pamiętać.
      Pozdrawiam

      Polubione przez 2 ludzi

  3. Gabriela Kotas

    A ja znów nad polskie morze pojadę i już ciesze się jak mała dziewczynka, choć nieraz słyszę , że ” za te pieniądze można za granicę”. Znam też człowieka – męża mojej przyjaciółki, który za cenę ataku paniki na lotnisku , kiedy cała rodzina o niego musi drżeć – nie pojedzie na wakacje w Polsce – bo co powie kolegom z pracy…
    A w ogóle to uwielbiam jeździć w te same , oswojone i ukochane miejsca – wcale nie mam parcia na zwiedzanie – tylko raczej na miękkie lądowanie w dobrym, przyjaznym miejscu,

    Polubione przez 1 osoba

  4. Każda podróż podobno uczy, ale wykształconych…Gdzieś to ostatnio wyczytalam. Ja podróżuję najczęściej samotnie i pieszo. Albo ktoś się nawinie, albo zadawalam się drzewami…Pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Mokko,
      trafiłaś w punkt. Podróże kształcą myślących. Koleżanka z pracy jeździła co roku na wakacje do Egiptu. Ponieważ w upale funkcjonować nie może, cały czas spędzała w pokoju, bo klima, a zwiedzała jedynie okoliczne sklepiki i korzystała z basenu. Do tej pory nie wiadomo, po co tam jeździła…
      Pozdrawiam

      Polubienie

  5. Klik dobry:)
    Przypomniał mi się telewizyjny program „Pieprz i wanilia” Tony’ego Halika i Elżbiety Dzikowskiej. Paszporty wtedy nie były w powszechnym posiadaniu Polaków, a youtobe nie istniało. Ach, cóż to było za okno na świat.
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ultra

      Elu,
      ciekawy program podróżniczy teraz także zaciekawiłby, niestety, oglądałam reportaż z Cejlonu, gdzie fotografowana była prowadząca, Cejlonu nie widziałam, wyjątkiem było poletko herbaty. Tylko pytam, po to reporterkę na Cejlon wysłali, żeby ją oglądać?
      Pozdrawiam

      Polubienie

  6. A ja nie tyle palcem po mapie, co w czasie spotkań towarzyskich, każdy gdzieś bywa, zdjęcia przywozi, a my chętnie oglądamy, tym bardziej, że gospodarze z prelekcja wyświetlają. Jeśli dodać do tego degustacje tamtejszych specjałów, to korzyść ze spotkania podwójna 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Joasiu,
      taka wymiana doświadczeń świadczy o mądrych zwiedzających. Wiadomo, że człowiek wszędzie być nie może, a chciałby zobaczyć jak najwięcej.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  7. Podróże wirtualne mnie nie satysfakcjonują. Zdecydowanie, nie. Tak mam od czasu gdy wędrówki po świecie stały się realne i nawet często łatwe. Dawniej, gdy dalekie miejsca były poza zasięgiem zwykłego obywatela chętnie oglądałam programy podróżnicze Toniego Halika i czytywałam książki o zdobywaniu biegunów oraz o życiu indian:-)

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ultra

      Bet,
      zapomniałaś o tym, że są takie miejsca, które z takich, czy innych powodów, oglądnąć możemy tylko wirtualnie, np. Kryształową Jaskinię w Naica (Meksyk), świątynie Angkor (Kambodża), czy tę bajkową jaskinię Cove w Nowej Zelandii. Nawet Grenlandia, Alaska, bądź Antarktyda to już wyzwania nie lada.
      Pozdrawiam

      Polubienie

    1. Ultra

      Ikroopko,
      tam, gdzie dotrzesz, to idziesz, ale chętnie patrzę na The Dark Hedges w Irlandii, most wiszący Capilano w Vancouver, na Dwunastu Apostołów w Australii, czy ten kolorowy kanion Antylopa w USA.
      Pozdrawiam

      Polubienie

      1. Ultra

        Ikroopko,’
        niestety, seriali żadnych, bo nie oglądam telewizji. Ma być powtarzany w Ale Kino, czytałam recenzje, ma dobre.
        Pozdrawiam

        Polubienie

  8. Ewa2

    Jak mogłam podróżować to nie bardzo było mnie stać i możliwości były ograniczone do demoludów, jak już można było i finanse w miarę, to zostałam sama, a sama nie potrafię. Wycieczek zbiorowych nie uznaję. Może się jeszcze uda zobaczyć ciekawe miejsca we własnym kraju, tylko zebrać się w sobie trzeba….

    Polubione przez 2 ludzi

  9. Dlatego najlepiej łączyć jeden i drugi sposób, o ile się da oczywiście.

    Niezwykłe jest to, że w samym naszym kraju mamy setki albo i więcej miejsc godnych odwiedzenia, gdzie pewnie i tak nie będzie nam dane pojechać. Dlatego pewne miejsca na świecie można niemal od razu zostawić na wirtualne podróże.

    Hmmm… może trzeba zamontować jakiś taśmociąg na ten piach. Wtedy taczki napełnią się w jakiejś części i będzie czas na coś innego.

    Pozdrawiam!

    Polubione przez 2 ludzi

  10. Iwona Zmyslona

    Z racji choroby byłam w niewielu miejscach w Polsce, a obce kraje znam tylko z seriali,które ciekawych krajobrazów nie pokazują. Swoją drogą Twój rozmówca(drugi głos) miał ogromnego pecha, ciągle coś mu się przydarzało i odbierało radość z wyjazdu. Przydałby mu się jakiś talizman na szczęście przy kolejnej wyprawie. Pozdrawiam.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ultra

      Iwonko,
      takie historie zdarzają się wszystkim, którzy wyjeżdżają w inne rejony świata, szczególnie biegunki, skaleczenia, poparzenia np. przez meduzy. Nadwrażliwcy wpadają wtedy w panikę i nigdzie nie wychodzą.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  11. Pytanie jak pojmować podróżowanie, jeżeli przez pryzmat zdjeć i tego co się zobaczy – ok. Ale co z całą resztą: dźwięki, zapachy, jedzenie, rozmowy z ludźmi, co prowadzi do zmiany własnego światopoglądu. Po pewnym czasie rozumie się, że samo bycie w hotelu Egipcie to za mało aby mówić, że się tam było.
    Trzeba siąść tam gdzie siedzą lokalni na dłużej, mieć czas, popatrzeć na przechodzące tłumy (w tym grupy turystów, które są w każdym punkcie po te 30 minut), wypić/zjeść coś lokalnego i zagadać nawet trzy słowa do kogokolwiek „stamtąd”. Nie robić zdjęcia, aby mieć tylko obrazek w głowie. Lepszy, i lepszy im więcej czasu minie od tego momentu.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      M,
      nawet, gdy dostajemy przepis na zupę Miyeok, to nie ma cudów, by zrobić ją tak, jak robią miejscowi, to wiadomy fakt.
      Ponieważ wszędzie być nie możemy, dlatego pozostaje ersatz i niezawodny Youtube.
      Należy również wiedzieć, że turyści otrzymują obraz życia Afrykanów, Indian, kowbojów przekłamany. Po pokazach specjalnych dla przyjezdnych zdejmują stroje, pióropusze i zajmują się czym innym, gdyż codzienne ich życie wygląda inaczej. Z reguły turysta nie widzi także przedmieść, slumsów, życia na prowincji, bo tam widoki już takie piękne nie są, niestety.
      Pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s