Egzotyka, czyli ludzie z ZOO

Visiting countries to watch other people.

                    Po co jeździmy coraz częściej do odległych krajów

 Takie to ludzkie, czyli szukamy egzotyki, udziwnień, dreszczyku emocji. Znajoma cały kwiecień szukała takich miejsc, do których w przyszłym roku pojedzie, ponieważ nie wystarcza jej widok ciepłego morza, czy oglądanie ładnych krajobrazów. Ileż w końcu można patrzeć na małpy, plaże, czy wielbłądy? Szukała czegoś wyjątkowego. Niedługo czeka nas zwolnienie restrykcji. Ruszymy w świat. Teraz  podobno czas na swojskość w stylu azjatyckim bądź afrykańskim, bo tam czas się zatrzymał.

Zaglądamy do cudzych okien bez zażenowania

Ba, nawet ci zaproponują, że możesz spędzić całą dobę w jednej izbie  (!)  z wielodzietną rodziną na wyspie Amantan. Rozumiem, że rano wstaniesz rześki i wyspany, bo dzieci tam są grzeczne, nie wstają w nocy, nie płaczą, więc cisza jak makiem zasiał. Taki Big Brother na życzenie. Jakby tego było mało, przyglądamy się dzielnicom biedoty w Rio lub Delhi. Ludzie żyją na ulicach, więc zobaczymy ubóstwo, nędzę i rozpacz w jednym.  Możesz nocować u rybaka na boliwijskiej Wyspie Słońca, odbyć rejs pirogą na złamanie karku, obejrzeć, jak Diolowie robią wino palmowe. Swojskości spragnieni, podglądamy innych. Bieda i smutek jest fotogeniczny, więc pstrykamy.

Nie wszyscy turyści wiedzą

Wielu podróżujących  uczestniczy w wyreżyserowanym przedstawieniu. A nawet jeśli wiedzą, to i tak  są zadowoleni, ponieważ doświadczają emocji podobnie jak dzieci w ZOO. Socjolog  J. Baudrillard posuwa się dalej, zatem twierdzi, że turyści  „doświadczają silnych emocji i wzruszeń tak jak widzowie w kinie lub w teatrze.”   Nie mam nic do oglądania ludzi jak zwierząt w ZOO, by inni doświadczali emocji, ale proszę zauważyć, że są i tacy, którzy zatykają nos, krzywią się, pogardliwe uśmiechają. Jeśli myślą, że bieda tego nie widzi i nie czuje, to się mylą. Uczucia ma również każda nędza ludzka bez względu na kolor skóry.

Nie da się ukryć, że fotografowanie to biznes.

Tubylcy proszą, by się z nimi uwieczniać, oczywiście za niemałą opłatą. Ale istnieje druga strona medalu. Bezwzględny biznes zmusza na przykład Karenki do zakładania dziewczynkom na szyję obręczy, bo na tym można lepiej zarobić. Przybysze lubią oglądać kobiece wydłużone szyje przez mosiężne obręcze. Za taki występ płaci się przedsiębiorcy 10 $,  ile z tego otrzymuje kobieta – żyrafa nie wiadomo. Ciężar obręczy dochodzi do 5 kg. Koszmar, którego trudno sobie wyobrazić. Obręcze z miedzi trzeba zakładać dzieciom, ale w dorosłym wieku zdjąć nie można, bo nieostrożny ruch mógłby zakończyć się złamaniem karku, a przynajmniej takie ma się wrażenie. Karenki z gór zwożone są do sztucznie utworzonej wsi w pobliżu Bangkoku ( Bangkok – „miasto aniołów”, ale przede wszystkim prostytucji), aby turysta miał atrakcję oglądania „żyrafy” na miejscu. Można się z tymi „żyrafami” fotografować, bo jak widać, ZOO także może być ludzkie.

Pooglądajmy jaskiniowców

W Tunezji można zobaczyć ludzi mieszkających w jaskiniach.  Autokary wiozą turystów, a niechże pooglądają sobie troglodytów. Tymczasem od wieków tak żyją Berberowie, którzy wykuwają w miękkich skałach swoje domy.  Dlaczego w skałach? Po pierwsze można mieć pomieszczeń, ile dusza zapragnie za darmo, a po drugie panuje tu zawsze miły chłód, gdy na zewnątrz panuje temperatura  plus 50. Podobnie mieszkają w USA. Ich mieszkania też są fotografowane, a nawet z góry obserwowane, co widać na zdjęciu. Nic dziwnego, że niektórzy swoje grodzą drutem kolczastym, by nikt im z butami nie wchodził do mieszkania. 

A Indianin po oprowadzeniu wycieczki, wraca do domu, rozbiera się z piór, łuków, wkłada T-shert i zajmuje się swoim gospodarstwem. Nie ma nic z kowboja.

Turysta musi mieć atrakcje, więc tubylcy stoją na głowie, aby sprzedać powierzchowność. Uważny obserwator wie, że prawdziwe ozdoby, broń, dywany nie są produkowane na ulicy. Tu pokazuje się atrapy, udaje się, że wszystko robione na miejscu, często produkowane pod Europejczyka czy Amerykanina, czyli  stonowane, mniej kolorowe, bo z kolei tubylcy lubią jarmark kolorów. Cóż, kiedyś też była u nas swojska CEPELiA robiona pod gust i kolor tych z miasta.

Co lubimy oglądać?

Trudno sobie to wyobrazić, ale mumie zmarłych, spreparowane czaszki, bimbrownie,  kremacje zwłok, wróżby szamanów, alkohole z wężami żmijami robakami, chociaż bywalcy przestrzegają, by ich nie pić, ponieważ robal bądź wąż zakonserwowany był zwykle w szkodliwej dla zdrowia mieszance.  Nie wiadomo, po co Polakowi oglądać bimbrownie, skoro często sam pędził albo był w pobliżu takich, którzy pędzili. Ale widać bimbrownia w buszu to jest coś, za co warto zapłacić.

Musisz to zobaczyć 

Tak reklamuje każdą atrakcję przekaz medialny.  Rozumiem urozmaicenie czasu nowymi przestrzeniami i patrzenie na piękne widoki, gaje oliwne, drzewa cytrusowe… Ale któż zrozumie turystę, który płaci za oglądanie kremacji ciał, brzydoty przedmieść, dramatów pracy na wysypiskach śmieci, nędzy, czy oglądania  spreparowanych głów ludzkich? Wiadomo, że o  gustach się nie dyskutuje. Cóż, robactwo w chatach, smród rozkładających się śmieci jednych podnieca, innych z kolei przyprawia o dreszczyk na skórze. Zależy, kto co lubi i jakie jego zapotrzebowanie. Chociaż gdyby tak zapytać dziadków, pradziadków, to zapewne smak głodu, pracy ponad siły, robactwa, biedy  znany byłby w wielu rodzinach. Nie na darmo wspominamy przednówek; w społeczeństwie sytych pojęcie nieznane.

Zanim zapłacisz, zastanów się, po co wspinasz się na wierzch góry Lea Pascual, aby zobaczyć szamański obrzęd i patrzeć na śmierć koguta.  Ja rozumiem, że należy się oczyścić z brudu, grzechu, złych intencji, cokolwiek to znaczy, wszak szaman w transie dużo może, skoro ma kontakt z zaświatami. Zresztą przy tobie do nieba zadzwoni, porozmawia z wybranymi duszami, pertraktuje też w twoim imieniu, ale – na miły Bóg – co ma do tego kogut i po co należy patrzeć na jego zabijanie? Jeszcze w dodatku za niego musisz zapłacić, a kto inny zje pyszny rosół.

31 uwag do wpisu “Egzotyka, czyli ludzie z ZOO

  1. makowka9

    Piękny i mądry wpis. Podobną postawę reprezentował Jurek Grębosz (z zawodu fizyk, z zamiłowania podróżnik), który opowiadał o swoim życiu z tubylcami na wyspach Oceanii. Ale prawdziwym życiu takim jak oni żyją na prawdę.Natomiast ostro krytykował wioski na pokaz nazywając to szkodliwą dla rdzennych mieszkańców „cepeliadą”.

    Polubione przez 2 ludzi

  2. W sposób pozytywny tym wpisem poczułem się wywołany do tablicy. Dziękuję.

    Ludzie.
    Podróże to sposób na leczenie chorego wojeryzmu, to zakup emocji z tym związanych, a nie przedmiotu zainteresowania. Turystyka w postaci przez Ciebie opisanej to chore zainteresowanie, w końcu prowadzące do alienacji. Alienacja jednostki, niewolnika rządzonego przez usługi, zapewnienia, towary i symbolizujące je obrazy, które zastąpiły rzeczywistość.
    Jesteśmy karmieni tonami kilobajtów, informacjami nikomu nie przydatnymi, niepotrzebnymi, brudnymi i nijakimi. Bo tak jest wygodniej, tak jest łatwiej.

    To My – zakładnicy trwającego wokół nas nieustannie Spektaklu. To co wydaje nam się piękne takim nie jest, widzimy tylko obraz tego co nie istnieje, kochamy wyobrażenie, spełniamy się tylko na niby, bez satysfakcji. Totalne ogłupienie nie tylko w prywatnym zaciszu domu lecz także w sferze publicznej naszego istnienia.

    To jest historia pisana od nowa, dedykowana naszym potrzebom, od nowa raczej przerabiana na papkę reklamy. I w tym miejscu by się nie zagalopować proponuję powrót do źródeł w postaci lektury obowiązkowej, której autorem był: Guy Ernest Debord. Przez niektórych nazwany alkoholikiem, doskonały filozof i myśliciel, świetny filmowiec, pacjent z posuniętą chorobą neurologiczną, który śmiertelnie targnął się na swoje życie 30 listopada 1992 roku.

    Polubione przez 2 ludzi

  3. Wyżej, dalej, mocniej. Zachowania stadne. Wszyscy wchodzą na górę? No, to wejdę i jeszcze koguta dla mnie zabiją, a co. Mogę, stać mnie. Dziadowie znali przednówek – ale ja już nie, pojadę obejrzeć go gdzie indziej. Zauważ – wycieczek po ośrodkach Brata Alberta czy innych Monarach nikt w Pl nie organizuje, zatem nie o biedę chodzi, jeno o wyścig. [ale jak za parę lat zaczną organizować wycieczki po Polsce B to nie przypominaj mi tego wpisu, błagam XD]

    Polubione przez 2 ludzi

  4. To add a tourist visit to your list, in Lima, the capital of Peru, there is a visit, for 15 euros, to a poor neighborhood that is on a hill and you can enter their houses, very poor, and take photos of everything. From your tableware to the bedrooms. The lists of participants are always full. And vsn safeguards because there are many criminals.
    Human stupidity is very great. Your article, well documented, reveals a cruel reality. Money buys consciences and the poor lend themselves to act in this circus
    Very good reading and excellent your exposition
    Manuel

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ultra

      Manuel z Peru pisze, że można wejść za 15 euro do biednych domów w Limie, zrobić zdjęcia od zastawy stołowej po sypialnię, a listy uczestników oglądania nędzy zawsze pełne. Nędzarze wystawieni niczym w cyrku. Tyle Manuel. Od siebie dodam, że nikomu nie przyjdzie do głowy, by pomóc, a nie fotografować. Otworzyć szkoły, uczyć rzemiosła, stworzyć miejsca pracy. Człowiek wykształcony, znający języki, prędzej znajdzie pracę. Tak miało być w Afryce, tymczasem stawiane są kościoły, kwitnie rozdawnictwo darmowych fast foodów, a bieda dalej piszczy.

      Polubione przez 2 ludzi

  5. świechna

    W jakimś turystycznym mieście w Polsce stoi przy rynku pan z brudnym kucykiem, a do niego kolejka rodziców dziećmi. Dzieci, które w życiu nie siedziały na koniu i prawdopodobnie nigdy nie będa jeździły konno, dostają od rodziców zdjęcie na brudnym kucyku, który tam stoi 10 godzin, bo zawsze znajdzie się rodzic, który pomyśli, że zdjęcie jego dziecka na brudnym, zmęczonym kucyku to jest dobry pomysł. Zawsze się taki znajdzie. Zawsze.

    Polubione przez 1 osoba

  6. tetryk56

    Cały przebieg podboju świata przez Europejczyków, od XV w przynajmniej, odbywał się pod hasłem wyższości i doskonałości „niosących kulturę” … Dlaczego akurat obecnie ta postawa miałaby nagle zaniknąć w naszym wrednym gatunku?

    Polubione przez 2 ludzi

  7. Ewa2

    Zdecydowanie wolę krajobrazy, ciekawe przyrodniczo miejsca.
    Prawdziwą frajdę miałam obserwując bułgarskie wesele w miejscowości, na owe czasy, dalekiej od szlaków turystycznych.
    Placek na stypie w cerkwi też podany z dobrego serca, taki folklor już teraz nie do uchwycenia.
    Wiem, że bieda, brud i dziwne obyczaje istnieją ale oglądać je….po co.

    Polubione przez 1 osoba

  8. Watra

    Jedni dlatego, że w ten sposób pragną udowodnić swój status posiadania, inni dlatego, że skoro sąsiadka była, to ja też pojadę …… Prawdziwych podróżników możemy spotkać na różnych blogach, a tak naprawdę wyprawa podróżnicza to bardzo często jest ucieczką przed beznadziejnością dnia codziennego . Osobiście mam wielki szacunek dla PASJONATÓW poznawania świata.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Coś w tym jest. Patrzysz z boku, z „bezpiecznej” perspektywy i uświadamiasz sobie, że jednak nie masz tak źle, że inni (na świecie) mają gorzej. I odwracasz głowę pełną tubylczych „atrakcji”, i wracasz przeżywszy swojego rodzaju „catharsis”.
      Co innego ogladać piękno przyrody, cudów architektury, sztuki i w ten sposób zaspokajać ciekawość świata.. Atrakcje tworzone na ‚siłę’, wskrzeszanie i pokazywanie wzbudzajacych szok „tradycji” w celu zaspokojenia chorej ciekawości i próżności (dla kasy) kosztem innych ludzi.. to nie jest dobre.

      Polubienie

  9. Jeżeli już tak egzotyczna turystyka, to na własną rękę. Wtedy nikt nie gra, bo nie spodziewa się Ciebie. Należy omijać turystyczne atrakcje szerokim łukiem. Nie tylko dlatego, że to wyreżyserowane, ale w większość dość nieetyczne (żal mi tych kobiet-żyraf).
    Pojechać samemu, w miarę możliwości wtopić się w tłum, nie wychylać się.

    Polubione przez 1 osoba

  10. To ja chyba dziwna jestem, bo ani za towarzystwem nie tęsknie, ani za atrakcjami typu podglądanie czy sporty ekstremalne.
    Kiedy wreszcie zdecydowaliśmy się na podróż zagraniczną, wybuchła pandemia…taki paradoks życiowy!
    Pojechałabym gdziekolwiek, byle do fryzjera!

    Polubione przez 1 osoba

  11. No tak, gdy już Instagramiki zapełnione foteczkami z egzotycznych wyjazdów, trzeba szukać ekstremalek. Pech chce, że ekstremalek już też pełno w social mediach no i trzeba drążyć głębiej. O, taka podróż do jądra ziemi. To by dopiero był hit 🙂 Prawdą jest, że gusta nie podlegają dyskusji. Oby każdy znalazł to, czego szuka. Gorzej gdy znajdzie to, czego nie szuka. Acz może właśnie szuka tego, czego nie szuka?.. Mnie akurat nie trzeba zbyt wiele. Taki o sobie guścik 😉 Serdeczności!

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ekstremalki i „czelendże”, głupoty i anormalne zachowania – wszystko, by przez chwilę zaszokować innych, zaistnieć i zabłysnąć na tej wątpliwej scenie. Przesuwanie granic, zacieranie wartości, uodpornianie człowieka (znieczulanie) na zło, biedę poprzez ciągłe pokazywanie jej.. „oswajanie” i unormalnianie nienormalnego, uspokajanie sumień (wyślij sms ;))..
      To powoduje zagubienie człowieka i brak poczucia bezpieczeństwa, zaufania.. Chciałoby się znaleźć swoje szczęście, ale w tak przedstawianym świecie i z takim obrazem świata nie jest łatwo zachować wiarę i nadzieję na znalezienie tego czego się tak potrzebuje i się szuka.
      To trudny (długi i szeroki jak rzeka ;)) temat . Pozdrawiam

      Polubienie

      1. Masz rację – to temat rzeka. O niebo mi lepiej odkąd pokasowałam profile w social media. Dziś tylko subskrybuję to co faktycznie jest przydatną informacją. Widzę że sporo głupot mnie omija, skoro w czasach kryzysowych ludzie się bawią w „czelendże” 😉

        Polubione przez 1 osoba

  12. Witaj, Ultro.

    Ubóstwo się skomercjalizowało. Tak jak cierpienie i krzywdzenie.
    Wstyd za własny gatunek. Bardzo wstyd.

    Wybacz poufałość, ale bardzo jesteś dzielna, że pamiętasz o nas, czekających na Twoje posty czytelnikach mimo trapiącej Cię dolegliwości oczu.
    Myślę, że wszyscy bardzo to doceniamy.

    Poprawy Ci życzę i pozdrawiam:)

    Polubione przez 2 ludzi

  13. Morgana

    Kochana
    Nie, nie pojadę w świat, ale do kochanych Rodziców, bo tęsknię bardzo🧡🤗
    Pozdrawiam serdecznie, słonecznie 🌤️ na cały nowy, udany tydzień 🍓🏵️🌼🌳🙋

    Polubione przez 1 osoba

Odpowiedz na agnecha Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s