Wyjątkowe zakupy w królewskim mieście

Post about what you bought before the war in Krakow.

Radość o poranku to uczucie, które często gości, gdy tylko słońce zza chmur wyjdzie. Otworzyli galerie i inne sklepy, więc ludzie tłumnie ruszyli. Postanowiłam również wybrać się na zakupy, zatem wsiadłam w wehikuł „Czasu”, „Ikaca” (Ilustrowanego Kuriera Codziennego), „Naprzód”, aby zobaczyć, co można kupić w przedwojennym Krakowie, tego miasta uniwersytetów, artystów z jednej strony, a z drugiej konserwatywnego, choć z niepowtarzalnym charakterem. Na main Street Krakowa, ulicy Floriańskiej, nie można pominąć Jamy Michalikowej (tu powstała Młoda Polska), by zjeść wiedeńskie śniadanie, oczywiście, z jajkiem po wiedeńsku.

Zakupy zaczęłam od Zdrowotnej Destylarni Wódek M. Ogińskiego na Floriańskiej (współcześnie jest tu perfumeria Douglas) dla zdrowotności kupiłam Tarniówkę i Rum Jamajkę.

W Magazynie Nowości w Rynku (dziś Staropolska) można było zobaczyć przednie towary galanteryjne, ubrania do polowań, buty filcowe, burki tyrolskie i chociaż ceny wysokie (w końcu to sklep Rudnickiego), kupiłam słynący z „elegancyi” biały sweter i takież spodnie na ślizgawkę, będzie zimową porą na czym się ślizgać po chodniku.

W magazynie Grigara na linii A-B można było kupić etui na papierosy, tabakierki, kapelusze, podwiązki, szelki, tutki do papierosów, cygarniczki. Dla siebie wybrałam rękawiczki spacerowe, które każda wykwintna dama powinna mieć. Proponowano mi drugie na zmianę, aby rąk nie wystawiać na słońce, ale grzecznie odmówiłam.

Magazyn Reima i Ski miał duży wybór pomad do włosów, towarów „hygienicznych”, podeszew do butów, a ja kupiłam szczotkę z naturalnego włosia.

Magazyn Towarów Korzennych i Dyetetyczno-Wyskokowych Hawełki miał duży wybór wódek, likierów, miodów, bulionów, kawioru astrachańskiego, dziczyzny, amerykańskiego łososia, win reńskich, „zwierząt jesiennych”, homarów… (I pomyśleć… obecnie tu mieści się Biedronka!). Kupiłam cogniac „kuracyjny” francuski, faszerowanego kwiczoła, gdyż to jedyna okazja, aby poznać ich smak. Wzięłam też darmową próbkę herbaty The Express, którą należy zalać studzienną, zimną wodą, wtedy herbata ma właściwości orzeźwiające i wzmacniające. Wzięłam całą flaszeczkę, zostaje tylko poszukać studni, aby się wzmocnić i orzeźwić.. Przy okazji nabyłam „Porter oryginalny angielski pięknie musujący”. Jak nie wziąć, skoro „dyetetyczny” i pasuje do „kuracyjnego”.

W sklepie kolonialnym (kto teraz zna taką nazwę…) w Szarej Kamienicy w Rynku (Szarski i Syn) dostać można było wszystko, nawet cegłę, a zapachy nieziemskie zamorskich przypraw, wędzonek, chlebów przyciągały jak magnes. Tu było wszystko poza szczęściem, rzecz oczywista. Kupiłam jednoślad, toż prawie samo szczęście.

Na Bazarze (Rynek, dziś Deutsche Bank) kupiłam guńkę i serdak, przyda się w chłodne dni. W Sukiennicach odwiedziłam cukiernię Rechmana i Hendricha, skorzystałam z pokoju dla dam „wyborowej konsumacyi”. Wprawdzie nie rozumiem, dlaczego jeść nie powinnam publicznie, skoro przyzwyczajona do jedzących na ulicy, nie widzę problemu.

Nie wydałam fortuny, a zakupy udane. Nie widziałam chińszczyzny ani odpustowych jarmarków jak na Rynku i pod Wawelem, gdzie Chińczycy mogą sobie kupić wawelskiego smoka wyprodukowanego przez nich samych w Chinach.

Podzielę się wrażeniami z zakupów. Towarów zatrzęsienie, nawet żywą kurę, gęś, indyka można było kupić, także krajacze jajeczne, gorącą pasztetówkę, puszki bananowej mączki, baby muślinowe nasączone rumem, baby tiulowe, do których potrzeba było litr żółtek, konfekty (owoce w cukrze), sernik krakowski z kratką na wierzchu upieczony na parze. Przyznam się, że omijałam pączki, ponieważ mówiono, iż te dawniejsze mogły podbić oko, gdyby nieopatrznie rzucić którymś.

Zauroczyłam się magią dawnych sklepików, gdzie było w dębowych kadziach piwo, w beczkach śledzie, w słojach pływały ogórki, w kamionkowych garnkach pachniały powidła, cukierki wybierało się prosto ze słoika, a w szafach „co szufladka, inny aromat”, jak pisał J.Tuwim.

Urzekała także uprzejma obsługa cała w ukłonach: „Polecam szanownej pani jajka prosto z plebanii” (widać księżowskie jaja gwarantowały większe doznania), „Co sobie pani życzy, wszystko dostarczymy”, „To cesarsko-królewska dostawa”. Wszystko było: „świeżutkie”, „wyśmienite”, „specyjał”, najlepsze”. Sklepy z aromatem, duszą, specyficzną atmosferą, z dzwoniącymi kasami, mosiężnymi dzbanami, a towary zachęcały nawet z sufitu. Nie to, co współczesne galeryjne, metalowe zimno i łachy upięte na plastikowych manekinach.

Na koniec kupiłam sernik wiedeński u legendarnego Noworola, pięknie opakowany i obwiązany sznurkiem, a w sznurku tkwił patyczek. Ten patyczek włożyłam w dziurkę płaszcza, paczuszka dyndała z przodu. Taki sznyt…. niech wszyscy widzą, że kupiłam.

38 uwag do wpisu “Wyjątkowe zakupy w królewskim mieście

  1. jotka

    Zakupy co się zowie, nie wiadomo, co wybrać 🙂
    Kiedyś przeglądałam książki o historii mojego miasta i tam także sporo ciekawostek.
    Wielu z tych towarów kolonialnych chętnie bym spróbowała, a sernika to musowo!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Sklepów kolonialnych nie zaznałam ale wspominam czule Delikatesy w Szarej Kamienicy. Bogactwo smaków i zapachów wobec standardowego zaopatrzenia w sklepach PSS Społem. Bakalie, prawdziwe kakao, kawa mielona „na życzenie” w wielkim młynku, szeroki wybór herbat, sardynki w puszkach i wiele, wiele innych artykułów, a nade wszystko wiszące zimą u witryn tuszki królików oraz ptactwa. Ach czuję zapach tych Delikatesów.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Watra

    Jak ja NIE CIERPIĘ ZAKUPÓW!!!!! Konieczność życiowa , która zakłóca harmonię życia.
    W „Szarej” / kamienica/ na Rynku piłam bardzo dobrą kawę, podobno najlepsza w Krakowie.

    Polubione przez 1 osoba

  4. co do krakowskich Biedronek mieliśmy z mą Lady zabawną przygodę… poszliśmy w zeszły piątek po zakupy do Biedry przy Worcella, niedaleko galerii, idziemy ulicą Zacisze, a tu nagle… WhatTheFuck???… zero Biedry, nawet budynku nie ma… no cóż, przez pięć miesięcy od Sylwestra sporo mogło się zmienić…
    drugi zonk to było zniknięcie indyjskiej knajpy przy Sławkowskiej… chadzaliśmy tam kiedyś z Lady na pyszne somosy… no cóż, trudno co robić, zmieniliśmy koncepcję obiadu na narodową, czyli na pierogi na tejże Sławkowskiej… daliśmy radę, też było fajnie 😀
    p.jzns 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. p.s. co do /braku możliwości/ komentowania u mnie, to bez sensu jest to brać osobiście… po prostu wyjechałem, do Kraku właśnie, odciąłem się na ten czas od neta, zostawiłem ogłoszenie na ten temat i to wszystko… ale już wróciłem i od jutra planuję przywrócić sytuację do poprzedniej… zniknie ogłoszenie, za to pojawi się nowy post z pełną możliwości komentowania…

      Polubione przez 1 osoba

  5. Jakim tempie świat się zmienia, nie możemy sobie wyobrazić zakupów w przedwojennym Krakowie , ale też nie wyobrażam sobie przedwojennych mieszkańców Krakowa w dzisiejszych galeriach, że nie wspomnę o sklepach internetowych:))

    Polubione przez 1 osoba

  6. Iwona Zmyslona

    Rozmarzyłam się, o tylu pysznościach pisałaś, że nagle głodna się stałam. Tak jak nie lubię zakupów, tak teraz przeszłabym się razem z Tobą, tym chętniej, że chciałabym jeszcze przespacerować się po Krakowie. Pozdrawiam serdecznie.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Ultrafajny artykuł… Ultro 😉
    Nie kupowałem ostatnio zbyt wiele, nawet oczyma wyobraźni, kupiony natomiast zostałem tym „rumem jamaica”, jak czasami wymawia to mój dziadek 😀
    Ten sznureczek i serniczek jakoś ciężko mi sobie wyobrazić, ale to zapewne tylko szczegóły techniczne 🙂
    Miłej niedzieli!

    Polubione przez 1 osoba

  8. Ultra

    Mili Komentatorzy,
    przepraszam, ze względu na chorobę oczu nie zawsze będę mogła komentować. Posty wrzucam za pomocą narzędzia zwanego „pisanie głosem”.
    Za wszystkie komentarze pięknie dziękuję.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s