Niegdysiejsze wszeteczne, frywolne i nieobyczajne zabawy w królewskim mieście


A post about old games and trips out of town.

Dawne lata w pamięci mieszkańców Krakowa były ciekawsze, zabawniejsze, chociaż wiadomo, że pamięć była i jest wybiórcza.

Opowieści o niegdysiejszych dalekich wyprawach końmi

Te wyprawy za miasto obecnie budzą uśmiech. Za jakie miasto? Na Półwsie Zwierzynieckie, Wolę Justowską, do Bronowic, Bielan, Dębnik? Przecież to miasto, a nie wieś… (Hm, a sama doświadczyłam utytłania w błocie, gdy szłam do Dworku Tetmajera po miedzy i polnej drodze).

Krakowianie tłumnie w niedzielę wyruszali na świeże powietrze.

Z rogatek miasta furmankami jechało się do Lasku Wolskiego i okolicznych zagajników, gdzie czekały tancbudy z zabawami, tańcami, muzyką. Zdarzało się, że furmani po kilku piwach urządzali wyścigi, więc towarzystwo wracało zakurzone i nieludzko umorusane. Czasem były wywrotki w ten kurz, więc ludzie pisali skargi, że tumany kurzu wznoszą się, bo nikt drogi nie skrapia. Miasto miało obowiązek kropienia polnych dróg podmiejskich, przecież na wsiach szos nie było, więc kurz wiercił w nosie, zresztą zaraz po skropieniu, znów słońce wysuszyło wodę. Ciekawe jest to, iż błoto tak bardzo nie przeszkadzało, chociaż panie miały suknie i halki do samej ziemi, aby mężczyznom za żadne skarby świata swoich kostek u nóg nie pokazywać, więc codziennie to błoto zagarniały tonami, także kurz zamiatały. Współczuć należy niewątpliwie, bo suknia jak nie mokra, to zaśnieżona lub ubłocona.

Plaża w mieście

Za rogatkami miasta w okolicach mostu Dębnickiego otworzono nad Wisłą łazienki, zrobiono plażę, więc damy mogły się zanurzyć w wodzie, zamoczyć nogi, oczywiście nie za darmo. Zanotowano, iż jedna pani nie chciała zapłacić, więc na zwróconą uwagę strażnika odparła, że jej wolno, bo jest żoną urzędnika. Widać już wtedy państwowym urzędnikom i ich rodzinom było więcej wolno niż zwykłym obywatelom.

Najbardziej nieobyczajne zabawy były na lodowisku.

Dlaczego na lodowisku? Ślizgawka może być miejscem rozpusty? „Wiek Nowy” pisał artykuły o masowej epidemii torów ślizgawkowych jako miejscach rozpusty: „Zbrodnicze prądy zarazy dotarły do Krakowa i przypominają harce apaszów”. Jakież zbrodnie przeciw moralności mogą zdarzyć się na ślizgawce?

W artykule pt. „O walkę z trądem demoralizacji” przedstawiono zwyrodnienia na ślizgawce, a te dotyczyły par wykonujących ewolucje w czułych uściskach i za rączkę, gdy tymczasem nawet zaręczone pary nie były uprawnione do trzymania się w pół. „Nie dopuśćcie za żadną cenę do demoralizacji, gangreny moralnej, trądu, który wiedzie na szafot zguby” – tak artykuł w Wieku Nowym (1925 rok) apelował do rodziców, by nie wysyłać panienek na ślizgawki. Także tancbudy, zabawy na polankach, majówki, sobótki, puszczanie wianków siały zgorszenie wśród matron, bo tam wśród lasów, w gąszczu roślinności panienki były pozbawione opieki służących, czy cnotliwych ciotek. Po prostu łatwiej znikały z oczu pilnującym.

Jak dobrze się wsłuchać, to z szumu ulic można wyłowić szemrane towarzystwo, wszeteczność, gwar spelun, frywolność, śmiech, harce Konika Zwierzynieckiego, ponieważ zabawa i muzyka była, jest i będzie wszędzie…

46 uwag do wpisu “Niegdysiejsze wszeteczne, frywolne i nieobyczajne zabawy w królewskim mieście

  1. Ja sam przeżyłem wszeteczny i nieobyczajny majowy weekend w Krakowie jakieś 11 lat temu. A najbardziej w pamięci utkwił mi czas spędzony w Czajarni na Estery oraz Tower Pub, metalowej knajpie z didżejem. Było Legendarnie!!!

    Polubione przez 1 osoba

  2. A veces recordar en vivir y si se trata de „aquellas”, el relato se torna interesante.Situaciones y acontecimientos que sacan una sonrisa. Un viaje por el pasado para acordarse del presente. Me encantó la historia. Conocer otras culturas y costumbres, es ampliar tus conocimientos del mundo.
    Un gran abrazo y una feliz noche para ti
    Manuel

    Polubione przez 1 osoba

  3. Moi dziadkowie i rodzice także z nostalgią odnosili się do dawnych czasów, bo to majówki, tance na rynku, tanie wczasy pracownicze…
    Dziś coraz dalej iść lub jechać musimy,by dotrzeć za tzw. miasto, ale warto.

    Polubione przez 2 ludzi

  4. Małgośka

    Doskonały pomysł z tym przeniesieniem flirtów na ślizgawkę! Zawsze można było się potknąć, stracić równowagę i… bezkarnie wpaść w ramiona miłego 😉
    No chyba, że chłopak skupiony był wyłącznie na swojej pupie.

    Polubione przez 4 ludzi

  5. Ewa2

    Świetny tekst.
    Po tych miejscach już śladu nie ma, a zacne matrony gorszące się wszystkim teraz by nie dały wiary na widok krótkich spodenek osłaniających połowę pośladków.
    Zapomniała bym, kurz pozostał.
    .

    Polubione przez 1 osoba

  6. Chyba zawsze tak było, że byli tacy, którym wolno więcej. I korzystali z tego i korzystają często bez umiaru. Czytając, przypomniały mnie się tańce przy akordeonie na łące sąsiadów w wakacyjne miesiące. Pozdrawiam Ultro. 🙂 .

    Polubione przez 1 osoba

  7. tetryk56

    Moja ukochana stryjeczna babcia z dumą opowiadała mi, że gdy dzień przed ślubem narzeczony zaproponował jej spacer po parku we dwoje, z oburzeniem odrzuciła tak niemoralną propozycję…

    Polubione przez 2 ludzi

  8. Iwona Zmyslona

    Po przeczytaniu każdego postu, mogę napisać tylko – wspaniały tekst. Może to się wydawać nudne, ale czy to moja wina, że tak zabawnie i doskonale piszesz? Ukłony.

    Polubione przez 3 ludzi

  9. Czyli jednym słowem brud na drogach i brud w duszach. Tfu!
    A te suknie co to wszystko zgarniały… O, Matko! Bez pralki, vanisha… Przerażające!
    Tak to opisałaś, że to wszystko widzę i wyjść mi z głowy nie może… 🙂

    Polubione przez 3 ludzi

  10. Dawno nie miałam okazji wsłuchiwać się w uliczki Krakowa, więc nie wiem, co bym usłyszała.
    Jednak Ty w taki sposób napisałaś, że usłyszałam wszystko: szelest ciężkich sukien, stąpanie po błocie, śmiech, rozmowy, nawet zgrzyt łyżew po tafli lodu. 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

  11. Z nostalgią czytam opis starego Krakowa, chciałam kiedyś zagłębić się w tamte czasy, ponosić tamte suknie, albo chociaż w charakterze obserwatora pożyć tamtym życiem i pooddychać tamtym powietrzem, posłuchać rozmów, popatrzeć, jak wyglądało wówczas jedno z moich ulubionych miast w Polsce. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s