Obiektyw na Bali szaleje z zachwytu

Bali – the Island of the Gods.

Bali nazywana jest Wyspą Bogów. Weź koszyczek kwiatów, by zanieść bóstwom w ofierze za luksus oglądania tej wyspy. Perła Indonezji obfituje bowiem w świątynie, które znajdują się prawie w każdym domu (tu króluje hinduizm), ale turysta – może się mylę – raczej nie przyjeżdża tu po modły.

Bali to miejsce, które wybierają nowożeńcy całego świata na podróż poślubną; wiadomo, szukają raju. Czy go znajdą, nie wiadomo. Wpada tu również świat biznesu i filmu, zatem trzeba się liczyć, że na tej wyspie ceny poszybowały nieco w górę.

Błękit nieba, turkus wody, zielone ogrody… po te kolory przyjeżdżają turyści. Także po widoki rajskich kwiatów, egzotycznych owoców, palm i snorkelingu (z rurką, żółwiami i delfinami, oczywiście). Do tego należy dołożyć plaże białe i czarne, do wyboru i koloru.

A ty, białasie, wyjdź poza hotelowy eksklusiv i zobacz niełatwe życie miejscowych pracujących na bagiennych tarasach w upale 14 godzin; na głowie mokry ręcznik, nogi w wodzie, w ręce sierp, płachta z tyłu – a wszystko na tych górzystych tarasach ryżu, kawy, trzciny, goździków, kauczuku, czy wanilii.

Marzy ci się atrakcja? Proszę bardzo, zobacz toaletę pod chmurką albo z kucaniem nad strumyczkiem z listkiem do podtarcia, łazienka wprawdzie ze ścianką, ale bez dachu, gdzie kap, kap na głowę. Rury kanalizacyjne prowadzone prosto do rzeki, a stąd woda do picia i jedzenia. Nie ma recyklingu, więc smród palonych śmieci, w tym plastików, wieczorem nie zawsze przyjemny.

Tej gównianej kawy kopi luwak raczej nie próbuj. Nie dlatego, że jest najdroższa na świecie, tylko z powodu cierpienia łaskunów, które pazerny człowiek dla zysku zamyka w klatkach i zmusza do jedzenia i wydalania tych ziarenek. Ten fakt (sprawdzenie, czy ziarenka na pewno doczyszczone) na tyle podnieca ludzi, że zapotrzebowanie na luwak jest duże. Znajomy pił taką kawę w Warszawie i odradza, bo kawa jak kawa, może trochę łagodniejsza, ale zwierząt szkoda dla wybrednego podniebienia ciekawskich smakoszy (cena za podwójne espresso – 90 zł).

Na Bali dużo można znaleźć i wszystko kupić, ale nie święty spokój. Nie może to być – niestety – oaza ciszy, jeśli turystów więcej niż rdzennych mieszkańców. I zostawiają po sobie tony śmieci, najwięcej butelek po wodzie i woreczków foliowych, nawet wulkany zaśmiecone. Być może duchy tych gór buntują się, dlatego co jakiś czas któryś z wulkanów wybucha, straszy, zieje ogniem.

Sprzedadzą ci wszystko: przyprawy, napoje, kosze owoców, przejażdżki, pływanie z delfinami, także amulety na złe chwile. Kup amulet, by potem na jawie widzieć to, co było we śnie, bowiem prawda jest taka: Bali to nie wakacje dla duszy, a drinki, zioło, balanga i szukanie raju. Musisz wiedzieć, że tylko niektórzy znajdą arkadię, by podziwiać Wyspę Bogów:

Dziękuję Autorowi za zdjęcia, dzięki którym mogliśmy zwiedzić egzotyczne Bali i poczuć chociaż na chwilę moc tropików.

62 uwagi do wpisu “Obiektyw na Bali szaleje z zachwytu

  1. Bali. Pierwsze najbardziej egzotyczne miejsce które odwiedziłem w swoim życiu. Na zawsze takie pozostanie. Pamietam nieprzespane dni i noce żeby wszytsko odwiedzić, pamietam skore spieczona słońcem na mahoń. Drugi raz jak pojechałem było lekko łatwo i przyjemnie morze plaża slonce jedzenie bez stresu ze muszę znowu wszystko odwiedzić . Mam taki sentyment ze wróciłbym i trzeci raz

    Polubione przez 2 ludzi

    1. 🙂
      Bali na razie zamknięte do końca roku. Dramat ludzi miejscowych, którzy żyli z turystyki, jest niewyobrażalny. Z dnia na dzień stracili źródło dochodu. Od maja przyszłego roku koronawirus będzie znacznie słabł, tak prorokują znawcy, więc przyszłe wakacje można planować na Bali, czy innej wyspie. Żeby jeszcze ta cena dojazdu tak nie bolała…
      Serdeczności

      Polubione przez 1 osoba

      1. Tak, interesowałem się tym trochę i rzeczywiście to dramat dla każdego miejsca, które obecnie żyje z turystyki..

        Cena dojazdu i odległość to już inna sprawa. Nic tylko szukać takiego męża, który by to ufundował w ramach podróży poślubnej;)

        Polubione przez 1 osoba

    1. 🙂
      Jak dobrze, że możemy zwiedzać egzotyczne miejsca, wystarczy mieć komputer. Jest tyle interesujących miejsc, a człowiek z racji wieku, braku gotówki lub lęku przed lataniem, nie mógłby zwiedzić.
      Serdeczności

      Polubienie

  2. Małgośka

    … mnie też pozostały wspomnienia, fotki i… magnesik na lodówkę 😀
    A potem obejrzałam film Jedz, módl się, kochaj. A jeszcze potem na Bali wylądowałam z Ultrą 😀
    I było znów fajnie!

    Polubione przez 1 osoba

    1. 🙂
      Różnorodnością tematyki i działań chronię się przed zdołowaniem. Cmentarz po prostu nie mógł mnie zdominować. Być może pogodniejsze widoki wywołają cieplejszy nastrój, być może… Taką miałam nadzieję, a nadzieja to ostatnia deska ratunku.
      Serdeczności

      Polubienie

    1. 🙂
      Tak naprawdę nie ma raju na ziemi. Nawet w w najpiękniejszych zakątkach widać, że nie wszystko gra. Podobno każdy turysta powinien nosić ze sobą worek na śmieci, gdyż kupują wodę butelkowaną, a potem wyrzucają pusty pojemnik na plażę, ulicę, czy w drodze na wulkan.
      Serdeczności

      Polubienie

  3. Przyznam się po cichu, że wszystko to, co turystów tu przyciąga, mnie odrzuca; nie wiem, jak to się dzieje, że wolę klimaty Beskidu Niskiego czy Podlasia, na przykład. Dziwaków na tym świecie nie brakuje, wszak 😉

    Polubione przez 1 osoba

  4. Klik dobry:)
    Kiedy tak sobie myślę, gdzie zapalić znicze bliskim zmarłym, a gazeta w moim mieście donosi, że chorzy w szpitalu umierają nie z powodu chorób, a braku opieki i lekarskiego nadzoru, wirtualna wycieczka na Bali zdaje się być czymś jedynie sensownym, co dzisiaj mogłam zrobić…
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. 🙂
      Już od września dałam sobie spokój ze śledzenia, ile zakażonych, ile chorych, nie słucham prezesa ani jego zadowolonych marionetek. Rozłożoną na łopatki służbę zdrowia osobiście przeżyłam, współczuję tym, którzy będą potrzebowali pomocy. Jeżdżę na wirtualne wycieczki, by do reszty nie zwariować, kiedy słucha się nieuków z dyplomami w kieszeniach.
      Serdeczności

      Polubienie

  5. Nie lubię takich miejsc. Podejrzewam, że nudziłabym się, denerwowała tłumem ludzi i jak zwykle nie skorzystałabym nawet z połowy tego, co oferują takie ekskluzywne hotele, bo po prostu nie pociąga mnie to.
    Ale mimo to, na pewno przywiozłabym niesamowite zdjęcia, bo jednak egzotyka ma wysoki potencjał. A za ichniejszą kawę dziękuję.

    Polubienie

    1. 🙂
      Czytałam wywiad z instruktorem surfingu, Polakiem, który od lat żyje na Bali, tam się ożenił, ma dziecko. Stwierdził, że już nie mógłby mieszkać w Polsce, bo kiedy teraz był na wakacjach, miał ciężko bez niani, gosposi, osoby sprzątającej i ogrodnika, bo przecież sam kosił trawy nie będzie. Tania siła robocza w Azji pozwala osobie średniozamożnej zatrudniać tyle osób.
      Z Bali przywiozłabyś mnóstwo zdjęć ciekawych roślin, owoców, zwierząt to na pewno, wszak równik obfituje w egzotykę.
      Serdeczności

      Polubienie

    1. 🙂
      Super, jestem z Tobą. Turysta u siebie nie rzuci butelki, woreczków foliowych byle gdzie (chyba że nikt nie widzi), a w obcym kraju nie ma z tym problemu, prosto pod nogi.
      Serdeczności

      Polubienie

      1. 🙂
        I gospodarza, i turystę obowiązuje osobista kultura. Na szczęście u nas zniknęły śmieci z rowów, może także butelek nie będziemy rzucać.
        Serdeczności

        Polubienie

  6. W tropikach są też inne aspekty życia. Po ziemi łażą jakieś skolopendry, wije, włochate pająki wielkości pięści, żuki jak pół dłoni, agresywne mrówki kąsające szczególnie boleśnie i wcale nie lepsze osy. Coś, co przyleci i siądzie nam niepostrzeżenie na skórze z pewnością złoży w nas swoje jaja i larwy tego czegoś będą żerować w naszym ciele. Liście ostre jak brzytwy, trujące owoce, kolczaste pnie. W wodzie przywry, krokodyle, piranie czy inne szukające zwady hipopotamy. Z drzew skapują jakieś kleszcze, przenosząc różne choroby. Bilharcjoza, paludyzm, leiszmanioza, malinica, parę różnych gorączek (jedna zjadliwsza od drugiej), wreszcie beri-beri. Krwiożercze nietoperze, jadowite węże, gdzieniegdzie większe zwierzęta drapieżne, że strach zejść ze ścieżki, żeby się odlać w samotności. Brud, smród i ubóstwo, a wśród ludności tubylczej syfilis endemiczny, występujący tu od wieków i nie robiący na local people żadnego wrażenia – co innego na obcych, skuszonych ceną smagłej dziewczyny (Sir, 5 USD only for entire day). Bakterie wielkości ziaren maku, wielodniowa dyzenteria potrafiąca nie tylko osłabić. Żony kacyka, karmiące piersią dorodne prosiaki, bo to człowiek bogaty i szanowany. No i, w ogóle, zapraszamy. Welcome to extremely exotic place!
    Ot, tak dla równowagi napisałem, bo wiele osób widzi w dalekich, egzotycznych krajach tylko fajne strony (są i takie, z łatwością to przyznaję), ale warto pamiętać, że istnieje też druga strona medalu i dość powszechna nędza tam wszędzie, gdzie nie ma Hollywood dla turystów.
    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Małgośka

      😀 …nie wspomniałeś o filarii, kala-azor, loa loa, węgorku, włosogłówce, tęgoryjcu, drakunkulozie (wywoływanej przez risztę), o tęgoryjcu, gnieżdżącym się w odchodach psów i kotów… ale to pewnie dlatego, by nie zniechęcać potencjalnych turystów?

      Polubione przez 1 osoba

      1. 1. A lubię sobie czasem ponarzekać. Gospodyni napisała o pięknie Bali (i miała rację) i trochę dodała o sprawach przykrych. Ja – dla równowagi – napisałem tylko o niektórych złych stronach tropików w ogóle, nie ograniczając się do tej jednej wyspy. Wziąwszy to wszystko razem i tak wydaje mi się, że superlatywy wygrają z ciemną stroną dziczy, bo ludzie pragną miłych doznań.
        2. Tak – nie o wszystkich chorobach napisałem. Pewnie dlatego, że nie o wszystkich wiem, co pozwala mi nie budzić się w nocy z krzykiem przerażenia. Tym bardziej, że lekarz w tamtych stronach wcale nie musi być dostępny tuż za rogiem i dotarcie do niego w niektórych miejscach może zabrać nawet i parę dni. A medycyna naturalna znachorów wcale nie jest tak wydajna, jak to sobie ludzie z państw wysokorozwiniętych często myślą.
        Pozdrawiam

        Polubione przez 1 osoba

      2. 🙂
        Hm, wirusy i bakterie obrzydliwe, ale za to kolory od białego po jasnoróżowy i kształty mają wyjątkowe: cylindryczne, spiralne, kuliste jako dwoinki, gronkowce, pakietowce, paciorkowce…
        Serdeczności

        Polubienie

    2. 🙂
      Wysoka temperatura i duża wilgotność sprzyjają rozmnażaniu nitkowych, małych, czy niewidocznych bakterii i wirusów. Wielu turystów przywozi do kraju takie niechciane pamiątki, a u nas lekarze pierwszego kontaktu nie umieją dać trafnej diagnozy, by leczyć właściwie. Najlepszy tego typu ośrodek znajduje się w Gdańsku.
      Serdeczności

      Polubienie

      1. Małgośka

        Przed moim wyjazdem na Bali mój znajomy (wzorem tu Vulpiana), sukcesywnie uświadamiał mnie o czyhających tam „innych aspektach życia”. 🙂 Co ja się strachu najadłam! Przez pierwsze dni chodziłam, jak na szczudłach – wysoko unosząc nogi, intensywnie wpatrując się w ziemię. Wszędzie wypatrywałam robali, skorupiaków, żmii, żuków i innych potworów.
        Na szczęście z czasem mi to przeszło, jakoś się oswoiłam.

        Widzisz, Ultro, jacy są faceci!? Ze mnie mieli dodatkowy ubaw i do dzisiaj to wspominają, pokładając się ze śmiechu.

        Polubione przez 1 osoba

      2. 🙂
        Faceci tak mają, że wyolbrzymiają. Moja koleżanka z kolei prawie nie jadła, by nie zachorować. W ostatnim dniu pobytu próbowała wszystkiego, także dlatego, że była głodna. Oczywiście, nie mogło być inaczej, po przyjeździe miała biegunkę, prawdopodobnie po zjedzonym lodzie. Ale za to miała temat do rozmów: dobrze, że nie denga, a zwykła biegunka.
        Serdeczności

        Polubienie

      3. 🙂
        Szanowny Vulpianie, to ja przepraszam, pozwoliłam sobie na żarty, to przez covid, bo od września zamknięta, nie wychodzę z domu. Twych uwag nie traktuję jako ataku, przecież atakiem nie były. Pańskie komentarze cenię, ponieważ są rzeczowe, osobiste i wyjątkowe, bo poparte wiedzą.
        Pozdrawiam
        Chciałabym zachęcić moich Czytelników do zapoznania się z niebanalnym blogiem dla myślących:

        https://vulpianplus.wordpress.com/

        Polubienie

      4. Małgośka

        (tak między nami – ale nie mów nikomu! 😉 – to nie faceci wyolbrzymiają, tylko my dajemy się łatwo nastraszyć… babska wyobraźnia nie zna granic! 😀 :D)
        Buziaki!

        Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s