Zapraszam na ściankę

About my eye disease and not leaving home.

– Dobry wieczór! Kapcie ma? – Ma.

Koszula jest? – Jest.

– Leki wzięła? – Wzięła, a do tego maseczki, środki czystości i odkażające, a jakby co, to i pielęgniarka własna się znajdzie.

– Dzwonię, by sprawdzić, ale i tak przyjazd do szpitala nie jest możliwy, mamy covid. Jak nie musi, to lepiej nie przyjeżdżać.

Ta rozmowa odbyła się w sierpniu. Miałam termin przyjazdu do szpitala z powodu choroby oczu, mam kłopoty z widzeniem, stąd rzadziej czytam i komentuję, za co serdecznie Wszystkich przepraszam.

– Pan tu nie stał – mówię do faceta, który wpycha się przede mnie do apteki. – Jak ja byłem na świecie, to o pani wróble nie ćwierkały. Facet trafił kulą w płot, ale nie będę go wyprowadzać z błędu…

Skoro remontowanie siebie odłożone w czasie, leczenia brak, to przyjdzie czekać wiosny, chyba że jak ten Jaś Konopnickiej, wiosny nie doczekam. Cóż, wakacje bezczynszowe w cudzym ogrodzie szybko minęły, jesień ze szpadlem w mini – ogródku ślimaczyła się, bo zakupy internetowe to nie to samo, co wejście do sklepu ogrodniczego i wybranie tego, co najbardziej cieszy.

Wyszukuję obłędne nazwy, napisy, ponieważ rozjaśniają szarość i banalność powszedniości.

Teraz grudniowa ciemność ogarnęła świat, przydałaby się tęcza, ponieważ znalazłam sobie fascynujące zajęcie. Kiedy tak gapię się na ścianę, wyobrażam sobie rozmaite obrazy. Takie nowe hobby. Ściana i sufit to pole obserwacji. A to rysa, a to pająk, a to cień… Dziś pobudka – 5. 30, aby zobaczyć na ściance pierwszy promień słońca. Miało być słonecznie, ale widać górale pogodę przepowiadali, skoro słońca brak, za to mgła otuliła widoki, dlatego blokowisko naprzeciw mniej razi. Odwracam się do ścianki, rzucam obraz. Szarzyzna, dni bledną, więc muszę pomalować na nowo.

M. Zuckerberg mi świadkiem, że prawie nie oglądam mediów, same tragedie, źli, nabuzowani, pełni gniewu ludzie, partyjni walczą o stołki, a przecież ja w swoim otoczeniu mam życzliwych i dobrych. Każdego dnia, kiedy się budzę, myślę, jakim jestem szczęściarzem. Na mojej ściance z książkami są zdjęcia uśmiechniętych wnusiów. Od razu robi się cieplej w sercu i radośniej w duszy, więc każdy nowy dzień będzie jasny bez względu na pogodę. Modeluję rysy twarzy, by była również pogodna stosownie do okoliczności.

Patrzę na trzykrotkę „ukradzioną” w zeszłym roku Watrze, zaróżowiła się ze szczęścia. Niech inni cierpią, skoro takie z nich cierpy i niechaj zachwycają się tym modnym kolorem greige (szarobeżowy), który oferuje przygnębienie. Obserwowanie różowego kwiatu, czy zielonej rzeżuchy może być bardziej fascynujące niż obserwowanie durnotrasy na Fb. Trafiłam na przylądek Dobrej Nadziei, więc zostanę w nim na całą zimę. Otwieram uszy, by słuchać odgłosów na niebie, bo Balice blisko, nawet szczekanie psa w oddali i ambulans nie budzi złych skojarzeń. Kruszynka szczęścia tak krucha niczym spójnik „niekiedy”, stąd jak najdalej od mroku, w stronę życia i narysowanego słońca. Wystarczy go tylko tęczowo pomalować.

Dziś robię drożdżowe paszteciki z mięsem i kapustą oraz cynamonowe bułki, taki kaprys.

105 uwag do wpisu “Zapraszam na ściankę

  1. Ultro, szczęściaro 🙂 Dobry, ciekawy, prawdziwy, piękny.. wpis – nie wiem jak określić. Zatrzymal i zostawił mocno pozytywny ślad. Tak jest dobrze jak dobrze czujesz i patrzysz.. Ja też „remont” zostawiam na nowy rok, na później (ale oczu nie odkładaj, zadbaj o siebie.. teraz podobno łatwiej do specjalisty się dostac bo mniej chętnych..). Też minimalnie oglądam TV, dystansuje się do lawiny negatywów spływających z każdej strony. Ściany mam białe, ale mocno koloruję wnętrze np. zasłonami (obrazy), albo inne pamiątkowe duperele z lata.. kwiaty, wianki, kłosy wysokich traw. To odwraca uwagę, spokoi. Jeszcze nie mam „ołtarzyka” (mój tak się śmieje) ze zdjęć, ale planuję zrobić drzewo genealogiczne. Rodzicom i Babci kiedys zrobiłam, dla siebie albo wcale albo na końcu.. Trzeba szukać sobie zajęć, jakiś pasji, przyjemnych zajęć, by przetrwać z dobrym damopoczuciem ten trudny czas. Dobrze, że się nie dajesz. Dużo zdrówka i dobrych myśli 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

      1. Oj tak, to prawda. I jest lżej, z pasją, która daje jakiś ważny cel,
        a drzewo… to kazdy potrafi, tylko – jak zwykle – trzeba chcieć. 🙂 najważniejsze zebrać informacje i to wszystko poukładać. To fajne i budzące ciekawość zajęcie, gdy tak szukając zagłębiasz się we własne korzenie

        Polubione przez 1 osoba

      2. 🙂
        Próbowałam, ale szybko utknęłam, bo trzeba by było jeździć do rodziny w różnych miejscowościach, pisać o akty urodzenia i zgony. Można wynająć kogoś, ale to kosztuje…
        Pozdrawiam

        Polubione przez 1 osoba

      3. Hmm a wiesz, ze teraz jest łatwiej? Zdalność nam wprowadzili ;P i duzo mozna przez net. Nawet info z ksiąg (akty urodzenia, zgonów i slubów nawet są!) mozna znaleźć. Mnóstwo skanów, dat, miejscowości. I przez FB i inne genealogiczne strony. Aby się tylko chciało. Jak nie ma co robić to też fajne zajęcie. Ja mialam problem z umieszczeniem wszystkich na dużym brystolu. Było dobrze ponad 100 osób na jednym z drzew. Ale cos tam wymyślilam 🙂 Babcia bardzo się ucieszyła. Wspomnienia nawet napisała

        Polubione przez 1 osoba

      4. Hehe.. gdybym była, to bym nie robiła tego tyle lat! 😉 Zaczęłam jeszcze w Zielonce.. a to bylo prawie 20 lat temu 😉 Ale się udało. To najważniejsze 🙂

        Polubienie

      5. 🙂 ale to trwa i trwaaaa ;P Dziekuję za dobre słowa. To miłe, zauważasz więcej niż ja widzę. Dobrze mieć kogoś kto potrafi.. uświadomić ? to i owo 😉 Dziękuję

        Polubienie

      6. Jesteś kochana, że tak mówisz ♡ Dziękuję. Dumna z siebie.. Wiesz..nie lubię tego uczucia, a to co robię robię.. bo lubię, tak dla samego uczucia „tworzenia”(?) czegoś innego, mojego widzimisię. Kiedyś próbowałam zarobić na swojej pasji (bo kto robi to co kocha nie przepracuje w zyciu ani jednego dnia ;)), przejechałam się mocno i ta nauczka przycięla mocno mój zapał. Teraz cokolwiek robię to nie dla dumy, ale dla samej satysfakcji i „pozytecznego” zabicia czasu. Strona.. to tylko wirtualna szuflada, takie archiwum poczynań. 😉 Taka dziwna w tym jestem 😉
        Dziękuję Ci za moc dobrych słów

        Polubienie

  2. makowka9

    Proponuję, aby każdy uruchomił wyobraźnię i w ten sposób we wpisie Ultry każdy znajdzie coś, co mu szczególnie bliskie sercu.
    A przy okazji wczujemy się trochę jak to jest gdy problemy z widzeniem trzeba rekompensować wyobraźnią.

    Polubione przez 3 ludzi

  3. Andrzej Maciek Karski

    Natomiast ja widzę te zdjęcia, to znaczy szarobarwne znaki zakazu wjazdu. Pocieszę Cię, że już niedługo będziesz mogła medycznie polepszyć swój wzrok, bo nasz premier wygania właśnie po raz kolejny wirusa, a cały rząd postawił na swoim i wynalazł szczepionkę przeciwko covidowi. Pozdrawiam ozdrowieńczo.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. 🙂
      Ba, żebym to ja wierzyła w to, co mówi… Przecież lekarze nie widzą poprawy, a szczepienia od lutego i to sporadycznie, gdyż szpitale nie są przygotowane, więc rozwlecze się w czasie, poza tym druga dawka dopiero po miesiącu, a zanim nabierzemy odporności, jak nic jesień i kolejny wirus w powietrzu…
      Pozdrawiam

      Polubienie

    1. 🙂
      Dr Imburski, życzliwy lekarz, osobiście dzwonił do szpitala, otrzymałam skierowanie, a nawet telefon do pani pielęgniarki, która miała mnie umieścić na szpitalnym oddziale… Teraz procedury trzeba na nowo, ale dopiero, jak ten covid się uspokoi i nie będzie tak atakować, a to będzie nieprędko. zapewne po szczepieniach.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  4. Ewa2

    Zajrzałam dopiero dzisiaj, zdjęcia mnie zachwyciły. Świetny pomysł zbieranie takich szyldów.
    Musiałam się znów bliżej poznać z naszą wybitną „służbą zdrowia” i sytuacja wygląda na rozwojową. Jak wielkiego znaczenia nabrały zwykłe kiedyś życzenia obyśmy zdrowi byli.
    Póki co zostało na czekanie na lepsze czasy.
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubione przez 2 ludzi

  5. Iwona Zmyslona

    Mój wzrok też nie najlepszy, bo okulary powinnam zmienić, ale wszystkie szyldy widzę doskonale. Tobie i Najbliższym zdrowia życzę i jak najwięcej kolorów , bo ja nie tylko ich zobaczyć u siebie nie mogę, ale nawet wena sobie gdzieś poszła. Pozdrawiam.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. 🙂
      The trouble with your eyesight is not going to end that soon because there is no treatment for the pandemic. In principle, emergencies are treated, and mine is not one of those. But it makes my life difficult.
      best regards

      Polubienie

  6. Ultro kochana, oczy są mega ważne, jeśli tylko możesz, nie czekaj. W pandemii robię masę badań, wizyt u specjalisty, bywam w szpitalach i tam jest bezpieczniej niż w Lidlu. Moja mama ma problemy ze wzrokiem, tak że znam temat – bardzo Ci współczuję i kibicuję byś otrzymała pomoc.
    A gdy na ścianie pająk, to ja bym się z nim zaprzyjaźniła i zaczęła z nim konwersować.
    Co do FB, to widzę, że niewiele tracę, odkąd przestałam go używać tak jak kiedyś. Teraz to konto do administrowania stronami, bez znajomych, trzy subskrypcje na krzyż stron z ważnymi informacjami typu urząd miasta, czyli bezpośrednie źródła.
    ZKURCZYBYK rozłożył mnie na łopatki.
    Dużo zdrowia i pogody ducha życzę

    Polubione przez 2 ludzi

  7. Witaj, Ultro.

    Najpierw poczytałam Twój post bez zdjęć i pomyślałam sobie, że te „zakazy wjazdu” bardzo pasują do ścianki, więc uznałam je za trick artystyczny:)
    Z wgranymi zdjęciami tekst objawił mi się na nowo, bo i rzeczywiście – nazwy niezwykłe, zabawne, jak promyczki radości nicujące tę naszą, ostatnio średnio kolorową rzeczywistość:)

    A czytając o „jesieni ze szpadlem w mini”, wyobraziłam sobie Ciebie w minispódniczce podczas ogrodowych robótek:) A potem następny wers objawił mi ten „ogródek”:) Prawie jak w „Nic śmiesznego” z „lasem”, który okazał się „lasem krzyży”:)

    Odchodzę od Twojej ścianki z uśmiechem i pozdrawiam:)

    Polubione przez 3 ludzi

    1. 🙂
      Jakbyś była czarodziejką… pracowałam w tunice (prawie mini) i w leginsach, bo tak najwygodniej. Niestety, założenie zmiany trawnika na ogródek owocowy nie powiódł się, ponieważ nie mogłam chodzić po sklepach ogrodniczych. Może wiosną dokończę, jak dożyję, oczywiście.
      Pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s