Zmierzyć odsetek cierpienia w odchodzeniu

About my sister's death from cancer.

Najpierw był werbel

potem kolejno dołączały altówki, wiolonczele, kontrabasy po to, by narastała dynamika muzyki przez włączenie kolejnych instrumentów smyczkowych, perkusyjnych, strunowych, czy dętych. Podstępna narracja podpowiada, że to następne podłączenia do kolejnych apatatur… Proza pamięci jeszcze się tliła i wyprowadzała na manowce, gdyż świat na sterydach jest do bani dla tych, co zostają i patrzą. Potrzeby zredukowane do minimum i tylko wypatrujesz duszy unoszącej się na skrzydłach, gotowej odbyć ostatnią wędrówkę w zaświaty. Udajesz, że rozumiesz, ale w gruncie rzeczy przerażenie odbiera motyw działania, więc już nie lukrujesz powszechnej opinii na temat mądrości urządzenia tego świata.

Rogi chusteczek

zawiązane ku pamięci, ale co z tego, jak nie wiadomo, co trzeba było zapamiętać. I fusy na deser, kap, kap, pokapane łzami, których zatrzymać nie sposób. Flashbach (wspomnienie) sączyło się wolno, jak ten alkohol przez waciki bądź gaziki przykładane do miejsc wkłuć, gdy jeszcze ledwo zipie i klekoce zmęczone wiecznym biciem nadwątlone serce. Dochodzi odwieczne zmartwienie, że znów przehulana cała emerytura, a przecież wykupiono tylko leki.

Tyle rzeczy przydeptał czas

dlatego szkoda choćby tych baloników na druciku, czy cukrowej waty, gdyż jutra nie będzie. Życie w pewnym wieku sprowadza się jedynie do tego, by jeszcze zobaczyć kolejny dzień i dostać następną kroplówkę nim pani kosa wyłączy prąd na wieki wieków. I cóż z tego, że moja młodsza siostra za młoda na wieczny sen? Odeszła we śnie zagłodzona ostatnimi tygodniami na śmierć przez raka. Został po niej – jak po wszystkich – telefon, którego już nie odbierze.

Myślę

że nasze życie przypomina smakowitą langustę za którą trzeba zapłacić krocie, chociaż zjeść można jedynie ogon. Na koniec pozostanie przejście na drugi brzeg, czyli kalendarzowe kopnięcie w kalendarz. I nikt się z tego kalendarza nie wymiga ani nie wypisze. Nieubłagane prawa natury pozostawią żyjącym jedynie smutek i żal.

18 uwag do wpisu “Zmierzyć odsetek cierpienia w odchodzeniu

  1. Jestem w takim wieku, że cieszę się, iż o poranku się obudziłam. Jednak to nie oznacza, że się nie boję każdego dnia!
    Uwielbiam wszelkie akcje uliczne, bo to oznacza, że jeszcze nie wszyscy zwariowali na tym świecie!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Śmierć młodszej siostry w labiryntach szpitalnej niedoskonałosci XXI wieku. Kosmiczna technologia pokryta nieczułą pychą na nic się zdała. Moja siostra skończyła 41 lat 10 lat temu i na tym jej serce stanęło….a ja do dziś zaskoczona tykam i tęsknię mocno niepogodzona. Bo to jakoś tak nie w porządku. Współczuję i nie pocieszę😔

    Polubione przez 1 osoba

  3. agnecha

    Współczuję 😦 Są odejścia, z którymi nie możemy się pogodzić.. do końca? Do końca zostaje nigdy nie zaspokojony już brak bliskiej osoby wywołujący ból i tęsknotę.. a może odwrotnie: tęsknota wzmaga uczucie braku?

    Polubione przez 1 osoba

  4. Gabriela Kotas

    Smutek, żal i tęsknotę – zostawia każde pożegnanie. Przecież my to wszyscy doskonale wiemy, ale nikt nas nie przygotował na takie chwile, które zawsze przychodzą za wcześnie. Mojej siostry nie ma już ponad 10 lat – dziś właśnie wpadło mi nasze wspólne zdjęcie z dzieciństwa. Żal straconego czasu – gdy nasz kontakt był – ot taki sobie. Zostawiła mi swoje dzieci wnuki, dla których teraz mam szansę ja być babcią , bo moje dzieci i wnuki mnie nie chcą – wiedziała co robi? Są dla mnie teraz spełnieniem – bez nich byłoby źle. A Ona? Myślę, że ta z góry spogląda na moje – które nie chcą – mają do tego prawo… taka mała zamiana… Ściskam serdecznie Ultro kochana.

    Polubione przez 1 osoba

  5. Bardzo przykro czytać takie słowa, a cóż dopiero przeżywać.
    Jakie to wszystko znajome, gdy 16 lat temu odchodziła podobnie moja mama, cieszyliśmy się dosłownie każdym dniem, każdą zjedzoną kanapką, rozwiązaną krzyżówką.
    Pamiętam każdy z ostatnich Jej dni.
    Oby czas był dla Ciebie łaskawy…

    Polubione przez 2 ludzi

  6. tetryk56

    Nasi bliscy nadal żyją w naszych wspomnieniach. I z tą bliskością trzeba będzie się kiedyś pożegnać, dystans będzie powoli narastał, ale zawsze pozostanie pocieszenie: dobrze, że byli, że, choć już ich nie ma, wspomnienia zawsze mogą do nas wrócić.
    Ściskamy cię, Ultro!

    Polubione przez 3 ludzi

  7. Wszyscy to ciężko przeżywamy, bo śmierć zawsze przychodzi nie w porę. Mój brat odszedł nagle w wieku 45 lat w parę miesięcy po tym, jak wydał za mąż córkę. Dzisiaj przeżywamy rocznicę odejścia matki mojej żony, a parę dni wcześniej pożegnaliśmy męża jej wnuczki, który w wieku 20 lat uległ ciężkiemu wypadkowi w pracy. Niezbadane są koleje losu.
    Pociecha w tym, że ta osoba nadal nam towarzyszy i wspiera, bo… pamięć szczera nie umiera.

    Polubione przez 2 ludzi

  8. Andrzej Pogorzelski

    Bardzo mi przykro…. Przeczytałem ten tekst wcześniej, ale nie mogłem się zdobyć wtedy na komentarz. Okazuje się, że i teraz nie mogę w taki sposób, jakbym chciał, zwłaszcza, że mam w pamięci podobne rozstanie ze swoim ojcem… potem matką… współczuję…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s