Jak te niezwykłe gołębie

Wielu myśli podobnie jak Sztaudynger, że Kraków ma jedynie guano z tych ptaków, które obsiadają pomniki, kamienice, dachy, a nawet wyjadają z talerzyków gości pozostawionych pod parasolami na betonowym Rynku.

Tymczasem przenieśmy się do czasów Henryka zw. Prawym, który w XIII w. postanowił zjednoczyć rozbite polskie ziemie i koronować się na króla. W czasach współczesnych jeden telefon załatwiłby sprawę w Wiecznym Mieście, ale wówczas przychylność Rzymu należało kupić. Sama podróż wymagała znacznych kosztów, a książęca szkatuła była – jak zawsze – pusta. Tak bywa, gdy więcej wydajemy niż wpływa pieniędzy do skarbonki. To gdzie szukamy ratunku? Współcześnie u jasnowidzów, a dawniej u czarownic. Ta czarownica ze Zwierzyńca obiecała dostarczyć klejnoty pod warunkiem, że zamieni rycerzy i dworzan w gołębie i w tej postaci jako zakładnicy dotrwają do powrotu pana. Już wtedy nie dowierzano bezkrytycznie obietnicom władzy. Mimo nazwy Prawy tak do końca prawy nie był. Wypić lubił, zabawić się lubił, więc w karczmach, gospodach zostawiał klejnoty, a do Krakowa wrócił spłukany i z niczym. Ledwo uszedł z życiem, bo po przyjeździe miło nie było, gdyż pieniądze trzeba oddać. A co z zaklętym rycerstwem, zamienionym w gołębie?

Dawniej ludzi nieodpowiedzialnych nie chciano na tronie. I słusznie.

Krakowianie przez wieki dokarmiali rycerzy Prawego zaklętych w gołębie. Tak więc, kiedy patrzycie na krakowskie gołębie, proszę pamiętać, że zwyczajne nie są, skoro to dworzanie i rycerstwo wykiwane przez władcę i pozostawione na pastwę losu.

26 uwag do wpisu “Jak te niezwykłe gołębie

  1. Oj, a ja, swoje balkonowe przegoniłam precz ni wiedząc, że to rycerze:) Ale dały się wychować i teraz obsrywają balkon sąsiada a do mnie się nie zbliżają. Teraz będę się im kłaniać po dworsku, z odległości!

    Polubione przez 1 osoba

      1. Jestem ze wsi. Długo mieliśmy kury, które chodziły wolno po całym podwórku, a robiły kupy dwa razy większe od gołębich. Mimo tego nie pamiętam, aby ktoś poważnie zajmował się tym tematem. Odnoszę wrażenie, że temat gołębi to pochodna wolnego czasu, ktorego nie umiemy do końca zapełnić. Może zresztą jest to też jeden z tych bezpiecznych, wolnych tematów, jak pogoda u Irlandczyków 🙂

        Polubione przez 1 osoba

      2. to jest realny problem, ale nie dotyczy on ani ludzi mieszkających, czy jakoś tam funkcjonujących na wsi, ani w mieście w zabudowie jednorodzinnej, tylko w zabudowie zwartej: kamienice, bloki, takie tam inne plus jeszcze zajmujących się obiektami publicznymi… a ewentualna wrogość do gołębi lub stoicki spokój podczas radzenia sobie ze skutkami ich działalności wydalniczej to jedna z możliwych reakcji tych drugich, którzy właśnie ten (realny) problem mają…
        p.jzns 🙂

        Polubione przez 1 osoba

      3. Też tak myślę. A jeśli chodzi o czas wolny, to mam go dużo więcej, od kiedy założyłam siatkę i nie muszę sprzątać balkonu z gołębich odchodów. Ani zastanawiać się, kiedy znowu spróbują założyć gniazdo – próby przerywały tylko na zimę.

        Polubione przez 1 osoba

  2. Tetryk56

    Owo dworne rycerstwo zapracowało sobie w Krakowie na sympatyczną nazwę „latających szczurów”. Analogii między tymi gatunkami jest sporo: są inteligentne — potrafią się uczyć, wykorzystują wszelkie okazje do zdobywania pokarmu i chętnie się rozmnażają w jego obfitości. Wprawdzie odchody szczurów znajdujemy głównie w piwnicach, a gołębie wszędzie, czasem i na własnej głowie („dzięki Ci, dobry Boże, że krowy w powietrzu nie latają!” mawiał ponoć pewien pobożny mędrzec), ale to szczurów nikt nie lubi, wykłada się trutki i goni się, skąd się da. A milusie gołąbki pozwalamy dzieciom dokarmiać! 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

  3. jeszcze umysł mam trochę w Krakowie, z którego świeżo co wróciłem, a tam właśnie nieco zweryfikowałem kiedyś moje podejście do sraluchów, a centralnie do jednego, który narobił mi na Plantach na głowę podczas mojej pierwszej randki z moją Lady… narobił „na szczęście” i to był celny strzał, który działa do dziś…
    p.jzns 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  4. Nie podoba mi się porównanie gołębi do szczurów, ale niestety podobnie jak te gryzonie mogą zarazić nas groźnymi chorobami. Dlatego jeżeli ratujemy rannego gołębia, koniecznie trzeba założyć maskę i rękawiczki.
    (A jeśli to rycerze, to MON powinien wygospodarować jakieś fundusze na dokarmianie, byle nie w miejscu publicznym… 😉 )

    Polubione przez 1 osoba

  5. Podobnie jak jeden z przedmówców zastanawiam się teraz, kim tak naprawdę były te, które chciały się u mnie ulokować… 😉 Krzywdy bym nie zrobiła, nawet rozumiem, że muszą sobie szukać domu, ale miałam ich naprawdę dość.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s