Sercem malowany kartofel.

Na Raroga! Ten słowiański duch ognia pod postacią Sokoła (falco cherrug) czuwał nad tegorocznym Kartofliskiem. I jak ongiś znowuż przytuliłam się do niego lubieżnie. Na przyboś, ale za to w kaftanie z kapuzą, bo pogodny prezenter zapowiedział siąpanie z nieba, więc przyodziać się trzeba. Aliści przepowiednia się nie spełniła, więc Złoty Potok przywitał nas złotem, …

Czytaj dalej Sercem malowany kartofel.

Mój pierwszy raz na Watrowisku

               To był szczególny dzień. Piętnastego czerwca Saturn był w maksimum jasności, to przecież podobno wiele znaczy. Musiały się pojawić w wyobraźni rozmaite sytuacje, skoro na Watrowisku będę po raz pierwszy. Starsza napisała: "Zabierajcie uśmiechy. Zabierajcie siebie. Miejsca do spania dość. Z głodu i pragnienia nie pomrzemy." To zabrałam …

Czytaj dalej Mój pierwszy raz na Watrowisku

W KOŃCU WYJĘŁAM TEGO TRUPA Z SZAFY

      Mój duch wiekowej cyganerii podpowiedział, że należy zebrać łezkę do łezki, porzucić kropelki żalu i zacząć zamaszyście myśleć całymi  zdaniami, bo i jak J. Pilch uczy "Lepiej dobrze malować na czarno, niż marnie na różowo."       Jesień za jesienią mija, nawet lutowe dżdżysto - ołowiane sklepienie niebieskie przywodzi człowiekowi z poprzedniej …

Czytaj dalej W KOŃCU WYJĘŁAM TEGO TRUPA Z SZAFY